PRZEKONAĆ WYBORCÓW

        Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu. Kolejny raz będziemy wybierać posłów i senatorów. Tych etatowych i tych nowych, którym się wydaje, że wszystko mogą zmieniać. Etatowi wyjadacze wiedzą jak mamić czterdziesto procentową frekwencję. Wszak nie pierwszy raz walczą o stołek w Sejmie czy Senacie. Nowi marzą, że jak oni wejdą to nareszcie się załapią na te około dwanaście tysięcy brutto miesięcznie. Oczywiście obiecują, że kasę przeznaczą w „jakimś” procencie na działalność społeczną. Nie oszukujmy się, jeżeli nie byłoby diet poselskich nikt by się do parlamentu nie pchał. A tak rączka w górę, kawka w kawiarence, jakieś spotkanie klubowe, pasjansik w sejmowym tablecie, posiedzenie w komisji, bankiecik w hoteliku sejmowym i kasa leci.

            Tyle bubli ustawodawczych, jak ostatnimi czasy jeszcze w naszej demokracji nie było. Starym się nie chce czytać, a młodzi za głupi lub „usadzeni” przez tych pierwszych, milczą. Jeszcze, jak dodamy dyscyplinę partyjną mamy obraz polskiej demokracji. Pisałem już kiedyś jeszcze przed wyborami samorządowymi, że jednostka nie ma szans. Pamiętam entuzjazm Adama Abramowicza, jak pierwszy raz został posłem. Praktycznie nie można było Go z mównicy wygonić, by po jakimś czasie po rozmowie z prezesem w ogóle zniknął. Śmieszy mnie zatem entuzjazm młodych, którzy się promują ile to Oni zdziałają, jak zostaną namaszczeni, ile dla naszego Podlasia wniosą. Jakie mają plany, programy, aspiracje i wszystko tylko po to by nas przekonać do wyboru pozycji w „książeczce” parlamentarnej. Może się mylę, ale przez ostatnie dwadzieścia pięć lat tak to działało. Dorwać się do stołka, a potem jakoś to będzie. Otworzy się biuro poselskie, na uroczystościach się będzie bywać. Przetnie się jakąś wstęgę, a jak wybory ponowne się zaczną zbliżać udamy się w pielgrzymkę po gminach „Autostradą do Nieba”.

           Brakuje mi w tym wszystkim Empatii (Wrażliwości), Patriotyzmu (Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili.), Szacunku do kraju ojczystego. Do tych pól, łąk, dobra wszelkiego, do mieszkańca prostego, który gdzieś ma politykę, ale chce żyć godnie i godnie umierać. Brak w tych działaniach interesu społecznego. Na każdym kroku widzę i słyszę egoizm, snobizm, zarozumialstwo oraz brak pokory. Ja, Ja, Ja zrobię, pomogę, wesprę, poprę – nic od serca, nic od siebie. Brak zrozumienia. Nie wiem, może to chore, ale mam takie skojarzenia, że ten aspekt zaangażowania przed wyborczego trwa przez pokolenia, wieki i cywilizacje. Przed każdym bojem, walką wódz naczelny wygłaszał mowę, która podnosiła morale i wiarę w zwycięstwo. Budował waleczność. Czasy się zmieniły, lecz motyw ten sam się przewija, że „Jeżeli my wygramy wszystko będzie lepsze, godniejsze i słuszne. Wszystkim żyć się będzie lepiej, godniej i radośniej”. Potem się okazuje, że ten brak pokory owocuje ministrami, posłami, senatorami bez kompetencji, wrażliwości i uczciwości. Dochodzimy kolejny raz do wniosku, że daliśmy się nabić w butelkę.

        Brakuje nam osobowości, mędrca typu Mahatma Gandhiego, Martina Luthra Kinga lub Nelsona Mandeli, chociaż mieliśmy też i swoich, jak na przykład Józef Piłsudski, który porwałby naród do zmian i przyszłości. Brakuje nam patrioty, nie polityka, a patrioty. Pewnie szybko by zginął, ale przeszedłby do historii, jako ten, który myślał o Polsce nie o statusie społecznym. Ryszard Petru, którego wybrałem i którego listę swym nazwiskiem zapełniłem nie jest ideałem. Kandydaci z listy wyborczej, jak to w zwyczaju partyjnym bywa z pozycji pierwszych, są dalecy od doskonałości. Przyznam się szczerze, że mam takie Déjà vu z przed lat dziewięciu, że ktoś się już tak zachowywał. Dlatego też pomny tamtych doświadczeń nalegam by „Nowoczesna.pl”, dała się przekonać, że nie chodzi tu o Sejm, Senat, lecz chodzi o Polskę. Nie to, co weźmiemy, ale damy jest najważniejsze. Nie będzie się ust zamykać dyscypliną partyjną i będzie się rozliczać z kasy i dokonań. Nowocześnie, Nowoczesna to w mojej ocenie moralne odtworzenie wrażliwości narodowej i działanie wolontarialne dla narodu polskiego. Przynajmniej ja to tak rozumiem, a Ci, co mnie znają wiedzą, że słów na wiatr nie rzucam. Pewnie kolejny raz polegnę, ale z godnością. To takie moje resume a propos kampanii wyborczej do Parlamentu RP 2015 roku oraz moje moralne uzasadnienie.   

 

„MODERN” PO POLSKU

         W niedzielę trzydziestego pierwszego maja 2015 roku wracaliśmy właśnie z obchodów „Dnia Weterana” w Bydgoszczy. Dla niezorientowanych to święto tych co bronili City Hall w Karbali w Iraku oraz tych, którzy od 1953 roku godnie reprezentowali Polskę w misjach pokojowych i stabilizacyjnych na wszystkich kontynentach świata. Świętowaliśmy wracając do Białej Podlaskiej z rodzinnych wojaży do Bydgoszczy nie zdając sobie sprawy, że w tym samym czasie w Warszawie tworzy się nowa jakość. Informację o nowoczesnej.pl otrzymałem od Mariusza Maksymiuka „Maxa” z Radia BiPer, któregoś lipcowego dnia, który zapraszał mnie mailem na spotkanie „Nowoczesna.pl”. Pomyślałem, że ktoś w Białej bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna myśleć o przyszłości. Niestety sezon wakacyjny i wyjazd rodzinny na Węgry kolidował z terminem spotkania. Zadzwoniłem do Karola Michałowskiego przekazując mu swoje spostrzeżenia dotyczące modernistycznej wizji dla Białej Podlaskiej. Wspomniałem o strefie ekonomicznej, Centrum Logistycznym „Kresy” oraz przewartościowaniu miasta zaściankowo-upadłościowego na kurort Termalny z ośrodkami SPA w rekonstruowanym Pałacu Radziwiłłowskim. Miła nie wiążąca rozmowa i koniec.

       Połowa sierpnia, facebook i kolejna znajoma zachęca mnie na spotkanie w sprawie wywiadu i nowoczesnej.pl. Kornelia Wróblewska z Warszawy, ale o korzeniach międzyrzeckich umawia się na spotkanie. Co może chcieć młode dziewczę od mena w średnim wieku w okresie andropauzy? Dociekliwość skłoniła mnie do zapoznania się z problemem. „Ryszard Jerzy Petru (ur. 6 lipca 1972 we Wrocławiu) – polski ekonomista i polityk, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz partii i stowarzyszenia Nowoczesna”. Informacje z Wikipedii. Młody działający kiedyś z Balcerowiczem, a jak słyszę Balcerowicz od razu włącza mi się zdanie Andrzeja Leppera „Balcerowicz musi odejść”. Mimo wszystko zapoznałem się z CV pana Ryszarda i uznałem, że chyba ma głowę do polityki i biznesu. Tym bardziej, że dziewczę choć młode to z doktoratem i chce najważniejsze działać. Zmieniać realia naszego wschodnio-zaściankowego życia. Zacząłem czytać program:

       „Nowe pokolenie musi wyjść z cienia i postawić swoje osoby do dyspozycji społeczeństwa. Polityka uchodzi za brudną i złą. I taka w dużej mierze jest – teraz. Nie zmieni się to, jeśli nie wejdą do niej profesjonaliści, ludzie ze znajomością języków, doświadczeniami zawodowymi i sukcesami”. Może to i prawda, bo fatycznie jak mówił Korwin Mikke „banda czworga tylko się wymienia”. Warto jednak pamiętać o mądrości „Dojrzałości”, która nie z jednej opresji ratowała nie tylko państwa lecz cywilizacje.

       „Polska potrzebuje dziś ludzi, którzy potrafią przewodzić i zarządzać. Najlepszych. Takich, którzy swymi osiągnięciami w różnych dziedzinach udowodnili, że sprawdzają się w budowaniu i łączeniu, a nie w kłótniach i tworzeniu problemów. Którzy potrafią słuchać, podejmować decyzje i wprowadzać zmiany. Którzy nie składają pustych obietnic, ale potrafią proponować rozwiązania i wprowadzać je. Zawodowców, z dokonaniami i z sukcesami, którzy sprofesjonalizują świat polityki i wprowadzą do niego nową jakość”. Prawda, tylko jak Oni wezmą się za politykę to kto będzie pracował? Wierzę, że umiejętność praktyczna da radę z utopią pro polityczną. Mam nadzieję. Piękne słowa Pana Petru może troszeczkę pompatyczne przynajmniej są jakąś lepszą inną alternatywą do głoszonych przez przeszłe dwudziestopięciolecie. Przeczytałem program no i cóż? Wszystko już słyszałem, czytałem, oglądałem, byłem przekonywany, mamiony, ogłupiany byle ktoś się dorwał do władzy. W Polsce, w prasie zagranicznej, bo przecież demokracja jest demokracją, a nie filmem Sciencie Fiction gdzie wszystko jest możliwe. Pan Ryszard ma ciekawe pomysły i propozycje przedstawiane może inaczej, może bardziej przejrzyściej, ciekawiej, ale teleportacji nie wymyślił.

      Dlaczego popieram ruch, stowarzyszenie, partię „Nowoczesna.pl”? Nie jestem jej członkiem chociaż zaproponowano mi udział w wyborach do Parlamentu RP. Nie ze wszystkimi postulatami programowymi się zgadzam. Nie jestem przekonany o słuszności niektórych tez, ale wiem jedno – Polska potrzebuje zmian, młodej krwi, pomysłów na przyszłość, a wydaje się, że Petru to proponuje. Zresztą dwukrotnie się już osobiście przejechałem na swoim zaangażowaniu, ale mam przekonanie, że „Ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten kraj nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie! Nadszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie.” I tego powinniśmy się trzymać. I tego ja się trzymam. A Państwo?

ROB TOGNONI W VERONIE

    „Powody do satysfakcji ma Jarosław Michaluk, prezes Bialskopodlaskiego Stowarzyszenia Jazzowego, czynny muzyk i zarazem dyrektor „Podlasie Jazz Festival”. Dzięki jego pomysłom i kontaktom w Białej Podlaskiej gościły gwiazdy nie tylko europejskiego jazzu, a niektóre koncerty śmiało można uznać wydarzeniem artystycznym”. Tak pisze „Jazz Forum” The European Jazz Magaz. I niestety magazyn ma rację. Bialsko Podlaskie koncerty i festiwale przechodzą do historii jako niebagatelne wydarzenia w podlaskiej popkulturze. Jarosław Michaluk nieobecny fizycznie, a obecny duchem w ostatni wtorek 8 września br. roku zafundował nam kolejną muzyczną atrakcję. Gościliśmy w „Veronie” restauracji, która już stała się kultową w społeczności bialskiej, wspaniałego wirtuoza gitary z antypodów Roba Tognoni.

          Gitarzysta, wokalista, bluesman, wirtuoz. Urodził się w 1960 roku na Tasmanii wyspie u południowo-wschodnich wybrzeży kontynentu australijskiego, a zarazem najmniejszego stanu Australii. Tam też zaczął swoją muzyczną karierę. Od początku lat 80-tych koncertuje regularnie prawie na całym świecie – w Europie, Australii, Stanach Zjednoczonych, Azji i Ameryce Południowej. Artysta uparcie i skrycie realizuje swoją własną wizję muzyki, bluesa i gitarowego grania rocka. Sam określa swój styl jako power blues-rock. Muzycy na całym świecie są zgodni: Rob Tognoni to jeden z najoryginalniejszych artystów na blues-rockowej scenie. Energetycznie wypada na koncertach. Muzyk ma w dorobku już 12 płyt autorskich. Konsekwentnie i systematycznie występuje na większości najbardziej prestiżowych festiwali bluesowych na świecie, jest znany i popularny w większości krajów Starego Kontynentu. Laureat wielu nagród muzycznych. Często jest uczestnikiem nagrań sesyjny. W trakcie polskiej trasy koncertowej z Robem Tognoni wystąpiili znani polscy muzycy: Łukasz Gorczyca – bass (współpracował m.in. z Wheatbread Johnson, Terry Man, Alvonem Johnson, Griffem Hamlinem, Petem Brownem, Keith’em Thompsonen, Chuckiem Frazierem) oraz Tomek Dominik – perkusja (współpracował m.in. z Renatą Przemyk, Pudelsami,Terry Man, Homo Twist, W. Johnson).

          Muzycy zagrali w Białej wieczorem wtorkowym w godzinach późno popołudniowych około godz. 21.00 w podziemiach restauracji „Verona”. Klimat lokalu typowo klasycystyczny przy oryginalnym skromnym oświetleniu wnętrza oraz artystów i nagłośnieniu sterowanym przez znanego bialskiego muzyka Andrzeja Maleńczuka zapowiadał niesamowite muzyczne wrażenia. Zapowiadał, niestety lokal, pomieszczenie restauracyjne to nie sala koncertowa i nie był to koncert akustyczny. Dziwiłem się bardzo, że Verona się nie zapadła. Jednak socjalistyczny beton wytrzymał. Czułem jak moje wnętrze moje trzewia to „pudło rezonansowe”, które wzmacnia dźwięki wydostające się z kolumn i pozwalają mi dodatkowo przezywać wrażenia artystyczne. Było głośno, jeżeli mogę to tak skromnie ująć, ale to był przecież Power – Rock i niczemu nie powinniśmy się dziwić. Brakowało mi Jarka Michaluka, który jak to bywało poprzednio sterował koncertem. Rob przeszedł samego siebie. Był genialny, a wręcz mistrzem, wirtuozem gitary. Instrument nie grał, a śpiewał. Dynamiczne solówki i dialogi z gitarą basową Łukasza Gorczycy, czy drumslajnowe wstawki Tomka Dominika porywały wręcz do szału, ale niestety nie bialską publiczność. Wspomniałem, że brakowała Jarka i było to widać. Jego wyrobienie akustyczno-artystyczne zawsze mobilizowało widownię. Zbrakło Jarka i klapa. Rob prawie popłynął, a widzowie co prawda zmusili do bisów, ale wyglądało to raczej na grzeczność niż zachwyt. Usprawiedliwieniem widzów jest fakt, że przyzwyczajeni jesteśmy do bluesa i jazzu. Rock w małych pomieszczeniach nas przeraża. Autor tekstu jest zachwycony artystą i jego występem. Zniesmaczony publiką. Miejmy nadzieję, że następnym razem Jarek będzie panował nad sytuacją.      

 

REKONSTRUKCJA BIALSKIEGO PAŁACU

       Rewelacyjne wiadomości zostały podane już w pierwszych dniach września 2015 roku. Nasza wielkość kulturowa została zauważona. Bo jak inaczej nazwać historyczne pochodzenie od rodu Radziwiłła „Panie Kochanku”. Wielu z mieszkańców Południowego Podlasia pewnie posiada geny odziedziczone po znamienitych przodkach. Dumni i szczycący się pochodzeniem zostaliśmy zaskoczeni inicjatywą rekonstrukcji naszego „gniazda, matecznika”. Inwestycja, szacowana na 30-40 milionów złotych. Przeraża i zachwyca. Jeszcze rok temu budziłaby wątpliwości, ale jeżeli Pałac Biskupi w Janowie Podlaskim można zrekonstruować, czemu nie bialski pałac? Pewnie każdy inny obywatel kraju nad Wisłą nie zdziwił się komunikatem. My Bialczanie z krwi i kości jesteśmy przejęci tematem, bo z pewnych wartości nie można żartować. Nie można używać w grze politycznej. Złożone obietnice nawet słowne trzeba realizować, a zwłaszcza te na piśmie. Pałac, który chcielibyśmy już dawno widzieć stojącym i promującym naszą wielkość intelektualną i społeczną miał być od lat kilkudziesięciu odtworzony. Niestety brakowało kasy i woli politycznej. Tak jak społeczeństwo Polski odbudowało swój Zamek Królewski w Warszawie, by świadczył o wielkości naszego kraju, tak my podlasiacy chcieliśmy mieć swoje argumenty na rzecz naszego pochodzenia i znamienitej historii w regionie.

        Nie udało się, ale oto rozbudzono ponownie nasze nadzieje. „W czwartek 3 września br. przedstawiciele urzędu miasta oraz Fundacji Fundusz Rewitalizacji z Gdyni podpisali list intencyjny w sprawie rekonstrukcji pałacu Radziwiłłów. Reprezentantem miasta był prezydent Dariusz Stefaniuk, a fundacji – wiceprezes Julita Jarkowska. Włodarz mówił dziennikarzom o nadziejach na przywrócenie świetności tego miejsca i wymiarze praktycznym. Zaznaczał, że list nie rodzi skutków finansowych dla miasta. Na pytanie o stanowisko konserwatora wobec projektu odesłał do fundacji, bo to ona rozmawia ze służbami ochrony zabytków. Wiceprezes Jarkowska nie chciała jednak odpowiadać na żadne pytania dziennikarzy.

        Powodzenie projektu zależy od finansowania ze środków unijnych. Z ekspertyzy zamówionej przez fundację wynika, że warunki na pozyskanie takiej dotacji są spełnione. Zakończenie projektu jest planowane na 2020 rok. Pracę wewnątrz ma znaleźć, co najmniej 30-40 osób”. Jak nas informuje Biała24.

       Fakt zaistniał. Są konkrety, pięć lat to też nie odległa przyszłość tym bardziej, że jedną z najczęściej obieranych obecnie metod przybliżenia i ożywienia historii we współczesnej Europie, Polsce są rekonstrukcje – odtworzenie zabytku w zbliżonej do pierwotnej formie. Jak pisze Agata Byszewska w swym artykule w Kurierze Konserwatorskim „Podróż w czasie. Rekonstrukcja – destrukcja” powstaje wówczas wizja czasów minionych, która pozwala ludziom współczesnym uczestniczyć w sztucznie stworzonej przeszłości. Rola rekonstrukcji obiektów jest elementem edukacyjnym w trakcie badań archeologicznych, wpływa pozytywnie na poznanie, zrozumienie i docenienie przeszłości. Jednak – aby rola objaśniająca została spełniona, wszelkie rekonstrukcje należy przeprowadzać w sposób rygorystyczny i zgodny z zasadami współczesnej ochrony dziedzictwa archeologicznego, pamiętając, że nie powinniśmy kreować przeszłości, a jedynie odtwarzać te jej elementy, które są nam znane na podstawie przeprowadzonych badań wykopaliskowych. Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym na rzecz rekonstrukcji jest fakt, że takie przedsięwzięcie staje się elementem znacznie podnoszącym atrakcyjność danego regionu oraz pobudzającym ruch turystyczny.

        Wzmożony „ruch rekonstrukcyjny” ostatnich lat w Polsce ułatwiony jest dzięki możliwości finansowania tego rodzaju przedsięwzięć, jak to już zostało wspomniane z funduszy unijnych, z której to możliwości władze lokalne chętnie korzystają. Wzniesienie rekonstrukcji w wielu przypadkach, w tym i naszym wydaje się być również jedynym i najłatwiejszym sposobem zagospodarowania kłopotliwego dla wielu zabytku archeologicznego.

        Niestety na przeszkodzie stoją przepisy. Prawodawstwo światowe, europejskie, polskie w sprawie dóbr archeologicznych jest nieubłagane. I tak w „Karcie Krakowskiej” z 2000 roku chroniącej dziedzictwo archeologiczne mamy w pkt. 4: „Rekonstrukcji całych części budynku „w stylu historycznym” winno się unikać. Rekonstrukcja bardzo małych fragmentów o znaczeniu architektonicznym może być stosowana wyjątkowo pod warunkiem, że oparta jest na precyzyjnej i niekwestionowanej dokumentacji”. Ponadto w Karcie Krakowskiej znalazły się niezwykle ważne stwierdzenia dotyczące konieczności minimalizacji działań destrukcyjnych nawet w przypadku prowadzenia badań wykopaliskowych „Każda interwencja w dziedzictwo archeologiczne – ze względu na jego delikatność – powinna uwzględniać jego związki z otoczeniem, terytorium i krajobrazem.

        Czy w związku z tym powinniśmy zrezygnować z tej, jakby nie było, atrakcyjnej formy prezentowania przeszłości, naszego dziedzictwa i świetności? Nie wydaje się, aby była to słuszna decyzja. Należałoby jednak, jako główny priorytet przyjąć, jakość proponowanych rozwiązań, wykorzystanie bogatych sposobów prezentacji oraz czerpać z doświadczeń i pomysłów już istniejących. Nie trzeba daleko szukać, aby w najbliższym sąsiedztwie znaleźć doskonałe przykłady pełnej harmonii pomiędzy ochroną stanowiska archeologicznego, a ciekawym rozwiązaniem, pozwalającym zapoznać się z jego historią. Zresztą, jeżeli w Janowie to potrafili pogodzić, dlaczego nie w Białej. Jesteśmy za, a nawet więcej niż przeciw.

       Jeżeli natomiast jest to polityczna podpucha to w naszej ocenie jest to śmierć polityczna organizatorów eventu na Południowym Podlasiu. Podlasiak, bialczanin pamięta i takich spraw dotyczących naszego jestestwa nie wybacza. To nasze korzenie, dziedzictwo a to dobro bezcenne i nie do zabawy politycznej wzięte. Jeżeli ktoś chce zbić kapitał polityczny niech pieniądze rozdaje, ale wara od naszego pochodzenia, naszego historycznego miasta.

PATRIOTYZM, NOWA WARTOŚĆ

       To miało być wystąpienie na rozpoczęcie roku szkolnego w Akademickim Liceum Ogólnokształcącym Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej. Ze względu na czas i jeszcze wakacyjne rozkojarzenie byłoby to zwyczajne pospolite nudzenie. Dlatego wrzucam tekst dla czytelnika wyrobionego jako osobiste przemyślenia procesu złożonego związanego w edukowaniem ucznia przeciętnego w aspekcie poczucia więzi narodowej i odbudowy tożsamości państwowej jako patrioty nie tylko lokalnego. Chciałem zwrócić uwagę na dobro, które nam darowano i które budzi różne emocje. Często, jak to w naszym kraju bywa skrajne. Dobrem tym jest edukacja. Po raz pierwszy w Polsce obowiązek szkolny wprowadziła Izba Edukacji Publicznej w Księstwie Warszawskim w 1808 roku. To wtedy przyjęto, że z końcem miesięcy letnich warto rozpocząć kształcenie wypoczętych, radosnych młodych obywateli w kunszcie zdobywania wiedzy intelektualnej i umiejętności. Dzień pierwszy września bliski dniom jesiennym jednak często piękny i słoneczny stał się wykładnią rozpoczęcia roku szkolnego. Tenże sam dzień stał się dniem korzystnym do skrytej napaści na Polskę w 1939 roku, kiedy dzieci udawały się do szkół, zalała nas niemiecka nawała. To dzieci, młodzież też w czasach okupacji walczyła o wolną Polskę pomna walecznych postaw swych rówieśników oraz dokonań ich w czasie powstań narodowo-wyzwoleńczych. To traumatyczne doznania narodu polskiego, Polski kształtowały w nich, w nas patriotyczne postawy.

           Czym jest patriotyzm? Chciałem zapytać zdając sobie sprawę, że to z pozoru proste pytanie we współczesnej Polsce staje się wykładnią konfliktów społecznych w dniu 11 listopada i wyrazem braku tolerancji. Patriotyzm to pojęcie często w historii nadużywane i w wyniku nadużywania, zdewaluowane. Patriotyzm to pojęcie, które w dobie Unii Europejskiej wręcz można powiedzieć niewygodne. Jednak w ujęciu historycznym w ujęciu naszych przodków patriotyzm pojmowano, jako miłość do ojczyzny, własnego narodu połączoną z gotowością do oddania życia za nią. Czym jest patriotyzm dzisiaj? W okresie pokoju, w wieku lat kilkunastu od urodzenia młodego pokolenia patriotyzm to przede wszystkim uczciwość, wytrwałość, pracowitość i zdolność do działania na rzecz wspólnego dobra. Patriotyzm to też postawa obywatelska polegająca na wypełnianiu podstawowych obowiązków Konstytucyjnych. Czyli wierności swojemu krajowi, trosce o wspólne dobro, dbałości o stan środowiska naturalnego, przestrzeganiu prawa, gotowości do ponoszenia ofiar na rzecz ojczyzny.

         Nie przez przypadek wspominam najwybitniejszego naszego Polaka – Papieża Jana Pawła II, który powiedział, że patriotyzm to umiłowanie tego, co ojczyste. Umiłowanie historii, tradycji, języka, czy samego krajobrazu ojczystego. Patriotyzm to również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Jan Paweł II w sposób niezwykle trafny wyraził się o patriotyzmie na przestrzeni dziejów. Twierdząc, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania, czy odzyskania ojczyzny, o czym świadczą liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli o Polskę na różnych frontach świata. Były też takie okresy, w których prywata i polski snobizm stanowiły przeszkody i pchały nas ku przepaści. Cudem można powiedzieć ratowaliśmy się przed unicestwieniem i zaprzepaszczeniem tożsamości narodowej. Pomni przykrych doświadczeń i rozumni wiedzą pokoleń wiemy w dobie mocarstwowych zagrożeń, że koniecznym wręcz jest budowanie patriotycznych postaw i zachowań w nas samych w narodzie polskim. Szczególnie w młodym pokoleniu, które będzie dbać o polską przyszłość.

          Wydaje się, że podstawowym celem edukacji patriotycznej jest odkrywanie przeszłości, budowanie związku emocjonalnego z regionem, kształtowanie odpowiedzialności za przyszłość swoją i innych, prowadzenie działań na rzecz społeczności lokalnej i regionalnej, kreowanie postaw obywatelskich. Z przykrością muszę stwierdzić, że proces kształtowania postaw patriotycznych wśród młodzieży przebiega w różnych instytucjach, środowiskach, grupach społecznych w sposób bardziej lub mniej świadomy i kontrolowany. Bądź wręcz negatywny prowadzący do nacjonalizmu i faszyzmu. Pokutuje w naszym społeczeństwie brak tak kiedyś nas określającej, jako naród, empatii. Zagonieni w procesie pozyskiwania dóbr materialnych zapomnieliśmy o tak istotnym elemencie naszego życia, jak uczucia. A szczególnie o uczuciach związanych z tożsamością narodową. Dlatego też rozwój postaw patriotycznych, kształtowania uczuć powinien odbywać się na podłożu konkretnych zaszłości, stąd jest konieczność tworzenia warunków do wystąpienia tych wydarzeń. Przykładem mogą być filmy, które rozwijają świadomość historyczną, czy praca kół zainteresowań, np. historycznego, polonistycznego, geograficznego, działaniu organizacji i stowarzyszeń, których przesłaniem jest dobro i umiłowanie ojczyzny oraz jej bezpieczeństwo. Postawy patriotyczne rozwija również praca społeczna na rzecz szkoły, czy środowiska lokalnego.

        Praca i nauka w szkołach o profilach mundurowych czy to w gimnazjum czy liceum może dostarczyć uczniom cennych doświadczeń, przeżyć i doznań, które w zasadniczy sposób zmieniają świadomość więzi społecznych i pojmowania idei patriotyzmu. Klasy o tych profilach są szkołą demokracji, a nauka w nich dostarcza uczniom wiele satysfakcji. Podczas wspólnych działań, które przynoszą pozytywne efekty, zacieśniają się więzi koleżeńskie i przyjaźnie. Ponadto uczniowie uczą się rozwiązywać problemy i konflikty. Nauka oparta o dyscyplinę, regulaminy i moralne wartości jak miłość do ojczyzny, honor, uczciwość, prawdomówność, umiłowanie wartości religijnych i tożsamości narodowej przekazywane przez właściwą kadrę dydaktyczną pozwalają nabywać doświadczenia w zakresie systemu demokratycznego oraz zdobyć umiejętności, które będą przydatne w życiu dorosłym.

       W procesie kształtowania postaw patriotycznych ważne jest też dostarczenie określonej wiedzy na temat historii, regionu, przyswojenie jej oraz oddziaływanie na  świadomość i uczucia za pomocą słowa i obrazów. W tym zakresie ważną rolę odgrywają wykłady, pogadanki, dyskusje, spotkania z ciekawymi i zasłużonymi ludźmi, kombatantami, weteranami. Spotkania z historią i tradycją. Świadomość i uczucia kształtują też książki poświęcone tematyce historycznej ukazujące naszą przeszłość narodową, filmy, audycje radiowe i telewizyjne, programy multimedialne promujące ideę edukacji patriotycznej. W kształtowaniu postaw patriotycznych ważną rolę odgrywa metoda przykładów i wzorów godnych naśladowania. Wzorem myślę, że nie tylko moim jest Jan Paweł II, który stał się wzorem do naśladowania dla katolików i niekatolików, wierzących niewierzących. Wzorem, społeczeństw całego świata zarówno dla chrześcijan, jak i wyznawców innych religii.

        Wydaje się też, że szansą do kształtowania prawidłowych postaw patriotycznych jest umiejętne regulowanie i właściwe funkcjonowanie stosunków międzyludzkich i kształtowanie postaw społecznych. Istotnym i ważnym elementem jest poszanowanie godności ucznia, realizacja jego potrzeb psychicznych, fizycznych, intelektualnych. Zapewnienie mu dobrych warunków życia, warunków do osiągania sukcesów. Takie działania powodują,  że uczeń jest chętny zajmować się innymi, jest zdolny do poświęceń dla innych i ojczyzny. Uczeń musi kochać swoją rodzinę, mieć znajomych, przyjaciół, musi mieć stabilne i bezpieczne życie. Musi czuć się bezpieczny i potrzebny. Konstruktywna postawa patriotyczna to obraz zrównoważonego, zdywersyfikowanego ujęcia wymiany uczuć i świadczeń między uczniem, a ojczyzną. Prawdą jest, że państwo, szkoły, uczelnie poprzez odpowiedni system kształcenia wyposażają młodzież w wiedzę, umiejętności, system wartości i umożliwiają korzystanie z dóbr kultury. Faktem jest też, że czasami w sposób przedmiotowy nie licząc się z jednostką, ale to jednostka musi potrafić się nauczyć korzystać z niego. Nasuwa się pytanie kończące temat. Czy młodzież w przyszłości będziecie umieć potrafić ten fakt docenić i będzie rozwijać prawidłowe formy więzi z ojczyzną? Myślę, że jak w rozkładzie średniej i wariancji z próby wyniki będą różne, ale reprezentatywne i dzięki zaangażowaniu, pracy wszystkich jest to możliwe.