TEACHER

          „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.” Te piękne słowa Jana Pawła II dają wykładnię i obraz człowieka, który rozumie co to jest dobro i miłość do drugiego człowieka. Rozumie co to jest człowieczeństwo. Rozumie co to poświęcenie, oddanie, szczerość, godność i honor. Swoją istotą naucza kim być, jak postępować i jakich błędów unikać. Nie mówi jak żyć, lecz pokazuje czego się trzymać. Przy tak wielkich możliwościach interpretacji prawdy, począwszy od „bieli” do „czerni”, czy od „szczerości” do „gówna” jak ksiądz Tischner powiedział, wskazane jest pokazanie moralnych podstaw, ideałów osobowości, którym można zaufać i przyjąć jako wykładnię. Święty Jan Paweł II wielokrotnie wskazywał, pokazywał drogę, mówił, że tak iść można, a nawet trzeba, jednak nigdy nie powiedział, że innych dróg nie ma. Błądzić jest rzeczą ludzką, tkwić w błędzie rzeczą diabelską, jak powiedział Augustyn z Hippony. Dlaczego zatem tak tej mądrości brakuje dzisiaj? Wszak świat się rozwija i postęp jest widoczny na każdym kroku. Człowiek XXI wieku to nie troglodyta z przełomu tysiąclecia to informatyk, naukowiec, bogaty emocjonalnie człowiek wzbogacony o doświadczenie i przeżycia minionych wieków, to człowiek światły. Dlaczego zatem tak bardzo ubogi duchem i empatią?

            Nauczyciel, osoba, która naucza, przekazuje umiejętności nowym pokoleniom. Jezus Chrystus nauczał, jak być dobrym człowiekiem. Dziesięć przykazań przekazanych przez Boga nauczają nas, co to jest człowieczeństwo. Kościół przytaczając słowo Boże każdej niedzieli wskazuje drogę, by być dobrym człowiekiem, by miłować, wybaczać, pomagać i kochać. Pismo Święte nie jest księgą zakazaną, a wręcz przeciwnie jest ogólnie dostępną. Czemu zatem jest nienawiść, zawiść, fałsz i obłuda? Czemu człowiek z człowiekiem nie potrafi współistnieć i funkcjonować? Czemu nie ma ludzi prawych, tak na co dzień, którym można zaufać? Dlaczego się bawić w podchody, gry i zawiłości nazywane dyplomacją, kiedy można powiedzieć wprost – „Słuchaj stary, ale to mi się nie podoba i czy możesz rozważyć, że mogę mieć rację?”. Marzenia ściętej głowy, bo ja zawsze mam rację, a jeżeli nie, patrz punk pierwszy. Dziś nikt nie jest tak mądry, by uznać, że ktoś inny może mieć słuszność, bo dzisiaj wszystko to polityka, a polityka to jedynie słuszna racja szczególnie naszego środowiska. Brakuje nam nauczycieli.

            Nauczyciel, to zawód jak każdy inny. Nie dostałeś się na medycynę nic się nie martw zawsze jest nadzieja, że z taką średnią każda Państwowa Wyższa Szkoła Pedagogiczna zrobi z ciebie nauczyciela. Potem mamy wyrobników z wiedzą, lecz bez natchnienia, powołania bożego do nauczania drugiego człowieka. Weryfikatorów, korepetytorów, którzy w pogoni za złotówką (dewizami raczej nie, chyba) wszystko zrobią, by zagonić ucznia do kolegi na prywatne nauki, bo to dzisiaj taki standard i sposób przeżycia. Nauczyciele strajkują, walcząc o dobro dziecka. Może, a może walczą o stołki, miejsca pracy i strach ich dościga, bo nowa zmiana daje możliwości zatrudnienia innych do koryta. Nauczyciel to zawód na całe życie, chociaż często bywa, że tracimy pracę i znajdujemy nową, inną nie związaną z zawodem. Ale czy to nas zwalnia z bycia wzorcem zachowań i wiedzy, bycia autorytetem. Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jakie to jest trudne. Wielu pod tym względem przegrywa, lecz są i tacy, którzy mimo, że znaleźli pasję gdzie indziej nigdy, przenigdy nie zapomnieli, że byli przykładem dla swej młodzieży.

            Nauczyciel, teacher, magister, lehrer, professeur w każdym języku inaczej, ale to samo oznacza, człowieka, który działa w zakresie kształtowania mentalnego młodego istnienia. Już od dziecka matka, rodzice, rodzina przygotowują nas do funkcjonowania w systemie. Potem przejmuje pałeczkę żłobek, przedszkole, szkoła, uczelnia, praca i emerytura. Kończymy w jednych przekonaniu na cmentarzu, innych, w kwiecie wieku pięknie dokonanego. Ucząc się przez całe życie i przekazując innym to czego nas nauczono. Każdy z nas jest w jakimś zakresie nauczycielem i tylko trzeba to czuć i zrozumieć. Jedni biorą za to pieniądze inni satysfakcję, z faktu, że może ktoś skorzysta z ich doświadczenia.

        Problem jest w tym tylko, która wiedza jest słuszna i czy umiejętności, wzorce zachowań, autorytety to te, których trzeba nauczać? Czy nauczać przetrwania w systemie, czy jak ten system powinien wyglądać? Teoria inteligencji emocjonalnej uczy przetrwania, ale wiara w moc Pana uratowała naród wybrany z mocy egipskiego tyrana. Wiara i działanie, konsekwencja i przekonania to ideały. Życie pokazuje, że wiedza jest nie zawsze słuszna, a wzorce nie zawsze do naśladowania. Nauczyciel to nie człek wszechwiedzący, a system wzorcowy, ale społeczność to nie jednostka lecz grupa i kto nie pasuje odpada. Nie ma ideału, ideał to utopia, ale w każdym z nas jest to coś, co każe nam iść jakąś drogą, chociaż nie zawsze ta wybrana jest drogą słuszną. Rozważyć też musimy koszty nieprzewidywalne i chwała temu, co powie, że to warto, a to jest mniej kosztowne. Fajnie gdy dotyczy materii gorzej, gdy rozważamy problemy ludzkie. Nauczyciel z powołania to rozważy, wyrobnik to pominie liczy się przecież tylko efekt, nie podłoże i głębia naszego edukowania.

       Nauczanie to odpowiedzialność i nie chodzi tu o wiedzę, ale o wychowanie, zasady i wrażliwość społeczną. Obecnie zwraca się uwagę na wiedzę zapominając o wnętrzu ucznia, które dostrzega kościół, a nie państwo (społeczeństwo). Manipulowanie, teoretyzowanie i samoistne działanie oddolne, społeczne zaspakajające potrzebę działania w grupie i budowania więzi ideałowej. Potrzebne są nam wzorce, których nie ma. Nauczycieli prawych, moralnie czystych, wierzących, empatycznych, którzy bezinteresownie będą nauczać jak żyć i jak wybierać drogę. Nie fanatyków lecz rozsądnie myślących, przewidujących, prawych, odważnych, śmiałych i tylko szkoda, że to tylko – IDEAŁY.

          To takie przemyślenia na ostatni dzień w roku 2016. Chciałbym, by się jak najszybciej skończył. Zbyt wiele rozczarowań, bólu i przeżyć negatywnych. Dzisiaj odeszła Ela D. z Radzynia Podlaskiego, wspaniała pani doktor. Śpij spokojnie, Elu będziemy pamiętać.

DZIEŃ PAMIĘCI POŚWIĘCONY POLEGŁYM NA MISJACH?

       „Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych”- tak to święto jest nazwane i jest ten dzień dla każdego weterana świętem najbardziej istotnym. Wszyscy uczestnicy działań poza granicami Polski w tym dniu jakże bliskim świętu Bożego Narodzenia, gdzie radość narodzenia tak bardzo wiąże się z kruchością naszego istnienia, zbieramy się by pamiętać o tych, którzy nie doczekali się spotkania z rodziną, bliskimi, nie cieszyli się magią świąt. Śmierć nie wybiera, doświadcza nas na każdym kroku, ale już za chwilę narodzi się On, który zaprzeczy przemijaniu i swoim istnieniem nam wskaże, że śmierć to tylko przystanek. Poświęcenie i oddanie jest nie tylko miłe nam, ale też Bogu, który sprawuje opiekę nad światem i docenia oddanie tych, którzy walczyli, walczą i będą walczyć o pokój.

        „Dzień pamięci na 21 grudnia ustanowił poprzedni szef MON Tomasz Siemoniak, decyzją wydaną w lipcu 2015 r. Argumentował on wtedy, że de facto ten dzień w wojsku już był, ponieważ co roku MON zamawiało msze św. za poległych pięciu polskich żołnierzy, w rocznicę zamachu, który jest najtragiczniejszym zdarzeniem w historii polskiego zaangażowania w misje zagraniczne”.
http://www.tvn24.pl
      Dzień pamięci, ale nie tylko poległych, nie tylko tych, którzy oddali życie w walce, ale też i tych, którzy swoim jestestwem i pokojowym działaniem oddali Polsce to co najcenniejsze, życie własne. Nie można zapomnieć kolegów misji ONZ, rozjemczych, negocjacyjnych czy obserwacyjnych. Pamięci funkcjonariuszy i pracowników, którzy służyli Polsce. Ich życie oddane bez strzału, ale w obronie pokoju samym faktem bycia i działania, musi być głośno podkreślane, a nie tylko w apelu pamięci. Wierzymy, ja wierzę, że Pan ich doceni nie tylko albumem pamięci czy statuetką. Zostaną docenieni za oddanie, szacunek i godność bycia polskim żołnierzem bez względu na polityczność. Dzień Pamięci, jakże bliski Bożemu Narodzeniu, jest nam weteranom misji, operacji, działań wojskowych bardzo bliski, bo nas łączy nie dzieli i daje nadzieję, że i o nas potomni będą pamiętać. Rest In Peace przyjaciele, póki jesteśmy będziemy o Was pamiętać. 

POLSKIE DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ

         Ten wspaniały okres przedświąteczny związany z narodzeniem Syna Bożego, który powinien nas łączyć nie dzielić, stał się sceną politycznych zawirowań. W XXI wieku ogromnego postępu cywilizacyjnego, gdzie świat się stał wielką globalną wioską, gdzie gospodarz z Cicibora koło Białej Podlaskiej przeżywa wybranie na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Donalda Trumpa, gdzie sensacyjność przekazów medialnych odwraca uwagę od organizowania nam życia na co dzień, poddawani jesteśmy próbie wiary. Próbie przestrzegania zasad Bożych. Próbie, która ma nam pokazać jaka jest rola chrześcijanina we współczesnym świecie. Próbie, która dotyczy mieszkańców kraju nad Wisłą.

            Proszę nie podejrzewać mnie o jakieś fanatyczne nawrócenie, ale jestem chrześcijaninem i zrozumiałem, że nie mowa człowieka lecz słowo Boże powinno być dla mnie natchnieniem. Nie zagończycy wygrają z siłą, która oparta jest o jedynie słuszną ideologię. Nie słowne ataki i obelgi skutkują opamiętaniem, potrzebne są mądre przemyślane słowa i działanie. Działania w oparciu o tych dziesięć jakże mądrych prawd, które pozwoliły przetrwać narodowi izraelskiemu tysiąclecia. Prawd, które przestrzegane, są idealnym rozwiązaniem na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość naszego narodu.

         Pojmowanie Boga, religii jakże odmienne na całym świecie, przecież dotyczą tej samej osoby i tych samych prawd. Tylko zbyt dużo jest chętnych do ich interpretowania. Sprawdziło się działanie Papieża Jana Pawła II, sprawdzają się prawdy obecnego Papieża Franciszka. Pozwoliły wygrać demokracji głoszonej przez Mahatma Gandhi, który powiedział – „Czy jest jakaś różnica dla pomordowanych, sierot i bezdomnych gdy szalona destrukcja bywa ukrywana pod nazwą totalitaryzmu czy świętym imieniem wolności i demokracji?” jednocześnie dodając – Jest rzeczą szlachetną bronić z mieczem w ręku swojego mienia, honoru i religii. Jeszcze szlachetniej postępuje ten, który broni ich, starając się nie wyrządzać krzywdy złoczyńcy. Ale czymś amoralnym i uwłaczającym ludzkiej godności jest opuszczanie towarzysza oraz wydanie swego majątku, swojej religii i swego honoru na łup złoczyńcy dla ratowania własnej skóry” dlatego przedstawiam myślę, że mądre i słuszne interpretowanie dziesięciu przykazań przedstawione na stronie „Opoki”:   

   „Pierwsze przykazanie zakazuje czcić fałszywych bogów. Dla chrześcijanina oznacza to – wezwanie do niezachwianej wiary w prawdziwie wyzwalającego Boga i oddanie się Jemu. Fałszywymi i zniewalającymi nas bogami naszych czasów są: władza, dążenie do sukcesu i sławy, pieniądz.

        Drugie przykazanie przestrzega, aby nie powoływać się fałszywie na Pana Boga, aby nie nadużywać imienia Bożego. Nadużycie imienia Bożego polega na tym, że ktoś powołuje się na Niego, by w „Jego imieniu” szkodzić życiu i wolności innych.

        Trzecie przykazanie napomina ludzi, aby nie zagubili się w wirze pracy, aby w dążeniu do wypełnienia swych codziennych obowiązków nie zapomnieli o Bogu. Każdego siódmego dnia winni brać udział w „odpoczynku Boga” Stwórcy, mieć czas dla Niego i dla siebie, poddać się Jego odradzającemu działaniu.

      Czwarte przykazanie jest przestrogą: Naród, w którym młode pokolenie nie oddaje rodzicom należnej im czci, nie może trwać w swoim istnieniu.

         Piąte przykazanie chroni przede wszystkim tych, którzy nie mogą się bronić. Zawiera nie tylko zakaz zabijania, ale również wezwanie do obrony praw wszystkich ludzi i do stworzenia bardziej humanitarnych warunków życia.

        Szóste i dziewiąte przykazania zmierzają do tego, aby chronić przed zniszczeniem przez egoizm wspólnotę mężczyzny i kobiety, miłość małżeńską, które winny być odbiciem wierności Boga.

      Siódme i dziesiąte przykazania wskazują, że uporządkowane i pewne stosunki własnościowe są bezwzględnym warunkiem współżycia ludzi. Bóg pragnie, aby ludzie mogli żyć w wolności. Dlatego dał im „Ziemię Obiecaną” – jakąś własność. W przykazaniach tych nie chodzi tylko o ochronę własności. Kto posiada jakąś własność musi nią sumiennie zarządzać. Wolno jej używać, ale nie nadużywać. Jest ona nie tylko dla niego samego, ale powinna służyć wszystkim ludziom.

          Ósme przykazanie każe nam zrozumieć, że wszystko, co opiera się na fałszu i obłudzie, jest tymczasowe – nigdy nie stworzy trwałych wartości. A kłamstwo – potrafi przekreślić wolność i godność człowieka”.

       Dziesięć przykazań nie jest wykładnią działania grup rządzących. Dziesięć przykazań to mądrość ludzi. Mądrość, która mówi o miłości, szacunku budowaniu pokoju i relacji międzyludzkich. Władzy opartej o większość i szacunek człowieka do drugiego człowieka. Władzy, która przekonuje, a nie zarządza. W ten czas zbliżającego święta życzę opamiętania, poszanowania i kochania praw drugiego człowieka. Niech kolęda, jako muzyka łagodząca obyczaje, przemówi do zaciętego sumienia.   

 

TATO

             Jak wyrazić ból, który serce rozdziera, jak przekazać uczucia, które są w nas, ale niedostępne dla innych. Jak okazać opanowanie, kiedy serce krzyczy – Tato, Ciebie już nie ma. Jak zachować standardy męskości, gdy rozum podpowiada  - stary zostałeś sam, On odszedł, już nie ma nikogo kto cię będzie wspierał. Tata, Ojciec, Rodzic, jak by go nie nazwano jest tą osobą, która cię stworzyła, powołała na ten padół łez i wskazała kierunek – działaj. Pracowała na twoje wychowanie, była autorytetem moralnym, która pokazała jak żyć. Była bastionem mej poprawności społecznej, była moim guru.

            Dziś, kiedy kilka godzin temu odszedłeś, siedzę w swoim pokoju i piszę. Piszę, bo wiem, że Ty zawsze czekałeś na te słowa tworzone przez syna i rozpierała Cię duma, że są takie, jak Ty je czujesz. Wiem, że coś mija, coś się zamyka, ale ja Twój syn pozostaję i kontynuuję twe dzieło przetrwania twojego istnienia w pamięci przyszłych pokoleń. Przetrwana wartości, myśli, uczuć, poprawności pojmowania tego świata, którą mi przekazałeś. Pokazałeś, że człowieczeństwo polega na godnym funkcjonowaniu w symbiozie świata, który nie jest środowiskiem przychylnym dla empatów, ale jednak może istnieć. Łzy wzruszenia, podobno niegodne mężczyzny, pozwalały mi wierzyć, że ten świat nie jest bezduszny, że czasem potrafi zrozumieć co to jest ból, krzywda i cierpienie. Pokazałeś, że uczucia są równie ważne, jak godność, szacunek i poświęcenie. Twarde kanony wychowania, przekazywane przez pokolenia, dziś poddawane pod wątpliwość, nauczyły mnie dzięki Tobie zapamiętać co to jest czyjaś własność, co to jest prawdomówność i co to jest zaufanie do rodzica. Wielokrotnie, w wieku młodym budzące bunt i przekonanie niesprawiedliwości, zaowocowały wiarą o słuszności Twego postępowania. Sińce po pasku od spodni najlepiej utrwalały prawdy oczywiste, które wydawały się wątpliwe i nie docierające do świadomości. Jednak pozwoliły mi zostać dobrym człowiekiem.

            Syn kupca, w tych trudnych czasach równości społecznej, nie cieszyłeś się aprobatą środowiska, ale potrafiłeś wraz z mamą przetrwać i wychować swego potomka na prawego oficera wojska polskiego. Swą postawą etyczno-moralną przekonałeś władze ustroju socjalistycznego do umożliwienia edukowania swych dzieci w duchu wartości chrześcijańskich. Byłeś wzorcem dla innych zaradności i bezkompromisowości. Dziś w czasach odradzania się krzywd i rewanżyzmu wielokrotnie podkreślałeś trudne wartości, które co prawda utrudniały życie, ale pozwalały Twoim dzieciom zdobyć wiedzę i wykształcenie. Byłeś Polakiem, byleś człowiekiem bez zazdrości, mściwości i zawziętości. Potrafiłeś docenić te lata pokoju, pomny pamięci wojny przeżytej jako dziecko i szczęścia, że dzieci to ominęło. Wielokrotnie podkreślałeś, że jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to nie ważne, że innym się wydaje, że mają mądrość na wszystko – pamiętaj być sobą. Nawet wtedy gdy innym się wydaje, że białe nie zawsze jest białe, a czarne, czarnym. Mimo żebraczej emerytury obojga wraz z małżonką kochałeś ten kraj, swą małą ojczyznę z Krzną płynącą przez miasto. Rozumiałeś przemiany społeczne i postęp techniczny, który dla Ciebie mimo wieku nie był tajemnicą i wierzyłeś w przyszłość piękną oraz spokojną dla dzieci i wnuków.

          Tato, tak wiele chciałbym Ci powiedzieć. Chciałby powiedzieć, że jestem dumny z bycia Twoim synem. Nauczyłeś mnie co to jest prawda i sprawiedliwość. Nauczyłeś mnie odwagi, odpowiedzialności, honoru i godności. Nauczyłeś szacunku do kobiet i rodziców. Dziś kiedy odszedłeś obiecuję kontynuować Twoje dzieło w stosunku do wnuków, bo jeżeli chodzi o żonę i dziecko myślę, że mi się udało. Odpoczywaj w pokoju – Tato, tak bardzo chciałby porozmawiać, ale zawsze nie było czasu, szkoda.