POMPA ŚMIECHU DLA WETERANA. NIE WSZYSCY MOGĄ LICZYĆ NA PAŃSTWOWE WSPARCIE

          Pewnie ma emocjonalność mnie zgubi, ale nie sposób oprzeć się konieczności reakcji na społeczną debatę na temat artykułu Miry Suchodolskiej „Pompa śmiechu dla weterana. Nie wszyscy mogą liczyć na państwowe wsparcie” na portalu Forsal.pl. Wydawałoby się, że artykuł w treści mówiący o weteranach, przedstawiający jakiś punkt widzenia nie powinien budzić emocji jednak stał się tą przysłowiową pięścią uderzającą w stół, po której nożyce się odezwały. Szeroki oddźwięk oburzenia, dezaprobaty, niezrozumienia oraz krytyki, który nie pozostawił suchej nitki na autorce, wręcz z pogranicza hejtu i chamstwa przekonuje, że coś jednak jest nie tak z tą naszą kulturą słowa i wychowania.

            Przyznam się szczerze, że pewnie bym nie zauważył tekstu, gdyby nie reakcja osób zainteresowanych. Bardziej byłem w szoku, że moi znajomi, których opinię znałem i ceniłem też dali się ponieść serwilizmowi, zapominając o czym na facebooku ma małżonka przypomniała – poczuciu szacunku i godności do swojej osoby. Miałem zamiar przemilczeć sytuację, ale jak Państwo wiecie, lubię jasne i klarowne dywagacje, a tym bardziej mą szczerość i pogląd na codzienność nie tylko polityczną. Pani Mira może niezbyt zorientowana w realiach wojskowości jednak problem weteranów przedstawiła w sposób dosyć klarowny i czytelny. Oczywiście czytelnik ma prawo do własnej opinii. Zawsze nas uczono, że brudy pierze się we własnym domu, a nie oddaje do pralni, ale przecież mamy postęp. Pralki automatyczne i pralnie chemiczne, które każdy „brud” usuną, nawet ten moralny, pokazują nam, że prawda ma różne oblicza i granica między prawdą, a fałszem to fikcja. Dlatego człowiek mądry zanim opowie się za którąś prawdą zawsze szuka.

           My weterani mamy tę godność i honor wojownika, by przemilczeć nasze bolączki, urazy, krzywdy i zapomnienia. Czytamy, widzimy, słuchamy i milczymy, bo honor nie pozwala, by się poniżyć i zniżyć do poziomu tych, którzy zapomnieli o naszych dokonaniach. Słowa Pani redaktor, które mam nadzieję nie były związane z szukaniem sensacji, pokazują, że my też nie jesteśmy ze skały i niektórzy pękają. Pisałem wielokrotnie, że wśród weteranów nie ma nieposzkodowanych. Każdy z nas wrócił z jakimś balastem, ale rozumiemy tych, którzy wrócili z potężnym uszczerbkiem na zdrowiu i to nie tylko powyżej 30%, którzy powinni otoczeni być opieką i troską. Musimy pamiętać, też o tych, którzy doznali urazów psychicznych i fizycznych, które odezwały się po czasie, a które są niewygodne dla współczesnych realiów. Nie możemy zapominać chłopców z problemami socjalno-społecznymi, którzy mają problem z dostosowaniem się do życia. My nie możemy się skarżyć, ale dobrze, że jest Pani redaktor, która nie boi się pisać. Fakt, że pomówienia bolą, budzą negatywne reakcje, ale dają też do myślenia. Jedni się zastanawiają nad prawdą, w drugich powinny budzić mobilizację do otwartego działania, by faktami zamknąć buzię „kłamcom”. Tylko winni się tłumaczą.

            Pompa śmiechu dla weterana, jakież to przewrotne i krzywdzące. Nam wcale nie jest do śmiechu, a tym bardziej pompy. My chcemy być pozostawieni sobie i chcemy się wspierać, pomagać i działać na rzecz tych, którzy tej pomocy potrzebują. Zawsze tak było, nawet na zachodzie, że jednostka przegrywa. Tylko grupa może zdziałać i wzajemnie się wspierać w bólu, problemach i trosce. Nawet spotkanie i wspominanie dają tę pociechę, że są ludzie, osoby tak samo myślący, że nie jesteśmy samotni na świecie. Zatem powtórzę jeszcze raz – „Być weteranem to zaszczyt. Weteran to brzmi dumnie” i nikt mnie nie przekona do innej racji.

SOCJOLOGICZNE ROZWAŻANIA !!!!

         Mam dość polityki, knowań i robienia mnie w durnia. Mam dość słuchania reportaży, wywiadów, transmisji i poszukiwania sensacji, które mają przykryć lub odkryć niekonstytucyjne działania. Mam dość polityków lewej, prawej i środkowej strony, którzy myślą o politycznych sukcesach nie naprawie Rzeczy Pospolitej. Mam dość karierowiczów, kibiców i malkontentów, którzy narzekają i nic nie robią, a jak robią to z myślą o swojej karierze. Mam dość takich wakacji, które nie dały nam psychicznie odpocząć.

            Widocznie tak mamy, że najważniejsze sprawy rozwiązujemy w czasie okresu letniego odpoczynku. By nie poddać się nudzie politycy od czasu do czasu próbują przepchnąć swoje nonsensy w okresie kanikuł licząc, że okres ogórkowy uśpi naszą czujność. Bunt społeczny od lat te założenia rujnuje, ale nikt nie bierze pod uwagę faktu, że człowiek myślący uczy się na błędach. Nie wierzę, że działania polityków dobrej zmiany tego prostego faktu nie uwzględniają. Tak jak propaganda w iście goebbelsowski sposób drąży naszą świadomość, tak działania, jestem przekonany, uwzględniają różne scenariusze.

            Czas operacji też nie jest przypadkowy i uwzględnia narodowe słabości. Letnie rozleniwienie, urlopy, odpoczynek oraz ogólna niechęć do aktywności nie tylko społecznej. Naprawdę trzeba wkurzyć społeczność aby zaczęła działać. Trzeba też przewidzieć i taki scenariusz, że o to chodziło, by odciągnąć uwagę od czegoś istotnego. Nie trzeba być wielkim uczonym, by przewidzieć, jak przeciętny Polak o nieustalonej orientacji politycznej się zachowa. Do wyboru trzy reakcje: obojętność, zaangażowanie lub negacja. Obojętność nie jest przedmiotem zainteresowania. Zaangażowaniem i negacją można manipulować. Wiedzieli o tym już wielcy tego świata: Aleksander Macedoński, Cezar, Napoleon, Hitler oraz Stalin. Popełnili jeden znaczący błąd, bo uwierzyli w swoją „boskość”. Osiągnięcia wiedzy społecznej, psychologii oraz socjologii wyciągnęły wnioski z ich klęski. Dziś manipulowanie społecznością to wielka nauka i umiejętność.

            Telewizja, radio, prasa, Internet czyli media manipulują naszą świadomością. Już Goebbels powiedział, że powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Odpowiednia propaganda potrafi w krótkim czasie z człowieka nijakiego zrobić wieszcza narodu, a z osoby znamienitej, wroga. Zaangażowanie bliskie fanatyzmu jest bardziej przyswajalne niż budowanie mądrości opartej na faktach. Dziś nie ten, który ma argumenty wygrywa lecz ten, który z obłędem w oku głosi swoje prawdy. Dlaczego? Bo człowiek prosty wierzy w empatię, bo jest bardziej prawdziwa niż prawda. Nie ma i nie będzie argumentów na wygraną, jeżeli my społeczeństwo nie będziemy fanatycznie wierzyć, że może się okazać, że demokrację będziemy uważać za wartość schyłkową. Prawdy, też wielkiej nie ja odkryłem, że prawda musi być poparta siłą lub świadomością, że może być użyta w obronie tej prawdy. Oczywiście, informacje te nie są ogólnie dostępne, ale dla chcącego nic trudnego. Warto czytać i obserwować.

            Wakacje się kończą, ale nie koniec zabawy, chociaż na zabawę to nie wygląda. Podejrzewam, że jesteśmy na drodze do Polexitu, chociaż wszyscy zaprzeczają. Chociaż większość społeczeństwa jest, jak na razie przeciwna, ale przecież specjaliści wiedzą, jak grać na nutę narodową. Tym bardziej, że media i propaganda, a zwłaszcza siła będą pod kontrolą. Pesymistyczny scenariusz, ale chyba prawdziwy. Chciałbym się mylić.

MĄDROŚĆ NARODU

          Pojęcie raczej trudne do określenia, opisania i wyjaśnienia. Mądrość człowieka to zbiór jego doświadczeń, wiedzy, empatii i wychowania. Jak pogodzić te dwie wartość, jak osiągnąć konsensus, by jedno stanowiło drugie. Pamiętam i przytaczałem to wielokrotnie słowa Tewiego mleczarza ze „Skrzypka na Dachu”, że mądrością narodu jest jego tradycja. Pewnie są to słuszne racje, bo tylko dzięki tym wartościom naród wybrany przetrwał. Jednak mam pewne wątpliwości. Polacy pełni doświadczeń i tradycji mają problem z interpretacją tego pojęcia. W mojej ocenie mądrość jest jak prawda i tu odwołuję się do księdza Józefa Tischnera. Mądrość zależy od punktu siedzenia i miejsca odniesienia. Trudno się z mądrością poruszać, jeżeli nie wiesz, a właściwie wiesz, że twoja jest prawdziwa, ale inni twierdzą, że jesteś jełop. Gorzej, jedna trzecia narodu tworzy mądrość „dobrej zmiany”, a reszta się przygląda. Piękny wiersz Wojciecha Młynarskiego „Nie wycofuj się” wydawałoby się jest iskrą zapłonową pracy silnika zwanego mądrością narodową jednak, jakby nie do końca poprawnie działającego. Wszyscy się zachwycają i robią swoje – patrzą. Dlatego mam wątpliwość odnośnie prawdy, mądrości.

           Gdybym oglądał i słuchał telewizji publicznej i radia, jak to zaobserwowałem po swojej mamie, zostałbym urobiony do mądrości narodowej związanej z dobrą zmianą. Próby zdobywania informacji z mediów niepublicznych stwarzają tę trudność, że często są w sprzeczności z informacją publiczną. Podobno mądrość ma mi pomóc ocenić, która jest słuszna i prawdziwa. Kiedyś, gdzieś czytałem, że wśród wariatów mądry jest głupcem. Zawsze ci pierwsi byli w mniejszości, ale dziś już nie wiem. Wydarzenia sierpniowe związane ze sprawiedliwością, korci mnie powiedzieć, że też powiązanej z księdzem Tischnerem, wydawało się pokazały, że naród nie jest marionetką. Tak przynajmniej się wydawało, patrząc na ulicę i spacery społeczne w większości miast kraju nad Wisłą.

            Byłem dumny mądrością narodu, dopóki nie ………. Pamiętam, jak byłem swego czasu dowódcą i chciałem zdobyć odpowiednią kasę na zakupy dla pododdziału. Zawyżałem trzykrotnie potrzeby, aby wyjść na swoje, bo wiedziałem, że dwie trzecie obetną. Reszty chyba nie muszę tłumaczyć. Wilk był syty i owca w całości tylko kto w tym układzie był idiotą? Wierzcie mi, że nie czułem się dobrze w tym układzie, ale taka była konieczność. Brakowało, a może byli fachowcy, którzy wiedzieli o co chodzi, ale oni też mieli za zadanie obcinać koszty. Czyli ja otrzymałem swoje, a oni wywiązali się z zadania. Gorzej, gdy chodzi o państwo, naród. Stosowanie tych metod jest antyspołeczne, antypatriotyczne, tym bardziej że jest związane z krzywdą tych, którzy myśleli, że osiągnęli sukces. Przypomina się skecz Laskowika o ciągniku. Cieszmy się, że w trójkołowcu dwa koła są sprawne, a zepsute tylko jedno. Chciałoby się krzyczeć narodzie, gdzie twoja mądrość, ale jest to wołanie na puszczy, której pomału już nie ma. Puszczy, która może się też okazać zawyżaniem kosztów, by odwrócić uwagę od czegoś innego. Naród pała oburzeniem, Europa też jest w szoku, media wręcz szaleją, a po cichu świstak swoje zawija. Mądrzy to wiedzą, ale bilans zysku i strat jest zbyt wysoki dla przeciętnego inteligenta. Lepiej siedzieć cicho i się nie wychylać, chociaż rozum podpowiada, że cena może być wysoka. Niestety, inteligencja nie idzie w parze z odwagą. Czas mija i słowa Młynarskiego miło będzie wspominać, a status społeczny związany z rozumem, inteligencją ulegnie, jak to już było, ideologii, która nie będzie miała oporu zniszczyć tę pierwszą. Dlatego cały czas mam dylemat, czy możemy mówić o mądrości narodu, jeżeli ten naród oddaje się ideologii, a z rozumu nie korzysta.