NIESMUTNE ROZWAŻANIA O JESIENI

            Jesień kojarzy się wszystkim ze złotymi liśćmi, przekwitaniem i obumieraniem. Jesień to też piękno, koloryt, słoneczne uniesienia z bieszczadzkich połonin, czerwieni buków oraz wspomnień minionego lata. Każdy ma swoje własne wspomnienia jesieni. Jesień jest piękna i potrzebna. Pozwala zastanowić się nad przemijaniem. Pozwala ocenić czas, obserwując jak liście opadają i szeleszczą pod stopami. Mój Tata zastanawiał się skąd jest w drzewach taka mądrość, wiedza, kiedy iść „spać” i kiedy się trzeba „przebudzić”. W pierwszej chwili uznałem to za dobry żart, przecież wszyscy wiedzą, że to cykl biologiczny. Ale skąd drzewo wie, że nie jest za wcześnie lub za późno. Skąd rośliny wiedzą, by z ziaren wypuścić kiełek by wzrosnąć. Prawdy oczywiste, których się nie sprawdza, bo tak jak aksjomat było jest i będzie. Tak jak aksjomat przychodzimy na świat, jesteśmy i odchodzimy. Tak jak aksjomat życie było, jest i będzie. Jesień jest w każdym z nas i wszędzie, ale po jesieni jest zima, a po zimie wiosna. Tak jak my, codziennie kładziemy się spać, by obudzić się rano do nowego dnia. Do życia i prawidłowego funkcjonowania potrzebny jest nam sen i mimo, że wszyscy wiemy, lecz nikt nie wie, dlaczego? Jesień jest piękna oraz radosna czy jako pora roku czy też schyłek naszego życia. Oczywiście bywają i dni deszczowe, pochmurne i smutne, ale po nich radośniej spogląda się w przyszłość.           
          
Ludzie mądrzy w słowie i piśmie ustalili astrologicznie, kiedy zaczyna się jesień. Kiedy zaczyna się jesień naszego życia jakoś trudno określić. Uniwersytety trzeciego wieku, szukanie pracy po pięćdziesiątce jakby wskazywały, że to obraz jesieni. Jednak w mojej ocenie to my sami określamy, kiedy przekraczamy jej próg. Znam i widziałem osoby, które są wiecznie młode np. Helena Vondrackowa, której młodość zadziwia, lecz kalendarz jak zegar tyka, choć wizualnie się zatrzymał. Biegamy maratony, bijemy rekordy, wpisujemy się w księgę Ginesa. Oszukujemy czas i chwile, by się nie przyznać, że to jesień naszego życia. Jedni walczą z „jesienią”, inni przyjmują ją z godnością i radością wieku. Umieć się starzeć to jest sztuka. Jesień trzeba pokochać, wtulić się w jej ciepło i uniesienie. Jesień trzeba zrozumieć, nie walczyć, lecz pogodzić z jej istnieniem. 
           
           
Panie takie piękne i mądre najtrudniej godzą się z jej nadejściem. Huśtawki nastrojów, depresje oraz biologiczne zmiany sprawiają, że to, co piękne staje się cierpieniem. Trudno pogodzić się z przemijaniem, ale nie walką, która przerodzi się w farsę i niezrozumienie, lecz radosnym podejściem do życia, że nareszcie wszystko jeszcze przed nami. Nie dajmy się oszukać, kremy, liftingi czy kąpiele błotne nie przywrócą młodości, przemijanie jest bezpowrotne. Fakt, że przyjemniej jest patrzeć na twarzyczkę śliczną, ale gdy nie pasuje do reszty wydaje się dziwną. Bywa też odwrotnie jak to się za mych młodych lat mówiło – „z tyłu liceum z przodu muzeum”, co wcale nie znaczyło, że jest to okropne. Warto wyglądać ładnie, lecz właściwie do wieku, bo nie ma kobiet brzydkich są tylko zaniedbane. Wiek nie jest usprawiedliwieniem i wytłumaczeniem, że nie ma już, dla kogo i czego. Kobieta jest jak kwiat róży, który stoi w wazonie tak długo jak to się jej podoba, a nie jakieś inne roślinne „Chechło” z chwilą braku wody więdnie i opadnie. Kobiety bez względu na wiek zachwycają nie tylko urodą, lecz pięknem wewnętrznym, ich urok osobisty rozpala nasze namiętności bez względu czy dwadzieścia, czy pięćdziesiąt na twarzy zagości. Widziałem zakochanych i wpatrzonych w siebie, których młodością nie wiek był, lecz uczucie do siebie. 
           
          
Gorzej jest z mężczyznami, ich wieczek nie rusza. Dopóki jeszcze „mogą” hulaj dusza. Czasem się tylko dziwią już tak po pięćdziesiątce, że czasami się nie chce, choć we krwi są rządze. Przypomni sobie jeden z drugim, że kiedyś w takiej sytuacji by nie odpuścił. Ale z czasem dojrzałość mu nakazuje, że nie wszystko i nie teraz oraz, że przyjdzie pora w odpowiednim momencie, w alkowie nie na schodach. Żadnemu nie przyjdzie nawet na myśl prawda, że to nie mądrość, lecz wieku słabość oraz brak testosteronu, która nie pozwala być jak trzeba przy „młódce” choćby np. „na stoku”. My się jednak nie poddajemy i „niebieską” pigułkę kupujemy, która nas uskrzydla dając takie „napięcie”, że aż nosem tryska. Jeden jest tylko problem to uzależnienie, kiedy nam zabraknie „koniec filma”, zostaje żona i osamotnienie. Warto się zatem zastanowić nad tym czy być „Casanovą”, czy statecznym „Żonatym”? Wybór zależy od temperamentu, testosteronu oraz poczucia wieku, godności i fachu. Chociaż wiem, że panowie, nawet ci żonaci, mimo upływu wieku są bezbronni na działanie uroku pań i podatni jak młodziaki.
           
         
Co ja tutaj chrzanię? Szukam tematów zastępczych, które są może fajne i tanie, ale nie dają obrazu tego, co najważniejsze. Wczoraj napisałem notatkę, która w treści była delikatnie mówiąc surrealistyczna lub pisana na „Haju”. Chociaż zamysł był taki, jako próba wyrazu pojmowania sytuacji tego, co się dzieje wokół nas i w kraju. Notatkę umieściłem na blogu, by po czterech godzinach usunąć. Dlaczego? Wieczorem poszedłem na spacer z kijkami, czyli tak zwany Nordic Walking. Fajnie się chodziło, chłodno, ciemno, szelest liści, przepływ myśli no i oczywiście olśnienie nastąpiło. Zrozumiałem moi mili, że mój bunt czy wyraz myśli, choć tak bardzo oczywisty nikomu nie jest potrzebny, a wręcz przewrotnie zostanę zrozumiany, jako facet, któremu odbiło. Kogo dziś interesuje przyszłość i jeszcze pisana niby na prochach. Chociaż w zamyśle autorowi chodziło o to, że tylko tak się ją da pojąć, bo nigdy na trzeźwo. Kogo interesują programy, zmiany, przewidywania lub ocenianie, które nic nie dają i niczego nie zmieniają? Jak chłop w „Weselu” naród dzisiaj powie, że co tam Panie wojna byle nasze miasta i wieś była spokojna. Jakieś kryzysy i banki jak człowiek nie wie jak ma funkcjonować, kiedy wszędzie drożyzna, a pieniądz wirtualny? Jak się przejmować „Wiejską”, gdy ona w Warszawie, a u nas kolejny dzień na „cwaniaczku” i kawie? Dzieci trzeba ubrać, bo to jesień i zima. Święta się zbliżają, a na prezenty „nima”. Dzięki Bogu śniegu „tez nima” da się na opale zaoszczędzić. Pomyśleć „trza” o inwentarzu, bo zwierzę też „trza” utrzymać. „Niech Se tam i ządzą byle dali nam i rodzinie wytrzymać”.
           
           
Biorąc pod uwagę te wszystkie przemyślenia doszedłem do wniosku, że notatka, choć ciekawa zrobi zbyt wiele zamieszania. Zresztą nie chciałbym zostać źle zrozumiany i do grona czubków zapisany. Pozostawiłem ją sobie na późniejsze czasy, by wspominać jak było i jak mi w związku z sytuacją odwaliło. Jesień ma też to do siebie, że skłania do przemyśleń, które mogą od głupich pomysłów uchronić. Warto się cieszyć z uroków jesieni, bo dzięki nim doceniamy to,  co przeminęło, ale też to, co przed nami. Jesień radością przepełnia me lice, dzięki niej uchroniłem swój wizerunek na blogu. Na co w skrytości ducha liczę. Problemy, których nie rozwiążę dzisiaj, jesień w swej mądrości daje nadzieję, że jeszcze wszystko wydarzyć się może i to, co nierealne prawdą stać się może. Może jednak się uda zbudować optymizm lepszego jutra. Może jednak ktoś zmądrzeje i znajdzie sposób na lepsze istnienie. Czas świąteczny i troska pokaże dobre oblicze „Tego”, którego interesował tylko przychód i forsa. Może spojrzy łagodnie na nasze problemy i spuści z tonu, choćby np. procentowego kredytu lub opłat. Mądrość polega na tym, że nie zabija się kury znoszącej „złote” jaja lub krowy dającej mleko. Warto, zatem przemyśleć co jest sensowniejsze, czy jeszcze bardziej iść w przepaść, czy wyciągnąć dłoń aby pomóc by  nikt nie wpadł na dno? 
           
         
Jesień pełna kolorytu i nadziei jest piękną porą. Trzeba tylko się w niej rozkochać i dać ponieść jej ciepłu. Jesienią się wspomina, przeżywa i myśli o tym co było, jest i będzie dlatego polecam – „kijki w dłonie i hulaj dusza”, niech was przepełni jesienna zaduma. Sport to zdrowie, każdy WF – men wam powie, ale nie do wysiłku was namawiam lecz to chodzenia i przeżywania tych chwil obcowania ze spalinami, hałasem i ruchem, który w mieście nas ogarnia. Lecz są momenty i wspaniałe chwile, że kiedy idąc przez park i szeleszcząc liśćmi odczuwamy radość bycia i świeżość oddechu, a dla tych chwil warto ruszyć się z fotela. Jesień piękna jest przyjacielu.  

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.