NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

          W dniu 28 lutego br. w niedzielę obchodziliśmy piąty raz święto „Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych” – żołnierzy, partyzantów, którzy nie uznali końca II wojny i z bronią w ręku wystąpili przeciw zaborczemu sowieckiemu totalitaryzmowi. Gdy Polskę zalała fala sowietyzmu, stali się siłami zbrojnymi bez państwa i bez szansy na zewnętrzną pomoc. Przez lata ciążyło na nich odium bandytów. Kiedy 1 marca 2011 r. Polska po raz pierwszy obchodziła Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” jako doroczne święto państwowe, wielu reagowało zdziwieniem: „Jak to narodowa pamięć, tym bandytom?”. Propaganda pięćdziesięcioletnia zrobiła swoje.

          Badania historyczne określają liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych na 120 – 180 tysięcy osób. W ostatnich dniach wojny na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku. W walkach podziemia z władzą ludową zginęło około 15 tys. ludzi, w tym około 7 tys. członków podziemia.

          Ci, co się wychowali w tamtych czasach i kształtowali swoją przyszłość dziś mają dylemat. Wmawianie nieprawdy z czasem staje się prawdą. Pięć lat wojny i okupacji niemiecko-sowieckiej położyło piętno na psychice narodu polskiego. Iluzoryczna wolność w granicach jałtańskich zaspokoiła potrzebę wolności państwowej, nie zaspokoiła więzi narodowej. Widmo śmierci i wyniszczenia stłumiło bunt i niezadowolenie z ustaleń koalicjantów. Nikt się nie ujął za Polską. Zostaliśmy pod patronatem wielkiego brata.

           Życie potoczyło się normalnym tokiem w ramach nowego ustroju podobno bardziej prospołecznego niż przed wojną. Byliśmy Polską, państwem, ale nie wolnym demokratycznym narodem. Większość pogodziła się z realiami. Ci, co pamiętali dawną Polskę walczyli do końca. Trzeba było prawie pięćdziesięciu lat, by pamięć o nich wróciła do społeczeństwa. Dziś, stojąc przed trudnym hipotetycznym wyborem walki czy adoptowania się do realiów życia, niewielu zdecydowałoby się na walkę. Tym bardziej, że walka ta byłaby tylko poświęceniem swojego istnienia. Zapomnieliśmy przez lata, co to znaczy Bóg, Honor, Ojczyna. Kierujemy się rozumem i wyrachowaniem. Jak przed wiekami tak i teraz prywata jest naszym drogowskazem. Dlatego istotne jest żeby właśnie na kanwie poświęcenia „Żołnierzy Wyklętych”, żołnierzy, którzy walczyli o Polskę na wszystkich frontach świata, Polskę, którą pamiętali i w której się wychowali, Polskę ojców naszych, którą w Jałcie nam rozebrali, budować morale społeczne obecnego i przyszłego pokolenia. By to, co było chlubą narodu polskiego: waleczność, honor, godność, umiłowanie Ojczyzny oraz wiarę i przekonanie ojców nie wyparło chamstwo, niezgoda, fałsz i obłuda. Żeby Polska była Polską narodu polskiego nie partii i organizacji, które podobno wiedzą lepiej jak Polska ma wyglądać. By krew przelana za przekonania budowała nadzieję, wiarę i mądrość tych, którzy prowadzą nas w świetlaną przyszłość samostanowienia. By nikt więcej nie musiał wybierać między walką, a egzystencją. 

PATRIOTYCZNE ZOBOWIĄZANIA

         My Polacy to szczególny naród. Mamy swój charakter i osobowość. Wieki pokazały, że Polak to brzmi dumnie i że Polak potrafi. Nasza szczerość, otwartość i patriotyzm to nasza chluba, duma i zguba. Dla Ojczyzny jesteśmy gotowi poświęcić życie, zdrowie i przekonania. Swą otwartością, szczerością często przegrywamy z obłudą i wyrachowaniem. Polak nie potrafi być dwulicowy, dla niego są tylko dwie prawdy – „prawda i fałsz”. Nie ma dyplomacji i obłudy, i nie ma innych kolorów od bieli i czerni. Bóg, Honor, Ojczyzna to nie pojęcia fikcyjne, lecz prawda, która nas określa. Zawirowania historii próbowały to zmieniać, ale nie da się zmienić człowieka, którego kształtowały wieki, którego kształtowały pokolenia. Ten, który wyssał z mlekiem matki i jej krwi poczęcia geny, które mówiły, że ten typ człowieka nigdy się nie splami innym myśleniem niż umiłowaniem Ojczyzny, swych bliskich, kraju rodzinnego i tego, co było wielkie, lecz zostało zmienione przez ludzi złych, obcych i nieinteresujących się korzeniami ludu tego.

          Wielokrotnie się zastanawiałem, dlaczego Polska, kraj Europejski istniejący od wieków przecież tak jak Francja, Włochy, Hiszpania w swych granicach funkcjonujące, my zostaliśmy tak potraktowani, tak podle przez Europę, zostaliśmy tak zubożeni? Jakim prawem i na jakiej mocy określono nasze Status Quo bez naszej zgody? Przecież to Polska obroniła Europę przed inwazją państwa Osmańskiego. Myśmy walczyli na wszystkich kontynentach świata tego o wolność i niepodległość. Jałta wszystko przekreśliła. Minął już prawie wiek. Ci, co walczyli o Polskę odchodzą. Reszta się pogodziła i zapomniała o Wołyniu, Podolu, zapomniała o narodzie, który był dumny w swej godności i charakterze. Bawimy się grami politycznymi, walką o władzę, a zapominamy o osobowości narodu polskiego. Zapominamy, co to znaczy być Polakiem? Boli też to, że w ferworze walk o swoje ego zapominamy o idei, która winna nam przyświecać, że dokonania poprzedników to świętość.

        Powstania, wojny, walka o niepodległość to nie historia to przesłanie, które nas powinno łączyć nie dzielić. Młodzieży, żołnierze, Ci z Afganistanu, Iraku was przecież, by nie było gdyby nie pokolenia tych, którzy walczyli w powstaniach, wojnach, misjach. Wy kontynuujecie przeszłość. Wara tym, którzy chcieliby zapomnieć o dokonaniach polskiego oręża. Żołnierz jest żołnierzem, nie politykiem i walczy nie o politykę tylko o Polskę. Weterani starzy i młodzi pamiętajcie gdzie są wasze korzenie i z czego one wynikają. Weteran to brzmi dumnie. Weteran to zaszczyt.      

            W dniu 19 lutego br. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ koło Nr 43 w Białej Podlaskiej w osobach: wiceprezesa stowarzyszenia, członka Zarządu Głównego SKMP ONZ ppłk rez. Artura Arteckiego, sekretarza Komisji Rewizyjnej SKMP ONZ Krystyny Supeł oraz kolegów Ryszarda Artyszuka i Michała Doroszuka umówiło się na spotkanie z prezydentem Białej Podlaskiej Dariuszem Stefaniukiem w celu omówienia patriotycznych zobowiązań, które mają możliwość zaistnieć w obliczy postępujących przeobrażeń wartości etyczno-moralnych w wojsku oraz Polsce. Propozycje i zobowiązania zostały przekazane zastępcy prezydenta Adamowi Chodzińskiemu.

           Koło nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej intensywnie uczestniczy w kształtowaniu postaw patriotycznych uczniów i młodzieży studenckiej. Prezes koła, wiceprezes stowarzyszenia SKMP ONZ, osobiście prowadzi młodzież mundurową Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II oraz studentów tejże uczelni kierunku Zdrowie Publiczne. Uroczystości państwowe i kościelne z udziałem młodzieży mundurowej to już nie obowiązek, a powinność. Błękitne berety na stałe funkcjonują w życiu społecznym miasta powiatowego nad Krzną. Wierzymy i mamy nadzieję, że nasza wola i chęć wspierania, budowania postaw patriotycznych społeczności Białej Podlaskiej zostaną uwzględnione w działalności samorządowej. Wierzymy, że empatia to nasza przyszłość i powinność, a patriotyzm to prawda niezniszczalna

NOWOCZESNA, A JEDNAK PO STAREMU

         Czwartek, czwartego lutego br. w Międzyrzecu Podlaskim w godzinach wieczornych w Hotelu „Hesperus” odbyło się zebranie założycielskie koła .Nowoczesna – Bialskie. Początki są trudne zwłaszcza, że wszystkie stołki partyjne są już obsadzone i brakuje już tylko wypełnienia, czyli członków. Zebranie prowadzone przez przedstawiciela regionu oraz zaproszonych gości w osobach przedstawiciela komisji rewizyjnej regionu, pochodzącego z Radzynia Podlaskiego, a obecnie z Lublina, zaangażowanego kolegi z Parczewa oraz przedstawicieli mniejszości Północnej Lubelszczyzny czyli koleżanki z Międzyrzeca Podlaskiego oraz sąsiada z mojej ulicy czyli z Białej Podlaskiej.

            Działania .Nowoczesnej cieszyły się moją sympatią z chwilą powzięcia informacji i zainteresowania moją osobą w trakcie wyborów parlamentarnych. Telefoniczne rozmowy, spotkania oraz informacje z Internetu zachęciły moją tożsamość do udziału w tym przedsięwzięciu tym bardziej, że nie bardzo wierzyłem w swoje powodzenie, ale idea i spontaniczność ugrupowania, stowarzyszenia wspierało moje przekonania, że powstaje coś nowego. Zgodnie z moimi przypuszczeniami pozycja w drugiej dziesiątce nie przyniosła sukcesu mimo moich felietonów promujących ugrupowanie. Niestety na ścianie wschodniej trudno przebić się nowemu i te nowe jeżeli nie jest popierane przez tradycyjne wartości chrześcijańskie nie może liczyć na sukces. Tak też się stało. Pierwszy mój niepokój to zawirowania w obsadzie jedynki na liście wyborczej, ale zrozumiałem, że jest to związane z odgórnym planowaniem strategicznym powstającej partii i nie należy wtrącać się tym bardziej, że nie jest się członkiem. Wybory zakończyły się sukcesem w Polsce zachodnio-centralnej i niestety, jak przewidywałem porażką na ścianie wschodniej. Sympatia pozostała i oczekiwanie na ewentualne podziękowania za udział. Niestety, cisza trwała do grudnia. Dopiero mój osobisty telefon, po ewidentnych sukcesach partii i wysokich notowaniach społecznych, skierowany z zapytaniem czy partia jest zainteresowana moim udziałem w jej strukturach, ponieważ startując z jej listy wyraźnie się określiłem, otrzymałem odpowiedź, że i owszem, ale nie było możliwości zaproszenia mnie na zebranie regionu w grudniu. Odezwiemy się w Nowym Roku, na pewno o panu nie zapomnimy. Fakt, dotrzymano obietnicy i na początku lutego otrzymałem telefon i SMS o spotkaniu założycielskim koła na Południowym Podlasiu.

            Przyznam się szczerze, że miałem mieszane uczucia udając się na spotkanie, ale jak to się mówi powiedziałeś „a” trzeba powiedzieć i „b”. Wiedziałem, że spotkam sąsiada, o którym przyznam się szczerze niewiele wiedziałem. Koleżankę z Międzyrzeca Podlaskiego rozpoznałem z listy wyborczej. Pozostali panowie byli dla mnie wielką niewiadomą. Nawet przedstawienie się i wygłoszenie swoich laurek nie przybliżyło ich mojej osobie mentalnie, wręcz pobudziło refleksję, że karty już są rozdane i jest już pozamiatane. Teraz poszukuje się chętnych do wypełnienia struktur, czyli pozyskania członków. Przepraszam, zapomniałem zostało stanowisko przewodniczącego koła „Bialskiego”. Pięć osób dokonywało elekcji tak prestiżowej pozycji w Północnej Lubelszczyźnie. Wybrano kolegę, miałem zostać zastępcą. Z jednej strony się cieszyłem, że to nie ja, bo przecież jestem wiceprezesem SKMP ONZ na całą Polskę i muszę być dyspozycyjny z uwagi na prestiżowe reprezentowanie stowarzyszenia na pogrzebach czy innych istotnych politycznie przedsięwzięciach. Z drugiej myślałem, że mam dziwne przekonanie o naukowym podejściu kolegi do przedsięwzięcia. Czas pokarze.

            Reasumując me przemyślenia muszę stwierdzić, że mimo nowoczesnych zapatrywań nowej partii niestety działania jej nie odbiegają od normy. Budowanie struktur przebiega odgórnie nie oddolnie, jak by się zdawało być powinno. Zjazdy delegatów winny decydować o władzach. Natomiast funkcjonuje dobór członków w myśl zasady „Teraz czas na mnie”. Mimo, że tezy założyciela i guru partii w jakimś zakresie są zgodne z moimi poglądami (za wyjątkiem emerytur mundurowych i zniesienia przywilejów dla służb) to muszę jako oficer wygarnąć prawdę, że takie działania są sprzeczne z moim nastawieniem. Chcę naprawiać Polskę, ale z ludźmi, którzy myślą o jej naprawie, nie walce o władzę. Tym optymistycznym akcentem zapraszam wszystkich do wstępowania w szeregi .Nowoczesnej. Kochani jest szansa, że za dwa trzy lata jak się wykażecie zostaniecie docenieni, a przecież niektórym o to chodzi. Bez sarkazmu, ale natura ma jest taka, że piszę co myślę, a nie co wypada.

W POCZUCIU POLSKOŚCI

         „Posłowie Adam Abramowicz i Marcin Duszek zaprosili mieszkańców Białej Podlaskiej, Międzyrzeca Podlaskiego oraz powiatu bialskiego na Spotkanie Noworoczne. Mieliśmy możliwość wysłuchania, jak i wspólnego odśpiewania kolęd. Spotkanie odbyło się 31 stycznia o godz. 16.00 w sali konferencyjnej przy ul. Brzeskiej 41 w Białej Podlaskiej. Spotkanie uświetnił koncert kolęd w wykonaniu „Polskiego chóru Zgoda” działającego przy Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych z Brześcia i Obwodu Brzeskiego. Wystąpiła również drużyna harcerska im. Ryszarda Snarskiego, zespół „Kukułeczka” z Kobrynia oraz Józefa Olejnik z Kobrynia. Po koncercie wspólnie śpiewano kolędy i pieśni patriotyczne”. Tyle krótka informacja z portalu Biala24.pl, jednak podłożem naszej obecności, czyli mojej i małżonki, była dobra znajomość z Adamem Abramowiczem, który zaprosił nas na wieczór.

            Jak śpiewał Maciej Maleńczuk i Wojciech Wąglewski – „Spotkałem się z kolegą, bo kolega jest od tego i wypada czasem spotkać się z nim” i nie wypada odmawiać, chociaż różnimy się sympatiami politycznymi.  Tym bardziej, że spotkanie Noworoczne nie miało charakteru politycznego, lecz patriotyczny. Oczywiście pewnym zaskoczeniem naszym, jak i środowiska Adama Abramowicza posła na Sejm RP z ramienia PiS, była obecność nasza na uroczystości. Spotkałem kilku radykalnych kolegów z byłej pracy na lotnisku, ale generalnie czuliśmy się wspaniale. Przywitanie gości i uhonorowanie oficjeli generalnie nie różniło się od innych opcji, a można powiedzieć bardziej spontaniczne uczucia pobudziło. Naprawdę negatywnego nastawienia trzeba by było użyć, by przyczepić się do uroczystości. Część oficjalna, która dotyczyła podsumowania współpracy Południowego Podlasia z Polesiem reprezentowanym przez polonię Obwodu Brzeskiego wzbudziła moje zastanowienie. Dlaczego inni (inni politycznie) nie myślą o naszych rodakach za granicą. Przecież nikt nie broni. Oczywiście podziękowania i ukłony rzecz normalna, ale wystąpienie przewodniczącej delegacji polonii białoruskiej zachwyciło swą treścią i przekazem. Wiele przemówień słyszałem, ale tak pięknie stylistycznie i empatycznie wygłoszonego nie. Odżyły nuty patriotyczne, odżyła nostalgia, odżyło poczucie krzywdy i cierpienia tych, którzy nie chcieli, ale musieli zmienić swoją przyszłość.  

              Koncert chóru „Zgoda” to łza w oku i wzruszenie, że mimo granic jest więź narodowa, poszanowanie kultury polskiej i słowa. Tęsknota i miłość do kraju nad Wisłą. Kunszt artystyczny i zaangażowanie, by pokazać się z jak najlepszej strony rodakom. Polskie kolędy z naleciałością zmiękczenia tak charakterystycznego dla kresów wschodnich jakże pięknie brzmiały w sali konferencyjnej byłego Urzędu Wojewódzkiego Białej Podlaskiej. Naprawdę dało poczuć się Polskość. Występ zespołu „Kukułeczka” z Kobrynia to wspaniały występ młodych ludzi, dzieci z wierszami opisującym nasze więzi narodowe i tragedię Syberii. To piękny polski przekaz o losach naszych bliskich, którzy nie z własnej woli, lecz zmuszeni do opuszczenia ziem ojczystych tułali się po kresach syberyjskiej przestrzeni. Piękny polski śpiew bez naleciałości etnicznych kilkuletniej dziewczynki urzekł i zachwycił do łez wszystkich. Drużyna harcerska im. Ryszarda Snarskiego w mundurach harcerskich zachęciła do kolęd i wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych. Koncert noworoczny zakończyło wspólne odśpiewanie „Roty”. Kończąc, pokuszę się o prywatę i jeżeli pozwolicie Państwo napiszę – „Dziękuję Ci Adam, że dałeś nam możliwość uczestniczenia w tak bardzo polskim wieczorze, tu gdzie kiedyś był środek Polski, dziś kresy naszego kraju, w dalszym ciągu jest duch, wrażliwość i serca bijące dla Ojczyzny”.