KODEKS HONOROWY

       Niedawno wspominałem o trzech najważniejszych wartościach moralnych charakteryzujących polskiego żołnierza, funkcjonariusza, a także przeciętnego polskiego patrioty, którymi są Bóg, Honor, Ojczyzna. Wspominałem też o braku kodeksu honorowego, który winien przeciwdziałać patologiom w służbie. Stawiam ten aksjomat, jako tezę i pozwolę sobie ją udowodnić. Moim punktem odniesienia będzie zarządzanie kryzysowe, jako konik, na którym od jakiegoś czasu jeżdżę. Praktycznie do roku 2001 polskie zarządzanie kryzysowe sprowadzało się do reagowania kryzysowego. Czyli coś się wydarzyło i trzeba było działać. Dopiero w 2007 roku ustawa o zarządzaniu kryzysowym przynajmniej formalnie opanowała problem stwierdzając, że „Zarządzanie kryzysowe to działalność organów administracji publicznej, będąca elementem kierowania bezpieczeństwem narodowym, która polega na zapobieganiu sytuacjom kryzysowym, przygotowaniu do przejmowania nad nimi kontroli w drodze zaplanowanych działań, reagowaniu w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowych, usuwaniu ich skutków oraz odtwarzaniu zasobów i infrastruktury krytycznej”. Właściwie wszystko jest w porządku. Jest prawo, są ustalenia tylko realizacja to wielka niewiadoma oparta o finanse. Ten nasz wielki optymizm, że jakoś to będzie podcina skrzydła myśleniu zapobiegawczemu i przygotowawczemu. Są ważniejsze problemy, które są i to jest priorytet, a domniemane niebezpieczeństwa to wielka niewiadoma. I jak zwykle w naszej historii – Polak mądry po szkodzie.

            Dość o zarządzaniu kryzysowym. Władza jest, prawo jest i tylko my powinniśmy mieć świadomość, jak „prepersi”, że w ostatecznym rozrachunku właściwie możemy liczyć tylko na siebie. Chyba, że ktoś się weźmie za problem. Wracając do tematu swych rozważań posłużę się analogią. Służby mundurowe posługując się regulaminami i prawem są na etapie reagowania. Niektórzy powiedzą, że szkoląc żołnierza, funkcjonariusza z przepisów prawnych, regulaminów informujemy i uczymy jak postępować zgodnie z przyjętymi normami etycznym. Zgadza się, ale gdzie jest aspekt zapobiegania i przygotowania moralnego? Ktoś powie, że są szkolenia z etyki i wychowania obywatelskiego. Tak, ale jeżeli ktoś nauczony jeszcze w szkole, domu, środowisku fałszu, obłudy, kłamstwa, krętactwa, tchórzostwa, braku odpowiedzialności, nienawiści, dewiacji to czy to szkolenie uczyni z niego prawdziwego żołnierza, funkcjonariusza? Wątpię. Lekarze mówią lepiej zapobiegać niż leczyć.

            Kodeks honorowy to nie regulaminy, nie prawo, a zasady moralne polskiego żołnierza, funkcjonariusza. Jakże wiele jest fałszu, obłudy, tchórzostwa w służbach mundurowych. Iluż oficerom, podoficerom brak odwagi, asertywności, szczerości, odpowiedzialności. Ileż jest chamstwa, oszczerstw i pomówień. Kiedyś Bóg i umiejętności decydowały o odwadze oraz prawdzie. Dziś decydują sądy często w swym orzecznictwie „ślepe” lub tendencyjne. Iluż bohaterów, wojowników „poległo” emocjonalnie, psychicznie pod naporem pomówień, zawiści czy czysto ludzkiej zazdrości. Honor, prawość, odwaga zostały stłamszone przez bezczelność, wrogość, mobbing. Źle rozumiane posłuszeństwo zabiło moralne podstawy funkcjonowania służb mundurowych. Tylko radykalne „osuszenie” środowiska może uzdrowić mentalne pojmowanie służby. Już od podstaw konieczne jest budowanie postaw patriotycznych przez eliminowanie w szkołach fałszu, obłudy, kłamstwa, donosicielstwa, wrogości, nienawiści i nieprawości. Zdaję sobie sprawę, że są to założenia ideologiczne, ale przyjęcie stanowiska, że jest to niewykonalne świadczy tylko o braku tych wartości u nauczających. Nie ważny jest cel, ale ważne jest dążenie do celu. Nawet mała kropla wody drąży kamień, jeżeli działa systematycznie i z przekonaniem.

            Służba Polsce, Ojczyźnie to nie zawód, a moralny obowiązek, odpowiedzialność oraz powołanie. „Siłowe” szkolenie poborowych wynikające z powszechnego obowiązku obrony Rzeczypospolitej w ubiegłej epoce, oraz brak zagospodarowania samoistnego społecznego zaangażowania do organizowania w  struktury proobronne obrazuje fakt, że naród widzi potrzebę i konieczność ochrony Ojczyzny. Jest to chwalebne i godne naśladowania. Tylko należy pamiętać, że piekąc chleb nie należy mieszać ziarna z plewami. Zawsze za tym powszechnym proobronnym boomem podążają dewiacje, słabości, upokorzenia oraz prawdziwa miłość do kraju tego. Jak tego dokonać? Jak ustrzec się błędów poprzedników? Proste, stworzyć zasady selekcji, przynajmniej przy edukowaniu kadry dowódczej, oparte nie tylko o komisje wojskową i lekarską, ale przeprowadzić weryfikację społeczną, etyczną oraz moralną. Widzę tu istotną rolę w opiniowaniu kandydatów przez kościół, szkoły, uczelnie oraz środowisko społeczne zainteresowanych. Tylko nieskazitelni mogą nosić mundur z polską flagą i orłem. Koniecznym jest napisanie „Kodeksu Honorowego”, by nie było problemu z usuwaniem chamstwa, fałszu, zakłamania, obłudy, karierowiczostwa, nieprawości. Wtedy możemy mówić o powrocie do rycerstwa polskiego. Uzdrowienie wymaga długiego leczenia, ale jest szansa, że będzie skuteczne. Kompetencje przy braku etyczno-moralnych zasad są zbędne, jeżeli nie są poparte szacunkiem społecznym i oddaniem podwładnych w sprawie. Służba Ojczyźnie to prawość, empatia, szczerość, dążenie do doskonałości, kultura osobista oraz najważniejsze odwaga i waleczność. Myślę, że proponowane przez moją osobę działania to zapewnią. Przynajmniej ja tak edukuję.    

BÓG, HONOR, OJCZYZNA

            To chyba najważniejszy mój felieton. Przymierzałem się jak toreador do byka, by przedstawić swe stanowisko w tej sprawie. Temat jest lotny wszyscy wracają do empatycznego traktowania rzeczywistości, ale czy wszyscy to czują? Czy wszyscy rozumieją co to jest empatia? Ponad pięćdziesiąt lat postsocjalistycznego oddziaływania myślę, że zakłóciło efekt uczuciowości. Socrealizm zrobił spustoszenie w naszej empatii i nie wierzę, że są tacy z tej epoki, którzy nie ulegli jego oddziaływaniu. Trzeba naprawdę pokolenia, by nauczyć młodych co to jest wrażliwość, uczucie i słowiańskie pojmowanie tego świata. Wrażliwość tak charakterystyczna dla Polaka, przejawiająca się emocjami: gniewu, buntu, miłości, złości gdzieś przez te lata „urawniłowki” przepadła. Byliśmy klasą robotniczą, społeczeństwem, ale nie narodem. Polski naród to emocje, wrażliwość, podatność na sugestie i sprawiedliwość społeczną. Dziś, my Polacy, staramy się wrócić do korzeni kiedy byliśmy potomkami Lechitów władców naszych przestrzeni. Wydaje się, że gdzieś drzemie ta nuta wielkości i tylko brakuje charakteru, by zrozumieć, że wielkość to nasze przeznaczenie. Wielkość to nie dobra doczesne to charakter, duma i pewność, że mamy wsparcie Królowej Polski.

            Zastanawiałem się jak wytłumaczyć młodemu pokoleniu te trzy proste rzeczy będące tytułem tego felietonu. Te trzy pojęcia nie są obce w naszym społeczeństwie. One rozkwitły i istniały w okresie przedwojennym, gdzie wrażliwość narodowa była chlebem powszednim. Dziś po ponad siedemdziesięciu latach od wojny uczuciowość odbywa swój proces zmartwychwstania. Polacy uczą się wrażliwości. Jak wytłumaczyć młodemu Polakowi pierwsze pojęcie – Bóg? Wszyscy powiedzą, to proste przecież wszyscy wierzymy. Prawosławni, muzułmanie, świadkowie jehowy oraz inne wyznania istniejące w Polsce wierzą w Boga. Jak zatem Bóg ma się do naszego pojmowania rzeczywistości? Będąc młodym człowiekiem kończącym moje ukochane liceum im. E. Plater w Białej Podlaskiej w latach rozwijającego się socjalizmu, stanąłem przed dylematem wybrać kierunek humanistyczny czy iść do Wojskowej Akademii Technicznej. Religii uczyli nas ojcowie kapucyni. Będący już na emeryturze w Drohiczynie wspaniały człowiek powiedział mi, kiedy zapytałem – „Ojcze co mam czynić?” – „Synu tam też są potrzebni dobrzy ludzie”. Te słowa utkwiły mi na całe życie, mimo faktu że musiałem być podchorążym, oficerem ateistycznego ustroju. Nigdy nie zapomniałem, że jestem chrześcijaninem, jak i moja rodzina. Wiara jest potrzebna, by wierzyć, że każde nasze istnienie nie jest przypadkowe i to co jest za nami świadczy o nas. Oddanie musi wynikać z naszego przekonania, że służymy słusznej sprawie. Żołnierz, który nie ma wiary nie ma woli walki i oddania. Bóg jest konieczny, by mieć waleczność, siłę i wolę walki. By oddać się sprawie i ojczyźnie.

            Pojęcie honoru tak istotne i tak ważne w historii narodu polskiego i tak stłamszone przez urawniłowkę sowiecką. Naprawdę trzeba chyba było odziedziczyć w genach pojęcie honoru, by mogło ono przetrwać. Kiedyś rycerstwo, później wojsko polskie miało w swej etyce zasady „Kodeksu Honorowego”. Czy słyszeli państwo o kodeksie honorowym w obecnym Wojsku Polskim? Jest regulamin dyscyplinarny, wewnętrzny ale kodeksu honorowego nie ma. Czym jest żołnierz, podoficer, oficer bez zasad honorowego postępowania? Czym jest żołnierz, który się nie utożsamia ze swoim powołaniem? Żołnierzem się jest, a nie bywa. Żołnierz to nie zawód, a Honor, Bóg i Ojczyzna. Jeżeli mali ludzie traktować będą wojowników, rycerzy za zawód ze swoimi słabościami, ułomnościami, gdzie fałsz i obłuda będą chlebem powszednim nigdy nie będziemy mówili o wojsku i polskim żołnierzu. Wojsko Polskie to honor, oddanie i moralne zasady, które dyktować winien „Kodeks Honorowy”, a kto nie przestrzega WON.

            Ojczyzna jakże zszargane pojęcie przez tych, którzy nie czują co to jest oddanie. Trzeba się urodzić Polakiem, trzeba odziedziczyć geny, mowę polską, uczucia i wrażliwość, by zrozumieć co to jest polskość. Za chlebem, za pracą Polacy opuszczają tę ziemię, ale czy zapominają? Polonia polska jest siłą, która na całym świecie głosi wszem i wobec co to jest Ojczyzna. Polak zawsze będzie Polakiem, chociaż mile dzielą od ukochanego kraju. Polska jakże nie doceniana gdy jest, a jakże utęskniona gdy jej nie ma. Sam przeżyłem rozstanie gdy przez rok byłem na misji. Jakże brakowało polskiego chleba, kiełbasy, ogórków kiszonych, kapusty kwaszonej, rodziny i kraju ukochanego. Polak to zrozumie niestety, jak to przysłowie mówi po szkodzie. Ojczyzna to poświęcenie przodków, to dawno miniona wielkość. To błędy rządzących i więź narodowa, która nas łączy mimo przekonań. Być Polakiem to poczucie dumy z życia w kraju nad Wisłą i nawet Europa tego nie zmieni. Ta nasza serdeczność, radość, gniew i wrogość są polskie, bo tylko Polak potrafi z szablą ruszyć na czołgi i zwyciężać. Tylko Polak potrafi powiedzieć co to jest Polska, Ojczyzna.