NAUCZYCIELE DLA BEZPIECZEŃSTWA

           W Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu odbyło się w dniach 24 – 28 października br. pięciodniowe szkolenie instruktorsko – metodyczne dla nauczycieli realizujących programy przysposobienia obronnego lub edukacji dla bezpieczeństwa. Nauczyciele z całej Polski przyjechali, by realizować program szkolenia opracowany przez Centrum Szkolenia Artyleryjskiego i Uzbrojenia, Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa Ministerstwa Obrony Narodowej. Program przygotowujący nauczycieli do realizacji „Skróconego programu szkolenia podstawowego SZ RP” wprowadzonego Decyzją Nr 9/Szkol./P7 Ministra Obrony Narodowej z dnia 21 stycznia 2015 r. oraz Decyzją Nr 10/Szkol./P7 Ministra Obrony Narodowej z dnia 21 stycznia 2015 r. w sprawie wprowadzenia „Minimum programowego realizowanego w ramach innowacyjnych programów przysposobienia obronnego lub edukacji dla bezpieczeństwa oraz programów szkolenia członków organizacji pozarządowych, wymaganych do podpisania porozumień z komendantem szkoły wojskowej lub ośrodka szkolenia”. W praktyce tylko z ośrodkami szkolenia. Pięć dni poznawania wojska i sposobów szkolenia wojskowego. Za krótko, by zrozumieć wystarczająco, by przekonać się do słuszności założeń. Nauczyciele, pasjonaci zawodu oraz orędownicy edukacyjni klas mundurowych sprostali zadaniu.

        Wielkie wyrazy uznania organizatorom kursu w osobach: Sławomira Frątczaka dyrektora Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON, płk Tomasza Szewczyka oraz Aleksandry Rek; komendanta Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia płk Dariusza Adamczyka. Swoisty niezaplanowany chrzest bojowy dodał rangi przedsięwzięciu. Zajęcia ze szkolenia strzeleckiego, musztry, inżynieryjno-saperskiego oraz taktyki pokazały szkolonym spektrum umiejętności koniecznych do opanowania założonego minimum programowego.

        Ogrom prac do wykonania łagodzi fakt świadomości olbrzymiego wsparcia ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej, zwłaszcza Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON oraz Biura ds. Proobronnych. Opieka, pomoc, a zwłaszcza zaangażowanie instytucji MON daje pewność i przekonanie, że w procesie edukacji uczniów nauczyciele klas mundurowych nie będą osamotnieni. Kurs dla nauczycieli klas mundurowych w Toruniu jest wspaniałym zaczątkiem przygotowania pedagogów do nauczania rzemiosła wojskowego młodych pasjonatów obronności. W czasach umiłowania ojczyzny, jej bezpieczeństwa każde przedsięwzięcie mające na celu budowanie świadomości społecznej, dyscypliny i zaangażowania w proces jej ochrony i obrony jest przedsięwzięciem ze wszech miar słusznym i koniecznym.

          Kurs pedagogów klas mundurowych w CSAiU w Toruniu to krok milowy w procesie tworzenia nowej wartości związanej ze szkolnictwem mundurowym w szkołach ponadgimnazjalnych. Mimo swej skróconej formy dał podstawy merytoryczne do dalszego doskonalenia i działania. Opuszczając gościnne mury Centrum Szkolenia Artyleryjskiego i Uzbrojenia w Toruniu nauczyciele wierzyli, że wkrótce się spotkają na kolejnym szkoleniu. Tylko systematyczne szkolenie i doskonalenie pozwolą osiągnąć odpowiedni poziom edukacyjny zapewniający realizowanie minimum programowego założonego przez Ministerstwo Obrony Narodowej.     

NADSTAW DRUGI POLICZEK

       „W słynnym kazaniu na Górze Jezus Chrystus powiedział: `Nie stawiajcie oporu niegodziwemu; ale temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw i drugi` (Mateusza 5:39). Jezus chciał więc powiedzieć, że jeśli napastnik usiłuje wywołać konflikt, wymierzając policzek lub używając obraźliwych słów lub sytuacji, to atakowany nie powinien dać się sprowokować. Powinien natomiast starać się zapobiec nakręcaniu spirali zemsty (Rzymian 12:17)”. Zaprawdę mądre to słowa. Mądre i sprawiedliwe. Niestety, nasze czasy to cały czas prowokacja, drażnienie, zakłamanie i otumanienie. Poddawani jesteśmy próbie, a może tylko ja, cierpliwości, pokory i pobłażliwości oraz wyrozumiałości. Cały czas odczuwam, że mimo swojego oddania, zaangażowania i bycia szczerym wystawia się na próbę moją cierpliwość i pokorę. Próbuje się mną manipulować. Brak zainteresowania sprawami polityki nie spotyka się z uznaniem, a raczej z podejrzliwością, że jest drugie dno, nieprawda i obłuda. Przekonania, szczerość, słowność i otwartość tak drażnią, że praktycznie uznawane są za rodzaj fałszu i zakłamania. Jak się w obecnych czasach zachować? Jak być sobą? Jak przekonać, że chodzi mi o akceptację, zrozumienie, sprawiedliwość i czystą ludzką życzliwość? Jak?

         Zaangażowani emocjonalnie w działalność społeczną jesteśmy jak Don Kichot z La Manchy, ganiający za wiatrakami. Z jednej strony przekonani o słuszności swoich racji, wartości oraz ideologii, z drugiej strony zaskakiwani fałszem, interesownością, stronniczością oraz zakłamaniem. Nauczeni etyki, moralności i empatii cały czas mamy dylemat czy nadstawianie „drugiego policzka” to dobre rozwiązanie. Wydawałoby się, że ludzie na poziomie powinni się rozumieć i przynajmniej szanować. Niestety, spotykamy się z chamstwem, nietolerancją, lekceważeniem, a i często z obrazą. Czy to próby mające na celu ustalenie progu tolerancji i wytrzymałości? Czy zwykła ludzka głupota i zarozumiałość, która nie dopuszcza do świadomości, że ta druga istota to też osoba myśląca? W czasach, gdzie etykieta to już chyba przeżytek wydaje się Im, że „faux pas” to tylko lekkie zakłopotanie, jak pierdnięcie w autobusie, jak publiczne odlanie. Sorry, zapomniałem, sorry nie chciałem. Zapominamy szanować drugiego człowieka. Zapominamy przestrzegać zasad etyki. Pal licho etyki, zapominamy przestrzegać dziesięciu przykazań i to nie tylko cywile, ale też i Ci na służbie u Boga.

         Jak się zachować? Jak takie zachowanie traktować? Podchodząc do sprawy intelektualnie, rozważać, że to próba, że sprawdzanie naszego opanowania i wychowania. Udać, że deszcz pada i dalej przyjmować jako indoktrynacje mające nas uodpornić i wychować. Z drugiej jednak strony uznanie strony jako partnera na poziomie, może się jednak okazać niegodne naszego docenienia. Może, jak to prawo mówi, być przeciwko nam wykorzystane. W czasach, gdzie rozum nie jest w cenie, lecz cwaniactwo i samouwielbienie trudno być człowiekiem i jeszcze trudniej spotkać się ze zrozumieniem. Szacunek człowieka do człowieka, myśli dla myśli, dokonań i uznania jest traktowany jako produkt marketingowy, który nie zawsze jest w cenie, który nie zawsze można kupić i sprzedać. Wychowanie, kultura, etykieta to produkty, których się nie da kupić, to są nasze zakodowane jestestwa, nabyte w krwi i genach. Można się ich nauczyć, ale w sytuacjach stresowych, spontanicznych, strasznych niestety, zapomina. W godzinie próby zawsze wychodzi na wierzch to kim jesteśmy naprawdę, bohater czy mizeria.

         Pan Wołodyjowski przechadzając się w klasztorze, jako postać filmowa, powtarzał „Memento Mori”, pamiętaj o śmierci chociaż sam jako wojownik wielokrotnie dał przykład, jako postać fikcyjna, co to jest odwaga i bohaterstwo. Sienkiewicz nas w tym przekonaniu ukierunkowywał. Dziś wydaje się wszystkim, że są nieśmiertelni, niezastąpieni i że po nich to już tylko koniec. Odchodząc w chwale lub nie, świat o nich prędzej czy później zapomina. Zostaje rodzina, która ma dylemat czy bliski to był dobry człowiek czy świnia? Kończąc te filozoficzne rozważania chciałbym zasugerować żeby, jak to kiedyś bardzo dawno temu byłem podchorążym, mój szef kompanii powiedział – „Podchorążowie szanujmy się na wzajem i vice versa”. Co i  nam wszystkim z całego serca polecam. Szanujmy się, szanujmy, a żyć się będzie lepiej i dobro będzie pamiętać.

P.S.

Musiałem odreagować.