CZARNY PODLASKI LĄD

             Nie wiem czy oglądaliście Państwo ostatnie odcinki „Rancza”? Wspaniale nas tam określili „Czarny Podlaski Ląd”, jeżeli ktoś nie rozumie powiem po prostu „Ciemnogród”. Myślę, że dotarło. Pisałem, że powinniśmy się cieszyć z faktu, że ogół społeczeństwa czerpie z Podlasia mądrości życiowe. Wierzyłem, że tak jest. Panowie Robert Brutter oraz Jerzy Niemczuk (Lubelak) scenarzyści serialu „Ranczo” rozwieli moje złudzenia. Ranczo to obraz naszej mentalności i zaściankowości. Pojmuję teraz, że Pan Jurek chociaż mieszka na Mazurach jednak urodził się w Lublinie, znakomicie rozumie i zna nasze podlaskie klimaty. Gdyby ktoś z Białej nie zgadzał się z moim rozumowaniem przypomnę wątek „zakupu ziemi” przez „ławeczkę” pod „bazę amerykańską”, która podobno miała powstać w Wilkowyjach. Jak ulał pasuje mi to do naszych perturbacji z Panem Vahap Toya. Dzisiaj jakiekolwiek próby wdrożenia w minimalnym zakresie planów Pana VT, czy innych pomysłodawców już w zarodku spotykają się z oporem społecznym tych, którzy „umoczyli kasę” w tereny przylotniskowe. Innym fenomenem podlaskiej „roztropności” jest wykupienie terenów pod autostradę A-2. Od lat trwały emocjonalne dyskusje na temat jej przebiegu. Były trzy wersje, wygrała ta najstarsza, przez Cicibór, gdzie w ziemię zainwestowało najwięcej bialskich prominentów. Zresztą każda inna też oparta była o kasę. Wygrała opcja najsilniejsza. Podlasiak „kombinuje” chociaż nie zawsze z sukcesem. Nie wypaliło z lotniskiem (nie w takim zakresie jak nam pokazywał VT), problemy są ze „strefą” oraz okolicą ulicy Północnej, autostradę też nieprędko zbudują, a żyć trzeba. Trzeba się cieszyć z każdego sukcesu, chociażby z mini osiedla prywatnego „Zacisze”. Jak to się mówi: „na bezrybiu i rak ryba”.
         Dzisiaj wielki dzień, ukonstytuowanie się Sejmu VII Kadencji. Cała Polska obserwuje wydarzenia z Wiejskiej. Tymczasem zajrzyjmy i zobaczmy czym interesuje się przeciętny mieszkaniec Południowego Podlasia. Posłużę się miejscowymi tabloidami: „Koroszczyn: papierosy w kołach ciężarówek”, „
Na Facebooku wicestarosty link do zdjęć kobiecych pup. – Ktoś wkleił mi te zdjęcia Na profilu wicestarosty radzyńskiego na Facebooku pojawiły się zdjęcia skąpo odzianych kobiet oraz link: 50 najbardziej żenujące zdjęcia przed lustrem. Znajomi z pracy nie szczędzili wicestaroście uwag. Także złośliwych”. „59 tysięcy litrów spirytusu z płynu do spryskiwaczy”. „Ogrzewalnia tylko dla trzeźwych panów. Nie dla kobiet. Od początku listopada bezdomni z Białej Podlaskiej w trakcie dnia mogą korzystać z ogrzewanej świetlicy. Do pomieszczenia nie są wpuszczani pijani i… kobiety”. Nie ograniczając się do jednego „brukowca” podam tytuły artykułów z pierwszych stron innych: „SKANDAL! Rosjanie dyskryminują bialskie solistki – Grupa młodzieży z Polski, w tym dwie bialczanki wyjechały reprezentować nasz kraj podczas I Ogólnoświatowego Festiwalu Języka Rosyjskiego w Petersburgu. Na scenie jednak nie wystąpili, bowiem okazało się, że dla Polek zabrakło czasu.”, „Najpierw rozbił samochód, potem spalił dom”, „Nadleśniczy z promilami” lub „Podpalił swój dom – co skłoniło ojca czworga dzieci do podłożenia ognia pod własny dom?”, „Powrót rekieterów – w pobliżu przejścia granicznego napadli na Białorusina, teraz grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności”, „Proboszcz omija niektóre domy – Lampkę przed Najświętszym Sakramentem wyłącza zaraz po mszy, a przed rozpoczęciem roku nie odprawia dzieciom mszy świętej”. Natomiast na ostatniej stronie: „Wielki sukces wspólnej inicjatywy Koła Bialczan, posłów i dwóch gmin – Rok 2012 ogłoszono Rokiem Kraszewskiego”.
            Właściwie nie ma się do czego przyczepić. Gawiedź zawsze interesuje sensacja, a nie jakieś tam wydarzenia społeczno-polityczne. Sejm jak Sejm ale jak któryś „przeleciał” własne córki kilka razy to przynajmniej coś się dzieje. Prawa rynku są nieubłagane. Publicystyka kulturalno-oświatowa na Podlasiu nie cieszy się popularnością. Poczytne podlaskie tabloidy muszą bazować na sensacji aby się sprzedawać. Kasę się robi na skandalach, a nie kulturze. Gdyby jeszcze się udało tak dowiedzieć kto z kim? Ile razy? Gdzie? I dlaczego oraz po co? Naród z „Podlaskiego Czarnego Lądu” byłby szczęśliwy. Powiecie, że przesadzam. Nie, my lubimy plotkować, obmawiać, oczerniać, szkalować oraz mścić się. Nie wybaczamy jak śpiewał Grześkowiak bo nasza natura jest taka. Nasz Podlaski Czarny Ląd jest nasz i wara innym od niego. Najdziwniejsze jest to, że mentalność „podlaska” nie ewaluuje. Cywilizacja wciska się w nasze progi drzwiami i oknami, a my twardo stoimy przy swoim. Zabawa wiejska bez mordobicia to nie zabawa. Wesele bez standardowych: zdjęć, oczepin, nagranego filmu oraz dobrze wybranego domu weselnego gdzie wszyscy mogą się „uzależniać” na Podlasiu nie przejdzie. Życie na „kocią łapę” bez ślubu kościelnego lub kochanie inaczej u nas na dłuższą metę nie przejdzie. Seks szopy czasami są, ale tak ukryte, że strach się do nich zbliżać. Wartością istotną jest też to, że ksiądz proboszcz ma zawsze rację, a jak nie ma, to patrz punkt pierwszy. Chyba, że się narazi, a to wtedy „społeczność” czuwa. Nawet ksiądz Biskup nie pomoże. Władze samorządowe, państwowe oraz partyjne na Podlasiu, choć niezależne twardo stąpają po ziemi i byle czego oraz byle kogo nie popierają. Nie ważne jest to czy otwiera się nową drogę, przebudowaną szkołę, czy nowe mini osiedle, ważne jest to, że się odsłania. Czyli coś się dzieje i nikt nam nie zarzuci, że ten „Miś” nie jest na skalę naszych możliwości. Czarny Podlaski Ląd to przyjmie, bo w narodzie jest wiara i siła. Tylko na Podlasiu mogliśmy wymyślić taki „myk”, że na senatora wybraliśmy kogoś z okolic morskich, by nikt nam nie zarzucił, że Podlasiak jest szowinista i nie toleruje innych stron Polski. Nie braliśmy przykładu z rzeszowskiego, gdzie nasz senator miał startować i nie odrzuciliśmy jego kandydatury. Dzisiaj mamy pewność, że nikogo nie będzie wywyższał, bo właściwie nikogo tu nie zna od dziecka. Bo my wybieramy ludzi niezależnych, a nie tych, którzy mogą coś nam załatwić.
       
Czarny Podlaski Ląd nie lubi gdy ktoś się wybija. Wielu, którzy przybyli do nas z „kagankiem oświaty” dziś się dziwi, po latach, jak mogli być tak naiwni by nieść zmiany gdy się nikt o nie, nie pyta. Najdziwniejsze, że to oni się dostosowali, a nie Ci, których mieli nauczać. Ważne jest też to na „Podlasiu”, że żeby było po równo to znaczy, mnie więcej a komuś ……….. mniej. Tak jak Bóg przykazał. Wiedza jest dla tych, którzy chcą stąd wyjechać. Nam mądrości nie trzeba. Wpojona z krwią praojców pozwala nam funkcjonować po „podlaskiemu” tak jak trzeba. Ci, którzy chcieliby nam mieszać szybko odczują co i jak, gdy trzeba. My, Czarny Podlaski Ląd dbamy o swój interes, chociaż się nie kręci, ale jak trzeba to i na „saksy” się pojedzie bo tam lojalnych, robotnych, fizycznych, myślących inaczej – jak na lekarstwo potrzeba. Przywiezie się trochę kasy, „rzęchów” jeszcze „chodzących” lub „fizycznych umiejętności”. Założy się interes i wykształciuchów do robotki zagoni się tak jak trzeba. Bo Podlasiak choć na „Czarnym Lądzie” potęgą jest i basta. Proszę się tu do nas z Polską „A” nie pchać. My se damy radę, gdy trzeba.
          
Podziwiam te pola i łąki. Leniwie snujące się rzeki. Prostych ludzi, którzy od wieków ciężko pracowali na tej, tak bardzo ukochanej przez nich ziemi. Szanuję ich trud dnia codziennego. Umiejętność wiązania końca z końcem. Ten wspaniały miękki dialekt, który wyraża emocje. Szczerość, otwartość, gniew i zacietrzewienie, ale nie fałsz i obłudę. Wróg to wróg. Przyjaciel to przyjaciel. Smuci, że ci którzy z tych ziem wyrośli zapominają o swoich korzeniach. Fakt, że jest się z czego śmiać. Śmiać się z naszych słabości, ale kto ich nie ma. Śmiać się z błędów oraz specyficznej mądrości. Mądrości życiowych, których od wieków uczyli się by przetrwać. Komedie, które pokazują nasz sposób istnienia przeminą, ale nasza mądrość przetrwa. "Nie miejcie nas za głupszych, nie miejcie nas za mądrzejszych, ale za równych sobie" – powiedziala moja żona, która nie jest z Podlasia.  

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.