O PIŁSUDSKIM PRZY KOMINKU

              Dyskusyjny Klub Książki Filii Miejskiej Biblioteki Publicznej Nr 6 w Białej Podlaskiej zorganizował spotkanie przy kominku poświęcone postaci Józefa Piłsudskiego. O postaci Marszałka i literaturze mu poświęconej opowiadał Tadeusz Mikinik. Spotkanie odbyło się w dniu 20 marca br. (poniedziałek) o godzinie 17.00 w Rakowiskach, w kwaterze prywatnej Ali M. Nie pierwszy raz fanklub literacki z tych gościnnych progów korzystał. Zeszłoroczne zakończenie sezonu pozostawiło wspaniałe wspomnienie i nietrudno się domyślić, że rozmowy o „Dziadku” przyciągnęły mimo poniedziałku sporą grupę sympatyków twórczości pisanej. Spotkanie, jak nakazuje tradycja rozpoczęła słowem wprowadzającym w temat Krystyna Nowicka kierownik Filii Nr 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej.

          Kolega Tadeusz skupił się przede wszystkim na pamięci Polaków o Marszałku, przebywającym na Południowym Podlasiu. Wspominał marsz legionów, bytność w Białej Podlaskiej „Wodza” podczas wręczenia orderu Virtuti Militari 34 pułkowi piechoty stacjonującemu do września 1939 roku w koszarach na ulicy Kopernika. Wspominał swoje zaangażowanie w upamiętnianie Marszałka w naszym regionie. Nadanie imienia „Józefa Piłsudskiego” Gimnazjum Nr 4 w Białej Podlaskiej. Zaangażowanie w upamiętnienie pobytu w Białej Marszałka poprzez umieszczenie tablicy pamiątkowej na ścianie dworca kolejowego i coroczne składanie wiązanek w dniu 12 maja w każdą rocznicę śmierci „Wodza”. Wspomniane zostały też „Marsze Kadrówki” z Krakowa do Kielc oraz coroczne „Marsze szlakiem Legionów po Południowym Podlasiu” przez wiele lat organizowane przez prelegenta, a obecnie przez klasy mundurowe powiatu bialskiego. Na kanwie wspomnień był czas by przypomnieć zaangażowanie władz lokalnych w upamiętnianie postaci Marszałka, jak również dokonań w innych przedsięwzięciach, jak odsłonięcie popiersia Marszałka przy Gimnazjum Nr 4 oraz tablicy pamiątkowej poświęconej Hance Ordonównej na ścianie kościoła Chrystusa Miłosiernego na ulicy Wyszyńskiego, która ponad dwadzieścia tysięcy dzieci ze Związku Radzieckiego wyprowadziła z oddziałami Andersa.

           Kolega Tadeusz przypomniał też aspekty prywatne z życia Józefa, który jak należało się spodziewać nie był osobą wyidealizowaną. Okazało się, że i żon było sporo i z wiarą różnie bywało, a i charakter nie był idealny, a kiedy wkraczał w ton oficjalny należało uciekać. Znalazł poplecznika swoich ideałów za zachodnią granicą w osobie Adolfa Hitlera i gdyby nie śmierć, kto wie jakby historia się potoczyła. Oczywiście wspomniano też powiedzenia Marszałka, dotyczące na przykład prawdy, które oczywiście przytoczono, a brzmiące następująco: „Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją”, które zostało przytoczone na spotkaniu lecz potem, kiedy autor felietonu przysiadł nad laptopem posypały się inne z Internetu, które przyczyniły się w sposób radykalny do zmiany treści opracowania na bardziej osobiste i bardziej w treści bogate.

           Zaskoczeniem wielkim jest fakt, że Marszałek mimo dwudziestego wieku epoki myślał jak człowiek współczesny. Przykładem niech będzie opinia mniej poprawna o politykach – „Do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć nie dając w zamian nic”. Ciekawym też cytatem był stosunek do polityki partii własnej, który wyrażał się cytatem w odpowiedzi na zadane pytanie „Panie Marszałku, a jaki program tej partii”? „Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio”. Mimo nienawiści do ludzi, był zdeterminowany do walki za naród. „Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę, to ubliża – słyszysz! – ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Niech inni się bawią w hodowanie kwiatów czy socjalizmu, czy polskości, czy czego innego w wychodkowej (nawet nie klozetowej) atmosferze” – pisał do Feliksa Perla. Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z tego, że jego język jest kontrowersyjny, dlatego zastrzegał, że: „Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę” i wiedział, że kłótnie i pyskówki nie mogą rządzić polską polityką, bo przecież: „Z szanowania wzajemnego wypływa moc wielka w chwilach trudnych”. Szkoda tylko, że dziś tego nikt nie pojmuje mimo, że człek tak prosty prawdy oczywiste już prawie sto lat temu wspominał.

        Spotkania Dyskusyjnego Klubu książki mają tę zaletę wielką, że pobudzają ciekawość i zaangażowanie w rozszerzenie horyzontów związanych z danym przedsięwzięciem. Podejrzewam, że nikt by nie sięgnął po książki gdyby nie zaciekawił się tematem. Doceniam pracę klubu i doceniam fakt, że dzięki spotkaniu dowiedziałem się wiele w tym przedmiocie, czyli działalności i tworzeniu polskości przez Józefa Piłsudskiego. Szkoda tylko, że nie ma obecnie tak charakternych, może mniej wykształconych osób, ale mających to coś co spowoduje, że naród ponownie stanie się wielki i zjednoczony w swej tożsamości. Ja w dalszym ciągu mam nadzieję, że tak będzie.

 

 

WIECZÓR INTELEKTUALNY W „STREFIE NR 6”

       W dniu piątego czerwca br. miało miejsce w Miejskiej Bibliotece Publicznej Filia Nr 6 przyjemne dla mnie wydarzenie. Na zaproszenie Pani Krystyny Nowickiej miałem okazję spotkać się z przeuroczymi osobami, które ciekawość skłoniła do odwiedzenia murów biblioteki z nadzieją na przeżycia intelektualne piątkowego wieczoru długiego weekendu świąt „Bożego Ciała”. Mam nadzieję, że radość była bilateralna czyli obustronna. Ma, że osoby przybyłe to elita bialskiego świata kultury, druga strona miała okazję posłuchać pięknych utworów na saksofon w wykonaniu Tomasza Rogalskiego, nie wspominając o osobistych wynurzeniach gospodarza wieczoru. Oczywiście gospodarzem była Pani Krystyna, ja tylko nudziłem a`propos życia. Właściwie tylko dzięki doświadczeniu Pani Krystyny i muzyce Tomka wieczór nie zakończył się klapą autora. Nieprzygotowany na poklask oraz uznanie, tym bardziej na zrozumienie, czułem się zażenowany i zagubiony, nie spodziewałem się, że ktoś może się zainteresować spotkaniem z moją osobą. Co powiedzieć, co przekazać, jak zachęcić i jak nie nudzić? Te pytania prześladowały mnie od tygodnia. Z młodzieżą było łatwiej, tam mogłem się dzielić doświadczeniem i mądrością życiową, ale jak zaimponować dorosłym, Paniom? Liczyłem na ewentualne małe zainteresowanie spotkaniem. Me nadzieje były płonne, przybyła większość płci pięknej nie dawała nadziei na uniknięcie konfrontacji. Trzeba było zaistnieć i myślę dzięki Pani Krysi i Tomkowi zaistniałem jako narrator intelektualnych wrażeń muzycznych. Mówić o pisaniu nie jest prosto tym bardziej, że nie poczuwam się twórcą prozy powszechnej lecz bardziej komentatorem, obserwatorem „prozy życia”, nie wirtualnej lecz tej codziennej. Życiorys pięknie przedstawiła gospodarz spotkania, nie omieszkując pogrążyć mnie totalnie, przedstawiając jako konfidenta czyli donoszącego przez zacytowanie felietonu „Donos na życie”. Dziwi mnie ogromnie, że nie zraziło to uczestników eventu, a wręcz przeciwnie. Postanowiłem opowiedzieć o swych przeżyciach na misji, bo wiedza ta jest skromna i mało znana w naszym społeczeństwie z uwagi na tajemnice wojskowe oraz brak społecznego zrozumienia. Cieszy mnie ogromnie, że mogłem zainteresować słuchaczy ciężką służbą żołnierzy polskich poza granicami kraju, bo oni opowiadać o swoich doświadczeniach nie mogą. Ogromnie byłem zaskoczony wiedzą z zakresu moich tekstów i ich zrozumienia. Przyjemnie było słuchać, że jednak potrafiłem dotrzeć do serc i ducha, że me teksty są zrozumiałe i czytane, a to największa satysfakcja dla autora. Przyznam się państwu, że były to dwie najbardziej przyjemnie spędzone godziny w moim życiu publicznym, wiadomo intymnie mniej się mówi, a więcej przeżywa, ale to już inna historia. Dziękuję Paniom, Panom za przybycie za zrozumienie moich rozterek i dywagacji. Dziękuję za cierpliwość, dobre słowa, które mobilizują do dalszego działania. Dziękuję, że byliście. 

ARTECKI REAKTYWACJA

          Wcale nie chcę pisać o „odtworzeniu” mojej persony czy jak to miało miejsce w filmie „Matrix reaktywacja” gdzie chodziło o zrestartowanie sytemu. Chcę pisać o spotkaniu z młodzieżą w dniu dzisiejszym, czyli 20 maja br. w środę w godzinach popołudniowych. Spotkania w Bibliotece Miejskiej Filia nr 6 przy Klubie „Eureka” na ulicy Orzechowej zorganizowanego przez kierowniczkę biblioteki Krystynę Nowicką.

          Zdarzyło mi się dwa lata temu w 2013 r. za sprawą kolegi wydać książkę pt. „Proza Życia w Realu” z udziałem wydawnictwa Psychoskok. Kolejna, druga pozycja w moim skromnym dorobku literackim. Dwa lata wcześniej w 2011 r. napisałem „Zawirowania Wieku Średniego, czyli obraz pięćdziesięciolatka malowany słowem pisanym” z udziałem wydawnictwa Radwan. Napisałem, wydałem, promowałem i zapomniałem. Liczył się fakt i satysfakcja ze zrealizowanego zamiaru. Czasami jest w człowieku taki mus, nakaz, że trzeba wyrazić swoje wnętrze, przemyślenia, by pokazać, że coś się czuje, przeżywa, interpretuje, że się jest. Czasami się zdarza. Nie u wszystkich, ale bywa, że człowiek musi, bo inaczej się udusi. Zaczęło się od wpisów na „Sympatii”, by skończyć na blogu. Raz na tydzień starałem się użyć medialnego przekazu, by „krzyczeć”, co czuję. Bardzo mi w tym pomagało Radio BiPer. Felietony krótkie postanowiłem zebrać w książki i jako autor odnieść się do nich z perspektywy czasu. Nie wiem czy mi się udało, ale stanowią specyficzny zapis przeszłego czasu, który dziś jest już historią. Czy myślenie me jest adekwatne do epoki? Myślę, że tak, bo jakoś nie słychać negatywnych komentarzy, a raczej znużenie. Jest ono wprost proporcjonalne do przemyśleń statystycznego Polaka. Nic nowego, porywającego lecz normalnego. Odnotować można, że me myślenie zaistniało.

       Chyba przez przypadek zauważono moją twórczość i pewnego słonecznego wiosennego dnia 2015 r. otrzymałem od Pani Krystyny propozycję spotkania z młodzieżą i opowiedzenia o swoich literackich dokonaniach. Zaskoczony, że ktoś w ogóle o nich pamięta. Zszokowany faktem, że mam się spotkać z młodzieżą szkół średnich, a utwory przecież trącą dorosłych nudą. Niesamowite wyzwanie przekazania swoich doznań i przeżyć z przed dwóch lat. Reaktywacja, bo chyba to się tak nazywa odtworzenie, przypomnienie przeszłych doznań. Ma reaktywacja intelektualna nastąpiła w jedenastym roku obecnego stulecie, kiedy zdałem sobie sprawę, że życie polega nie na egzystencji tylko na tworzeniu siebie i rzeczywistości otaczającej nasz świat realny i wewnętrzny. Staram się wyzwaniom sprostać. Przekaz, który zaprezentowałem młodym tego właśnie dotyczył. Podzielić się doświadczeniem i przemyśleniami z upływającego istnienia. Pamiętałem, że mi takich rad nikt nie przekazywał za lat młodzieńczych. Do oczywistych prawd dochodziło się na zasadzie prób i błędów. Mam nadzieję, że młodzież z mych słów skorzysta. Godzinne ględzenie o życiu w mojej ocenie pouczające (ocena subiektywna) chyba spotkało się ze zrozumieniem, chociaż ręki sobie dać uciąć nie dam. Mam wewnętrzne przekonanie, że młodzież z III Liceum Ogólnokształcące ZSO 2 im. Adama Mickiewicza w Białej Podlaskiej oraz Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II me wysiłki i przekaz doceniła.