BYĆ ŻOŁNIERZEM CZY WOJOWNIKIEM

Jestem emerytowanym pułkownikiem i bardzo z tego powodu jestem dumny. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie jest mi żal, że przestałem być „wojownikiem”. Ale jak powiedział Napoleon: „żołnierzem nigdy się nie przestaje być”. Osobowość kształtowana przez trzydzieści lat, hartowana w trudach i znojach codzienności żołnierskiej pozostanie do śmierci niezmieniona. Nie wierzycie?
- spytajcie się mojej żony i córki.
Przez prawie osiem lat zajmowałem się misjami pokojowymi, w których brali udział polscy żołnierze. Zajmowałem się kwalifikowaniem kadry i przygotowaniem pododdziałów do realizacji zadań w ramach NATO, ONZ oraz działań sojuszniczych do walki z terroryzmem w Iraku. Poznałem dowódców, pododdziały i sprzęt. Poznałem misje (sam byłem rok w Libanie) i ich specyfikę. Poznałem żołnierzy oraz ich przygotowanie do realizacji zadań.
Wojsko Polskie, współczesne wojsko, to wysokiej klasy specjaliści. Wysokiej klasy sprzęt i wyposażenie, trudne zadania i jeszcze trudniejsze sytuacje polityczno-społeczne w trakcie ich realizacji. By zrozumieć ich złożoność trzeba być żołnierzem, dowódcą.
Prasa, media, zgodnie ze swoją naturą, „żerują” na sensacji. Podawanie faktów nie ukazuje złożoności sytuacji i problemu. W tym przypadku wyjątkowo prawdziwe są słowa, że nie zawsze białe jest białe a czarne jest czarne. Przykładem może być głośna sytuacja polskiego CIMIKU w Iraku, oskarżonego o spekulacje, korupcję i łapówkarstwo. Nikt nie pokusił się o zrozumienie kultury krajów arabskich, w których odmówienie przyjęcia „bakszyszu” jest plamą na honorze darczyńcy. Nie usprawiedliwiam ale staram się zrozumieć.
Kolejne niezrozumienie natury wojska skutkowało napiętnowaniem i właściwie zniszczeniem kilku prawdziwych „wojowników”. Zgodnie z odwiecznym prawem wojny i wojska każdy żołnierz ma prawo być dobrze dowodzonym i mieć poczucie bezpieczeństwa i zaufania do swoich dowódców i sprzętu. Kiedy poddali w wątpliwość jakość sprzętu a tym samym swojego bezpieczeństwa, zostali dyscyplinarnie zrotowani i podejrzewam, ukarani. Następni, pomni przykrych doświadczeń swoich kolegów już się nie wychylili, wykonywali zadania, mimo że mogły być nieprecyzyjne. Fakt, zginęli cywile, popełniono przestępstwo na ludności cywilnej. Jednakże żołnierze są szkoleni do wykonywania zadań, a nie do analizowania czy zadanie jest słuszne czy nie. Winni, jeżeli są, to nie ci, którzy realizowali zadanie, wszak skąd mogli wiedzieć naprawdę kto i co jest w wiosce. Każdy kto był w wojsku wie na czym polega stawianie zadań do ostrzału. Nie ma w nim nic o ludności cywilnej. Winni są ci, którzy wprowadzili ich w błąd.
Znam chłopaków z Bielska Białej, Krakowa i Rzeszowa. Wiem czym jest dla nich wojsko. To nie ci poborowi, którzy odbycie służby traktują jako smutną konieczność, to prawdziwi wojownicy, prawdziwi żołnierze. Dla nich służba to zaszczyt.
O sprawiedliwości mówi się, że jest ślepa. Tak też jest przedstawiana w sztuce i kulturze. Działania sprawiedliwości nie mogą być ślepe, muszą być rozważne. Szokujące aresztowania (ich styl) żołnierzy, weteranów wojny, na którą ich posłaliśmy były poniżające. Przykro mi w imieniu tych żandarmów, że nie docenili odwagi i poświęcenia wojowników, którzy pojechali jak się coraz bardziej okazuje na wojnę ale nie naszą. Dziwi mnie, że żaden redaktor nie napisał i nie zajął się „syndromem irackim”, a podejrzewam już i „afgańskim”. Proszę zapytać ilu żołnierzy leczy się z nerwicy, bo nie byli psychicznie przygotowani do wojny. To właśnie te sprawy są powodem, że na misję kolejny raz pojechali ci sami specjaliści. Wojna, a to wszyscy powinni wiedzieć, jest dla wojowników a nie dla dzieci. Na wojnie się ginie. Giną nie tylko żołnierze. Jadąc na wojnę wojownicy oprócz regulaminów przestrzegają niepisanego kodeksu honorowego. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, odwaga i waleczność. Żaden cywil przed telewizorem nie zrozumie, jeżeli nie był na wojnie, co to znaczy być pod ostrzałem, co to znaczy jechać na akcję ze świadomością, że w każdej chwili można wjechać na minę. Cieszcie się, że tam nie byliście, a Oni byli.
Często używałem słów „żołnierz” i „wojownik”. Czym różnią się te pojęcia? W mojej ocenie żołnierzem się bywa, kiedy zostaniemy powołani do służby. Wojownikiem się jest. Wielki pokłon w tym miejscu, z mojej strony, w kierunku Dowódcy Wojsk Lądowych.

„WSZYSTKO, CZEGO DZIŚ CHCĘ ……..”

Słuchając występu Izy Trojanowskiej w studiu otwartym „Złote Tarasy” próbuję przelać swoje rozważania na temat przyszłych dni w „nowej platformowej rzeczywistości”. Wydaje się, że czas strachu i niepewności minął. Nieeleganckie ustąpienie włodarzy, którzy nie tak dawno budzili niepokój i przerażenie swoim fanatyzmem i zaślepieniem, przechodzi do historii. Wstaje jutrzenka nadziei i optymizmu.
Parafrazując słowa piosenki – „wszystko, czego dziś chcę ……”, to żeby żyło się normalnie. Pytanie tylko, co to znaczy żyć normalnie? Żyć normalnie w mojej ocenie to:
- wywiązanie się ze zobowiązań przedwyborczych (podatek liniowy), pomimo to, że koalicjant kręci nosem;
- odsunięcie od władzy wszystkich „spadochroniarzy”, którzy za wyjątkiem przynależności politycznej są osobami niekompetentnymi;
- niedopuszczenie do władzy CWUK-ów (Czekających W Ukryciu Kolesi), którzy z uwagi na naszą wygraną nagle zmieniają orientację jak chorągiewki na wietrze i próbują nas przekonać, że zawsze byli z nami;
- utwierdzenie Polaków w wierze, że można w Polsce żyć dostatnio i godnie.
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale mądre ustawy, rozporządzenia i decyzje, zaprowadzą ład i porządek. Mistrzostwa Europy w 2012 roku poruszą lawinę boomu społeczno-gospodarczego. Natomiast mądra polityka zagraniczna, w tym polityka wschodnia, zapewni nam chłonne rynki gospodarcze.
Czego natomiast chcę dla mojego miasta? Chcę by wspaniały sukces wyborczy, 38,13% poparcia dla Platformy Obywatelskiej RP, został właściwie zinterpretowany. Moje miasto jak wyspa na morzu PiS-owskiej „Fantasmagorii” wyraźnie dała sygnał całej Polsce, że stoi twardo na ziemi i chce podążać wraz z innymi w marszu ku przyszłości. Moje miasto jednoznacznie opowiedziało się za programem Platformy Obywatelskiej RP, a jej mieszkańcy za jej przedstawicielami. To olbrzymie społeczne zaufanie nie może zostać zaprzepaszczone. Panie Przewodniczący, Panowie parlamentarzyści, pamiętajcie, że za tym społecznym poparciem stoją ludzie, którzy swoją postawą zaangażowaniem i pracą zdobyli zaufanie i to Oni zostali zobowiązani do realizacji społecznych postulatów.
Nikt nie może uchylać się przed odpowiedzialnością i nikt, ale to nikt nie ma prawa w demokratycznym państwie uniemożliwiać realizacji tego prawa. Żaden CWUK czy inny „Friend” nie może piastować kierowniczych stanowiskach w miejsce tych, których w wyborach obdarzyliśmy naszym zaufaniem. I nikt, ale to nikt nie będzie miał prawa powiedzieć, że to nie On, ale Inni nie pozwolili mu zrealizować podjętych zobowiązań. Szanowni Parlamentarzyści, Koledzy, wiele przed wami wyzwań, pracy sukcesów i oby jak najmniej porażek. Wiedzcie jedno, Miasto Wam zaufało i proszę nie bądźcie kolejną ekipą z wyboru społeczeństwa, która ją zawiodła. Cztery lata to nie wieczność. Po kolejnej kadencji Sejmu końca Świata nie będzie ………. .

DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI

Dzień Niepodległości jest dniem poważnym i smutnym. Uroczystości, które odbywają się w całej Polsce są uroczystościami podniosłymi, pompatycznymi o nucie sentymentalno-romantycznej. Możliwe, że jest to oddziaływanie jeszcze niezapomnianych Świąt Wszystkich Świętych i dnia Zaduszanego, a może porą roku gdzie dzień jest pochmurny zimny i deszczowy nie zachęcający do radości.
Jakże różni się nasze święto od Dnia Niepodległości Francji czy Stanów Zjednoczonych. Może wynika to też z różnic kulturowych, tak jak w przypadku „Halloween”, gdzie za morzem wszyscy się bawią, a u nas popadają w zadumę. Może z liczby ofiar, którą naród polski poniósł by mógł być wolny, a może z nas samych, którzy nie potrafimy się jeszcze cieszyć po długich latach marzeń o wolności.
Chciałoby się krzyczeć :Polska była jest i będzie. Chciałoby się być dumnym z Polski i polskości. Chciałoby się powiedzieć – Polak to brzmi dumnie. Istnieje tylko jedna obawa, czy przypadkiem nie okaże się słuszne i prawdziwe powiedzenie, że historia lubi się powtarzać. Cudowne dni „Konstytucji Trzeciego Maja” niech nie popsuje żadna „Targowica”. Wygraną wojnę, złe sojusze i układy. Politykę zagraniczną, waśnie i rozgrywki polityczne.
Dzień Niepodległości ściśle wiąże się z tożsamością narodową. Dziś, gdzie co dwudziesty Polak wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu chleba. Dziś, gdzie zdobycie wiedzy nie zawsze wiąże się ze zdobyciem pracy. Dziś, gdzie liczy się fach, zawód a nie wiedza powstaje pytanie czy my Polacy czujemy się Polakami? Czy jesteśmy dumni ze swej polskości? Nie odpowiem na to pytanie, każdy musi je zadać sam sobie i znaleźć odpowiedź. Ja osobiście czuję się kopciuszkiem Unii Europejskiej, tanią siłą roboczą, przedstawicielem trzeciego świata na rynkach pracy Europy bo już nawet nie Stanów Zjednoczonych.
Tożsamość narodowa, piękne słowo, ale czy znajduje ono odzwierciedlenie w rzeczywistości? Z własnego doświadczenia wiem, że my Polacy za granicą jesteśmy dla siebie bardzo nieprzychylni, nie tworzymy jedności narodowej. Jesteśmy ze sobą tylko dlatego, że z innymi nie potrafimy się porozumieć. Nie znamy języka lub kultury, a strach przed tym jest silniejszy od braku więzi narodowych. Polak nie znajdzie opieki jeżeli nie ma rodziny lub bliskich, którzy pomogą się mu urządzić. Stąd tak wielu kloszardów w stolicach europejskich z polskim pochodzeniem.
Jednakże my Polacy mamy słowiańską naturę zdolną do romantycznych zachowań. Dla idei jesteśmy gotowi poświęcić siebie i bliskich. Dla idei jesteśmy zdolni do czynów bohaterskich i wzniosłych. Pytam się, który naród za swoje motto przyjąłby powiedzenie „Bóg, Honor, Ojczyzna”, który naród dla tych trzech słów poświeciłby swój byt? My Polacy zawsze słynęliśmy z waleczności i rycerskich zachowań. My Polacy zawsze byliśmy zdolni do poświęceń, chociaż jak inni twierdzą, niepotrzebnych.
Być Polakiem to także kochać rodzinę. Czym by byłaby siła naszego narodu gdyby nie nasze kobiety. To One łagodzą nasz temperament, charakter i emocje. Zawsze wspierały, wspierają i wspierać będą nasze poglądy i przekonania. Polka ze swą urodą i temperamentem zawsze była przedmiotem pożądania innych nacji. Dobrze o tym wiedzą Włosi, Francuzi czy Turcy. Dobrze też wiedzą, że łagodność i dobroć wcale nie musi być ich wizytówką, gdy zagraża to domowi i rodzinie.
Dzień Niepodległości naszego narodu powinien być dniem radosnym ale nie wyzbytym z pamięci i szacunku dla historii i ludzi żyjących w kraju nad Wisłą. Powinien tętnić życiem i zabawą a nie być dniem zadusznym. Pogrzeb zawsze przyciąga tłumy ale nie jest to przeżycie pozytywne, a przecież niepodległość to wydarzenie radosne jak pokazuje historia.
Panie Prezydencie, Panie Premierze Narodzie żyjący nad Wisłą, Młodzieży, przyszłości tego kraju, chcę cieszyć się wolnością a jak sami widzicie jakoś mało jej na dzisiejszych uroczystościach. Uczenie patriotyzm to nie tylko podniosłe i pompatyczne uroczystości to także zabawa i szeroki masowy udział wszystkich, którzy czują się Polakami.

HOUSTON, WE HAVE A PROBLEM

              Szanowni moi przyjaciele, koledzy i znajomi, sympatycy Platformy Obywatelskiej RP jako i Ja. Pozwoliłem sobie na przekazanie kilku rozmyslań, moich rozmyslań na temat powyborczej Polski roku 2007. Rozmyślania te oparłem na osobistych doświadczeniach bez udziału osób trzecich (to tak na wszelki wypadek). Nikt nie musi się z nimi zgadzać ale ja mam satysfakcję, że je mogłem Wam przekazać.   
              Kultowe słowa z filmu „Apollo 13” trafnie odzwierciedlają sytuację polityczną po wyborach „Październikowych”. Wyraźny podział na Polskę „A” i „B” oraz problem Platformy Obywatelskiej RP związany z wygraną w wyborach. Nokautujący wynik deklasujący Prawo i Sprawiedliwość w kierunku na zachód od „Rzeczki” oraz porażka intelektu w kierunku wschodnim. Koncepcyjne myślenie we Wrocławiu i Poznaniu oraz wojna „stadionowa” w Warszawie. Collage zachowań, działań i postaw to obraz powyborczej Polski. Minął tydzień i chce się krzyknąć „Houston mamy problem”, może obudzi to działanie i myślenie koncepcyjne wszak do tego się zobowiązaliśmy. Gratulujemy koleżankom i kolegom sukcesu, olbrzymiego społecznego zaufania, gratulujemy radości, podsumowań i spotkań towarzyskich, współczujemy przegranym. Przychodzi czas odpowiedzialnego działania. Czas budowania Polski, którą zobowiązaliśmy się w kampanii wyborczej budować.
            Wierzę, że wraz z tworzeniem koalicji trwają intensywne prace nad stworzeniem struktur rządowych, w większości opartych na „Gabinecie Cieni” Jana Marii Rokity (chociaż bez twórcy) oraz „Koncepcji rozwoju społeczno-gospodarczego Polski” tzw. „Mapy Drogowej dla Polski” bo bez tego wszelkie działania będą doraźne. Platforma Obywatelska Rzeczypospolitej Polskiej ma potężny potencjał intelektualny swych członków, sympatyków oraz społeczeństwa, które zrezygnowało z czasu rozliczeń, wybierając przyszłość. Ten potencjał chce działać, potrzebny jest tylko plan i bodziec, a „lokomotywa” ruszy z miejsca. Najpierw powoli i ospale ale zgodnie z prawami fizyki nabierze rozpędu. Strzec się jedynie należy przed popełnieniem błędów poprzedników. Mądry człowiek uczy się na błędach, niekoniecznie na swoich.
             Korupcja i „kolesiostwo” to dwie bolączki naszego społeczeństwa. Ponad wiek zaborów i okupacji zrobiło swoje. Polak w trudnych sytuacjach dziejowych, by przeżyć, nauczył się kombinować. Dziś ta umiejętność drąży niczym kornik naszą społeczność. Widowiskowe działania CBA i Policji miały to uzdrowić, niestety miały. Problem tkwi w nas. My Polacy mamy w swej słowiańskiej naturze nieprzepartą chęć wdzięczności i podziękowań. By czuć komfort spełnienia i poczucia bezpieczeństwa. Natomiast wszelka odmowa budzi gniew, agresję w najlepszym wypadku dyskomfort niespełnienia. Obserwując te bolączki budzi się wątpliwość czy sytuacja się nie powtórzy. Już dziś widać nerwowe działania CWUK (Czekającego W Ukryciu Kolesia), którzy śladem poprzedników uruchamiają adresy i kontakty. CWUK jest groźny, bo nie ma za sobą wiedzy oraz kompetencji, ale jest „mordą ty naszą”. Potrafi kalkulować i liczyć kasę, potrafi być „duszą towarzystwa”, potrafi pogrążyć firmę czy przedsięwzięcie i przy tym nie utonąć. CWUK zawsze wychodzi na swoje bez poczucia winy i odpowiedzialności. Niestety na CWUK-a nie ma rady. Jest to choroba społeczna przenoszona drogą koleżeństwa.
               Władza, rządzenie to odpowiedzialność bez względu na szczebel czy zasięg. Władza to poczucie odpowiedzialności za czyny i skutki. Władza to poczucie dobrze spełnionego obowiązku bez szkody dla ludzi i kraju. Władza to lepszy byt dla nas wszystkich. Znając słabości, bolączki i problemy dysydenci Platformy Obywatelskiej RP mają niepowtarzalną okazję realizacji Polski naszych nadziei i pragnień i mocno wierzę w to, że jest to możliwe
.