DYPLOMACJA – WIELKA PIĄTKA

        „Wielka piątka (ang. Big Five) – pięcioczynnikowy model osobowości (w skrócie PMO) autorstwa Paula Costy i Roberta McCrae obejmujący pięć czynników osobowości: neurotyczność, ekstrawersję, otwartość na doświadczenie, ugodowość i sumienność”.

        Spodziewam się, że mój tekst będzie wyzwaniem dla niektórych osób, ale piszę ze względu na moje samo zrozumienie. Staram się pojąć wydarzenia ostatniego weekendu w aspekcie relacji interpersonalnych. Staram się zrozumieć gdzie powinna być granica między tak zwaną dyplomacją, a asertywnością. Często państwo spotykają się z pojęciem dyplomacji, zachowań dyplomatycznych, postaw dyplomatycznych. Wielkim zaskoczeniem jest, że dyplomacja w życiu społecznym nie występuję bądź jest pojmowana w ujęciu stosunków międzynarodowych. Tym bardziej jestem zdziwiony, że w naszej codzienności często pojęcie dyplomacji kojarzy się z  umiejętnością dostosowania się do różnych interakcji personalnych. Wkraczając na grunt inteligencji emocjonalnej, inaczej EQ (ang. Emotional Intelligence Quotient; także EI – Emotional Intelligence), czyli jak nasze predyspozycje osobiste w rozumieniu zdolności rozpoznawania stanów emocjonalnych własnych oraz innych osób, jak też zdolności używania własnych emocji i radzenia sobie ze stanami emocjonalnymi innych osób, wpływają na relacje społeczne. Inaczej mówiąc zdolność, umiejętność panowania i narzucania swoich emocji, odczuć, prawd i przemyśleń w iście szatański sposób powodujący wrażenie konieczności i nieodzowności. Częstym efektem jest euforia ze słusznie podjętej decyzji.

       Patologie, które występowały w historii gatunku Homo Sapiens potwierdzają założenia naukowe powyższych rozważań i stanową namacalny dowód na istnienie przypadłości. Czingis Han, Napoleon, Hitler, Stalin elementarne przykłady na potwierdzenie teorii. Pierwszy był synem Jesügeja Baatury, dowódcy jednej z wielu małych ord mongolskich, u schyłku życia twórca imperium. Cesarz Urodził się w Ajaccio na Korsyce, w niezamożnej rodzinie adwokata pochodzenia szlacheckiego Carla Marii Bonapartego i jego żony Letycji. Tytułowany „Napoleon, z łaski Boga i Konstytucji cesarz Francuzów, król Włoch, protektor Związku Reńskiego, mediator Konfederacji Szwajcarskiej etc., etc., etc.” Führer (niem. Wódz) Adolf Hitler, przywódca nazistowskich Niemiec był malarzem pokojowym. Natomiast Stalin (pseudonim) był synem Wissariona „Beso” (a według innej wersji swojego ojca chrzestnego, oberżysty Koba Egnataszwiliego) i jego żony Katarzyny (Jekatieriny, Ketevan) z domu Geładze. Losiv Dżugaszwili, bo takie nosił prawdziwe gruzińskie nazwisko, w którym przyrostek nazwiska -„szwili” oznacza po gruzińsku „syn”, aczkolwiek nie jest znane w tym języku słowo bądź imię „Dżuga”. Był dzieckiem słabym i chorowitym, trzecim w rodzinie, dwoje starszych umarło w niemowlęctwie. Od urodzenia miał zrośnięty drugi i trzeci palec u lewej stopy. Także jego lewa ręka odstawała od normy i była krótsza od prawej ze względu na spowodowany w dzieciństwie urazy.

         Te krótkie charakterystyki mają przybliżyć państwu istotę problemu oraz odpowiedzieć na pytanie, jak tak nijakie osobowości mogły osiągnąć tak wysoki status społeczny? Jak mogły wpłynąć na miliony, by te miliony zapomniały o człowieczeństwie. Wielokrotnie się nad tym zastanawiałem i dopiero wydarzenia ostatnich dwóch dni w sposób praktyczny wyjaśniły mi mechanizm działania. Winna oczywiście wszystkiemu jest inteligencja emocjonalna, a właściwie umiejętność się nią posługiwania. Bazowanie na empatii, pewnej dozie szaleństwa buduje podstawy chorych wizji prowadzących „stado” ku przepaści.

      Wielka Piątka, o której na początku napisałem to podstawy budowania osobowości. Stałość emocjonalna, czyli przystosowanie emocjonalne, ekstrawersja polegająca na pozytywnej interakcji społecznej, otwartość na doświadczenia, ugodowość, sumienność to pozytywne walory osobowościowe. Jednak wielka piątka to też przeciwieństwa. Neurotyczność, czyli skłonność do przeżywania negatywnych emocji (strachu, zmieszania, gniewu, poczucia winy) oraz podatność na stres psychologiczny. Introwersja, czyli zamknięcie się w sobie. Izolacjonizm, czyli negowanie oddziaływania środowiska społecznego. Antagonizm, czyli negatywne nastawienie do innych ludzi. Nieukierunkowanie, jako brak organizacji i motywacji do działania.

       Gdzie, zatem jest ukryty problem? Problem tkwi w pomieszaniu czynników osobowościowych i chorym, na pograniczu osobowości „borderline”, nimi manewrowaniu. Normalny człowiek, jako organizm społeczny podatny jest na sugestie i społeczne oddziaływanie. Doświadczenie przeprowadzone w jednym z programów naukowych polegające na ustawieniu „kolejki” oczekujących tylko w oparciu o informację, że podobno ma się wydarzyć coś fajnego oraz dalsze manewrowanie jej poruszaniem po przestrzeni marketowej w rytm piosenki „Jedzie pociąg z daleka….” obrazuje, jak chorej jednostce łatwo jest manewrować tłumem. Kolejnym przykładem jest wprowadzenie poczucia winy przez fikcyjne rozliczanie z czegoś, co nie zostało tak naprawdę wprowadzone. Stanowienia praw i obowiązków w godzinach „nocnych” czy późno godzinnych obrad, gdy wszyscy są już zmęczeni i chcą jak najszybciej znaleźć się w domu. Umiejętny borderline lub grupa społeczna może kształtować i formatować środowisko społeczne do swoich potrzeb budując wrażenie silnej więzi wsparcia.

       Gdzie jest, zatem asertywność? Asertywność jest niszczona. Jednym z elementów jej niszczenia jest „dyplomacja”. Ci, którzy widzą i czują manipulację bazując na swoim wykształceniu, kulturze, empatyczności oraz etyczności zostają pozbawieni swoich argumentów przez „dyplomację”. „Daj spokój, bądź mądrzejszy, nie warto. Bądź kulturalny nie reaguj na złośliwości. Przecież jesteś inteligentniejszy nie daj się sprowokować. Nie wyżywaj się na poszkodowanym. Przecież on ma pod górę. Bądź kulturalny i daj przykład. Bądź dyplomatą i nie daj się wyprowadzić z równowagi”. Efekt – manipulacja, degradacja, oczernienie, wyparcie i jak w syndromie „lawiny”, eskalacja.

         Niestety nie ma na to lekarstwa. Jeżeli znajdziemy się pod wpływem trzeba odchorować. Nie pomogą ostrzeżenia, dyskusja, rozwaga. Musi nastąpić kulminacja, by mogła następować stabilizacja. Kończąc moje rozważania dochodzę do wniosku, że psychoza tłumu, masy społecznej jest nielogiczna i nieprzewidywalna, mimo, że zawiera wysoce intelektualne składniki. Myślący inaczej, w tej strukturze z łatwością poprowadzi inteligenta na śmierć. Myślę, że w tym przypadku inność działa jak obrona. Kochani pamiętajmy o „Inności”, dajmy jej działać.