MOJE .NOWOCZESNE SPOJRZENIE

         Szanowni Państwo, wspominałem niedawno, że na początku lutego miało miejsce utworzenie koła .Nowoczesnej na Południowym Podlasiu o nazwie „Bialskie”. Wspominałem również, że zostałem zaproszony na spotkanie organizacyjne i że zostałem wiceprzewodniczącym. Minął miesiąc i wielkie moje rozgoryczenie, bo okazało się, że koło jest, ale tylko na papierze. Przyjechali koledzy z Lublina, Zamościa, Chełma nie wspomnę o Międzyrzecu Podlaskim oraz Parczewie i para poszła. Poszła, ale w gwizdek. Widziałem swoją osobę w działaniu i organizowaniu struktur, ale przecież znam wojskową zasadę, że przed gospodarza nie wychodź. Minął miesiąc, w Polsce się dzieje, a u nas cicho.

            Nie jestem zaskoczony tą sytuacją. Zbyt dużo lat przeżyłem, bym nie rozumiał mechanizmów działających. Martwi minie jedynie indolencja osób, które myślałem, że czują i rozumieją „materię polityczną”. Fakt wygrania wyborów, w takim czy innym zakresie, nie powinien satysfakcjonować, lecz budzić do działania i budowania przyszłych struktur społeczno-politycznych. Ubolewam wielce, że może pochłaniać nas wielce działalność w sejmie, ale jeżeli nie oprze się o teren, trwać cztery lata będzie. Naród, choć skołowany jednak myśleć potrafi i to, co nas wyniosło na piedestały ściągnie nas na ziemię prędko. Dziś wygrani jutro zapomniani, bo rozumienie przesłoniło społeczne wywyższenie. Sejm, Senat to reprezentanci narodu i wszystko jest w porządku, jeżeli reprezentantów ten naród popiera. Gorzej, kiedy słowa nie wystarczą, bo za słowami brak czynów. Wtedy jeszcze według starego stylu kilka lat (cztery) można przeczekać. Może jeszcze raz się uda społeczność otumanić, ale jak widać to nie jest prosta sztuka.

        Cały czas w jakimś amoku wielkim szukam zaangażowania wielkiego w budowanie Polski. Znajduję prywatę, wyrachowanie, snobizm i brak poszanowania dla idei polskości. Wszyscy gonią za standardem zdobycia stanowiska i kasy. Specjaliści od „polityki” kierują państwem, a opozycja też nie lepsza. Czasem się zastanawiam, czy Korwin Mikke nie ma racji, by wszystko to roz…….? Brakuje mi jednak odrobiny szaleństwa. Widząc to, co w moim sercu jest mi bliskie, jako patrioty i dotyczy pojmowania patriotyzmu i polskości w działaniach rządzącej opcji jednocześnie czuję strach przed wyraźnymi znakami działalności totalitarnej. „Totalitaryzm (dawniej też: totalizm, z łac. totalis – cały, całkowity) – system rządów (reżim polityczny), w którym państwo posiada całkowitą kontrolę nad społeczeństwem i stara się kontrolować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego na tyle ile jest to możliwe”.

           A strach mój jest wielki, bo mimo, że wychowałem się w socjalizmie to od dwudziestusiedmiu lat czuję się w jakimś zakresie demokratycznie polski. Ubolewam wielce, że nasz kraj, nasi obywatele tak poniewierani przez Europę w zawirowaniach ostatnich dwóch wieków nie potrafią upomnieć się o swoje, że zawsze musimy być najemnikami jakiejś militarnej opcji. Nie potrafimy pamiętać o tych, którzy oddali życie, pochodzenie za Ojczyznę. Zostaliśmy upokorzeni, potraktowani jak prowincjonalne uetnicznienie, {Etniczność (ang. ethnicity, fr. ethnicité) – termin, pochodzący od gr. ethnos, wywodzącego się z kolei od ethnikos – „barbarzyńca”, „poganin”} stwierdziliśmy, że deszcz pada i zapomnieliśmy o rodakach.

        Rozczarowany wielce taką sytuacją oświadczam, że mam dość polityki i wypisuję się z .Nowoczesnej i będę działał na gruncie kształtowania patriotycznych postaw wśród młodzieży, by ich uczyć, co to znaczy być Polakiem i  co to jest Polska.     

NOWOCZESNA, A JEDNAK PO STAREMU

         Czwartek, czwartego lutego br. w Międzyrzecu Podlaskim w godzinach wieczornych w Hotelu „Hesperus” odbyło się zebranie założycielskie koła .Nowoczesna – Bialskie. Początki są trudne zwłaszcza, że wszystkie stołki partyjne są już obsadzone i brakuje już tylko wypełnienia, czyli członków. Zebranie prowadzone przez przedstawiciela regionu oraz zaproszonych gości w osobach przedstawiciela komisji rewizyjnej regionu, pochodzącego z Radzynia Podlaskiego, a obecnie z Lublina, zaangażowanego kolegi z Parczewa oraz przedstawicieli mniejszości Północnej Lubelszczyzny czyli koleżanki z Międzyrzeca Podlaskiego oraz sąsiada z mojej ulicy czyli z Białej Podlaskiej.

            Działania .Nowoczesnej cieszyły się moją sympatią z chwilą powzięcia informacji i zainteresowania moją osobą w trakcie wyborów parlamentarnych. Telefoniczne rozmowy, spotkania oraz informacje z Internetu zachęciły moją tożsamość do udziału w tym przedsięwzięciu tym bardziej, że nie bardzo wierzyłem w swoje powodzenie, ale idea i spontaniczność ugrupowania, stowarzyszenia wspierało moje przekonania, że powstaje coś nowego. Zgodnie z moimi przypuszczeniami pozycja w drugiej dziesiątce nie przyniosła sukcesu mimo moich felietonów promujących ugrupowanie. Niestety na ścianie wschodniej trudno przebić się nowemu i te nowe jeżeli nie jest popierane przez tradycyjne wartości chrześcijańskie nie może liczyć na sukces. Tak też się stało. Pierwszy mój niepokój to zawirowania w obsadzie jedynki na liście wyborczej, ale zrozumiałem, że jest to związane z odgórnym planowaniem strategicznym powstającej partii i nie należy wtrącać się tym bardziej, że nie jest się członkiem. Wybory zakończyły się sukcesem w Polsce zachodnio-centralnej i niestety, jak przewidywałem porażką na ścianie wschodniej. Sympatia pozostała i oczekiwanie na ewentualne podziękowania za udział. Niestety, cisza trwała do grudnia. Dopiero mój osobisty telefon, po ewidentnych sukcesach partii i wysokich notowaniach społecznych, skierowany z zapytaniem czy partia jest zainteresowana moim udziałem w jej strukturach, ponieważ startując z jej listy wyraźnie się określiłem, otrzymałem odpowiedź, że i owszem, ale nie było możliwości zaproszenia mnie na zebranie regionu w grudniu. Odezwiemy się w Nowym Roku, na pewno o panu nie zapomnimy. Fakt, dotrzymano obietnicy i na początku lutego otrzymałem telefon i SMS o spotkaniu założycielskim koła na Południowym Podlasiu.

            Przyznam się szczerze, że miałem mieszane uczucia udając się na spotkanie, ale jak to się mówi powiedziałeś „a” trzeba powiedzieć i „b”. Wiedziałem, że spotkam sąsiada, o którym przyznam się szczerze niewiele wiedziałem. Koleżankę z Międzyrzeca Podlaskiego rozpoznałem z listy wyborczej. Pozostali panowie byli dla mnie wielką niewiadomą. Nawet przedstawienie się i wygłoszenie swoich laurek nie przybliżyło ich mojej osobie mentalnie, wręcz pobudziło refleksję, że karty już są rozdane i jest już pozamiatane. Teraz poszukuje się chętnych do wypełnienia struktur, czyli pozyskania członków. Przepraszam, zapomniałem zostało stanowisko przewodniczącego koła „Bialskiego”. Pięć osób dokonywało elekcji tak prestiżowej pozycji w Północnej Lubelszczyźnie. Wybrano kolegę, miałem zostać zastępcą. Z jednej strony się cieszyłem, że to nie ja, bo przecież jestem wiceprezesem SKMP ONZ na całą Polskę i muszę być dyspozycyjny z uwagi na prestiżowe reprezentowanie stowarzyszenia na pogrzebach czy innych istotnych politycznie przedsięwzięciach. Z drugiej myślałem, że mam dziwne przekonanie o naukowym podejściu kolegi do przedsięwzięcia. Czas pokarze.

            Reasumując me przemyślenia muszę stwierdzić, że mimo nowoczesnych zapatrywań nowej partii niestety działania jej nie odbiegają od normy. Budowanie struktur przebiega odgórnie nie oddolnie, jak by się zdawało być powinno. Zjazdy delegatów winny decydować o władzach. Natomiast funkcjonuje dobór członków w myśl zasady „Teraz czas na mnie”. Mimo, że tezy założyciela i guru partii w jakimś zakresie są zgodne z moimi poglądami (za wyjątkiem emerytur mundurowych i zniesienia przywilejów dla służb) to muszę jako oficer wygarnąć prawdę, że takie działania są sprzeczne z moim nastawieniem. Chcę naprawiać Polskę, ale z ludźmi, którzy myślą o jej naprawie, nie walce o władzę. Tym optymistycznym akcentem zapraszam wszystkich do wstępowania w szeregi .Nowoczesnej. Kochani jest szansa, że za dwa trzy lata jak się wykażecie zostaniecie docenieni, a przecież niektórym o to chodzi. Bez sarkazmu, ale natura ma jest taka, że piszę co myślę, a nie co wypada.

PRZEKONAĆ WYBORCÓW

        Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu. Kolejny raz będziemy wybierać posłów i senatorów. Tych etatowych i tych nowych, którym się wydaje, że wszystko mogą zmieniać. Etatowi wyjadacze wiedzą jak mamić czterdziesto procentową frekwencję. Wszak nie pierwszy raz walczą o stołek w Sejmie czy Senacie. Nowi marzą, że jak oni wejdą to nareszcie się załapią na te około dwanaście tysięcy brutto miesięcznie. Oczywiście obiecują, że kasę przeznaczą w „jakimś” procencie na działalność społeczną. Nie oszukujmy się, jeżeli nie byłoby diet poselskich nikt by się do parlamentu nie pchał. A tak rączka w górę, kawka w kawiarence, jakieś spotkanie klubowe, pasjansik w sejmowym tablecie, posiedzenie w komisji, bankiecik w hoteliku sejmowym i kasa leci.

            Tyle bubli ustawodawczych, jak ostatnimi czasy jeszcze w naszej demokracji nie było. Starym się nie chce czytać, a młodzi za głupi lub „usadzeni” przez tych pierwszych, milczą. Jeszcze, jak dodamy dyscyplinę partyjną mamy obraz polskiej demokracji. Pisałem już kiedyś jeszcze przed wyborami samorządowymi, że jednostka nie ma szans. Pamiętam entuzjazm Adama Abramowicza, jak pierwszy raz został posłem. Praktycznie nie można było Go z mównicy wygonić, by po jakimś czasie po rozmowie z prezesem w ogóle zniknął. Śmieszy mnie zatem entuzjazm młodych, którzy się promują ile to Oni zdziałają, jak zostaną namaszczeni, ile dla naszego Podlasia wniosą. Jakie mają plany, programy, aspiracje i wszystko tylko po to by nas przekonać do wyboru pozycji w „książeczce” parlamentarnej. Może się mylę, ale przez ostatnie dwadzieścia pięć lat tak to działało. Dorwać się do stołka, a potem jakoś to będzie. Otworzy się biuro poselskie, na uroczystościach się będzie bywać. Przetnie się jakąś wstęgę, a jak wybory ponowne się zaczną zbliżać udamy się w pielgrzymkę po gminach „Autostradą do Nieba”.

           Brakuje mi w tym wszystkim Empatii (Wrażliwości), Patriotyzmu (Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili.), Szacunku do kraju ojczystego. Do tych pól, łąk, dobra wszelkiego, do mieszkańca prostego, który gdzieś ma politykę, ale chce żyć godnie i godnie umierać. Brak w tych działaniach interesu społecznego. Na każdym kroku widzę i słyszę egoizm, snobizm, zarozumialstwo oraz brak pokory. Ja, Ja, Ja zrobię, pomogę, wesprę, poprę – nic od serca, nic od siebie. Brak zrozumienia. Nie wiem, może to chore, ale mam takie skojarzenia, że ten aspekt zaangażowania przed wyborczego trwa przez pokolenia, wieki i cywilizacje. Przed każdym bojem, walką wódz naczelny wygłaszał mowę, która podnosiła morale i wiarę w zwycięstwo. Budował waleczność. Czasy się zmieniły, lecz motyw ten sam się przewija, że „Jeżeli my wygramy wszystko będzie lepsze, godniejsze i słuszne. Wszystkim żyć się będzie lepiej, godniej i radośniej”. Potem się okazuje, że ten brak pokory owocuje ministrami, posłami, senatorami bez kompetencji, wrażliwości i uczciwości. Dochodzimy kolejny raz do wniosku, że daliśmy się nabić w butelkę.

        Brakuje nam osobowości, mędrca typu Mahatma Gandhiego, Martina Luthra Kinga lub Nelsona Mandeli, chociaż mieliśmy też i swoich, jak na przykład Józef Piłsudski, który porwałby naród do zmian i przyszłości. Brakuje nam patrioty, nie polityka, a patrioty. Pewnie szybko by zginął, ale przeszedłby do historii, jako ten, który myślał o Polsce nie o statusie społecznym. Ryszard Petru, którego wybrałem i którego listę swym nazwiskiem zapełniłem nie jest ideałem. Kandydaci z listy wyborczej, jak to w zwyczaju partyjnym bywa z pozycji pierwszych, są dalecy od doskonałości. Przyznam się szczerze, że mam takie Déjà vu z przed lat dziewięciu, że ktoś się już tak zachowywał. Dlatego też pomny tamtych doświadczeń nalegam by „Nowoczesna.pl”, dała się przekonać, że nie chodzi tu o Sejm, Senat, lecz chodzi o Polskę. Nie to, co weźmiemy, ale damy jest najważniejsze. Nie będzie się ust zamykać dyscypliną partyjną i będzie się rozliczać z kasy i dokonań. Nowocześnie, Nowoczesna to w mojej ocenie moralne odtworzenie wrażliwości narodowej i działanie wolontarialne dla narodu polskiego. Przynajmniej ja to tak rozumiem, a Ci, co mnie znają wiedzą, że słów na wiatr nie rzucam. Pewnie kolejny raz polegnę, ale z godnością. To takie moje resume a propos kampanii wyborczej do Parlamentu RP 2015 roku oraz moje moralne uzasadnienie.   

 

„MODERN” PO POLSKU

         W niedzielę trzydziestego pierwszego maja 2015 roku wracaliśmy właśnie z obchodów „Dnia Weterana” w Bydgoszczy. Dla niezorientowanych to święto tych co bronili City Hall w Karbali w Iraku oraz tych, którzy od 1953 roku godnie reprezentowali Polskę w misjach pokojowych i stabilizacyjnych na wszystkich kontynentach świata. Świętowaliśmy wracając do Białej Podlaskiej z rodzinnych wojaży do Bydgoszczy nie zdając sobie sprawy, że w tym samym czasie w Warszawie tworzy się nowa jakość. Informację o nowoczesnej.pl otrzymałem od Mariusza Maksymiuka „Maxa” z Radia BiPer, któregoś lipcowego dnia, który zapraszał mnie mailem na spotkanie „Nowoczesna.pl”. Pomyślałem, że ktoś w Białej bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna myśleć o przyszłości. Niestety sezon wakacyjny i wyjazd rodzinny na Węgry kolidował z terminem spotkania. Zadzwoniłem do Karola Michałowskiego przekazując mu swoje spostrzeżenia dotyczące modernistycznej wizji dla Białej Podlaskiej. Wspomniałem o strefie ekonomicznej, Centrum Logistycznym „Kresy” oraz przewartościowaniu miasta zaściankowo-upadłościowego na kurort Termalny z ośrodkami SPA w rekonstruowanym Pałacu Radziwiłłowskim. Miła nie wiążąca rozmowa i koniec.

       Połowa sierpnia, facebook i kolejna znajoma zachęca mnie na spotkanie w sprawie wywiadu i nowoczesnej.pl. Kornelia Wróblewska z Warszawy, ale o korzeniach międzyrzeckich umawia się na spotkanie. Co może chcieć młode dziewczę od mena w średnim wieku w okresie andropauzy? Dociekliwość skłoniła mnie do zapoznania się z problemem. „Ryszard Jerzy Petru (ur. 6 lipca 1972 we Wrocławiu) – polski ekonomista i polityk, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz partii i stowarzyszenia Nowoczesna”. Informacje z Wikipedii. Młody działający kiedyś z Balcerowiczem, a jak słyszę Balcerowicz od razu włącza mi się zdanie Andrzeja Leppera „Balcerowicz musi odejść”. Mimo wszystko zapoznałem się z CV pana Ryszarda i uznałem, że chyba ma głowę do polityki i biznesu. Tym bardziej, że dziewczę choć młode to z doktoratem i chce najważniejsze działać. Zmieniać realia naszego wschodnio-zaściankowego życia. Zacząłem czytać program:

       „Nowe pokolenie musi wyjść z cienia i postawić swoje osoby do dyspozycji społeczeństwa. Polityka uchodzi za brudną i złą. I taka w dużej mierze jest – teraz. Nie zmieni się to, jeśli nie wejdą do niej profesjonaliści, ludzie ze znajomością języków, doświadczeniami zawodowymi i sukcesami”. Może to i prawda, bo fatycznie jak mówił Korwin Mikke „banda czworga tylko się wymienia”. Warto jednak pamiętać o mądrości „Dojrzałości”, która nie z jednej opresji ratowała nie tylko państwa lecz cywilizacje.

       „Polska potrzebuje dziś ludzi, którzy potrafią przewodzić i zarządzać. Najlepszych. Takich, którzy swymi osiągnięciami w różnych dziedzinach udowodnili, że sprawdzają się w budowaniu i łączeniu, a nie w kłótniach i tworzeniu problemów. Którzy potrafią słuchać, podejmować decyzje i wprowadzać zmiany. Którzy nie składają pustych obietnic, ale potrafią proponować rozwiązania i wprowadzać je. Zawodowców, z dokonaniami i z sukcesami, którzy sprofesjonalizują świat polityki i wprowadzą do niego nową jakość”. Prawda, tylko jak Oni wezmą się za politykę to kto będzie pracował? Wierzę, że umiejętność praktyczna da radę z utopią pro polityczną. Mam nadzieję. Piękne słowa Pana Petru może troszeczkę pompatyczne przynajmniej są jakąś lepszą inną alternatywą do głoszonych przez przeszłe dwudziestopięciolecie. Przeczytałem program no i cóż? Wszystko już słyszałem, czytałem, oglądałem, byłem przekonywany, mamiony, ogłupiany byle ktoś się dorwał do władzy. W Polsce, w prasie zagranicznej, bo przecież demokracja jest demokracją, a nie filmem Sciencie Fiction gdzie wszystko jest możliwe. Pan Ryszard ma ciekawe pomysły i propozycje przedstawiane może inaczej, może bardziej przejrzyściej, ciekawiej, ale teleportacji nie wymyślił.

      Dlaczego popieram ruch, stowarzyszenie, partię „Nowoczesna.pl”? Nie jestem jej członkiem chociaż zaproponowano mi udział w wyborach do Parlamentu RP. Nie ze wszystkimi postulatami programowymi się zgadzam. Nie jestem przekonany o słuszności niektórych tez, ale wiem jedno – Polska potrzebuje zmian, młodej krwi, pomysłów na przyszłość, a wydaje się, że Petru to proponuje. Zresztą dwukrotnie się już osobiście przejechałem na swoim zaangażowaniu, ale mam przekonanie, że „Ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten kraj nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie! Nadszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie.” I tego powinniśmy się trzymać. I tego ja się trzymam. A Państwo?