ROTA

„Ja żołnierz Wojska Polskiego przysięgam

służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej,

bronić jej niepodległości i granic.

Stać na straży Konstytucji,

strzec honoru żołnierza polskiego,

sztandaru wojskowego bronić.

Za sprawę mojej Ojczyzny,

w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.

Tak mi dopomóż Bóg”.

            Być żołnierzem Wojska Polskiego jeszcze nie tak dawno to ograniczający swobody obywatelskie dopust boży, nieszczęście, rozpacz młodego Polaka. Zmarnowane trzy, dwa lata, potem rok, a na końcu dziewięć miesięcy. Od 2009 roku zawieszona zasadnicza służba wojskowa przewartościowała myślenie rodaków. Armia Polska w pełni zawodowa zmniejszona do rozmiarów kompaktowo-unijnych oparta została o profesjonalistów. Profesjonalizm to nie tylko żołnierze, ale też i sprzęt. W swych założeniach odpolityczniona jednak zależna od polityków. To politycy decydują, jaka ma być i jak ma wyglądać. Zakup sprzętu, uzbrojenie, ilość żołnierzy, struktura zmieniają się niczym karty w talii kart w zależności od opcji, jaka przejmuje władzę. Jedynie rota przysięgi się nie zmienia i żołnierz ślubuje. Bo najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że jest Polska i żeby była. Bo żołnierzem polskim się jest, a nie bywa.

        Wartości te przejmuje społeczeństwo. To co kiedyś wydawało się dopustem bożym teraz jednoczy środowisko, mobilizuje młode pokolenie. Wojsko staje się celem, marzeniem, drogą do doskonałości. Wysyp organizacji proobronnych, domorosłych grup paramilitarnych, zabaw w lesie przy dobrej pogodzie, zajęć survivalowych, obozów kondycyjnych. Każdy młody chce przeżyć przygodę swego życia. Chce zrozumieć przesłanie swoich ojców, dziadków – „Jak ja byłem w wojsku, to nauczyłem się życia”. W czasach działań hybrydowych i zagrożeń asymetrycznych błędem byłoby tego boomu społecznego nie wykorzystać.

          Służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, prawda oczywista, ale czy niesie ona przełożenie na wierność sprawie unijnej, naszemu udziałowi w strukturach NATO? Przysięgając Polsce czy przysięgamy Europie, światu? Czy w zależności od opcji i widzimisię rządzących tego świata ktoś nie zechce naszej przysięgi wykorzystać? Przysięgamy Polsce nie opcji politycznej, czy sojuszniczym strukturom. Byliśmy już w historii w różnych uwarunkowaniach. Były polskie brygady (pierwsza, druga, trzecia) w zaborczych wojskach, w których Polacy poświęcali swoje życie w bratobójczej walce z myślą o Polsce. Przysięga była jedna, liczyła się Polska. Pewnie jeszcze nie raz zostaniemy omamieni, ogłupieni grą polityczną, ale dla czystości własnego sumienia pamiętajmy, że liczy się tylko ten kraj nad Wisłą – Polska. Przysięgamy Polsce i konstytucji, aktualnej naszej chwili i tego powinniśmy się trzymać czyś chłopak czy dziewczyna. Żołnierz Polski musi mieć określone jasno standardy moralne i etyczne, którym powinien przysięgać swoje oddanie i poświęcenie.

            Strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Jakże skrajne wartości z pogranicza sfery duchowej i materialnej odpowiedzialności. Jakby wirtualnej i realnej rzeczywistości. Pojęcia Honor, Bóg, Ojczyzna jakże popularne z czasów II Rzeczypospolitej. W dzisiejszych czasach straciły swoją moc i skuteczność. Epoka postępu technicznego i rewolucji informatyczno-technicznej w pewnym sensie „zabiły” empatię społeczną. Dzisiaj się nie uzewnętrznia swoich emocji i uczuć. Honor, z którego Polacy w swej historii byli tak bardzo dumni, szczególnie wśród rycerskiej braci i osób pochodzenia szlacheckiego, w czasach socjalistycznej urawniłowki prawie zaginął. Czasami zabłysną gwiazdy, które okazują się meteorytami spalającymi się w ziemskiej atmosferze. Konieczna jest, wręcz nieodzowna rewitalizacja moralna polskiego społeczeństwa. Honor powinien być chlubą, nie słabością czy głupotą statystycznego Polaka, żołnierza. Niestety nikt tego nie naucza. Uczy się za to kombinatorstwa, fałszu i obłudy. Braku odwagi cywilnej i wierności swoim przekonaniom i zasadom. W cenie jest pokora. Symbolem materialnym honoru w wojsku jest sztandar. Od wieków uważany za symbol tożsamości wojowej, rycerskiej, wojskowej wiodących swych pobratymców na bój w obronie swoich narodowych wartości. Często w dzisiejszych czasach pojmowany jako „kawałek szmaty” na drzewcu. Nie doceniany i nie rozumiany z braku kształcenia młodych ludzi w kwestii rozumienia jego znaczenia i roli. Zniszczenie sztandaru to skaza na honorze i powód nawet do rozwiązania szkoły, nie mówiąc o jednostce wojskowej.

             Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Piękne słowa, ale czy prawdziwe? Czy dzisiejsi żołnierze, elewi, kadeci, podchorążowie są w stanie wykonać, a przede wszystkim zrozumieć te słowa. Czy rozumieją co to realne zagrożenie, ostrzał, wojna? Mieliśmy Karbalę, Afganistan, Irak zdaliśmy egzamin z poświęcenia, odwagi i oddania. Zginęli polscy żołnierze. Wielu wróciło z objawami PTSD. Wielu zostało spuszczonych po odbyciu dwunastu lat służby bez świadczeń i pomocy. Wielu mamy weteranów i poszkodowanych w misjach, którzy żyją na pograniczu ubóstwa. Dla nich te słowa to honor, oddanie i przysięga, której udało się nie złamać. Oni wierzyli w te słowa, ale czy społeczeństwo? Czy Polska rozumie? Mam pewne wątpliwości. Weterani na całym świecie cieszą się szacunkiem i zrozumieniem. U nas bywa, że są ścigani zgodnie z prawem tak jak ci spod Nagar-Khel.

            Piękne są słowa naszej „Roty”, piękne jest jej przesłanie. Chodzi jedynie o to, by wymawiać je ze zrozumieniem, wiarą i przekonaniem. Pamiętać należy też o tym, że mimo, że jest ona zobowiązaniem, swoistą umową o pracę, która dotyczy pracownika, ale też obejmuje i pracodawcę. Działa w obie strony, dlatego też uczulam władzę, by słuchała jej ze zrozumieniem, bo jej też dotyczy.   

 

KURS INSTRUKTORSKO-METODYCZNY INSTRUKTORÓW SZKOLENIA ORGANIZACJI PROOBRONNYCH I NAUCZYCILELI-KOORDYNATORÓW KLAS MUNDUROWYCH

             W dniu 6 listopada 2015 r. we Wrocławiu na bazie Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych rozpoczął się I turnus kursu instruktorsko-metodycznego dedykowany kandydatom na instruktorów szkolenia organizacji proobronnych oraz nauczycieli – koordynatorów prowadzących klasy mundurowe. Założeniem kursu jest przygotowanie instruktorów do profesjonalnego prowadzenia zajęć wojskowych z młodzieżą klas mundurowych oraz członkami organizacji proobronnych. Program kursu obejmuje m.in. szkolenia: strzeleckie, taktykę, WF, terenoznawstwo, OPCHEM, OPBMAR, oraz łączność. Turnus trwa 9 dni szkoleniowych. Organizator, Biuro do Spraw Proobronnych MON, jako organizacja rządowa realizująca przedsięwzięcia dotyczące wsparcia systemu obronnego przez wykorzystanie potencjału obronnego organizacji pozarządowych o charakterze proobronnym, gwarantuje bezpłatne wyżywienie i zakwaterowanie, ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków podczas zajęć i zabezpieczenie medyczne.

            Merytoryczne przygotowanie organizatorów kursu, instruktorów, bazy dydaktycznej, bazy socjalnej potwierdzają wysoki poziom zaangażowania struktur Ministerstwa Obrony Narodowej w proces tworzenia podstaw szkolenia proobronnego w społeczeństwie. Swoiste przecieranie szlaku lub „rozpoznanie bojem”, jakim jest kurs instruktorsko-metodyczny realizowany w „Szkole Generałów”, pozwala wypracować koncepcje dalszego szkolenia, przygotowania rezerw paramilitarnych w oparciu o struktury wojskowe lub przy ich współpracy. Pewnym faktem docenienia i dowartościowania kursantów jest możliwość kształcenia się w środowisku podchorążackim. Natomiast konfrontacja dowolności from indywidualnego szkolenia reprezentowana przez środowiska proobronne z systemem wojskowym potwierdziła konieczność systemowego unormowania. Dowolność interpretacji polskich uwarunkowań militarnych stoi w sprzeczności z regulaminami i wojskowymi normami, nawet etyczno-moralnymi. Kurs pokazuje również, że jest konieczność w odniesieniu do struktur proobronnych uregulowania spraw organizacyjnych, szkoleniowych, mundurowych oraz prawnych. Wydaje się słusznym zarówno w procesie szkolenia, jak i działania struktur prooobronnych wprowadzenie podziału na grupy wiekowe, który to podział pozwoli na realizację zadań stosownie do wieku i możliwości szkolonych czy „realizatorów”. Ponadto koniecznym jest stworzenie programów szkoleniowych w rozbiciu na etapy szkolenia oraz system weryfikacji, kontroli i doskonalenia.

          Na podkreślenie zasługuje fakt, że kurs wykazał wysoki poziom zaangażowania szkolonych, ale też uwidocznił słabości i brak umiejętności. Uwidocznił niedojrzałość emocjonalną, którą żołnierz nabywał w procesie szkolenia podstawowego w czasach funkcjonowania służby zasadniczej w Wojsku Polskim, a która jest podstawowym elementem dyscypliny i wyszkolenia. Jednak z uwagi na powszechny obowiązek obrony ojczyzny, a jednocześnie ogólnospołeczne zapotrzebowanie na różne formy doskonalenia umiejętności obronnych, jest doskonałą okazją zapoznania przyszłych instruktorów grup paramilitarnych z zasadami wyszkolenia ogólnowojskowego.