PRZYGODA Z HARLEYEM DAVIDSONEM

         W mojej ocenie brzmi interesująco. Nie ma chyba Polaka, który nie wiedziałby, co to za firma. Amerykański motor, nie mylić z chopperem, bo choć nazwa kojarzy się z Ameryką, to cel jest inny. Chopper to motor okrojony ze wszystkiego Harley Davidson to pełny wypas. Chopper narodził się pod koniec lat 50 w Stanach Zjednoczonych, gdy motocykliści jeżdżący na ciężkich Harleyach wpadli na pomysł „odchudzenia” swoich jednośladów, celem zwiększenia ich osiągów (nazwa „Chopper” pochodzi od czasownika „to chop” – siekać, odcinać). W tym czasie nie było części do tuningu, a maszyny wyścigowe nie miały homologacji. Motocykliści zdejmowali ze swoich motocykli wszystkie zbędne elementy (np. błotnik przedni, szerokie opony przednie, klakson, oświetlenie) lub wymieniali je na lżejsze odpowiedniki. W przerobionych motocyklach wymieniano seryjne siedzenie na małe siedziska, zakładano cieńsze koła przednie, a seryjny, duży bak zastępowano nowym (wtedy robionym często w garażu), małym zbiornikiem. Z początku wszystkie przeróbki podporządkowane były zwiększeniu osiągów, dopiero później zaczęto większą dbałość przykładać do wizualnej strony. Wszystko, aby zainteresować nabywcę niezbyt wysoką ceną. Tak twierdzi Wikipedia.

          Myślę, że Chopper to produkt kultowy. Mam sam Kawasaki VN 1500 Chopper z 1991 roku i jestem nim zachwycony. Prawdą jest, że działam okazjonalnie, bo niestety zdrowie nie pozwala. Jeżdżę na zloty, ale nie fanatycznie. Lubię ten nastrój spotkania fanów jednośladów i koncerty wspaniałych kapel. Jestem „Easy Rider” i tak przemierzam tę polską ziemię. Bywam dwa trzy razy w roku na imprezach i bardzo żałuję, że nie więcej, ale niestety tylko wakacje i kasa ograniczają możliwości samorealizacji. Faktem jest, że od 2008 roku troszeczkę się tego nazbierało. Członkiem klubu „Grom” PZM w Białej Podlaskiej jestem, ale Koledzy nie bardzo mają ze mnie pożytek. Dużo do pasa poprzyczepiałem i trudno wszystko pogodzić. Kumple są w porządku dali mi zawiesić działalność i kocham ich za to.

        Wracamy do Harleya Davidsona. Zostałem zaproszony przez Harleya na Facebooku na jazdę próbną niestety w Warszawie. Byłem wielce zainteresowany więc zrezygnowałem z otwarcia sezonu w Białej „Św. Krzyś” i pojechałem do stolicy. Stawiłem się o wyznaczonej porze i otrzymałem umowę od krajana na użycie białego „Road Kinga”. Stary pewnie wiesz, jak się jeździ Harleyem? Podstawowe pytanie. Oczywiście przez trzydzieści lat nic innego nie robiłem. Nieważne, dostałem jakąś kartę pamięci i podszedłem do maszyny. Zatankowana full. Starter jak w Kawasaki. Chciałem postawić nogę na podeście i tyłem buta dałem w dźwignię i szarpnęło i zgasł. Krajan mówi, że ten typ tak ma. W szczegóły nie wchodziłem, żeby nie wyjść na totalnego dyletanta. Odpaliłem i wyjechałem delikatnie na ulicę, ale nie na Puławską, o nie, najpierw po osiedlu się pokręciłem. Kierunkowskazy oddzielnie na jednej i drugiej stronie. Włączasz, ale musisz pamiętać, że trzeba ponownie nacisnąć, żeby wyłączyć. Przepraszam, ale nie pamiętam, ile tam było biegów, ale moim zdaniem chyba sześć. Praca silnika cichutka, przyśpieszenie niesamowite, kanapa jak w Wersalu. Poszpanowałem troszeczkę na obwodnicy i po godzinie podjechałem do stacji benzynowej obok salonu, by uzupełnić braki w paliwie. Po godzinie jazdy zatankowałem za sześć złotych. Generalnie super maszyna. Cicha, wygodna z klasą się reprezentuje i tylko dwa pytania. Pierwsze, ile kosztuje? Akurat ta która jeździłem była do oddania za jedynie sto dwanaście tysięcy złotych, a te nówki od stu trzydziestu już można nabyć oczywiście ceny idą w górę. Drugie pytanie jak taką maszyną jechać na zlot? Fakt bez chipa chyba nie ruszą, ale na naczepę wezmą. Myślę, że trzeba chyba spać z motorem. Widziałem ostatnio namioty takie w stanach, ale bardzo drogie.

       Podsumowując moją przygodę z Harleyem powiem krótko, że niestety nie stać mnie na taki motor i nie stać na wstąpienie do elitarnej Grupy Harleyowców, którzy swoje zloty zaczynają od organizacji ochrony, przynajmniej tak mi się wydaje. Podobał mi się sprzęt i jak będę zarabiał krocie sobie taki sprawię, bo przecież trzeba mieć marzenia.     

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.