BO JAK NIE JA, TO, KTO POTRAFI ZROBIĆ TO?

         Sparafrazowałem słowa refrenu piosenki zespołu, który uwielbiam Mrozu „Jak nie my to, kto” w perfidnym i wymownym celu zwrócenia Państwa uwagi na kampanię wyborczą do samorządów lokalnych. Wybory odbędą się 16 listopada br., czyli już niespełna za miesiąc. Internet huczy, Facebook prawie zablokowany wizytówkami, reklamami, banerami. Kto żyw się prześciga, by zaprezentować swoją osobę i swój program wyborczy. Niestety, nie chcę być tu zarozumiały, pomysłowość wszystkich to banały, które nic nie kosztują, a podobno mogą przysporzyć nam popularności. Obiecanki, cacanki a głupiemu radość, że podobnie dał się nabrać na kiełbasę wyborczą. Co to znaczy: stworzymy, zorganizujemy, będziemy promować, zaopiekujemy się, będziemy budować? Wszystko pięknie, ale Co? Jak? W oparciu, o jakie pieniądze? I przede wszystkim, kiedy? Kiedy raport o realizacji i dokonaniach? Czy słyszeli państwo, żeby ktoś się zobowiązał, że się będzie rozliczał ze swoich obietnic? Ja nie. Możliwe, bo jestem troszeczkę przygłuchy po wojskowych przejściach. Jednak śmiało mogę stwierdzić, że jeszcze nie było takiego w tych dwudziestu pięciu latach polskiej demokracji, by się rozliczył punkt po punkcie ze swoich zobowiązań. Cóż się dziwić, że frekwencja mała, jeżeli społeczeństwo nie wierzy, że można coś zmienić w samorządowych dokonaniach. Samorząd to „tak” lub „nie” za projektem włodarza. Gzie inicjatywa, gdzie przedwyborcze zobowiązania?

            Dałem się namówić na udział w tym „Przedstawieniu” tylko z jednego powodu. Zbyt dużo piszę, jak bym chciał widzieć naszą Białą Podlaskę oraz pokazując jej problemy, łącznie z krytyką, właśnie w samorządności. Krytykujesz – jak to powiedział kolega – spróbuj sam zobaczysz, jak to smakuje. Podjąłem rękawicę i działam. Działam tam gdzie przewiduję sukces, gdzie me projekty, przemyślenia będzie można realizować i wdrażać. Poparłem z pełną świadomością i przekonaniem Komitet Wyborczy Wyborców „Lepsza Biała Podlaska Adama Chodzińskiego”. Teksty tego nie opiszą, pozwoliłem sobie nagrać metodą „selfie” własne spoty, które mogą państwo obejrzeć poniżej. Burzę tym samym przekonanie, że kampania wyborcza to banery na mieście, ulotki i pukanie od drzwi do drzwi, by do siebie przekonać wyborców. Wierzę w Internet i wierzę w ludzi, którzy się nim posługują. Proszę was także pomóżcie tym, którzy uważają technikę za bajkę, która ich nie dotyczy. Przekonajcie, jakie to ważne.









Zapraszam do wysłuchania spotów i udziału w wyborach. Nie pozwólcie żeby o waszej przyszłości decydowała mniejszość.