KATASTROFA SMOLEŃSKA

           Dzisiaj 9 kwietnia 2017 r. w Białej Podlaskiej pod tablicą pamięci w kościele Św. Antoniego na ulicy Reformackiej obchodziliśmy siódmą rocznicę tragedii smoleńskiej. Akademickie Liceum Ogólnokształcące Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej, klasy mundurowe, dowodzone przez kpr. kdt  Piotra Dymowskiego, kdt Przemysława Tykałowicza oraz kdt Wiktorię Polak pod opieką ppłk rez. Artura Arteckiego uczestniczyły w uroczystości. Utworzony przez młodzież szpaler honorowy, w tle zgromadzenia, nadawał iwentowi charakter podniosły i godny. Przemówienia prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka, senatora Grzegorza Biereckiego oraz posła Adama Abramowicza przybliżyły wydarzenia z przed siedmiu lat. Złożenie wiązanek kwiatów pod tablicą upamiętniającą tragedię zakończyło część oficjalną. W kościele odbyło się nabożeństwo w intencji tych, którzy zginęli w katastrofie.

         Nietrudno się domyśleć, że starano się upolitycznić przekaz wracając do teorii spiskowych, które zostaną rozwiązane i naród pozna prawdę. Faktem jest, że spotkaliśmy się, by uczcić pamięć dziewięćdziesięciu sześciu osób, które zginęły w katastrofie lotniczej w 2010 roku na lądowisku w Smoleńsku. Para prezydencka, politycy, senatorowie, posłowie, duchowieństwo i kwiat polskiego dowództwa zginęli, chociaż na całym świecie to zdarzenie byłoby nie do pomyślenia. Tragedia ta winna być przestrogą dla przyszłych pokoleń, jak może się skończyć tragicznie przedsięwzięcie, którego motorem działania jest empatia, a nie zdrowy rozsądek. Pamiętam jak dziś ten sobotni poranek, kiedy leniuchując w łóżku dowiaduję się o tragedii na lądowisku w Smoleńsku. Przerażenie, szok oraz niezrozumienie, jak do tego mogło dojść. Jak Polski Prezydent, całe dowództwo, znamienici politycy tak lekkomyślnie zapakowali się w samolot i podjęli decyzję o lądowaniu na „kartoflisku”. Rozumiem trzecie kraje afrykańskie, inne, gdzie brak funduszy i standardów światowych bezpieczeństwa o ochronie najważniejszych osób w państwie, jeszcze bym przeżył, ale Polska jest w Unii Europejskiej. Czy wyobrażacie sobie Państwo, Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki w takiej sytuacji, Panią Kanclerz Merkel czy innych z Europy? Wątpię, pewnie poleciałyby głowy za usiłowanie przeprowadzenia zamachu stanu. U nas to przeszło. Dlaczego, bo tak kazano, ustalono, pomyślano i nie przewidziano, że to niezgodne ze zdrowym rozsądkiem. Po polskiemu – jakoś to będzie.

              Siedem lat minęło i najważniejszy problem nie w tym, że zginęło dziewięćdziesiąt sześć wspaniałych osób, niepotrzebnie, lecz to, że pewnie komuś na tym zależało. Ktoś chciał się pozbyć elity naszego kraju, by pokazać, że nie potrafimy się zjednoczyć i wyciągnąć pozytywnych wniosków z tragedii. Że tragedia ta nas podzieli nie zjednoczy, jak było ze śmiercią świętego Papieża Jana Pawła II. Wielki entuzjazm, a potem wielkie rozczarowanie. Siedem lat pomówień, niejasności, gry politycznej i tylko wielki żal, że przecież nie o sprawę tu chodzi lecz o pamięć istnień, które nie miały w planie odchodzić na drugą stronę. Chciały być, funkcjonować, cieszyć się życiem i niestety to im zabrano. Dzisiejsze uroczystości to rocznica pamięci nie najważniejszych osób, ale tych, którzy z nimi polegli. Czczę pamięć Generała Franciszka Gągora, czczę pamięć wszystkich dowódców, którzy nie powinni, a polecieli w jednym ordynku. Czczę pamięć senatorów i posłów wszystkich opcji. Czczę pamięć chłopców z BOR i obsługi samolotów, którzy do końca realizowali swoje zadanie. Raz w roku to godne i uczciwe, żeby pamięć została z nami na zawsze.

           Rozumiem żałobę, ale nie rozumiem, że każdego dziesiątego miesiąca zbiera się grono, które chce upamiętniać śmierć bliskiego nie uwzględniając woli tych, którzy też stracili swoich bliskich. Mamy wspaniałego świętego Papieża Jana Pawła II, który przyczynił się w istotny sposób do zmiany systemu ustrojowego Polski, ale nikt nie obchodzi co miesiąc jego śmierci chociaż na pewno na to zasłużył. Pycha, zarozumiałość, fałsz i obłuda to prawie tak, jak Mojżesz, który wrócił do swego ludu i stwierdził, że jego krajanie czczą „Złotego Cielca” nie Boga. Czy my Polacy nie potrafimy jednoczyć się mądrze tylko skaczemy sobie do gardeł bez względu na uczucia, wiarę i zdrowy rozsądek?. Mam nadzieję, że „Tragedia Smoleńska”, przynajmniej dla mnie, będzie przestrogą, że władza to wielka odpowiedzialność i mądrość. Będę co roku pamiętał o tych, którzy zginęli, bo chcieli dobrze, ale ktoś postanowił inaczej. Cześć ich pamięci. Pamięć o Nich z nami zostanie. 

DZIEŃ PAMIĘCI POŚWIĘCONY POLEGŁYM NA MISJACH?

       „Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych”- tak to święto jest nazwane i jest ten dzień dla każdego weterana świętem najbardziej istotnym. Wszyscy uczestnicy działań poza granicami Polski w tym dniu jakże bliskim świętu Bożego Narodzenia, gdzie radość narodzenia tak bardzo wiąże się z kruchością naszego istnienia, zbieramy się by pamiętać o tych, którzy nie doczekali się spotkania z rodziną, bliskimi, nie cieszyli się magią świąt. Śmierć nie wybiera, doświadcza nas na każdym kroku, ale już za chwilę narodzi się On, który zaprzeczy przemijaniu i swoim istnieniem nam wskaże, że śmierć to tylko przystanek. Poświęcenie i oddanie jest nie tylko miłe nam, ale też Bogu, który sprawuje opiekę nad światem i docenia oddanie tych, którzy walczyli, walczą i będą walczyć o pokój.

        „Dzień pamięci na 21 grudnia ustanowił poprzedni szef MON Tomasz Siemoniak, decyzją wydaną w lipcu 2015 r. Argumentował on wtedy, że de facto ten dzień w wojsku już był, ponieważ co roku MON zamawiało msze św. za poległych pięciu polskich żołnierzy, w rocznicę zamachu, który jest najtragiczniejszym zdarzeniem w historii polskiego zaangażowania w misje zagraniczne”.
http://www.tvn24.pl
      Dzień pamięci, ale nie tylko poległych, nie tylko tych, którzy oddali życie w walce, ale też i tych, którzy swoim jestestwem i pokojowym działaniem oddali Polsce to co najcenniejsze, życie własne. Nie można zapomnieć kolegów misji ONZ, rozjemczych, negocjacyjnych czy obserwacyjnych. Pamięci funkcjonariuszy i pracowników, którzy służyli Polsce. Ich życie oddane bez strzału, ale w obronie pokoju samym faktem bycia i działania, musi być głośno podkreślane, a nie tylko w apelu pamięci. Wierzymy, ja wierzę, że Pan ich doceni nie tylko albumem pamięci czy statuetką. Zostaną docenieni za oddanie, szacunek i godność bycia polskim żołnierzem bez względu na polityczność. Dzień Pamięci, jakże bliski Bożemu Narodzeniu, jest nam weteranom misji, operacji, działań wojskowych bardzo bliski, bo nas łączy nie dzieli i daje nadzieję, że i o nas potomni będą pamiętać. Rest In Peace przyjaciele, póki jesteśmy będziemy o Was pamiętać. 

TATO

             Jak wyrazić ból, który serce rozdziera, jak przekazać uczucia, które są w nas, ale niedostępne dla innych. Jak okazać opanowanie, kiedy serce krzyczy – Tato, Ciebie już nie ma. Jak zachować standardy męskości, gdy rozum podpowiada  - stary zostałeś sam, On odszedł, już nie ma nikogo kto cię będzie wspierał. Tata, Ojciec, Rodzic, jak by go nie nazwano jest tą osobą, która cię stworzyła, powołała na ten padół łez i wskazała kierunek – działaj. Pracowała na twoje wychowanie, była autorytetem moralnym, która pokazała jak żyć. Była bastionem mej poprawności społecznej, była moim guru.

            Dziś, kiedy kilka godzin temu odszedłeś, siedzę w swoim pokoju i piszę. Piszę, bo wiem, że Ty zawsze czekałeś na te słowa tworzone przez syna i rozpierała Cię duma, że są takie, jak Ty je czujesz. Wiem, że coś mija, coś się zamyka, ale ja Twój syn pozostaję i kontynuuję twe dzieło przetrwania twojego istnienia w pamięci przyszłych pokoleń. Przetrwana wartości, myśli, uczuć, poprawności pojmowania tego świata, którą mi przekazałeś. Pokazałeś, że człowieczeństwo polega na godnym funkcjonowaniu w symbiozie świata, który nie jest środowiskiem przychylnym dla empatów, ale jednak może istnieć. Łzy wzruszenia, podobno niegodne mężczyzny, pozwalały mi wierzyć, że ten świat nie jest bezduszny, że czasem potrafi zrozumieć co to jest ból, krzywda i cierpienie. Pokazałeś, że uczucia są równie ważne, jak godność, szacunek i poświęcenie. Twarde kanony wychowania, przekazywane przez pokolenia, dziś poddawane pod wątpliwość, nauczyły mnie dzięki Tobie zapamiętać co to jest czyjaś własność, co to jest prawdomówność i co to jest zaufanie do rodzica. Wielokrotnie, w wieku młodym budzące bunt i przekonanie niesprawiedliwości, zaowocowały wiarą o słuszności Twego postępowania. Sińce po pasku od spodni najlepiej utrwalały prawdy oczywiste, które wydawały się wątpliwe i nie docierające do świadomości. Jednak pozwoliły mi zostać dobrym człowiekiem.

            Syn kupca, w tych trudnych czasach równości społecznej, nie cieszyłeś się aprobatą środowiska, ale potrafiłeś wraz z mamą przetrwać i wychować swego potomka na prawego oficera wojska polskiego. Swą postawą etyczno-moralną przekonałeś władze ustroju socjalistycznego do umożliwienia edukowania swych dzieci w duchu wartości chrześcijańskich. Byłeś wzorcem dla innych zaradności i bezkompromisowości. Dziś w czasach odradzania się krzywd i rewanżyzmu wielokrotnie podkreślałeś trudne wartości, które co prawda utrudniały życie, ale pozwalały Twoim dzieciom zdobyć wiedzę i wykształcenie. Byłeś Polakiem, byleś człowiekiem bez zazdrości, mściwości i zawziętości. Potrafiłeś docenić te lata pokoju, pomny pamięci wojny przeżytej jako dziecko i szczęścia, że dzieci to ominęło. Wielokrotnie podkreślałeś, że jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to nie ważne, że innym się wydaje, że mają mądrość na wszystko – pamiętaj być sobą. Nawet wtedy gdy innym się wydaje, że białe nie zawsze jest białe, a czarne, czarnym. Mimo żebraczej emerytury obojga wraz z małżonką kochałeś ten kraj, swą małą ojczyznę z Krzną płynącą przez miasto. Rozumiałeś przemiany społeczne i postęp techniczny, który dla Ciebie mimo wieku nie był tajemnicą i wierzyłeś w przyszłość piękną oraz spokojną dla dzieci i wnuków.

          Tato, tak wiele chciałbym Ci powiedzieć. Chciałby powiedzieć, że jestem dumny z bycia Twoim synem. Nauczyłeś mnie co to jest prawda i sprawiedliwość. Nauczyłeś mnie odwagi, odpowiedzialności, honoru i godności. Nauczyłeś szacunku do kobiet i rodziców. Dziś kiedy odszedłeś obiecuję kontynuować Twoje dzieło w stosunku do wnuków, bo jeżeli chodzi o żonę i dziecko myślę, że mi się udało. Odpoczywaj w pokoju – Tato, tak bardzo chciałby porozmawiać, ale zawsze nie było czasu, szkoda.

TEKST O PRZEMIJANIU I TOMKU

          „Odchodzimy znikąd w dni, co się nie liczą, w mgłę, przez łzę, przez łzę, przez łzę. Jeszcze pamiętani, chociaż niekochani już, bez róż, bez wróżb, bez burz. Może kiedyś przyjdzie taki dzień, że w tej ciszy odnajdziemy się za mgłą, za łzą. Coś minęło w biegu, roztopiło w śniegu twarz – to czas, to czas, odchodzimy niemi chcemy czy nie chcemy w los, a żal, a żal, a żal”. Te piękne słowa napisał J. Zalewski do muzyki M. Hertela o przemijaniu. Jakże pasują do dzisiejszej sytuacji. Odszedł nasz przyjaciel, kolega i to nie w dal lecz w głębię ludzkiej niepamięci. Jeszcze jest w sercach naszych, jeszcze twarz widziana tak wyraźnie, a już się zaczął proces „rozmycia”. Obiecujemy pamiętać rozgoryczeni stratą, ale czas wie, że to tylko rozpacz, żal, krzywda. Raz w roku, ci mniej zaangażowani będą pamiętać i zapalą płomień pamięci na miejscu gdzie nazwisko zapisano. Inni przechodząc obok z zainteresowaniem przeczytają informację suchą i się zdziwią, że tak – krótko. Rodzina, bliscy, przyjaciele którzy wspierali, dokuczali, ale byli, pamiętać będą, może nie na co dzień, ale tak od sytuacji i święta, że jesteś. Trudno się pogodzić z sytuacją, że telefon z twoim imieniem odpowie „abonent chwilowo niedostępny”. Fejs, zatrzymał się na fakcie, że wszyscy coś wrzucali nie prosząc Cię o zdanie. Nie mogłeś, bo miałeś ważniejsze zadanie. To nie dyshonor przegrać z silniejszym wrogiem. Liczy się, że walczyłeś i próbowałeś. Dziś, kiedy zasmuciłeś nas swoim odejściem, patrzymy wszyscy z wielkim uznaniem na to co było. Przyjacielu, kolego drogi nie takie są żołnierskie drogi, ale lepiej odejść w walce nawet z samym sobą niż patrzeć, patrzeć, patrzeć. Żegnamy wierząc jednocześnie, że mimo wszystko z nami jesteś, tak jak rodzic drogi gdzieś tam dalej mieszkający jest w pamięci naszej, tak Ty Tomku wspierasz nas w „walce” o godność, honor bycie dobrym człowiekiem. Taki byłeś, taki w naszej pamięci pozostaniesz. Czuwaj Kolego, czuwaj!

DZIEŃ PAMIĘCI

        W dniu 21 grudnia br. minęło cztery lata od najtragiczniejszego ataku na polskie siły misji w Afganistanie. W grudniu 2011 roku o godzinie 10.30 naszego czasu, w prowincji Ghazni na drodze oznaczonej, jako Highway 1, patrol Zespołu Odbudowy Prowincji najechał na minę pułapkę. Zginęło pięciu polskich żołnierzy. Żołnierze: mł. chor. Piotr Ciesielski, st. sierż. Marcin Szczurowski, sierż. Łukasz Krawiec, sierż. Marek Tomala i sierż. Krystian Banach zginęli na miejscu. Oddali swoje życie niosąc wsparcie i pomoc ludności cywilnej w prowincji Ghazni. Ich myśli skierowane były ku bliskim, wszak zbliżały się święta. Święta Bożego Narodzenia, których nie dane im było spędzić. Ściana Pamięci Centrum Weterana w Warszawie ma sto dwadzieścia tabliczek z nazwiskami tych, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju poza granicami Polski. Tabliczek, które przeciętnemu przechodniowi nic nie mówią. Nazwiska, nazwiska, daty, misje i tylko trzeba pamięci ludzkiej i głosu krzyczącego, że to żołnierze polscy, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju światowego. Życia, którego nie odmówili zgodnie z przysięgą.

       Mamy wiele świąt w roku związanych z pamięcią. Pamiętamy uchwalenie Konstytucji Majowej. Obchodzimy święta kościelne, narodowe, wojskowe. Pamiętamy o powstaniach i ostatniej wojnie. Świętujemy „Dzień Weterana”, ale „Dnia Pamięci” o poległych i zmarłych w misjach i operacjach wojskowych poza granicami państwa nie było. Ważnym, zatem się staje, że ten dzień grudniowy, a może w przyszłości inny, zaistniał i był godnie obchodzony. Nie ważne osobistości, nie ważne szarże, które jak liście na drzewie, co roku się zmieniają. Ważna jest pamięć i Ci, którzy istnieją w naszej świadomości i świadomości bliskich. Tegoroczne obchody „Dnia Pamięci” były naprawdę empatyczne. Apel poległych, złożenie wieńców przed pomnikiem i salwa honorowa były przygrywką do przepełnionej emocjami uroczystości wręczenia portretów żołnierzy, którzy umarli za pokój na świecie, rodzinom. Uroczystość, jakże nietypowa dla naszej popkultury i zwyczajów, przywieziona została zza oceanu przez weterana, a zarazem przedstawiciela polonii polskiej, wywołała wzruszenie i łzy nie tylko rodzin poszkodowanych. Piękny koncert Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pt. „Słowa, które znaczą”, skłonił do zadumy i refleksji, której tak, na co dzień nam tak bardzo brakuje. Spotkanie przedświąteczne z rodzinami poległych żołnierzy i weteranów zakończyło wieczór pamięci. Poniedziałek dwudziestego pierwszego grudnia br. rozpoczęty liturgią mszy świętej poświęconej pamięci tych, którzy oddali swoje życie poza granicami Polski zakończył obchody „Polish Memory Day” Polskiego Dnia Pamięci, który stanie się tradycją.      

 

DZIEŃ WOJSKA POLSKIEGO

          Ponad dwadzieścia lat obchodzimy święto Wojska Polskiego w dniu 15 sierpnia. Jest to też Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Połowa sierpnia i tak wiele zaangażowania empatycznego w narodzie polskim. Wojsko, które w czasach stagnacji i progresji pokoju wydaje się zbędne. W czasach niepokoju uwielbiane. W czasach rozwiniętego socjalizmu hołubione i promowane, jakże inaczej odbierane społecznie. Demokratyczne przemiany zmieniły nie tylko datę święta z 12 października czyli rocznicy bohaterskiej i bezsensownej śmierci polskich żołnierzy pod Lenino na 15 sierpnia czyli datę „Bitwy Warszawskiej” lub, jak to się mówiło w kręgach nieprzychylnych Piłsudskiemu, „Cudu nad Wisłą”. Można powiedzieć wróciliśmy do korzeni, ale nie można wylać dziecka z kąpielą, bo słusznym wydaje się też pamiętać o tych, którzy polegli na ziemi rosyjskiej ratując się przed śmiercią w Gułagach, woląc umrzeć w boju niż z głodu i upodlenia w obozach pracy. Na wschodzie, czy na zachodzie walczyli o Polskę, by była wolną.

            Dylemat wolności, który dzielił, dylemat który różnił, dylemat, który czynił bohaterem lub zdrajcą. Dylemat polityków, dowódców nie żołnierzy, którzy ginęli w przekonaniu, że godnie spełnili swój obowiązek. Zastanawiam się nieraz czy Ci, którzy walczyli w partyzantce w latach pięćdziesiątych i uważani byli za bandytów i oddali swoje życie w walce lub mordzie ubeckim się różnili od tych, którzy zginęli pod Lenino. Myślę, że każdy z nich pamiętał Polskę swych lat młodzieńczych i za taką Polskę ginął. Żaden, ale to żaden nie przewidział, że Polska po 1945 będzie inna i nie tylko o politykę tu chodzi lecz o uczucia. Francja, Włochy, Hiszpania nawet Niemcy za wyjątkiem tych dwustu kilometrów wschodnich za karę są w swych granicach. Wielcy dokonali czwartego rozbioru Polski, bo ten z 1939 roku krótko funkcjonował. Obecny dał nam możliwość istnienia, ale nie bycia. Tożsamość narodowa, demokracja to piękne pojęcia, ale niech się każdy spali ze wstydu jeżeli zapomni o ofiarach Podola i Wołynia. Pogodziliśmy się z utratą ziem naszych, ale przelanej krwi rodaczej zapomnieć się nie da. Pomni krwi przelanej, historii, tradycji polskiego rycerstwa w dniu 15 sierpnia, w dniu święta Matki Boskiej i kunsztu polskiego oręża, które ocaliło Europę przed nawałą sowiecką, po półwieczu socjalistycznego urobienia, należy pamiętać, że Polska, Polacy to rzecz święta.

           Mimo, że syndrom pijaczy nas określa, który w godzinie euforii „pijackiego upojenia” do czynów wielkich nas porywa. W czasach pokoju i stagnacji, jak na kacu wielkim pełni gniewu i agresji do gardeł własnych o każdy ochłap propagandy stłamsić jesteśmy gotowi, tak bez przyczyny tylko dla własnej satysfakcji. Tak i obrońców granic naszych w godzinach próby pod niebiosa wynosimy, w okresie rozwoju i stabilizacji, niczym darmozjadów, morderców, przestępców obnosimy. Zapominając, że żołnierzem się jest, a nie bywa i nie da się ich przekształcić na członków klubu różańcowego. Dlatego też w dniu ich święta pamiętać należy, że Polska silna i zwycięska zależy od siły i mocy jej oręża. Mimo, że okrojona, że bez swych kresów i przestrzeni wielkiej to jednak silna duchem, męstwem swych synów, uzbrojeniem wszelkim. Silna mocą braterstwa i słusznej wiary, że w jedności siła, zapominając o luksusach pamięta, że jest i żeby była.

        Chłopcy, którzy prezentują wzór współczesnego rycerstwa, w czasach zmieniających się opcji, zagrożeń, uwarunkowań religijnych stoją na straży polskiego jestestwa i chociaż ludzie mali uwikłani w swe gierki prywatne próbują coś zmieniać, preparować, przekształcać to jednak jedna wspólna idea silnego i nowoczesnego wojska zwycięża. Bolą rozgrywki polityczne, bolą i prywatne lecz są niczym w porównaniu z jednością Sił Zbrojnych naszych, które pomne doświadczeń pokoleń mimo braku wielkości, są nasze. W dniu święta Wojska Polskiego każdy żołnierz niech ma wiarę, że Wojsko Polskie jest warte.      

 

DZIEŃ WETERANA W BIAŁEJ PODLASKIEJ

         W dniu 23 maja br. w Kościele Garnizonowym w Białej Podlaskiej o godzinie 12.00 członkowie bialskiego Koła Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ rozpoczęli uroczyste świętowanie Międzynarodowego Dnia Uczestników Misji Pokojowych ONZ i Dnia Weterana działań poza granicami państwa mszą za poległych i zmarłych kolegów. Mszę celebrował ksiądz kapelan ppłk SG Mirosław Kurjaniuk. W pięknej homilii podkreślił istotę działalności weteranów polegającą na kultywowaniu i promowaniu pamięci dokonań pokoleń misjonarzy, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w historii Polski jako orędownicy pokoju na świecie. Koło bialskie liczące dwudziestu ośmiu weteranów funkcjonujące na Południowym Podlasiu od 2008 roku z każdym rokiem poszerza swoje szeregi. Budzące sensację na początku swojej działalności błękitnymi beretami staje się nieodzownym elementem każdej patriotycznej uroczystości, spotkania czy prelekcji. Weterani misji pokojowych, członkowie stowarzyszenia realizując spotkania z młodzieżą, wystawy, konkursy przybliżają młodym adeptom patriotycznych postaw tak istotne wartości jak godność, honor, wolność i sprawiedliwość nie zapominając o wartościach chrześcijańskich.

       Raz w roku, w dniu 29 maja obchodzą swoje święto. Decyzją Wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka w tym roku Dzień Weterana działań poza granicami państwa obchodzony będzie w Bydgoszczy. Bialskie koło czynnie uczestniczy w działalności stowarzyszenia i czynnie uczestniczy w organizowanych na szczeblu centralnym przedsięwzięciach. Dziesięcioro weteranów z Koła NR 43 SKMP ONZ weźmie udział w centralnych obchodach święta weterana. Nie zapominając o kolegach, którzy ze względów zdrowotnych czy finansowych nie mogą pojechać na centralne uroczystości zorganizowano święto weterana w dniu 23 maja br. Piękna msza, celebrowana przez księdza kapelana Mirosława Kurjaniuka. Przejazd do pobliskiego Ortela Książęcego, zbiórka o charakterze wojskowym z przywitaniem gości w osobach księdza kapelana, przedstawiciela Stowarzyszenia Związku Żołnierzy Wojska Polskiego mjr rez. Jerzego Szyca, wręczenie odznaczeń i przyjęcie nowych członków, zawody strzeleckie z broni pneumatycznej oraz biesiada to nieliczne atrakcje święta Weterana bialskiego garnizonu. Wyróżniono odznaczeniem Akademickiego Koła SKMP ONZ „Gwiazda Weterana” weterana poszkodowanego st. kpr. rez. Radosława Nowaka. Przyjęto w szeregi bialskiego koła por rez. Adama Smolińskiego oficera korpusu Żandarmerii Wojskowej. W konkursie strzeleckim pierwsze miejsce zdobył Józef Sykterz, drugie Marian Pękala trzecie Grzegorz Gawda. Uroczystości zorganizowane w plenerze w warunkach polowych zakończyły się wspólną biesiadą do późnych godzin wieczornych.    

POCZUCIE GODNOŚCI, WIERNOŚCI BEZ GRANIC

        Wielokrotnie wspominałem Termopile i trzystu wojowników Sparty, którzy oddali swoje życie, by bronić ojczyzny. Takich wydarzeń w historii ludzkości jest bez liku. W przeszłości jest wiele przykładów, kiedy nieliczni poświęcali swoje życie, by inni zrozumieli ich oddanie i poświęcenie. Tak było w okresie II Wojny Światowej i tak dzieje się w chwili obecnej. W każdej społeczności są zasady moralne, którym człowiek honorowy, prawy będzie wierny ponad wszystko. Nie ulegnie, nie ugnie się represjom, knowaniom, chociaż wszyscy dookoła twierdzą, że postawa taka to donkiszoteria. Trzeba adoptować się do otoczenia – mówią, bo bronienie postaw, może moralnie nie zawsze zgodnych z przyjętymi standardami, to walka z wiatrakami. Wszak każdy się dostosował i korona z głowy nie spadła. Przecież nic się nie stało to tylko polityka, nikt nie zginął.

          Nie każdy może być politykiem, nie każdy potrafi być tłamszony i tłamsić innych. Nie każdy potrafi mówić nieprawdę, jako prawdę oczywistą. Nie każdy może być marionetką. Nie każdy potrafi poświęcić swoją godność, rodzinę dla potrzeb władzy. Nie każdy chce zmienić swoją godność w zależności od potrzeb otoczenia. Także nie każdy odda życie za swoje przekonania. Trzeba być patriotą. Warto o tym pamiętać, rozumieć i czuć. Przydługi wstęp jest ważny z uwagi na przesłanie, które powinniśmy zrozumieć przynajmniej ci, którzy zdecydowali się na udział w uroczystościach w dniu 21 maja br. na ulicy włoskiej upamiętniających mord hitlerowski na czterystu żołnierzach włoskich.

          Żołnierze byli ofiarami niemieckiego obozu jenieckiego, który został założony w Białej Podlaskiej we wrześniu 1943 r. w Zofii Lesie. Obóz powstał po kapitulacji Włoch i wycofania się z wojny po stronie Niemiec. Obóz nosił nazwę „Stammlafer 366 Biała Podlaska”. Obóz zlikwidowano w czerwcu 1944 r. W obozie w latach 1943 – 1944 przebywało ok. 6000 żołnierzy i oficerów włoskich, których przywieziono z Albanii i Jugosławii. Obóz pracy, a jednocześnie obóz śmierci, gdzie śmierć była wyzwoleniem od głodowych represji.

           Fakty historyczne nie oddają moralnego przesłania, które niesie w swej treści fakt, ze żołnierze włoscy oddali swe życie za wierność swojej ojczyźnie. Żołnierz nie bawi się w politykę, żołnierz wykonuje rozkazy, a jednak tych sześć tysięcy bardziej ukochało ojczyznę niż podporządkowanie się hitlerowskim oprawcom. Deportowani, wywiezieni w odległe wschodnie strony na poniewierkę i poniżanie wrócili po wojennej zawierusze w rodzinne strony. Czterystu zostało na zawsze, w przychylnej im polskiej, podlaskiej ziemi.

            W czwartek 21 maja br. na cmentarzu żołnierzy włoskich w Białej Podlaskiej w obecności ambasadora Włoch w Polsce Pana Alessandro De Pedys, posła na Sejm RP PiS Adama Abramowicza, wiceminister Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Bożeny Żelazowskiej, księdza profesora Artur Katolo, obywatela Włoch, który od kilku lat współorganizuje uroczystości w Białej Podlaskiej uczciliśmy pamięć poległych nieznanych żołnierzy włoskich, którzy oddali swe życie za ojczyznę. W uroczystościach udział wzięli przedstawiciele władz samorządowych, poczty sztandarowe, organizacje kombatanckie, służby mundurowe oraz młodzież. Powadze i doniosłości wydarzeniu nadała obecność klas mundurowych Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej wprowadzając wojskowy charakter uroczystości. Rocznicowe obchody były okazją wyróżnienia III Liceum Ogólnokształcące ZSO 2 im. Adama Mickiewicza, Zespołu Szkół Specjalnych oraz Zakładu Karnego medalem „Pro Patria” (polskie odznaczenie cywilne, przyznawane przez kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych), którym to w imieniu ministra Jana, Stanisława Ciechanowskiego odznaczyła wiceminister Bożena Żelazowska.

           Przebieg uroczystości, msza polowa za poległych była, jest i będzie wyrazem naszej pamięci o tych, którzy potrafili zachować swoją godność żołnierską mimo niemieckich represji i nie ulegli. Oddali swoje życie za wierność ojczyźnie nie układom. Wydarzenie czwartkowego popołudnia na cmentarzu włoskim w Białej Podlaskiej jest lekcją patriotyzmu, którą nie do końca potrafimy wykorzystać w pracy z młodzieżą. Miejmy nadzieję, że następnym razem nam się uda.     

DYLEMATY HISTORII 34 PUŁK PIECHOTY 8 MAJA ŚWIĘTO PUŁKU

        Dzień zwycięstwa, siedemdziesiąt lat temu zakończyła się II Wojna Światowa. Przez prawie czterdzieści pięć lat obchodziliśmy zakończenie wojny w dniu dziewiątego maja, by po solidarnościowej rewolucji i zniesieniu postkomunistycznych nastrojów w kraju demokracji kapitalistycznej, przejść do świętowania w dniu ósmego maja, tak jak cała zachodnia Europa. Daty w zimnowojennym klimacie miały znaczenie, a wynikały z przesunięć czasowych i wyraźnie oddzielały dwie strony zimnowojennego konfliktu. Wydawało się, że zmierzamy do ujednolicenia przekazu, jednak historia drwi sobie z ustaleń i tworzy swój scenariusz. Wracamy do korzeni tylko w tym przypadku po drugiej stronie „obrazu”. Wojna pochłonęła wiele istnień, wiele krwi, ran, tragedii. Ukształtowała obraz geopolityczny kontynentów, państw i narodów. Wielu z tych co niby wygrali, przegrali swój status wolności i istnienia jako niezawisły naród. Wielu uzyskało państwowość, której tak usilnie poszukiwali. Wojna w swym tragizmie zmieniła oblicze świata. Świat wieku dziewiętnastego przeszedł do historii. Wydawało się, że nic już nie może ulec zmianie i szykujemy się do następnej hekatomby, gdy w końcowej fazie drugiego tysiąclecia oszczędzono nam ofiar w mniejszym wymiarze, nie oszczędzono demokratycznych przemian.

            „Polska, Rzeczpospolita Polska (RP) – państwo unitarne w Europie Środkowej położone między Morzem Bałtyckim na północy, a Sudetami i Karpatami na południu, w przeważającej części w dorzeczu Wisły i Odry. Powierzchnia administracyjna Polski wynosi 312 679 km², co daje jej siedemdziesiąte miejsce na świecie i dziewiąte w Europie. Zamieszkana przez prawie 38,5 miliona ludzi (2014), zajmuje pod względem liczby ludności 34 miejsce na świecie, a 6 w Unii Europejskiej. Od północy Polska graniczy z Rosją (z jej obwodem kaliningradzkim) i Litwą, od wschodu z Białorusią i Ukrainą, od południa ze Słowacją i Czechami, od zachodu z Niemcami. Większość północnej granicy Polski wyznacza wybrzeże Morza Bałtyckiego”. Taka jest Polska, jak twierdzi Wikipedia. Jaka była? To historia mniej lub bardziej chlubna. Dziś to już tylko legenda, której nie każdy chce słuchać. Prezentacja multimedialna na Youtubie pokazuje jak zmieniała się nasza kraina. Jak byliśmy wielcy, jak naród był potężny. Jak przestaliśmy istnieć i jak się odrodziliśmy niczym feniks z popiołów. Bo Polska to nie tylko pola, łąki, góry, wody, jeziora i morza to przede wszystkim – Polak. Polska to my, to to coś co w nas siedzi i mówi nam bądź dzielny, sprawiedliwy, honorowy, dotrzymuj słowa. Miej wiarę, szanuj innych, toleruj inność. Kochaj swój kraj, rodzinę ludzi tych ziem, którzy tak, jak ty umiłowali swój kraj jako ojczyznę. To jest właśnie Polska oraz polskość. Nie inność, ale pamięć krwi przelanej, oddanego życia żeby Polska była Polską.

            Siódmy, dziewiąty maja 2015 roku w Białej Podlaskiej był dniem po raz pierwszy obchodów Święta 34 Pułku Piechoty w Białej Podlaskiej. Obchody dnia jednostki, która stacjonowała w Białej do września 1939 roku. To nawiązanie do korzeni polskości ziem tych oraz tradycji oręża polskiego, które na Południowym Podlasiu mieliśmy okazję gościć. Historia jednostki, obarczona incydentem w Pińsku, nie umniejszała waleczności i poświęcenia żołnierzy w walce w obronie Ojczyzny. Istotnym elementem obchodów święta pułku była też pamięć o walce mieszkańców ziem tych naszych o wolność. Wolność, o którą walczyli za okupacji niemieckiej i sowieckiej. Dziś jeszcze trudno się pogodzić z faktem, że ci co byli „bandytami” i niszczyli elementy osobowe prosowieckie, dzisiaj są bohaterami walki o ojczyznę. Pokolenia starsze obarczone są naleciałościami propagandy socjalistycznej, ale cóż się dziwić. Po latach wojny każdy chciał żyć bez widoku śmierci i represji. Wierni swym ideałom ginęli za ojczyznę, słabsi przetrwali by hołdować pamięci poległych. Uroczystości święta pułku były w historii miasta Biała Podlaska po raz pierwszy rekompensatą ich poświęcenia i śmierci. Pamięci tych którzy nie ulegli. Wystawa „Ostatni leśni – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948 – 1953” to obraz poświęcony ich pamięci. Promocja książki Aliny Fedorowicz „Marty” „Na dawnych szlakach. Młody las. Opowieść prawdziwa z lat wojny” zakończyła pierwszy dzień obchodów rozpoczęty w murach Państwowej Szkoły Wyższej (PSW) im. Papieża Jana Pawła II.

        Dzień drugi 8 maja br. to sesja naukowa zorganizowana przez Urząd Miasta Biała Podlaska w PSW pt. „Podlaska tożsamość w XIX i XX wieku w perspektywie historycznej i kulturowo-społecznej” z udziałem znamienitych gości: prof. Dariusz Magier, prof. Ryszard Polak, dr Mariusz Bechta, dr Paweł Borek, dr Andrzej Szabaciuk, dr Artur Ziontek, mgr Piotr Czyż, mgr Artur Rogalski. Ciekawe wystąpienia, ciekawe teorie, troszeczkę gorsze przygotowanie, ale cóż się dziwić gdy sala prawie pusta. Jedynie młodzież klas mundurowych i sportowych Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego (ALO) PSW oraz kilka osób w tym prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka oraz posła na Sejm RP Adama Abramowicza to cała frekwencja. Nowe trudno się przedziera przez zaściankowość, ale nowe musi zastąpić stare taka to już kolejność. Wieczorna msza św. za poległych i zmarłych oficerów i żołnierzy 34 pułku piechoty w kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny to kolejne patriotyczne przeżycia i doświadczenia. Piękne i mądre słowa księdza kanonika Mariana Daniluka, udział sztandarów, władz samorządowych, młodzieży w mundurach z ALO oraz nieliczna obecność społeczności bialskiej to kropla wody, która drąży skałę. Przemarsz do kwatery żołnierzy 34 pp na cmentarz parafialny oraz apel poległych zakończyły obchody w dniu ósmego maja. W sobotę piękny koncert- spektakl muzyczny „Contra Mundum” (Przeciw Światu) „cześć i chwała bohaterom” zakończył tego roczne obchody święta pułku.

     Kusząc się na komentarz muszę stwierdzić, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony szanuję postawę tych, którzy mają inne przekonania. Z drugiej widzę olbrzymią odpowiedzialność, jaka nas wszystkich spotyka, związana z kształtowaniem i wychowaniem następnych pokoleń w duchu polskości i patriotyzmu. I mimo, że nie wszyscy trawią Broniewskiego pozwolę sobie przytoczyć – „Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni”. Pomni czynów przeszłych pamiętajmy o przyszłości.     

                    

WITAJ MAJOWA JUTRZENKO

         Po dniu 1 Maja, Dniu Flagi słoneczny poranek przywitał słoneczną jutrznią kraj nad Wisłą słońcem i pogodą. Mimo okrutnych prognoz zimna i deszczu opatrzność czuwała nad polską krainą. Jak w pięknej piosence mazurka Rajnolda Suchodolskiego wszyscy z radością przywitaliśmy polskie narodowe święto. Niewyjaśnione jest definitywnie autorstwo muzyki mazurka „Witaj, majowa jutrzenko”. Według Aleksandra Polańskiego, znanego historyka muzyki polskiej, twórcą melodii jest Fryderyk Chopin, czego dowodem – jak zaznacza Polański – jest karta tytułowa tej piosenki, drukowanej w Warszawie (1831), na której widniało nazwisko „Ici pana Chopina”, jako autora. Pani Maria Wacholc twierdzi, że melodia utworu została przejęta ze znanej pieśni „Nienawidzę was, próżniaki” (powstałej prawdopodobnie na początku XIX w.) do słów Stanisława Starzyńskiego. W czasie powstania listopadowego napisano do niej kilka nowych tekstów, spośród których najpowszechniej śpiewany był wiersz „Witaj, majowa jutrzenko” Rajnolda Suchodolskiego. Słowa powstały w 40-tą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, na kilka tygodni przed bohaterską śmiercią autora w wieku 27 lat. Tyle historia i pieśń, która wprowadzi nastrój narodowego święta:  

 


https://youtu.be/SDO6h439wR8

 

            W kontekście obchodów święta narodowego ma refleksja krótka na temat świadomości narodowej i poszanowania wiedzy pokoleń, która w czasach obecnych zanika, a wręcz kompromituje nas społecznie. Warto wspomnieć ostatnie wydarzenia związane z sondą uliczną Filipa Chajzera z młodzieżą ulic warszawskich w okolicach Uniwersytetu Warszawskiego na temat znaku „SS” po fakcie jak nieodpowiedzialnie ten znak umieścił na swojej czapce Michał Witkowski. Kompromitujące wypowiedzi potwierdzają konieczność, wręcz wymóg społeczny nauki młodych historii. Z przerażeniem należy stwierdzić, że młodzi ludzie, studenci nie wiedzą, kiedy wybuchła II Wojna Światowa. Gdzie rozpoczęły się działania wojenne. Kiedy się zakończyła. Historia powojenna to ciemna karta narodu polskiego. Warto, zatem poczuć tę przemożną odpowiedzialność, którą wielu przed nami podkreślało. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” Jan Zamoyski. I tego powinniśmy się trzymać.

            Dzień słoneczny 3 Maja 2015 roku. Dziś 224 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja. Pierwszej demokratycznej konstytucji w Europie, a drugiej na świecie. Mimo, że upadła, że na wieki utraciliśmy niepodległość stała się symbolem narodu polskiego, jego więzi z wiarą, godnością, honorem i ojczyzną. Boli strasznie, że ten naród tak doświadczony przez historię tak opornie utożsamia się ze swoją przeszłością, swoimi korzeniami. Brak nam edukatorów patriotów, brak wiary w polskość. Poczty sztandarowe, władze, przemówienia nie zastąpią świadomości społecznej. Trzeba nam kolejnego dopustu, by obudzić poczucie więzi narodowej, poczucie obowiązku, patriotycznego uniesienia. Faktem jest, że przez lata przymus zmienił nasze poczucie obowiązku, ale to już dwadzieścia pięć lat minęło i czas wreszcie się obudzić. Długi weekend to nie tylko odpoczynek, relaks i wolne od pracy, to poczucie więzi narodowej, szacunek, wsparcie i pamięć pokoleń, które za to by Polska była Polską oddawali swoje życie. Rodzice, nauczyciele, młodzieży mimo, że pięknie słonko świeci poświećmy w przyszłości te dwie godziny czasu swego, by pamięć o dziadkach, pradziadkach, ojcach ziem tych polskich uświęcić. Naród bez tradycji, pamięci gubi swoją tożsamość. Zapomina, kto wróg, a kto przyjaciel, gdzie i kiedy była krzywda, staje się nijaki i przemija.

       Spotkaliśmy się, jak co roku na Placu Wolności przy miejscu straceń. Krótkie słowa wprowadzenia Prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka i kolumna ruszyła na mszę do kościoła Św. Antoniego na ulicy Reformackiej. Patriotyczna homilia i piękna msza święta, po której pochód ruszył pod mur Akademii Bialskiej, która w 1630 roku, jako filia Akademii Krakowskiej zaczęła funkcjonować edukacyjnie, gdzie wmurowana jest tablica upamiętniająca majowe święto. Wystąpienie przewodniczącego Rady miasta Dariusza Litwiniuka upamiętniło dawne i współczesne wydarzenia związane z obchodami święta Konstytucji 3 Maja. Odśpiewano „Rotę”, delegacje złożyły kwiaty i przemówienie prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka zakończyło uroczystości.

            Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ koło nr 43 w Białej Podlaskiej reprezentowali: Krystyna Supeł, Ryszard Artyszuk oraz Michał Doroszuk. Prezes koła ppłk rez. Artur Artecki prowadził młodzież Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II, które wystawiło drużynę kadetów klas mundurowych, by wprowadzić symbolikę dawnej tradycji miasta Biała Podlaska, więzi z wojskiem i mundurem. Szkoda tylko, że udział młodych i społeczeństwa w uroczystościach sprowadza się do realizacji obowiązków a nie przekonania, że być Polakiem to czuć polskość, więź z narodem i pamiętać, że po to żeby ona była inni oddali życie. Niech się święci 3 Maja.