PARCIE NA SZKŁO

      „Prezesie, jak prezes jedzie do Bydgoszczy żeby tylko znowuż zabłysnąć to my to mamy głęboko w tylnej części ciała tak poniżej pasa i nie ważne, z której strony” takimi słowy zostałem przywitany w dniu 27 maja br. na spotkaniu przedwyjazdowym. Zaskoczony agresją i zarzutami żądałem wyjaśnień wszak jesteśmy stowarzyszeniem przyjaciół, kolegów nie układów i zależności. Okazało się, że mam zbyt silne „parcie na szkło”, czyli lubię być w świetle uwagi mediów zapominając o koleżankach i kolegach. Nie pomogły tłumaczenia, że to przecież z myślą o naszym kole, że moja osoba to oni i że ja sprzedaję nasze doświadczenia, jako wspólne osiągnięcia. Stwierdzili jednogłośnie, że jak zobaczę „koryto” zapominam o wszystkim. Obiecałem poprawę i godne wspieranie, opiekę i zadbanie.

            W dniu dwudziestego ósmego miesiąca maja bieżącego roku zebraliśmy się tak gdzieś około trzynastej w południe w recepcji hotelu „Focus” w Bydgoszczy, gdyż takie otrzymaliśmy wytyczne. Jakież było moje i moich przyjaciół zaskoczenie, kiedy okazało się, że prezes, czyli moja skromna osoba ponownie został wyróżniony pobytem w innym hotelu, z daleka od swoich podopiecznych. Wzrok wszystko mówił, nawet nie próbowałem wyjaśniać. Posłuszny wytycznym gospodarza udałem się w miejsce odosobnienia, zdając sobie sprawę, że jest to kara za moją niepokorność. Jednak przyjaciele ponownie uznali to za wyróżnienie. Co bym nie powiedział to i tak będzie „padać”. Nie trzeba było długiego dochodzenia, żeby się przekonać, że wszyscy dysydenci są daleko od mojego odosobnienia wraz z moimi delegatami rodzimego koła. Zostałem skazany na banicję, ale w przekonaniu przyjaciół wyróżniony jedynką w hotelu prominentów pozostałych. Dyplomatycznie rzecz ujmując siedź cicho i nie podskakuj.

            Burzy to wszystko idee mojego rozumienia przesłania działania stowarzyszenia, jakie spoczywają na nas wszystkich. Idee bezinteresownego zaangażowania w kształtowanie postaw patriotycznych i społecznego wspierania wartości moralnych tak bardzo ważnych w dzisiejszych czasach, a polegających na bezinteresownym umiłowaniu ojczyzny. Gry, których nie rozumiem i nie popieram służące pozornemu dowartościowaniu jednostek prowadzone są na coraz większym poziomie korelacji społecznych, które zakłócają istotę współczesnego patriotycznego przesłania. Wolność, wierność, oddanie, praworządność, honor, zaangażowanie to wartości, które powinny łączyć nie dzielić, tak przynajmniej ja to interpretuję. Małostkowość, nieszczerość, fałsz i obłuda niszczy wszystko to, co w założeniach powinno być słuszne. Podział na lepszych i gorszych, na starych i młodych nie jednoczy środowiska, lecz je dzieli. Na szturmanów i dziadów z błękitem na skroni budzących zażenowanie i jednocześnie tło dla twardzieli. Tak ja odebrałem przekaz święta Dnia Weterana w Bydgoszczy.

            Dziękuję przyjaciołom, że mi oczy otworzyli i mogłem spojrzeć na święto z innej perspektywy. Nie oceniam uroczystości, bo była piękna i dostojna. Oceniam zachowanie peacekeeperów, byłych wojowników o wolność i pokój na świecie. Władza, jaka jest to każdy widzi. „Tryndy” też są znane, dziwi brak poczucia godności i honoru tych, którzy uważają się za orędowników oenzetowskich ideałów. Parcie na szkło, uznanie, dowartościowywanie jest silniejsze niż poczucie osobistej godności, szacunku do siebie. Od więzi ze społecznością tych, którzy dziś nie są w stanie związać koniec z końcem, których nie stać na przyjazd do Bydgoszczy, by świętować. Tych, którzy nawet kosztem osobistych wyrzeczeń zdecydowali się jednak na przybycie, ale są tłem dla innych. Tych, którzy zasłużyli na wyróżnienie, a jednak ich nie doceniono zamiast tego budując pozorne więzi społeczne przeszłych ideałów. To jest chore. Znając swoje miejsce w szyku trzeba też rozumieć, co to jest więź społeczna weteranów i co to jest godność. Układy, koneksje tego nie zastąpią, trzeba szanować siebie i szanować swoje środowisko. Przykro mi było widzieć, pomny uwag przyjaciół, że nie tylko ja dałem się ponieś słabościom. Parcie na szkło to ogólnie przyjęta metoda zaistnienia w strukturach kierowniczych naszego stowarzyszenia, nie mówię o prezesie, bo ktoś musi nas reprezentować. Naszym zadaniem jest przede wszystkim wyjście do kół oraz ich wsparcie w działaniu. Docenienie ich dokonań, otwarcie na potrzeby, wspieranie w przedsięwzięciach. Wierzę, a wiara jest ma słuszna, że tak jak w wojsku dowódca, który stoi za swoimi żołnierzami to dobry dowódca, tak w stowarzyszeniu jest ważniejsza więź z kołami i ich reprezentowanie niż układność z instancjami, którym nasza działalność jest tłem politycznych rozważań i zawiłości. Chyba, że chodzi o stanowiska, a to już inna polityka, inna bajka.   

DZIEŃ WETERANA W BIAŁEJ PODLASKIEJ

         W dniu 23 maja br. w Kościele Garnizonowym w Białej Podlaskiej o godzinie 12.00 członkowie bialskiego Koła Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ rozpoczęli uroczyste świętowanie Międzynarodowego Dnia Uczestników Misji Pokojowych ONZ i Dnia Weterana działań poza granicami państwa mszą za poległych i zmarłych kolegów. Mszę celebrował ksiądz kapelan ppłk SG Mirosław Kurjaniuk. W pięknej homilii podkreślił istotę działalności weteranów polegającą na kultywowaniu i promowaniu pamięci dokonań pokoleń misjonarzy, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w historii Polski jako orędownicy pokoju na świecie. Koło bialskie liczące dwudziestu ośmiu weteranów funkcjonujące na Południowym Podlasiu od 2008 roku z każdym rokiem poszerza swoje szeregi. Budzące sensację na początku swojej działalności błękitnymi beretami staje się nieodzownym elementem każdej patriotycznej uroczystości, spotkania czy prelekcji. Weterani misji pokojowych, członkowie stowarzyszenia realizując spotkania z młodzieżą, wystawy, konkursy przybliżają młodym adeptom patriotycznych postaw tak istotne wartości jak godność, honor, wolność i sprawiedliwość nie zapominając o wartościach chrześcijańskich.

       Raz w roku, w dniu 29 maja obchodzą swoje święto. Decyzją Wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka w tym roku Dzień Weterana działań poza granicami państwa obchodzony będzie w Bydgoszczy. Bialskie koło czynnie uczestniczy w działalności stowarzyszenia i czynnie uczestniczy w organizowanych na szczeblu centralnym przedsięwzięciach. Dziesięcioro weteranów z Koła NR 43 SKMP ONZ weźmie udział w centralnych obchodach święta weterana. Nie zapominając o kolegach, którzy ze względów zdrowotnych czy finansowych nie mogą pojechać na centralne uroczystości zorganizowano święto weterana w dniu 23 maja br. Piękna msza, celebrowana przez księdza kapelana Mirosława Kurjaniuka. Przejazd do pobliskiego Ortela Książęcego, zbiórka o charakterze wojskowym z przywitaniem gości w osobach księdza kapelana, przedstawiciela Stowarzyszenia Związku Żołnierzy Wojska Polskiego mjr rez. Jerzego Szyca, wręczenie odznaczeń i przyjęcie nowych członków, zawody strzeleckie z broni pneumatycznej oraz biesiada to nieliczne atrakcje święta Weterana bialskiego garnizonu. Wyróżniono odznaczeniem Akademickiego Koła SKMP ONZ „Gwiazda Weterana” weterana poszkodowanego st. kpr. rez. Radosława Nowaka. Przyjęto w szeregi bialskiego koła por rez. Adama Smolińskiego oficera korpusu Żandarmerii Wojskowej. W konkursie strzeleckim pierwsze miejsce zdobył Józef Sykterz, drugie Marian Pękala trzecie Grzegorz Gawda. Uroczystości zorganizowane w plenerze w warunkach polowych zakończyły się wspólną biesiadą do późnych godzin wieczornych.    

POCZUCIE GODNOŚCI, WIERNOŚCI BEZ GRANIC

        Wielokrotnie wspominałem Termopile i trzystu wojowników Sparty, którzy oddali swoje życie, by bronić ojczyzny. Takich wydarzeń w historii ludzkości jest bez liku. W przeszłości jest wiele przykładów, kiedy nieliczni poświęcali swoje życie, by inni zrozumieli ich oddanie i poświęcenie. Tak było w okresie II Wojny Światowej i tak dzieje się w chwili obecnej. W każdej społeczności są zasady moralne, którym człowiek honorowy, prawy będzie wierny ponad wszystko. Nie ulegnie, nie ugnie się represjom, knowaniom, chociaż wszyscy dookoła twierdzą, że postawa taka to donkiszoteria. Trzeba adoptować się do otoczenia – mówią, bo bronienie postaw, może moralnie nie zawsze zgodnych z przyjętymi standardami, to walka z wiatrakami. Wszak każdy się dostosował i korona z głowy nie spadła. Przecież nic się nie stało to tylko polityka, nikt nie zginął.

          Nie każdy może być politykiem, nie każdy potrafi być tłamszony i tłamsić innych. Nie każdy potrafi mówić nieprawdę, jako prawdę oczywistą. Nie każdy może być marionetką. Nie każdy potrafi poświęcić swoją godność, rodzinę dla potrzeb władzy. Nie każdy chce zmienić swoją godność w zależności od potrzeb otoczenia. Także nie każdy odda życie za swoje przekonania. Trzeba być patriotą. Warto o tym pamiętać, rozumieć i czuć. Przydługi wstęp jest ważny z uwagi na przesłanie, które powinniśmy zrozumieć przynajmniej ci, którzy zdecydowali się na udział w uroczystościach w dniu 21 maja br. na ulicy włoskiej upamiętniających mord hitlerowski na czterystu żołnierzach włoskich.

          Żołnierze byli ofiarami niemieckiego obozu jenieckiego, który został założony w Białej Podlaskiej we wrześniu 1943 r. w Zofii Lesie. Obóz powstał po kapitulacji Włoch i wycofania się z wojny po stronie Niemiec. Obóz nosił nazwę „Stammlafer 366 Biała Podlaska”. Obóz zlikwidowano w czerwcu 1944 r. W obozie w latach 1943 – 1944 przebywało ok. 6000 żołnierzy i oficerów włoskich, których przywieziono z Albanii i Jugosławii. Obóz pracy, a jednocześnie obóz śmierci, gdzie śmierć była wyzwoleniem od głodowych represji.

           Fakty historyczne nie oddają moralnego przesłania, które niesie w swej treści fakt, ze żołnierze włoscy oddali swe życie za wierność swojej ojczyźnie. Żołnierz nie bawi się w politykę, żołnierz wykonuje rozkazy, a jednak tych sześć tysięcy bardziej ukochało ojczyznę niż podporządkowanie się hitlerowskim oprawcom. Deportowani, wywiezieni w odległe wschodnie strony na poniewierkę i poniżanie wrócili po wojennej zawierusze w rodzinne strony. Czterystu zostało na zawsze, w przychylnej im polskiej, podlaskiej ziemi.

            W czwartek 21 maja br. na cmentarzu żołnierzy włoskich w Białej Podlaskiej w obecności ambasadora Włoch w Polsce Pana Alessandro De Pedys, posła na Sejm RP PiS Adama Abramowicza, wiceminister Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Bożeny Żelazowskiej, księdza profesora Artur Katolo, obywatela Włoch, który od kilku lat współorganizuje uroczystości w Białej Podlaskiej uczciliśmy pamięć poległych nieznanych żołnierzy włoskich, którzy oddali swe życie za ojczyznę. W uroczystościach udział wzięli przedstawiciele władz samorządowych, poczty sztandarowe, organizacje kombatanckie, służby mundurowe oraz młodzież. Powadze i doniosłości wydarzeniu nadała obecność klas mundurowych Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej wprowadzając wojskowy charakter uroczystości. Rocznicowe obchody były okazją wyróżnienia III Liceum Ogólnokształcące ZSO 2 im. Adama Mickiewicza, Zespołu Szkół Specjalnych oraz Zakładu Karnego medalem „Pro Patria” (polskie odznaczenie cywilne, przyznawane przez kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych), którym to w imieniu ministra Jana, Stanisława Ciechanowskiego odznaczyła wiceminister Bożena Żelazowska.

           Przebieg uroczystości, msza polowa za poległych była, jest i będzie wyrazem naszej pamięci o tych, którzy potrafili zachować swoją godność żołnierską mimo niemieckich represji i nie ulegli. Oddali swoje życie za wierność ojczyźnie nie układom. Wydarzenie czwartkowego popołudnia na cmentarzu włoskim w Białej Podlaskiej jest lekcją patriotyzmu, którą nie do końca potrafimy wykorzystać w pracy z młodzieżą. Miejmy nadzieję, że następnym razem nam się uda.     

ARTECKI REAKTYWACJA

          Wcale nie chcę pisać o „odtworzeniu” mojej persony czy jak to miało miejsce w filmie „Matrix reaktywacja” gdzie chodziło o zrestartowanie sytemu. Chcę pisać o spotkaniu z młodzieżą w dniu dzisiejszym, czyli 20 maja br. w środę w godzinach popołudniowych. Spotkania w Bibliotece Miejskiej Filia nr 6 przy Klubie „Eureka” na ulicy Orzechowej zorganizowanego przez kierowniczkę biblioteki Krystynę Nowicką.

          Zdarzyło mi się dwa lata temu w 2013 r. za sprawą kolegi wydać książkę pt. „Proza Życia w Realu” z udziałem wydawnictwa Psychoskok. Kolejna, druga pozycja w moim skromnym dorobku literackim. Dwa lata wcześniej w 2011 r. napisałem „Zawirowania Wieku Średniego, czyli obraz pięćdziesięciolatka malowany słowem pisanym” z udziałem wydawnictwa Radwan. Napisałem, wydałem, promowałem i zapomniałem. Liczył się fakt i satysfakcja ze zrealizowanego zamiaru. Czasami jest w człowieku taki mus, nakaz, że trzeba wyrazić swoje wnętrze, przemyślenia, by pokazać, że coś się czuje, przeżywa, interpretuje, że się jest. Czasami się zdarza. Nie u wszystkich, ale bywa, że człowiek musi, bo inaczej się udusi. Zaczęło się od wpisów na „Sympatii”, by skończyć na blogu. Raz na tydzień starałem się użyć medialnego przekazu, by „krzyczeć”, co czuję. Bardzo mi w tym pomagało Radio BiPer. Felietony krótkie postanowiłem zebrać w książki i jako autor odnieść się do nich z perspektywy czasu. Nie wiem czy mi się udało, ale stanowią specyficzny zapis przeszłego czasu, który dziś jest już historią. Czy myślenie me jest adekwatne do epoki? Myślę, że tak, bo jakoś nie słychać negatywnych komentarzy, a raczej znużenie. Jest ono wprost proporcjonalne do przemyśleń statystycznego Polaka. Nic nowego, porywającego lecz normalnego. Odnotować można, że me myślenie zaistniało.

       Chyba przez przypadek zauważono moją twórczość i pewnego słonecznego wiosennego dnia 2015 r. otrzymałem od Pani Krystyny propozycję spotkania z młodzieżą i opowiedzenia o swoich literackich dokonaniach. Zaskoczony, że ktoś w ogóle o nich pamięta. Zszokowany faktem, że mam się spotkać z młodzieżą szkół średnich, a utwory przecież trącą dorosłych nudą. Niesamowite wyzwanie przekazania swoich doznań i przeżyć z przed dwóch lat. Reaktywacja, bo chyba to się tak nazywa odtworzenie, przypomnienie przeszłych doznań. Ma reaktywacja intelektualna nastąpiła w jedenastym roku obecnego stulecie, kiedy zdałem sobie sprawę, że życie polega nie na egzystencji tylko na tworzeniu siebie i rzeczywistości otaczającej nasz świat realny i wewnętrzny. Staram się wyzwaniom sprostać. Przekaz, który zaprezentowałem młodym tego właśnie dotyczył. Podzielić się doświadczeniem i przemyśleniami z upływającego istnienia. Pamiętałem, że mi takich rad nikt nie przekazywał za lat młodzieńczych. Do oczywistych prawd dochodziło się na zasadzie prób i błędów. Mam nadzieję, że młodzież z mych słów skorzysta. Godzinne ględzenie o życiu w mojej ocenie pouczające (ocena subiektywna) chyba spotkało się ze zrozumieniem, chociaż ręki sobie dać uciąć nie dam. Mam wewnętrzne przekonanie, że młodzież z III Liceum Ogólnokształcące ZSO 2 im. Adama Mickiewicza w Białej Podlaskiej oraz Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II me wysiłki i przekaz doceniła.   

BIALSKO PODLASKIE IDY MAJOWE

         Można powiedzieć, że weekend rozpoczął się już 15 maja 2015 r. w piątek od imienin popularnej Zofii. W Państwowej Szkole Wyższej (PSW) im. Papieża Jana Pawła II obchodzono dzień patrona. Godziny ranne to wykład inauguracyjny i szereg atrakcji uczelnianych upamiętniających osobę Świętego, Papieża, Polaka. W obchodach uczestniczyła młodzież studencka oraz Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego. Tożsamość uczelniana, szkolna oraz więź duchowa związana z pamięcią o patronie to jeden z ważniejszych elementów oferty edukacyjnej PSW. Podstawy moralne, etyczne, patriotyczne tak często ostatnio pomijane w procesie kształtowania młodych pokoleń muszą znaleźć metodę i formę medialnego przekazu zrozumiałą i przystępną dla studentów, uczniów. Wydaje się, że uczelnia sprostała społecznym wymaganiom. Potwierdziła to „IV Wielka Majówka z PSW” w parku Radziwiłłowskim.

       Tak jak przed wiekami w Rzymie odbyły się „Idy Marcowe”, tak w Białej mieliśmy ich powtórkę. Fakt, co prawda dwa miesiące później, ale tak poza tym wszystko się zgadzało. „Idy marcowe (łac. Idus Martiae także Idus Martii) – w kalendarzu rzymskim święto środka miesiąca (piętnasty dzień) marca, święto poświęcone rzymskiemu bogowi wojny – Marsowi. Odbywał się wtedy przegląd wojsk. Idy marcowe są szczególnie znane, ponieważ podczas tego święta w 44 roku p.n.e. Juliusz Cezar został zamordowany, otrzymując 23 pchnięcia sztyletem, zadane przez grupę ok. 60 zamachowców, w tym jego przyjaciela, Brutusa”.

       Nie istotne jest czy fakty przedstawione przez Wikipedię są prawdziwe, bo sześćdziesiąt osób to raczej tłok i jakby każdy chciałby, chociaż nożykiem skrobnąć, to po Cezarze nawet szmatki by nie zostało, chociaż jak z tekstu wynika część się obijała. Istotne jest to, że był środek miesiąca i był przegląd wojsk. No można by jeszcze włączyć moralny aspekt Brutusa, ale to inna bajka, którą warto rozważyć. Bialskie „Idy” związane z promocją PSW opierały się o mundurową młodzież Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego, która miała zaprezentować przemarsz pododdziału ze śpiewem piosenki żołnierskiej. Przemarsz się odbył, lecz konkurencyjność przekazu poniosła porażkę z postępem. Trzydzieści „gardeł” przegrało z mikrofonem. „Cezar” poległ z honorem za sprawą „Brutusa” z nagłośnieniem. Jednak fakt dezorganizacji nie popsuł umiejętności młodzieży w zakresie musztry i wojskowego wyszkolenia. Z przyjemnością się oglądało, w mieście gdzie tradycje wojskowe hołubione są od początków II Rzeczypospolitej Polskiej, młodzież maszerującą zwartym pododdziałem przed publicznością. Piknik uczelniany przyciągnął wielu i cieszył się ogromną popularnością. Można powiedzieć, że historycznie, kulturowo, intelektualnie sprostał wyzwaniom. Biała świetnie się bawiła, tym bardziej, że pogoda dopisała.

       Sobota to piękny słoneczny dzień przepełniony uśmiechem i radością. Noc zapowiadała się równie atrakcyjnie. Kolejna edycja eventu „Noc w Muzeum” była równie atrakcyjna jak „Idy w Radziwille”. Oj działo się działo szkoda tylko, że nocnych „Marków” brakowało. Powodem pewnie był występ następnego dnia w godzinach wieczornych kabaretu z drugiego końca Polski. Chłopaki przyjechali z Jeleniej Góry koło Karpacza, jakby ktoś nie wiedział. „Paranienormalni” to ekipa, która każdego rozbawi i zachwyci. Szczególnie „Balcerzak” bazujący na naszych ułomnościach intelektualno-obyczajowych punktuje nasze ego w różnych sytuacjach. Fajnie się jest pośmiać z samego siebie, chociaż patrząc po widzach można odnieść wrażenie, że króluje inna interpretacja obrazu. Igor Kwiatkowski, Robert Motyka, Michał Paszczyk oraz Rafał Kadłucki (obsługa techniczna) w niezbyt przychylnych warunkach bialskiego amfiteatru zaprezentowała pokaz kunsztu kabaretowego. Impreza mimo pochmurnego chłodnego dnia, odpłatności oraz osłabienia po przejściach intelektualnych weekendu ściągnęła sporą rzeszę widzów. Amfiteatr w połowie wypełniony bawił się spektaklem wyjazdowym „chłopaków z gór” przy okazji bytności w stolicy. Wspaniałe zakończenie „Idów Majowych”.

   Cieszy ogrom propozycji imprez kulturalnych oferowanych mieszkańcom grodu nad Krzną. Cieszy zaangażowanie władz i środowisk społecznych. W „Białej się Dzieje” jakby napisał portal międzyrzecki i to dzieje się dobrze. Martwi, że jeszcze tak nieliczni widzą konieczność udziału, że jeszcze telewizor, „debaty” mają większe przebicie niż integracja, powietrze i zdrowie. Jednak konsekwencja w działaniu, upór zrobią swoje i społeczność bialska ulegnie pokusie zbiorowego intelektualnego przeżywania doznań. Warto się o to pokusić.

 

 

 

DYLEMATY HISTORII 34 PUŁK PIECHOTY 8 MAJA ŚWIĘTO PUŁKU

        Dzień zwycięstwa, siedemdziesiąt lat temu zakończyła się II Wojna Światowa. Przez prawie czterdzieści pięć lat obchodziliśmy zakończenie wojny w dniu dziewiątego maja, by po solidarnościowej rewolucji i zniesieniu postkomunistycznych nastrojów w kraju demokracji kapitalistycznej, przejść do świętowania w dniu ósmego maja, tak jak cała zachodnia Europa. Daty w zimnowojennym klimacie miały znaczenie, a wynikały z przesunięć czasowych i wyraźnie oddzielały dwie strony zimnowojennego konfliktu. Wydawało się, że zmierzamy do ujednolicenia przekazu, jednak historia drwi sobie z ustaleń i tworzy swój scenariusz. Wracamy do korzeni tylko w tym przypadku po drugiej stronie „obrazu”. Wojna pochłonęła wiele istnień, wiele krwi, ran, tragedii. Ukształtowała obraz geopolityczny kontynentów, państw i narodów. Wielu z tych co niby wygrali, przegrali swój status wolności i istnienia jako niezawisły naród. Wielu uzyskało państwowość, której tak usilnie poszukiwali. Wojna w swym tragizmie zmieniła oblicze świata. Świat wieku dziewiętnastego przeszedł do historii. Wydawało się, że nic już nie może ulec zmianie i szykujemy się do następnej hekatomby, gdy w końcowej fazie drugiego tysiąclecia oszczędzono nam ofiar w mniejszym wymiarze, nie oszczędzono demokratycznych przemian.

            „Polska, Rzeczpospolita Polska (RP) – państwo unitarne w Europie Środkowej położone między Morzem Bałtyckim na północy, a Sudetami i Karpatami na południu, w przeważającej części w dorzeczu Wisły i Odry. Powierzchnia administracyjna Polski wynosi 312 679 km², co daje jej siedemdziesiąte miejsce na świecie i dziewiąte w Europie. Zamieszkana przez prawie 38,5 miliona ludzi (2014), zajmuje pod względem liczby ludności 34 miejsce na świecie, a 6 w Unii Europejskiej. Od północy Polska graniczy z Rosją (z jej obwodem kaliningradzkim) i Litwą, od wschodu z Białorusią i Ukrainą, od południa ze Słowacją i Czechami, od zachodu z Niemcami. Większość północnej granicy Polski wyznacza wybrzeże Morza Bałtyckiego”. Taka jest Polska, jak twierdzi Wikipedia. Jaka była? To historia mniej lub bardziej chlubna. Dziś to już tylko legenda, której nie każdy chce słuchać. Prezentacja multimedialna na Youtubie pokazuje jak zmieniała się nasza kraina. Jak byliśmy wielcy, jak naród był potężny. Jak przestaliśmy istnieć i jak się odrodziliśmy niczym feniks z popiołów. Bo Polska to nie tylko pola, łąki, góry, wody, jeziora i morza to przede wszystkim – Polak. Polska to my, to to coś co w nas siedzi i mówi nam bądź dzielny, sprawiedliwy, honorowy, dotrzymuj słowa. Miej wiarę, szanuj innych, toleruj inność. Kochaj swój kraj, rodzinę ludzi tych ziem, którzy tak, jak ty umiłowali swój kraj jako ojczyznę. To jest właśnie Polska oraz polskość. Nie inność, ale pamięć krwi przelanej, oddanego życia żeby Polska była Polską.

            Siódmy, dziewiąty maja 2015 roku w Białej Podlaskiej był dniem po raz pierwszy obchodów Święta 34 Pułku Piechoty w Białej Podlaskiej. Obchody dnia jednostki, która stacjonowała w Białej do września 1939 roku. To nawiązanie do korzeni polskości ziem tych oraz tradycji oręża polskiego, które na Południowym Podlasiu mieliśmy okazję gościć. Historia jednostki, obarczona incydentem w Pińsku, nie umniejszała waleczności i poświęcenia żołnierzy w walce w obronie Ojczyzny. Istotnym elementem obchodów święta pułku była też pamięć o walce mieszkańców ziem tych naszych o wolność. Wolność, o którą walczyli za okupacji niemieckiej i sowieckiej. Dziś jeszcze trudno się pogodzić z faktem, że ci co byli „bandytami” i niszczyli elementy osobowe prosowieckie, dzisiaj są bohaterami walki o ojczyznę. Pokolenia starsze obarczone są naleciałościami propagandy socjalistycznej, ale cóż się dziwić. Po latach wojny każdy chciał żyć bez widoku śmierci i represji. Wierni swym ideałom ginęli za ojczyznę, słabsi przetrwali by hołdować pamięci poległych. Uroczystości święta pułku były w historii miasta Biała Podlaska po raz pierwszy rekompensatą ich poświęcenia i śmierci. Pamięci tych którzy nie ulegli. Wystawa „Ostatni leśni – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948 – 1953” to obraz poświęcony ich pamięci. Promocja książki Aliny Fedorowicz „Marty” „Na dawnych szlakach. Młody las. Opowieść prawdziwa z lat wojny” zakończyła pierwszy dzień obchodów rozpoczęty w murach Państwowej Szkoły Wyższej (PSW) im. Papieża Jana Pawła II.

        Dzień drugi 8 maja br. to sesja naukowa zorganizowana przez Urząd Miasta Biała Podlaska w PSW pt. „Podlaska tożsamość w XIX i XX wieku w perspektywie historycznej i kulturowo-społecznej” z udziałem znamienitych gości: prof. Dariusz Magier, prof. Ryszard Polak, dr Mariusz Bechta, dr Paweł Borek, dr Andrzej Szabaciuk, dr Artur Ziontek, mgr Piotr Czyż, mgr Artur Rogalski. Ciekawe wystąpienia, ciekawe teorie, troszeczkę gorsze przygotowanie, ale cóż się dziwić gdy sala prawie pusta. Jedynie młodzież klas mundurowych i sportowych Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego (ALO) PSW oraz kilka osób w tym prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka oraz posła na Sejm RP Adama Abramowicza to cała frekwencja. Nowe trudno się przedziera przez zaściankowość, ale nowe musi zastąpić stare taka to już kolejność. Wieczorna msza św. za poległych i zmarłych oficerów i żołnierzy 34 pułku piechoty w kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny to kolejne patriotyczne przeżycia i doświadczenia. Piękne i mądre słowa księdza kanonika Mariana Daniluka, udział sztandarów, władz samorządowych, młodzieży w mundurach z ALO oraz nieliczna obecność społeczności bialskiej to kropla wody, która drąży skałę. Przemarsz do kwatery żołnierzy 34 pp na cmentarz parafialny oraz apel poległych zakończyły obchody w dniu ósmego maja. W sobotę piękny koncert- spektakl muzyczny „Contra Mundum” (Przeciw Światu) „cześć i chwała bohaterom” zakończył tego roczne obchody święta pułku.

     Kusząc się na komentarz muszę stwierdzić, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony szanuję postawę tych, którzy mają inne przekonania. Z drugiej widzę olbrzymią odpowiedzialność, jaka nas wszystkich spotyka, związana z kształtowaniem i wychowaniem następnych pokoleń w duchu polskości i patriotyzmu. I mimo, że nie wszyscy trawią Broniewskiego pozwolę sobie przytoczyć – „Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni”. Pomni czynów przeszłych pamiętajmy o przyszłości.     

                    

WITAJ MAJOWA JUTRZENKO

         Po dniu 1 Maja, Dniu Flagi słoneczny poranek przywitał słoneczną jutrznią kraj nad Wisłą słońcem i pogodą. Mimo okrutnych prognoz zimna i deszczu opatrzność czuwała nad polską krainą. Jak w pięknej piosence mazurka Rajnolda Suchodolskiego wszyscy z radością przywitaliśmy polskie narodowe święto. Niewyjaśnione jest definitywnie autorstwo muzyki mazurka „Witaj, majowa jutrzenko”. Według Aleksandra Polańskiego, znanego historyka muzyki polskiej, twórcą melodii jest Fryderyk Chopin, czego dowodem – jak zaznacza Polański – jest karta tytułowa tej piosenki, drukowanej w Warszawie (1831), na której widniało nazwisko „Ici pana Chopina”, jako autora. Pani Maria Wacholc twierdzi, że melodia utworu została przejęta ze znanej pieśni „Nienawidzę was, próżniaki” (powstałej prawdopodobnie na początku XIX w.) do słów Stanisława Starzyńskiego. W czasie powstania listopadowego napisano do niej kilka nowych tekstów, spośród których najpowszechniej śpiewany był wiersz „Witaj, majowa jutrzenko” Rajnolda Suchodolskiego. Słowa powstały w 40-tą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, na kilka tygodni przed bohaterską śmiercią autora w wieku 27 lat. Tyle historia i pieśń, która wprowadzi nastrój narodowego święta:  

 


https://youtu.be/SDO6h439wR8

 

            W kontekście obchodów święta narodowego ma refleksja krótka na temat świadomości narodowej i poszanowania wiedzy pokoleń, która w czasach obecnych zanika, a wręcz kompromituje nas społecznie. Warto wspomnieć ostatnie wydarzenia związane z sondą uliczną Filipa Chajzera z młodzieżą ulic warszawskich w okolicach Uniwersytetu Warszawskiego na temat znaku „SS” po fakcie jak nieodpowiedzialnie ten znak umieścił na swojej czapce Michał Witkowski. Kompromitujące wypowiedzi potwierdzają konieczność, wręcz wymóg społeczny nauki młodych historii. Z przerażeniem należy stwierdzić, że młodzi ludzie, studenci nie wiedzą, kiedy wybuchła II Wojna Światowa. Gdzie rozpoczęły się działania wojenne. Kiedy się zakończyła. Historia powojenna to ciemna karta narodu polskiego. Warto, zatem poczuć tę przemożną odpowiedzialność, którą wielu przed nami podkreślało. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” Jan Zamoyski. I tego powinniśmy się trzymać.

            Dzień słoneczny 3 Maja 2015 roku. Dziś 224 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja. Pierwszej demokratycznej konstytucji w Europie, a drugiej na świecie. Mimo, że upadła, że na wieki utraciliśmy niepodległość stała się symbolem narodu polskiego, jego więzi z wiarą, godnością, honorem i ojczyzną. Boli strasznie, że ten naród tak doświadczony przez historię tak opornie utożsamia się ze swoją przeszłością, swoimi korzeniami. Brak nam edukatorów patriotów, brak wiary w polskość. Poczty sztandarowe, władze, przemówienia nie zastąpią świadomości społecznej. Trzeba nam kolejnego dopustu, by obudzić poczucie więzi narodowej, poczucie obowiązku, patriotycznego uniesienia. Faktem jest, że przez lata przymus zmienił nasze poczucie obowiązku, ale to już dwadzieścia pięć lat minęło i czas wreszcie się obudzić. Długi weekend to nie tylko odpoczynek, relaks i wolne od pracy, to poczucie więzi narodowej, szacunek, wsparcie i pamięć pokoleń, które za to by Polska była Polską oddawali swoje życie. Rodzice, nauczyciele, młodzieży mimo, że pięknie słonko świeci poświećmy w przyszłości te dwie godziny czasu swego, by pamięć o dziadkach, pradziadkach, ojcach ziem tych polskich uświęcić. Naród bez tradycji, pamięci gubi swoją tożsamość. Zapomina, kto wróg, a kto przyjaciel, gdzie i kiedy była krzywda, staje się nijaki i przemija.

       Spotkaliśmy się, jak co roku na Placu Wolności przy miejscu straceń. Krótkie słowa wprowadzenia Prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka i kolumna ruszyła na mszę do kościoła Św. Antoniego na ulicy Reformackiej. Patriotyczna homilia i piękna msza święta, po której pochód ruszył pod mur Akademii Bialskiej, która w 1630 roku, jako filia Akademii Krakowskiej zaczęła funkcjonować edukacyjnie, gdzie wmurowana jest tablica upamiętniająca majowe święto. Wystąpienie przewodniczącego Rady miasta Dariusza Litwiniuka upamiętniło dawne i współczesne wydarzenia związane z obchodami święta Konstytucji 3 Maja. Odśpiewano „Rotę”, delegacje złożyły kwiaty i przemówienie prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka zakończyło uroczystości.

            Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ koło nr 43 w Białej Podlaskiej reprezentowali: Krystyna Supeł, Ryszard Artyszuk oraz Michał Doroszuk. Prezes koła ppłk rez. Artur Artecki prowadził młodzież Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II, które wystawiło drużynę kadetów klas mundurowych, by wprowadzić symbolikę dawnej tradycji miasta Biała Podlaska, więzi z wojskiem i mundurem. Szkoda tylko, że udział młodych i społeczeństwa w uroczystościach sprowadza się do realizacji obowiązków a nie przekonania, że być Polakiem to czuć polskość, więź z narodem i pamiętać, że po to żeby ona była inni oddali życie. Niech się święci 3 Maja.