KOMBATANT A WETERAN

        „Tak z ciekawości zapytam i żadnej w tym złośliwości, kim są kombatanci misji pokojowych? Bo znalazłem, według polskiej ustawy o kombatantach, kombatantami są osoby, które brały udział w wojnach, działaniach zbrojnych i powstaniach narodowych, wchodząc w skład formacji wojskowych lub organizacji walczących o suwerenność i niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej”. Pyta się Tomek TakiSe na Facebooku. „Kombatant − dosłownie towarzysz broni. Słowo pochodzi z języka francuskiego i oznacza członka regularnych formacji wojskowych, ew. ruchu oporu. W znaczeniu potocznym jest to były żołnierz, partyzant lub uczestnik ruchu oporu”. Według Wikipedii. Znalazłem też opracowanie Macieja Malinowskiego
http://obcyjezykpolski.pl/kombatant-%E2%80%92-to-znaczy-kto/
, który w dosyć ciekawy sposób tłumaczy etymologię tego słowa. „Informator dotyczący praw i obowiązków żołnierzy uczestniczących w działaniach wojennych” wydany przez Departament Wychowania i Promocji Obronności MON w 2006 r. W rozdziale „Podstawowe definicje”, wśród wielu haseł (m.in. cel wojskowy, jeniec wojenny, obiekty cywilne, obrona cywilna), znajdujemy definicję słowa kombatant: ‘każdy członek sił zbrojnych z wyjątkiem personelu medycznego i duchownego oraz korespondentów wojennych’. Dowiadujemy się ponadto, że kombatanci tym się różnią od innych członków sił zbrojnych, czyli niekombatantów, iż są umundurowani i jawnie noszą broń, i że tylko kombatantom przysługuje status jeńca wojennego. Inne jeszcze ciekawe informacje znajdziecie państwo w tekście. Jeżeli chodzi o dalszą część pytania muszę się nie zgodzić z kolegą Tomkiem, bo USTAWA z dnia 19 sierpnia 2011 r. o weteranach działań poza granicami państwa Art. 15. Dzień 29 maja ustanawia się Dniem Weterana Działań poza Granicami Państwa, a nie 25 maja, jak kolega wspomniał.

         Szanowni państwo wielokrotnie zajmowałem stanowisko w tej sprawie i myślę, że tym tekstem zakończę dysputę. Przypomina mi się dylemat odwieczny ludzkości – co było pierwsze jajko, czy kura? Zostawiam was z tym dylematem. Wracając do tematu kombatant, a weteran odniosę się do sprawy w banalny, a jakże istotny sposób. IV Krajowy Zjazd Delegatów Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych (SKMP) ONZ przepełniony emocjami podzielił środowisko misjonarskie na kombatantów i weteranów. Powstało Zrzeszenie Weteranów Działań poza Granicami Państwa w proteście na brak zgody zmiany statutu SKMP ONZ i wprowadzenia nazwy weteran, jak to jest ujęte w ustawie.

           Zabierając głos powiedziałem, że w swym założeniu idea zmiany nazwy jest racjonalna jednak nie uwzględnia aspektów etyczno-moralnych. W latach, gdy powstawało stowarzyszenie, w realiach ówczesnej Polski, nie funkcjonowało pojęcie „weteran”. Wszyscy, którzy uczestniczyli w działaniach zbrojnych byli kombatantami. Wejście w życie ustawy o weteranach generowało, zatem presję społeczną, by dostosowywać się do zmian, gdyby nie etyka, empatia, tradycja, godność i honor polskiego żołnierza w służbie, emeryturze i tak nielubiane przez moją osobę słowo, w spoczynku. Kombatant, weteran proszę bardzo mamy demokrację i proszę stosować według uznania. W mojej ocenie oznacza to samo. Jest tylko jedna różnica. „Waga”, waga słowa kombatant jest w naszym społeczeństwie inna. Czy istniejące obecnie formacje strzeleckie mają coś wspólnego ze strzelcami Piłsudskiego? Czy jest to jednolita przepełniona empatią organizacja zbrojna uwielbiająca swego „Wodza”? Znamy odpowiedź, ale cieszymy się, że jest kontynuacja tradycji i budowanie pamięci o historii dokonań naszego narodu. Mamy więź z przeszłością.

           My, misjonarze oenzetowscy nie możemy i nie zaprzepaścimy dokonań, tradycji, wysiłku pokoleń członków stowarzyszeń kombatanckich, którzy w zastraszającym tempie odchodzą na wieczną wartę. Zwracamy się, zatem z prośbą do środowisk kombatanckich o możliwość kontynuacji ich działalności, jako kombatanci. By pojęcie kombatant, tak szanowane w dziejach Polski nigdy nie zniknęło ze słowników i historii. Kultywując tradycję, historię i pamięć o przeszłości tworzymy korzenie moralne narodu bez względu czy jesteśmy kombatantami, czy weteranami. Kombatant, weteran to brzmi dumnie. Być kombatantem, weteranem to zaszczyt. Mamy demokrację, zatem życzymy kolego ze Zrzeszenia Weteranów Działań poza Granicami Państwa samych sukcesów. Jednocześnie prosimy, by nie budowali swojego statusu społecznego w oparciu o dokonania i członków SKMP ONZ. Jeżeli chodzi o Pana Tomka to myślę, że zrozumiał mój przekaz.   

TEKST O PRZEMIJANIU I TOMKU

          „Odchodzimy znikąd w dni, co się nie liczą, w mgłę, przez łzę, przez łzę, przez łzę. Jeszcze pamiętani, chociaż niekochani już, bez róż, bez wróżb, bez burz. Może kiedyś przyjdzie taki dzień, że w tej ciszy odnajdziemy się za mgłą, za łzą. Coś minęło w biegu, roztopiło w śniegu twarz – to czas, to czas, odchodzimy niemi chcemy czy nie chcemy w los, a żal, a żal, a żal”. Te piękne słowa napisał J. Zalewski do muzyki M. Hertela o przemijaniu. Jakże pasują do dzisiejszej sytuacji. Odszedł nasz przyjaciel, kolega i to nie w dal lecz w głębię ludzkiej niepamięci. Jeszcze jest w sercach naszych, jeszcze twarz widziana tak wyraźnie, a już się zaczął proces „rozmycia”. Obiecujemy pamiętać rozgoryczeni stratą, ale czas wie, że to tylko rozpacz, żal, krzywda. Raz w roku, ci mniej zaangażowani będą pamiętać i zapalą płomień pamięci na miejscu gdzie nazwisko zapisano. Inni przechodząc obok z zainteresowaniem przeczytają informację suchą i się zdziwią, że tak – krótko. Rodzina, bliscy, przyjaciele którzy wspierali, dokuczali, ale byli, pamiętać będą, może nie na co dzień, ale tak od sytuacji i święta, że jesteś. Trudno się pogodzić z sytuacją, że telefon z twoim imieniem odpowie „abonent chwilowo niedostępny”. Fejs, zatrzymał się na fakcie, że wszyscy coś wrzucali nie prosząc Cię o zdanie. Nie mogłeś, bo miałeś ważniejsze zadanie. To nie dyshonor przegrać z silniejszym wrogiem. Liczy się, że walczyłeś i próbowałeś. Dziś, kiedy zasmuciłeś nas swoim odejściem, patrzymy wszyscy z wielkim uznaniem na to co było. Przyjacielu, kolego drogi nie takie są żołnierskie drogi, ale lepiej odejść w walce nawet z samym sobą niż patrzeć, patrzeć, patrzeć. Żegnamy wierząc jednocześnie, że mimo wszystko z nami jesteś, tak jak rodzic drogi gdzieś tam dalej mieszkający jest w pamięci naszej, tak Ty Tomku wspierasz nas w „walce” o godność, honor bycie dobrym człowiekiem. Taki byłeś, taki w naszej pamięci pozostaniesz. Czuwaj Kolego, czuwaj!

MOJE .NOWOCZESNE SPOJRZENIE

         Szanowni Państwo, wspominałem niedawno, że na początku lutego miało miejsce utworzenie koła .Nowoczesnej na Południowym Podlasiu o nazwie „Bialskie”. Wspominałem również, że zostałem zaproszony na spotkanie organizacyjne i że zostałem wiceprzewodniczącym. Minął miesiąc i wielkie moje rozgoryczenie, bo okazało się, że koło jest, ale tylko na papierze. Przyjechali koledzy z Lublina, Zamościa, Chełma nie wspomnę o Międzyrzecu Podlaskim oraz Parczewie i para poszła. Poszła, ale w gwizdek. Widziałem swoją osobę w działaniu i organizowaniu struktur, ale przecież znam wojskową zasadę, że przed gospodarza nie wychodź. Minął miesiąc, w Polsce się dzieje, a u nas cicho.

            Nie jestem zaskoczony tą sytuacją. Zbyt dużo lat przeżyłem, bym nie rozumiał mechanizmów działających. Martwi minie jedynie indolencja osób, które myślałem, że czują i rozumieją „materię polityczną”. Fakt wygrania wyborów, w takim czy innym zakresie, nie powinien satysfakcjonować, lecz budzić do działania i budowania przyszłych struktur społeczno-politycznych. Ubolewam wielce, że może pochłaniać nas wielce działalność w sejmie, ale jeżeli nie oprze się o teren, trwać cztery lata będzie. Naród, choć skołowany jednak myśleć potrafi i to, co nas wyniosło na piedestały ściągnie nas na ziemię prędko. Dziś wygrani jutro zapomniani, bo rozumienie przesłoniło społeczne wywyższenie. Sejm, Senat to reprezentanci narodu i wszystko jest w porządku, jeżeli reprezentantów ten naród popiera. Gorzej, kiedy słowa nie wystarczą, bo za słowami brak czynów. Wtedy jeszcze według starego stylu kilka lat (cztery) można przeczekać. Może jeszcze raz się uda społeczność otumanić, ale jak widać to nie jest prosta sztuka.

        Cały czas w jakimś amoku wielkim szukam zaangażowania wielkiego w budowanie Polski. Znajduję prywatę, wyrachowanie, snobizm i brak poszanowania dla idei polskości. Wszyscy gonią za standardem zdobycia stanowiska i kasy. Specjaliści od „polityki” kierują państwem, a opozycja też nie lepsza. Czasem się zastanawiam, czy Korwin Mikke nie ma racji, by wszystko to roz…….? Brakuje mi jednak odrobiny szaleństwa. Widząc to, co w moim sercu jest mi bliskie, jako patrioty i dotyczy pojmowania patriotyzmu i polskości w działaniach rządzącej opcji jednocześnie czuję strach przed wyraźnymi znakami działalności totalitarnej. „Totalitaryzm (dawniej też: totalizm, z łac. totalis – cały, całkowity) – system rządów (reżim polityczny), w którym państwo posiada całkowitą kontrolę nad społeczeństwem i stara się kontrolować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego na tyle ile jest to możliwe”.

           A strach mój jest wielki, bo mimo, że wychowałem się w socjalizmie to od dwudziestusiedmiu lat czuję się w jakimś zakresie demokratycznie polski. Ubolewam wielce, że nasz kraj, nasi obywatele tak poniewierani przez Europę w zawirowaniach ostatnich dwóch wieków nie potrafią upomnieć się o swoje, że zawsze musimy być najemnikami jakiejś militarnej opcji. Nie potrafimy pamiętać o tych, którzy oddali życie, pochodzenie za Ojczyznę. Zostaliśmy upokorzeni, potraktowani jak prowincjonalne uetnicznienie, {Etniczność (ang. ethnicity, fr. ethnicité) – termin, pochodzący od gr. ethnos, wywodzącego się z kolei od ethnikos – „barbarzyńca”, „poganin”} stwierdziliśmy, że deszcz pada i zapomnieliśmy o rodakach.

        Rozczarowany wielce taką sytuacją oświadczam, że mam dość polityki i wypisuję się z .Nowoczesnej i będę działał na gruncie kształtowania patriotycznych postaw wśród młodzieży, by ich uczyć, co to znaczy być Polakiem i  co to jest Polska.