WIGILIJNE ŻYCZENIA

          Dzisiaj jest ważny dzień w kulturze chrześcijańskiej. Wigilia dla jednych utrapienie i psychiczny dyskomfort jak dla Ebenezera Scrooge’a z „Opowieści Wigilijnej” dla innych jak piszącego te słowa czas szczęścia, radości i prześlicznych wspomnień. Czas, gdy docenia się słowo Bliscy, Kochani a przede wszystkim Rodzinka. Wigilia to pierwsze emocjonalne wspomnienia, które pamiętamy na początku i końca naszego życia. Wigilia to radość z nieznanego (prezentów) i radość z komfortu, że nie jesteśmy sami. Wigilia to też misterium narodzin, ubogiej stajenki, pierwszej gwiazdki na gasnącym niebie, pastuszków, osiołków oraz owieczek. Wigilia to Pasterka o północy i wspólnie śpiewane Kolendy. Wigilia to dobroć, szczerość, otwartość, wrażliwość. Wigilia to wolne nakrycie przy stole. Wigilia to my.            
            Wiele tych chwil przeżyliśmy. Wiele wspomnień zabawnych sytuacji, a przede wszystkim tradycji. Jak powiedział Tewi Mleczarz z filmu „Skrzypek na Dachu” tradycja jest najważniejsza to ona pozwala istnieć kulturze, społeczności, narodowi. Przykładem naród żydowski, który mimo prześladowań dzięki tradycji do dziś istnieje, gdy cywilizacje przepadły i jedynie archeologowie przypominają o ich istnieniu. Nawet w czasach PRL-u istniała, wypaczona (myślę, że specjalnie) jak pokazuje film „Miś”, przez czynniki polityczne tradycja Świąt Bożego Narodzenia, na, której Pan General dzielił się jajeczkiem. Tradycja, która pozwala nam być lepszym, milszym dla drugich. Cieszyć się z faktu wspólnie spędzonych Świąt. Cieszyć się przy Wigilijnym stole z dwunastu potraw, prezentów oraz z faktu, że Rodzinka nam się powiększyła i uronić łezkę, że Kogoś Nam zabrakło. 
           
          
Nasze Panie dopinają ostatnie szczegóły Wieczerzy Wigilijnej. Panowie kończą trudny etap wsparcia fizyczno-duchowego zapracowanych Pań starając się jak najmniej rzucać w oczy w procesie twórczym. Wszystko mimo narzekań zbliża się ku szczęśliwemu końcowi. Pięknie wystrojone choinki, wysprzątane mieszkania i tylko jeszcze brak prezentów pod drzewkami, ale Kochane Dzieci nie bójcie się Mikołaj posiadł technikę „Wirtualnego przenoszenia się w czasie” i na pewno zdąży dostarczyć je na miejsce. Kiedy pierwsza gwiazdka zabłyśnie wszystko będzie gotowe. Siądziemy jak tradycja i Nasza Wiara nakazuje do Wigilijnego Stołu.
           
        
Kochani pozwólcie, że chwilę przed tym wspaniałym misterium przekażę Wam osobiste przesłanie. Wiem, że nie mogę z Każdym z Was podzielić się opłatkiem. Wiem, że nie mogę uczestniczyć w Waszych Wieczerzach i Cieszyc się z Wami z prezentów i radości bliskich. Wiem, że nie będę mógł śpiewać z Wami kolęd by potem pójść wspólnie na Pasterkę. Wiem jednak na pewno, że to wszystko będzie się dziać i że ja myślami będę z Wami uczestniczyć będąc tu w „wesołym” miejscu koło Warszawy. Kończąc składam Wszystkim życzenia zdrowia, które wierzcie mi jest najważniejsze. Życzenia radości z posiadania Rodzinki, bo tylko na nią możemy liczyć w trudnych i ciężkich dla nas chwilach. Reszta Kochani to tylko dodatki, które gdy są to cieszą, ale nie powinny być treścią naszego życia. Robi błąd ten, kto o tym zapomina.

NA ZDROWIE

          „Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz. Tam człowiek prawie Widzi na jawie i sam to powie, Że nic nad zdrowie Ani lepszego, Ani droższego; Bo dobre mienie, Perły, kamienie, Także wiek młody i dar urody, Miejsca wysokie, Władze szerokie Dobre są, ale – Gdy zdrowie w cale. Gdzie nie masz siły, i świat niemiły. Klejnocie drogi, Mój dom ubogi Oddany tobie Ulubuj sobie!”[1]
        
  Cholernie mądre słowa. Człowiek pędzi, goni za sukcesem, karierą, awansem powodzeniem w pracy, uznaniem i strachem przed zwolnieniem z pracy. Jest to w obecnych czasach symbol sukcesu. Ci, co ciągną wóz są w cenie. Ci, co odstają tworzą tak zwane „piąte koło u wozu” dobrze, że jest ale czasami przeszkadza. Słabość w czasach „Wyścigów Szczurów” jest przesłanką klęski i porażki. Nikt nie lubi i nie uznaje ludzi słabych, chorych i ułomnych. Dziwne jest to w czasach galopującego humanizmu. Jednak prawa natury są silniejsze. Osobniki słabsze są eliminowane.
          
Mam w pracy Koleżankę, która prawie rok temu miała wypadek. Poślizgnęła się na schodach i boleśnie złamała nogę. Rehabilitacja trwała prawie pól roku. Cierpienia szpitalne, cierpienia rehabilitacyjne i jeszcze jakieś powikłania bakteryjne. Noga praktycznie jeszcze się do dzisiaj nie zagoiła. Jednak strach przed zwolnieniem z pracy tłumi wszelkie odruch samozachowawcze związane z powrotem do zdrowia i prowadzeniem dalszego leczenia.
         
Kolejna od pół roku próbuje zdiagnozować swój stan zdrowia. Leczenie szpitalne, badania, kuracje zaowocowały bardzo złym stanem zdrowia widocznym w ogólnym osłabieniu i samopoczuciu. Z chorobą czekała do uzyskania wieku oraz stażu pracy, który umożliwiałby na podjęcie działań zmierzających do poprawy zdrowia lub odpowiedniej oceny stanu zdrowia przez czynniki medyczne. Niestety z informacji otrzymanych z wiarygodnego źródła poprawy brak. Rokowania na pełne zaangażowanie w proces pracy twórczej w macierzystym miejscu pracy raczej jest zerowy. W tym wypadku walka o prawa do poszanowania zdrowia musi budzić podziw i uznanie. Zdrowie jest najważniejsze jak pisał Jan Kochanowski.
         
Piszący te słowa leży na tak zwanym „Łożu Madejowym” w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Białej Podlaskiej i cierpi. Ale jak mądrzy i starzy ludzie mówią cierpienie uszlachetnia. Twarde podłoże usztywnia kręgosłup i przynajmniej znieczula dolegliwości bólowe. Podobno ból zaostrza zmysły i pobudza do pracy szare komórki, których w większym lub mniejszym stopniu używałem pisząc swoje notatki do bloga. Szkoda, że już nie mogę po wyżywać się na wyborach zdopingowany własnym cierpieniem i dolegliwościami, ale mogę mimo wszystko dokonać pewnych podsumowań.
         
Po pierwsze gratuluję Panu Prezydentowi Andrzejowi Czapskiemu sukcesu ponownego wyboru na Prezydenta oraz to, że nie dał się w manipulować w działania tak zwanej brudnej „propagandy” i wykazał spokój i opanowanie, czym zaskarbił sobie jeszcze większą moją sympatię.
         
Po drugie gratuluję Panu Posłowi na Sejm RP Adamowi Abramowiczowi naprawdę dobrego wyniku wyborczego oraz wyrazów uznania przez wielu wyborców miasta nad Krzną. Jednocześnie pragnę zapewnić, że moje uznanie i szacunek do  Kolegi nie uległ zmianie. Odmienność naszych poglądów oraz tak zwanego otoczenia nie mogą popsuć, w moim przypadku, koleżeńskiego do Kolegi odniesienia.
          Rozwodzenie się nad pozostałymi sprawami pozwolę sobie zostawić tak zwanemu cichemu przemijaniu chyba, że ktoś chce zrobić z tego Entropię (czyli tak zwane nie uporządkowanie lub chaos.)           
         
„Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz”. Strasznie bolą słowa Szefa, który w pierwszych swych wypowiedziach zadał pytanie – Czy odchodzę na emeryturę? Kochany Szefie, chociażbym musiał „jajo znieść” jednak w wieku pięćdziesięciu dwu lat walczył będę o zdrowie, sprawność fizyczną, poszanowanie, godność osobistą i uznanie  - TAK MI DOPOMÓŻ BÓG.

„OBSERWATOR Z DALA”

              Znalazłem w skrzynce pocztowej jakąś gazetkę, chyba o tytule „Kurier BIALSKI”. Na czterech stronach usilnie przekonywano nas o słuszności zawiązania koalicji PO-PiS. Kolega Stefaniuk w pięknych słowach opisywał jak Kolega Wilczewski przyszedł z propozycją przekazania elektoratu PO na rzecz kandydata PiS-u Kolegi Abramowicza. Oczywiście propozycja została przyjęta z zadowoleniem.          
            
Bulwersujące jest to, że działania te wsparł Senator RP Józef BERGIER, który zamieszkując w Sławacinku nic wspólnego ze strukturami miasta nie ma. Oczywiście, że mógł w tym wypadku polemizować z Kolegą Posłem Stanisławem ŻMIJANEM o decyzji Regionu, ale oficjalnie popieranie koalicji niezgodnej z założeniami programowymi Platformy Rzeczypospolitej Polskiej zakrawa na skandal polityczny. Tym bardziej, że firmowane jest to osobą Senatora RP.
           
            
Rozumiem intencje, których założeniem było przejęcie władzy w mieście Biała Podlaska, ale nie za cenę kompromitacji politycznej. Myślę, że należy się spodziewać jednoznacznej reakcji Biura Politycznego PO RP w przedmiotowej sprawie. Nie można pozwolić na podejmowanie decyzji, krzywdzących społeczność miejską, przez bezkrytyczne akceptowanie pomówień „Prezesa” PiS o znomenklaturowaniu środowisk miejskich miasta nad Krzną. Nie dziwi jednak zaangażowanie Kolegi Senatora w utworzenie koalicji POPiS oraz przejęcie władzy w Białej Podlaskiej, jeżeli uwzględnimy dawne sympatie oraz zapatrywania polityczne Profesora Państwowej Szkoły Wyższej im. Jana Pawła II. Przykładem jest też „namaszczenie” na Kandydata na Prezydenta nikomu nieznanego „Dyrektor Gabinetu” Rektora. Listy kandydatów Platformy Obywatelskiej RP do Rady Miasta też w wielu przypadkach obsadzone były pracownikami PSW. Wszystkie te działania, jako polityczne należy uznać za zasadne i słuszne, jednakże z punktu moralnej oceny budzi w przypadku mojej osoby bunt i sprzeciw. Słuszną zatem podjąłem decyzję o rezygnacji z udziału w rozgrywkach Pana Senatora i wystąpieniu ze struktur tak milej memu sercu Platformy Obywatelskiej. 
           
            
Myślę, że Kolega Wilczewski zaprezentuje, tak jak niejednokrotnie to potrafił wyrazić, na posiedzeniach Rady Regionu w Lublinie, zdecydowanie i bezkompromisowe stanowisko oraz skończy z asekuranctwem i źle pojmowaną dyplomacją. W wojsku się mówi, że trzeba mieć „jaja” by przeforsować swoje zdanie i pogląd. Tylko osoby z charakterem zapisują się wielkimi zgłoskami w historii miasta. W tym miejscu składam wielki ukłon Panu Prezydentowi Andrzejowi Czapskiemu, czego i życzę z całego serca Koledze Wilczewskiemu.
           
           
Jednocześnie proszę Pana Senatora, proszę Kolegę, by realizował się w problematyce, w której osiągnął mistrzostwo i zdobył w najbliższym czasie dla Polski tytuł piłkarski Mistrza świata w Piłce Nożnej Kobiet, rozsławiając tym samym Południowe Podlasie na cały Świat. Myślę, że sukces i jego znaczenie przyczynią się bardziej do rozwoju miasta i jego okolic niż przejęcie przez Pana Senatora władzy w dość prężnie rozwijającym się jeszcze nieakademickim mieście. Czego podobnie jak Koledze Wilczewskiemu życzę.

„CZYŻBY NOMENKLATURA?”

               Wypowiedź Przewodniczącego Nowej Rady Miasta w dniu trzeciego grudnia bieżącego roku dla Radia BIPER „zapachniała” nomenklaturą. Czyżby Kolega Adam ma jeszcze skłonności do powrotu do przeszłości. Wszyscy poszli z „żywymi naprzód” a Kolega Adam wszystkie ruchy polityczne uzależnia od wyników wyborów. Jak można tolerować podważanie autorytetu Rady Regionu Platformy Obywatelskiej uzależniając jej decyzje od wyników głosowania wyborczego? Przecież wynik nie zatrze wrażenia, że nie było dyscypliny politycznej, a zasada, że wygranych się nie sądzi w tym przypadku nie ma racji bytu. Chodzi przecież o wizerunek Pana Przewodniczącego oraz moralne uzasadnienie słuszności działania Rady Miasta cedujące tak ważne stanowisko na Kolegi ramiona. Oczekiwanie, że wszystko rozejdzie się po kościach w przypadku Przewodniczącego Rady Powiatu Grodzkiego Platformy Obywatelskiej jest, co najmniej niepoważne.            
              
Zgadzam się, że Kolega Adam uległ presji niektórych Kolegów Zarządu i uchwalono niezbyt rozsądną uchwałę o koalicji, ale od tego jest się Przewodniczącym by umiejętnie wybrnąć z „patowej” sytuacji. Ocena polityczna nie może ograniczać się tylko do lokalnych rozgrywek personalnych, lecz do ogólnych tendencji Krajowych i Regionalnych. Jeżeli obecny na spotkaniu Prezes PiS mówi o zasiedziałej w Białej Podlaskiej „Nomenklaturze” to każdy zdrowo rozsądkowy mieszkaniec Grodu nad Krzną może te słowa przyjąć do siebie. Tym bardziej Pan Panie Wicewojewodo. Trzynaście województw poparło PO RP jedno PSL i tylko dwa „zaściankowe” PiS. Gdyby Kolegom i tego było za mało przypomnę lata 2005 roku, kiedy to nastąpiły radykalne zmiany w obsadach stanowisk i nie koniecznie innymi pracownikami niż członkowie PiS. Odsunięcie od władzy sprawdzonego przez wiele lat Pana Prezydenta Andrzeja Czapskiego, w dobie kryzysu gospodarczego w mojej ocenie jest, co najmniej ryzykowne. Wydaje mi się, że nie stać nas na eksperymenty. Rozumiem chęć zmian i otwartość na nowe, ale konkurent nic nowego nie oferuje, a jedynie cięcia i oszczędności oddłużające miasto. Kiedy każdy ekonomista europejski wie, że jeżeli chce coś dostać musi najpierw cos dać? Tak się przecież gra na giełdzie. 
           
               
Jutro wyniki pokażą czy my Bialczanie gramy na giełdzie czy zbieramy swoje zabawki i idziemy do domu. Może okaże się, że będziemy oddłużać miasto, ale postępu to nie wprowadzi i nie ściągnie na ziemię Podlaską biznesu, który jak widzimy zaczyna pomału do nas „pukać". Stabilna i spokojna władza oraz mądrze pracująca Rada Miasta to, to co nam jest teraz najbardziej potrzebne. Dlatego Panie Przewodniczący proszę nie kierować się zasadami charakterystycznymi dla dawnej nomenklatury, bo nawet Koledzy z SLD już dawno od tego odeszli, a konkretnie rozliczyć i zaprowadzić porządek jak przystało Przewodniczącemu Rady Wiodącej Partii w Kraju.

„FUCHA RADNEGO”

          „W przypadku radnych wysokość diety ustalana jest w uchwałach rady gminy (powiatu) lub przez sejmik samorządowy. Maksymalny jej poziom nie może przekroczyć w ciągu miesiąca łącznie półtora krotności kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej dla osób zajmujących stanowiska kierownicze. W związku z tym, że w 2011 roku planowane są kolejne oszczędności w wydatkach na administrację państwową, wielkość kwoty bazowej pozostanie na poziomie z 2010 roku (1835,35 zł). Z wyliczeń wynika więc, że nowo wybrani radni będą mogli w 2011 roku otrzymać w ramach diety maksymalnie 2 753 zł miesięcznie. Jednak nie wszystkie osoby na tym szczeblu mogą liczyć na takie płace. Ustawodawca zastrzegł bowiem, że górny poziom wynagrodzenia za pełnienie funkcji radnego będzie uzależniony od wielkości gminy czy powiatu.Maksymalne stawki diet radnych gminy wynosić zatem będą:

  • w gminach powyżej 100 tys. mieszkańców – 100% maksymalnej stawki czyli 2 753 zł,
  • w gminach od 15 do 100 tys. mieszkańców – 75% maksymalnej stawki czyli 2 065 zł,
  • w gminach poniżej 15 tys. mieszkańców – 50% maksymalnej stawki, czyli 1 376zł.

W przypadku radnych wybieranych do władz powiatu miesięcznie mogą oni otrzymać:

  • 100% maksymalnej wysokości diety w powiatach powyżej 120 tys. mieszkańców, czyli maksymalnie 2 753 zł,
  • 85% maksymalnej wysokości diety w powiatach od 60 do 120 tys. mieszkańców, czyli maksymalnie 2 340 zł,
  • 70% maksymalnej wysokości diety w powiatach poniżej 60 tys. mieszkańców, czyli maksymalnie 1 927 zł.

           Radni powinni sami decydować o tym, kto w jakiej wysokości otrzyma dietę. Jej wartość należy różnicować w zależności od pełnionej funkcji, wkładu pracy, zaangażowania w określone komisje czy projekty. Dobrą praktyką jest również ustalanie wielkości obniżki (potrącenia) miesięcznej diety w przypadku nieuzasadnionych nieobecności na posiedzeniach komisji czy rady gminy.” [1]
         
Oczywiście jak będzie w Radzie Miasta zadecydują sami radni. Jednak przy dużym poziomie bezrobocia są to diety warte grzechu. Za takie pieniądze można raz czy dwa razy w miesiącu posiedzieć sobie na sesji i poudawać mądrym wyrazem twarzy, że coś się usilnie starać wymyśleć, aby w Białej Podlaskiej żyło się lepiej. Oceny poszczególnych radnych myślę, że uda mi się nakłonić bialski portal internetowy „biala24.pl”, który z uwagą będzie się przyglądał twórczej działalności Radnych i będzie prowadził ranking ich osiągnięć. Trzeba skończyć z „pustolejstwem” typu nazewnictwa „kładek” prze Krznę, a wziąć się do twórczej pracy. Gdyby brakło pomysłów odsyłam do konsultacji społecznych. Na pewno zadaszenie nad amfiteatrem nie jest tym najważniejszym problemem mieszkańców Grodu nad „rzeczką”.
          
Dziwi nieobecność na pierwszym uroczystym posiedzeniu nowej Rady Miasta radnego Kolegi Marka. Czyżby poczucie winy skłoniło Kolegę do moralnie uzasadnionego postępowania. Brakuje mi tylko męskiej odwagi przyznania się do winy i oficjalnej rezygnacji z urzędu. Proszę kolegi takie przewinienia nie ulegają zatarciu ani przedawnieniu. Wierzę jednak, że doczekamy się męskiej decyzji wszak „Dyrektorzy Banków” to honorowe osoby.
         
Nie dziwi pełna buty i bezkompromisowej pewności siebie postawa Kolegi Michała, którego rola w rozbiciu jedności partyjnej Platformy Obywatelskiej miasta Biała Podlaska jest jednoznaczna. Nie wierzę, że Kolega, jako prawnik nie brał udziału w tworzeniu koalicji „PO-PiS”. Koalicji, która przekreśliła sukces PO na Południowym Podlasiu. Nie o to walczyliśmy przez cztery lata, aby dla władzy sprzedać swoje zasady i ideologię. Program, który cztery lata temu stworzyliśmy zakładał liberalno-demokratyczne zmiany w życiu miasta, a nie fanatyczną walkę „sprzeciwu” do władzy. Nie o to nam chodziło.
         
Oceniając z perspektywy czasu uważam, że błąd popełniono po ostatnich wyborach. Już w tedy przewodniczącym Rady Miasta powinien był zostać Adam Wilczewski, który swoim rozsądkiem i dyplomacją nie zaprzepaściłby sukcesu wyborczego. Nie sztuką jest być w konflikcie i opozycji lecz umiejętne realizowanie swoich założeń programowych na drodze konsultacji, dyskusji, a nie „pyskówki”. Mimo wygranej straciliśmy wszystko. Dyplomacji Kolego Michale trzeba się uczyć i przede wszystkim mieć konstruktywne propozycje, a nie krytykę.
          
Reasumując szanowni Koledzy Radni stoi przed wami poważne wyzwanie. Wierzcie mi czasy biernej kadencji się skończyły. Mieszkańcy uważnie przyglądają się waszej działalności. Obecne wybory pokazały, że sama chęć kandydowania nie wystarczy trzeba jeszcze coś sobą reprezentować. Chociaż w mojej ocenie nie wszyscy zostali jeszcze rozszyfrowani. Trzeci raz Bialczanie nie dadzą się oszukać pozornym działaniom typu „zbierania plastikowych butelek”, czy dyskusji na temat modernizacji „Placu Trzech Krzyży” kiedy plany już dawno zostały zatwierdzone.
         
Cieszy koledzy, ze wybraliście mądry skład prezydium rady Miasta. Myślę, że Kolega Stefaniuk mimo swojego młodego wieku doceni zaufanie jakim obdarzyli go koledzy Radni wybierając na Wice Przewodniczącego Rady i z zaangażowaniem oraz merytoryczną dysputą wprowadzi nową jakość w posiedzenia Rady. Cieszy też obecność w Prezydium Rady doświadczonego politycznie Kolegi Stanisława Nowaka. Jego spokój, opanowanie oraz merytoryczne uwagi niejednokrotnie zachwycały na posiedzeniach Rady. Ludzi mądrych i rozsądnych potrzeba nam jak na lekarstwo. Zgoda buduje konflikt rujnuje ta znana prawda od wieków ma szczególne znaczenie w obecnych czasach, kiedy Biała stoi przed szeroko otwartymi drzwiami do Europy. 

„IDEAŁ SIĘGNĄŁ BRUKU”

„Lecz Ty? – lecz ja? – uderzmy w sądne pienie,Nawołując: "Ciesz się późny wnuku!…Jękły głuche kamienie – Ideał sięgnął bruku – - "[1]           
           Pisałem w poprzednich notatkach, że spodziewam się „brudnej” kampanii wyborczej, ale to, co przeczytałem w wydawnictwie wyborczym Adama Abramowicza kandydata na prezydenta Białej Podlaskiej „Twój wybór 2010” przeszło moje najgorsze wyobrażenia. Merytoryczną dyskusję na programy zastąpiono atakiem i groteską. Widać wyraźnie, że Kolega Adam dał się na mówić na „wciskanie ciemnoty” wyborcom. Stosując zasadę, Czerepacha z filmu „Ranczo”, że ewentualne pomyłki w ocenie wyprostuje się po wyborach. Wszak człowiek jest omylny, a „ciemnota” i tak wszystko przyjmie. Pisałem też, że krytyka i brudy w kampanii są najprostszą formą wyrazu swoich poglądów, ale też pisałem, że jest to miecz obosieczny. Często obraca się przeciwko atakującemu.            
            
Kolegę Adama Abramowicza znałem jeszcze z czasów szkolnych, kiedy uczył się z moją siostrą. Sympatyczny, miły, kulturalny młody człowiek, brat mojej koleżanki z klasy, cieszył się moją sympatią i uznaniem. Ocena człowieka to nie jego poglądy politycznego, ale charakter osobowość. Szacunek do ludzi, rodziny, wartości moralnych i ogólnospołecznych. Poszanowanie godności, honoru i sprawiedliwości. Zaskoczeniem były informacje o despotyzmie w stosunku do pracowników i pędzie ku medialności. Wszelkie zasługi przekreślił powyższą publikacją, świadczącą o braku dojrzałości politycznej oraz poddańczym fanatyzmie do „Prezesa”. 
           
           
Szokujący jest też fakt, że Kolega Adam zniżył się do poziomu „Nemo”, widząc w nim partnera do sprawowania władzy w mieście oraz nie zrozumienie podziału władzy w Platformie Obywatelskiej RP. Nie uzgodnienie problematyki wyborczej z Regionem jeszcze raz podkreśla fakt nieobycia politycznego lub złe przygotowanie sztabu wyborczego PiS.
              
Publikacja oczerniająca obecnego Prezydenta miasta jest ciosem poniżej pasa. Pomimo, że do niedawna byłem członkiem PO RP i działałem zgodnie z dyscypliną partyjną nie mogę nie docenić osiągnięć Pana Prezydenta Andrzeja Czapskiego. Faktem jest, że cztery lata temu można było zarzucić wiele niedociągnięć, ale szczerze muszę powiedzieć, że Pan Prezydent odrobił lekcję i czy komuś się to podoba czy nie Biała Podlaska za rządów Andrzeja Czapskiego się rozwija. Proponowane zmiany przez Kolegów „Nemo” i Adasia wprowadzają tylko zamęt. W mojej ocenie chodzi tylko o władzę. Hasło „Zróbmy razem” czy „Czas na zmiany” są pustymi frazesami, które nie mówią o konkretach.            
              
Szczerość, otwartość, rzeczowa polemika, której oczekiwałem przed drugą turą wyborów dzięki kolegom POPiS-u jak „Fortepian Chopina” sięgnęły bruku. Wartości moralne, etyczne przez nieposkromioną chciwość władzy zostały zaprzepaszczone. Koledzy, wierzę że jak w filmie „Ranczo” społeczeństwo doceni Waszą działalność.


[1]„ FORTEPIAN SZOPENA” fragment wiersza Cypriana Kamila Norwida