MUNDUROWO, CZYLI JAK DALEJ?

        Wróciłem z kursu nauczycieli klas mundurowych w Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w Ustce zorganizowanego przez Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa Ministerstwa Obrony Narodowej (MON). By się tam znaleźć wiele przygotowań, starań, a przede wszystkim zgodę kierownictwa szkoły uzyskać musiałem. Klasy mundurowe, jak wiele jest ich już w Polsce. Wchodząc na stronę wojsko-polskie.pl widzimy wykaz wszystkich placówek, które nawiązały współpracę z MON. Wiele jest też takich, które współpracują z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Mundurowość stała się modna, jak mi powiedziano nie tak dawno. Jednocześnie przypominając, że moda ma to do siebie, że się zmienia. Tym samym zrozumiałem, że moja pozycja jako nauczyciela jest, jak kreacja, która się podoba, ale z czasem staje się przestarzała. Oczywiście podcina to skrzydła zapaleńcom, którzy podjęli trudną decyzję ukierunkowania swojej działalności dydaktycznej w kierunku proobronności, ale też hartuje charakter w kierunku przezwyciężania problemów i niedogodności. Tylko dzięki tej przemożnej sile działania, przekonania, że nasza praca jest konieczna i potrzebna jest w nas pewność, że tak trzeba. Szkolimy, uczymy i wychowujemy młode pokolenie w duchu proobronności, patriotyzmu w umiłowaniu ojczyzny. Uczymy etyki, empatii pokazujemy, jak żyć trzeba. Przygotowujemy do sytuacji walki, przetrwania i pomocy tym, którzy pomocy tej potrzebują. Uczymy człowieczeństwa, wspierając kolegów w edukacji umysłu, zdolności i kultury słowa. Wzbogacamy ofertę edukacyjną szkół ponadgimnazjalnych o aspekty potrzebne do przetrwania w trudnych czasach niżu demograficznego i braku zainteresowania wiedzą.  

            Odnosimy wrażenie, że tylko tym motywom znajdujemy swoje status quo w szkole. Traktowani przez władze oświatowe jako zło konieczne, ale potrzebne do budowania oferty edukacyjnej, która przyciągnie uczniów. Postrzegani przez kolegów i dyrekcje, jako pewien stan przejściowy w procesie edukacji ogólnej, przekazujemy wiedzę, którą młodzież chłonie, natomiast często stopowaną przez kolegów, jako nieistotną. Placówki edukacyjne prześcigają się w tworzeniu kierunków, które zainteresują uczniów. Klasy policyjne, klasy straży granicznej, klasy strażackie, ratownictwa medycznego oraz klasy wojskowe powstają praktycznie w każdej społeczności lokalnej. Skąd taki fenomen. Dlaczego młodzież garnie się do dyscypliny, porządku, munduru oraz S.A.R.E. (Survival, Evasion, Resistance, Escape)?

            Myślę, że wynika to z naszej polskiej tradycji powojennej. Każdy młody Polak odbywał służbę zasadniczą. Przynajmniej powinien był odbywać. Było to zło konieczne narzucone przez państwo, a miało służyć budowaniu obronności Polski jako Państwa totalitarnego. Dwa lata w wojsku przez wielu było traktowane jako wyłączenie z życiorysu. Czas stracony, którego nie da się już wrócić. Wielu próbował uniknąć przymusu stosując unik zdrowotny lub uciekając w naukę. Wielu dał wykształcenie i przygotowanie do życia. Zmiany ustrojowe doprowadziły do zawieszenia obowiązku i uzawodowienia armii. Do wojska idą tylko wyselekcjonowani. Nie ma przymusu. Tu zaczyna się fenomen społeczny, bo to co kiedyś było udręką stało się owocem dla wielu nieosiągalnym. Powinna być radość i na początku była, ale z czasem nacisk moralny starszego pokolenia pobudził niedosyt spełnienia przez młodych. Nie mogli powiedzieć – „Jak ja byłem w wojsku …” tym bardziej, że harcerstwo i inne działania społeczne uległy zapaści i tak szybko się nie pozbierały, by dać nową ofertę organizacyjną. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać grupy o profilach, które dawały namiastkę wojskowości.

            Nie mniej istotną rolę odegrały przemiany polityczne oraz zagrożenia zewnętrzne. W świecie, który wydawało się staje się coraz bardziej bezpieczny i cywilizowany, okazało się człowiek jest największym zagrożeniem. Wydarzenia na Ukrainie w tym aneksja Krymu, zagrożenia hybrydowe, masowe migracje narodów, wojny, terroryzm oraz wysoki poziom technologii masowego zniszczenia pokazał nam, że ten świat wcale nie jest taki do przodu. Można biernie się przyglądać i czekać na koniec lub starać się przetrwać. Tak jak ISOPS może być indywidualny lub zbiorowy, tak my sami powinniśmy być indywidualnie i zbiorowo proobronni.

            Wszystkie te czynniki pokazują, że nasze przekonania i nasz wysiłek nauczycieli, opiekunów klas mundurowych jest potrzeby. Nie powinniśmy zwracać uwagi na ignorantów tylko realizować swoje. Cieszy ogromnie, że Rząd, Ministerstwo Obrony Narodowej to czuje. Wspiera naszą działalność szkoląc nas, udzielając pomocy w edukowaniu, pracując nad lepszym zorganizowaniem procesu szkolenia w szkołach. Podnosząc rolę i znaczenie proobronności społecznej nie umniejszając roli i znaczenia Sił Zbrojnych RP. Kurs w Ustce, który nam pokazał, przypomniał i nauczył elementów działania pojedynczo i w zespole, w sytuacjach zagrożenia życia był kolejnym elementem przygotowania nas do pracy z młodzieżą. Wielu z nas to tylko pasjonaci, którzy nie wiele mieli wspólnego z wojskiem, ale takie szkolenie drobnym kroczkami przybliża nas do realiów armii i jej procesów szkoleniowych. Często żart, luz czy nawet bunt jest obroną przed nieznanym. Jednak najważniejsze jest to, by nie zmarnować szansy nauczenia się od pasjonatów wojskowego rzemiosła spraw istotnych i potrzebnych do nauki w szkole. Cieszy ogromnie, że MON o nas nie zapomina. Wielkie podziękowania dyrektorowi Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa Ministerstwa Obrony Narodowej, dziękujemy Oli, Komendantowi CSMW, Komandorowi Tomkowi i pozostałym instruktorom za pasję, zaangażowanie oraz wiedzę, która jakże potrzebna będzie nam w nauczaniu. Dziękuję koleżeństwu, że nie zlinczowało emeryta wojskowego za przejęcie się rolą. Dziękuję za wspaniale spędzone chwile w szkoleniu i czasie wolnym.