MĄDROŚĆ NARODU

          Pojęcie raczej trudne do określenia, opisania i wyjaśnienia. Mądrość człowieka to zbiór jego doświadczeń, wiedzy, empatii i wychowania. Jak pogodzić te dwie wartość, jak osiągnąć konsensus, by jedno stanowiło drugie. Pamiętam i przytaczałem to wielokrotnie słowa Tewiego mleczarza ze „Skrzypka na Dachu”, że mądrością narodu jest jego tradycja. Pewnie są to słuszne racje, bo tylko dzięki tym wartościom naród wybrany przetrwał. Jednak mam pewne wątpliwości. Polacy pełni doświadczeń i tradycji mają problem z interpretacją tego pojęcia. W mojej ocenie mądrość jest jak prawda i tu odwołuję się do księdza Józefa Tischnera. Mądrość zależy od punktu siedzenia i miejsca odniesienia. Trudno się z mądrością poruszać, jeżeli nie wiesz, a właściwie wiesz, że twoja jest prawdziwa, ale inni twierdzą, że jesteś jełop. Gorzej, jedna trzecia narodu tworzy mądrość „dobrej zmiany”, a reszta się przygląda. Piękny wiersz Wojciecha Młynarskiego „Nie wycofuj się” wydawałoby się jest iskrą zapłonową pracy silnika zwanego mądrością narodową jednak, jakby nie do końca poprawnie działającego. Wszyscy się zachwycają i robią swoje – patrzą. Dlatego mam wątpliwość odnośnie prawdy, mądrości.

           Gdybym oglądał i słuchał telewizji publicznej i radia, jak to zaobserwowałem po swojej mamie, zostałbym urobiony do mądrości narodowej związanej z dobrą zmianą. Próby zdobywania informacji z mediów niepublicznych stwarzają tę trudność, że często są w sprzeczności z informacją publiczną. Podobno mądrość ma mi pomóc ocenić, która jest słuszna i prawdziwa. Kiedyś, gdzieś czytałem, że wśród wariatów mądry jest głupcem. Zawsze ci pierwsi byli w mniejszości, ale dziś już nie wiem. Wydarzenia sierpniowe związane ze sprawiedliwością, korci mnie powiedzieć, że też powiązanej z księdzem Tischnerem, wydawało się pokazały, że naród nie jest marionetką. Tak przynajmniej się wydawało, patrząc na ulicę i spacery społeczne w większości miast kraju nad Wisłą.

            Byłem dumny mądrością narodu, dopóki nie ………. Pamiętam, jak byłem swego czasu dowódcą i chciałem zdobyć odpowiednią kasę na zakupy dla pododdziału. Zawyżałem trzykrotnie potrzeby, aby wyjść na swoje, bo wiedziałem, że dwie trzecie obetną. Reszty chyba nie muszę tłumaczyć. Wilk był syty i owca w całości tylko kto w tym układzie był idiotą? Wierzcie mi, że nie czułem się dobrze w tym układzie, ale taka była konieczność. Brakowało, a może byli fachowcy, którzy wiedzieli o co chodzi, ale oni też mieli za zadanie obcinać koszty. Czyli ja otrzymałem swoje, a oni wywiązali się z zadania. Gorzej, gdy chodzi o państwo, naród. Stosowanie tych metod jest antyspołeczne, antypatriotyczne, tym bardziej że jest związane z krzywdą tych, którzy myśleli, że osiągnęli sukces. Przypomina się skecz Laskowika o ciągniku. Cieszmy się, że w trójkołowcu dwa koła są sprawne, a zepsute tylko jedno. Chciałoby się krzyczeć narodzie, gdzie twoja mądrość, ale jest to wołanie na puszczy, której pomału już nie ma. Puszczy, która może się też okazać zawyżaniem kosztów, by odwrócić uwagę od czegoś innego. Naród pała oburzeniem, Europa też jest w szoku, media wręcz szaleją, a po cichu świstak swoje zawija. Mądrzy to wiedzą, ale bilans zysku i strat jest zbyt wysoki dla przeciętnego inteligenta. Lepiej siedzieć cicho i się nie wychylać, chociaż rozum podpowiada, że cena może być wysoka. Niestety, inteligencja nie idzie w parze z odwagą. Czas mija i słowa Młynarskiego miło będzie wspominać, a status społeczny związany z rozumem, inteligencją ulegnie, jak to już było, ideologii, która nie będzie miała oporu zniszczyć tę pierwszą. Dlatego cały czas mam dylemat, czy możemy mówić o mądrości narodu, jeżeli ten naród oddaje się ideologii, a z rozumu nie korzysta. 

KULTURA WYPOWIEDZI

            Pewna pyra poznańska nam zarzuciła, że strona jest mało obiektywna i w dupę włażąca. Miast o kulturze pisać bawi się w relacje z pogranicza kiczu dziennikarskiego. Schlebiająca miejskiej władzy i ogólnie nic ciekawego tylko nudy. Brak życia i temperamentu, tak nazwane przez Pyrkosza ble, ble mlaskanie. Tymczasem Biała to nie Poznań i warto przeczytać czasem jak kresy wracają do korzeni i prezydent przemawia ludzkim głosem. My tu na wschodzie jesteśmy tego spragnieni nie historycznych ciekawostek. My historię tworzymy na miarę naszych możliwości. Proszę, więc tutaj z ziemniakami nie wychodzić i swoje owieczki na wieży ubierać w inne stroje nie w nasze. Wara od miedzy, bo sięgniemy po kosę Południowe Podlasie jest podlasie. Przeto pisać będziemy wkurwiająco, soczyście, choć słownictwo nie wybitne, ale treściwe. Raczej do inteligentnych nacji, nie mylić z pyrami, bo nie czują ironii oraz nie rozumieją prześmiewców, po prostu są myślący inaczej. Nie będziemy się dalej rozwodzić nad wyższością podlaskiego intelektu, bo z pewnością większość społeczna kraju nie przełknie afrontu.

      Jednak fakty mówią prawdę. Proste przykłady, jak na zawołanie. Gdzie najlepsze komedie powstały? No gdzie? Na Podlasiu. To tu naród wykształcony zdobywał swoje podwaliny słowiańskie, tworzył kulturę wschodnią. Konopielka, U Pana Boga w ……., Sami Swoi, Ranczo, To nie koniec świata, mogły powstać tylko tu gdzie kultura narodowa się tworzy. Nawet sławetny Forfiter z kresów do ameryki zawitał. Tylko tu mądrości oczywiste światło dzienne ujrzały i tylko tu pyra poznańska może się uczyń, choć sama zapomniała, że korzenie ma słowiańskie, co to jest życie. W każdym polskim domu słychać głośno wypowiadane mądrości podlaskie mówiące o tym, że na przykład każdy dobry uczynek spotka zasłużona kara. No, kto mógł to wymyśleć? Tylko chłop z Podlasia, który z krwią ojców ukochał wolność i prawo do gruntu oraz miłość do siebie, oczywista. Każdy wie, że nam lepiej w drogę nie wchodzić, bo jak się napniemy, to chłop żywemu nie przepuści i basta. My bidę klepiemy, by wyżywić miasta, a ci, co mają, to nawet Janosikowego nie chcą okazać tylko dulki liczą i krzyczą, że im nie wystarcza. To jak One rządzą? Gdzie rozum chłopski, by tak dzielić by wszystkim starczyło? Wszak u nas dzieją się cuda. Jak inaczej nazwać fakt funkcjonowania marketów, kiedy Bialczanin z zasiłku żyje i ogólnie jest bida, bo nie ma przemysłu i nawet na oświetleniu trzeba oszczędzać.

       Jednak wszystko funkcjonuje i można powiedzieć się rozwija, bo Podlasiak jak Czerepach kombinuje, jak robić, by mnie i rodzinie dobrze się żyło. To jest właśnie mądrość podlaskiego kresowiaka. Proszę, więc jarosza zachodniego niech się nie ośmiesza i nie wyjeżdża, z propozycją od chamienia, bo to nie nasza melodia. My sami wiemy, co jest dobre i dla nas korzystne, więc prosimy, by widze z dala niech się do nas nie wtrącają. Wiemy, co pisać i jak dowartościować naród z za rzeczki, który mądrością życiową nie jednych przerósł. My tworzymy nową wartość, budujemy nowy byt, budujemy lotnisko naszym marzeniom, myślom na miarę naszych możliwości, by było blisko do Europy. Infrastrukturę już mamy.