SOCJOLOGICZNE ROZWAŻANIA !!!!

         Mam dość polityki, knowań i robienia mnie w durnia. Mam dość słuchania reportaży, wywiadów, transmisji i poszukiwania sensacji, które mają przykryć lub odkryć niekonstytucyjne działania. Mam dość polityków lewej, prawej i środkowej strony, którzy myślą o politycznych sukcesach nie naprawie Rzeczy Pospolitej. Mam dość karierowiczów, kibiców i malkontentów, którzy narzekają i nic nie robią, a jak robią to z myślą o swojej karierze. Mam dość takich wakacji, które nie dały nam psychicznie odpocząć.

            Widocznie tak mamy, że najważniejsze sprawy rozwiązujemy w czasie okresu letniego odpoczynku. By nie poddać się nudzie politycy od czasu do czasu próbują przepchnąć swoje nonsensy w okresie kanikuł licząc, że okres ogórkowy uśpi naszą czujność. Bunt społeczny od lat te założenia rujnuje, ale nikt nie bierze pod uwagę faktu, że człowiek myślący uczy się na błędach. Nie wierzę, że działania polityków dobrej zmiany tego prostego faktu nie uwzględniają. Tak jak propaganda w iście goebbelsowski sposób drąży naszą świadomość, tak działania, jestem przekonany, uwzględniają różne scenariusze.

            Czas operacji też nie jest przypadkowy i uwzględnia narodowe słabości. Letnie rozleniwienie, urlopy, odpoczynek oraz ogólna niechęć do aktywności nie tylko społecznej. Naprawdę trzeba wkurzyć społeczność aby zaczęła działać. Trzeba też przewidzieć i taki scenariusz, że o to chodziło, by odciągnąć uwagę od czegoś istotnego. Nie trzeba być wielkim uczonym, by przewidzieć, jak przeciętny Polak o nieustalonej orientacji politycznej się zachowa. Do wyboru trzy reakcje: obojętność, zaangażowanie lub negacja. Obojętność nie jest przedmiotem zainteresowania. Zaangażowaniem i negacją można manipulować. Wiedzieli o tym już wielcy tego świata: Aleksander Macedoński, Cezar, Napoleon, Hitler oraz Stalin. Popełnili jeden znaczący błąd, bo uwierzyli w swoją „boskość”. Osiągnięcia wiedzy społecznej, psychologii oraz socjologii wyciągnęły wnioski z ich klęski. Dziś manipulowanie społecznością to wielka nauka i umiejętność.

            Telewizja, radio, prasa, Internet czyli media manipulują naszą świadomością. Już Goebbels powiedział, że powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Odpowiednia propaganda potrafi w krótkim czasie z człowieka nijakiego zrobić wieszcza narodu, a z osoby znamienitej, wroga. Zaangażowanie bliskie fanatyzmu jest bardziej przyswajalne niż budowanie mądrości opartej na faktach. Dziś nie ten, który ma argumenty wygrywa lecz ten, który z obłędem w oku głosi swoje prawdy. Dlaczego? Bo człowiek prosty wierzy w empatię, bo jest bardziej prawdziwa niż prawda. Nie ma i nie będzie argumentów na wygraną, jeżeli my społeczeństwo nie będziemy fanatycznie wierzyć, że może się okazać, że demokrację będziemy uważać za wartość schyłkową. Prawdy, też wielkiej nie ja odkryłem, że prawda musi być poparta siłą lub świadomością, że może być użyta w obronie tej prawdy. Oczywiście, informacje te nie są ogólnie dostępne, ale dla chcącego nic trudnego. Warto czytać i obserwować.

            Wakacje się kończą, ale nie koniec zabawy, chociaż na zabawę to nie wygląda. Podejrzewam, że jesteśmy na drodze do Polexitu, chociaż wszyscy zaprzeczają. Chociaż większość społeczeństwa jest, jak na razie przeciwna, ale przecież specjaliści wiedzą, jak grać na nutę narodową. Tym bardziej, że media i propaganda, a zwłaszcza siła będą pod kontrolą. Pesymistyczny scenariusz, ale chyba prawdziwy. Chciałbym się mylić.

O PIŁSUDSKIM PRZY KOMINKU

              Dyskusyjny Klub Książki Filii Miejskiej Biblioteki Publicznej Nr 6 w Białej Podlaskiej zorganizował spotkanie przy kominku poświęcone postaci Józefa Piłsudskiego. O postaci Marszałka i literaturze mu poświęconej opowiadał Tadeusz Mikinik. Spotkanie odbyło się w dniu 20 marca br. (poniedziałek) o godzinie 17.00 w Rakowiskach, w kwaterze prywatnej Ali M. Nie pierwszy raz fanklub literacki z tych gościnnych progów korzystał. Zeszłoroczne zakończenie sezonu pozostawiło wspaniałe wspomnienie i nietrudno się domyślić, że rozmowy o „Dziadku” przyciągnęły mimo poniedziałku sporą grupę sympatyków twórczości pisanej. Spotkanie, jak nakazuje tradycja rozpoczęła słowem wprowadzającym w temat Krystyna Nowicka kierownik Filii Nr 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej.

          Kolega Tadeusz skupił się przede wszystkim na pamięci Polaków o Marszałku, przebywającym na Południowym Podlasiu. Wspominał marsz legionów, bytność w Białej Podlaskiej „Wodza” podczas wręczenia orderu Virtuti Militari 34 pułkowi piechoty stacjonującemu do września 1939 roku w koszarach na ulicy Kopernika. Wspominał swoje zaangażowanie w upamiętnianie Marszałka w naszym regionie. Nadanie imienia „Józefa Piłsudskiego” Gimnazjum Nr 4 w Białej Podlaskiej. Zaangażowanie w upamiętnienie pobytu w Białej Marszałka poprzez umieszczenie tablicy pamiątkowej na ścianie dworca kolejowego i coroczne składanie wiązanek w dniu 12 maja w każdą rocznicę śmierci „Wodza”. Wspomniane zostały też „Marsze Kadrówki” z Krakowa do Kielc oraz coroczne „Marsze szlakiem Legionów po Południowym Podlasiu” przez wiele lat organizowane przez prelegenta, a obecnie przez klasy mundurowe powiatu bialskiego. Na kanwie wspomnień był czas by przypomnieć zaangażowanie władz lokalnych w upamiętnianie postaci Marszałka, jak również dokonań w innych przedsięwzięciach, jak odsłonięcie popiersia Marszałka przy Gimnazjum Nr 4 oraz tablicy pamiątkowej poświęconej Hance Ordonównej na ścianie kościoła Chrystusa Miłosiernego na ulicy Wyszyńskiego, która ponad dwadzieścia tysięcy dzieci ze Związku Radzieckiego wyprowadziła z oddziałami Andersa.

           Kolega Tadeusz przypomniał też aspekty prywatne z życia Józefa, który jak należało się spodziewać nie był osobą wyidealizowaną. Okazało się, że i żon było sporo i z wiarą różnie bywało, a i charakter nie był idealny, a kiedy wkraczał w ton oficjalny należało uciekać. Znalazł poplecznika swoich ideałów za zachodnią granicą w osobie Adolfa Hitlera i gdyby nie śmierć, kto wie jakby historia się potoczyła. Oczywiście wspomniano też powiedzenia Marszałka, dotyczące na przykład prawdy, które oczywiście przytoczono, a brzmiące następująco: „Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją”, które zostało przytoczone na spotkaniu lecz potem, kiedy autor felietonu przysiadł nad laptopem posypały się inne z Internetu, które przyczyniły się w sposób radykalny do zmiany treści opracowania na bardziej osobiste i bardziej w treści bogate.

           Zaskoczeniem wielkim jest fakt, że Marszałek mimo dwudziestego wieku epoki myślał jak człowiek współczesny. Przykładem niech będzie opinia mniej poprawna o politykach – „Do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć nie dając w zamian nic”. Ciekawym też cytatem był stosunek do polityki partii własnej, który wyrażał się cytatem w odpowiedzi na zadane pytanie „Panie Marszałku, a jaki program tej partii”? „Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio”. Mimo nienawiści do ludzi, był zdeterminowany do walki za naród. „Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę, to ubliża – słyszysz! – ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Niech inni się bawią w hodowanie kwiatów czy socjalizmu, czy polskości, czy czego innego w wychodkowej (nawet nie klozetowej) atmosferze” – pisał do Feliksa Perla. Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z tego, że jego język jest kontrowersyjny, dlatego zastrzegał, że: „Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę” i wiedział, że kłótnie i pyskówki nie mogą rządzić polską polityką, bo przecież: „Z szanowania wzajemnego wypływa moc wielka w chwilach trudnych”. Szkoda tylko, że dziś tego nikt nie pojmuje mimo, że człek tak prosty prawdy oczywiste już prawie sto lat temu wspominał.

        Spotkania Dyskusyjnego Klubu książki mają tę zaletę wielką, że pobudzają ciekawość i zaangażowanie w rozszerzenie horyzontów związanych z danym przedsięwzięciem. Podejrzewam, że nikt by nie sięgnął po książki gdyby nie zaciekawił się tematem. Doceniam pracę klubu i doceniam fakt, że dzięki spotkaniu dowiedziałem się wiele w tym przedmiocie, czyli działalności i tworzeniu polskości przez Józefa Piłsudskiego. Szkoda tylko, że nie ma obecnie tak charakternych, może mniej wykształconych osób, ale mających to coś co spowoduje, że naród ponownie stanie się wielki i zjednoczony w swej tożsamości. Ja w dalszym ciągu mam nadzieję, że tak będzie.

 

 

POLSKIE DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ

         Ten wspaniały okres przedświąteczny związany z narodzeniem Syna Bożego, który powinien nas łączyć nie dzielić, stał się sceną politycznych zawirowań. W XXI wieku ogromnego postępu cywilizacyjnego, gdzie świat się stał wielką globalną wioską, gdzie gospodarz z Cicibora koło Białej Podlaskiej przeżywa wybranie na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Donalda Trumpa, gdzie sensacyjność przekazów medialnych odwraca uwagę od organizowania nam życia na co dzień, poddawani jesteśmy próbie wiary. Próbie przestrzegania zasad Bożych. Próbie, która ma nam pokazać jaka jest rola chrześcijanina we współczesnym świecie. Próbie, która dotyczy mieszkańców kraju nad Wisłą.

            Proszę nie podejrzewać mnie o jakieś fanatyczne nawrócenie, ale jestem chrześcijaninem i zrozumiałem, że nie mowa człowieka lecz słowo Boże powinno być dla mnie natchnieniem. Nie zagończycy wygrają z siłą, która oparta jest o jedynie słuszną ideologię. Nie słowne ataki i obelgi skutkują opamiętaniem, potrzebne są mądre przemyślane słowa i działanie. Działania w oparciu o tych dziesięć jakże mądrych prawd, które pozwoliły przetrwać narodowi izraelskiemu tysiąclecia. Prawd, które przestrzegane, są idealnym rozwiązaniem na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość naszego narodu.

         Pojmowanie Boga, religii jakże odmienne na całym świecie, przecież dotyczą tej samej osoby i tych samych prawd. Tylko zbyt dużo jest chętnych do ich interpretowania. Sprawdziło się działanie Papieża Jana Pawła II, sprawdzają się prawdy obecnego Papieża Franciszka. Pozwoliły wygrać demokracji głoszonej przez Mahatma Gandhi, który powiedział – „Czy jest jakaś różnica dla pomordowanych, sierot i bezdomnych gdy szalona destrukcja bywa ukrywana pod nazwą totalitaryzmu czy świętym imieniem wolności i demokracji?” jednocześnie dodając – Jest rzeczą szlachetną bronić z mieczem w ręku swojego mienia, honoru i religii. Jeszcze szlachetniej postępuje ten, który broni ich, starając się nie wyrządzać krzywdy złoczyńcy. Ale czymś amoralnym i uwłaczającym ludzkiej godności jest opuszczanie towarzysza oraz wydanie swego majątku, swojej religii i swego honoru na łup złoczyńcy dla ratowania własnej skóry” dlatego przedstawiam myślę, że mądre i słuszne interpretowanie dziesięciu przykazań przedstawione na stronie „Opoki”:   

   „Pierwsze przykazanie zakazuje czcić fałszywych bogów. Dla chrześcijanina oznacza to – wezwanie do niezachwianej wiary w prawdziwie wyzwalającego Boga i oddanie się Jemu. Fałszywymi i zniewalającymi nas bogami naszych czasów są: władza, dążenie do sukcesu i sławy, pieniądz.

        Drugie przykazanie przestrzega, aby nie powoływać się fałszywie na Pana Boga, aby nie nadużywać imienia Bożego. Nadużycie imienia Bożego polega na tym, że ktoś powołuje się na Niego, by w „Jego imieniu” szkodzić życiu i wolności innych.

        Trzecie przykazanie napomina ludzi, aby nie zagubili się w wirze pracy, aby w dążeniu do wypełnienia swych codziennych obowiązków nie zapomnieli o Bogu. Każdego siódmego dnia winni brać udział w „odpoczynku Boga” Stwórcy, mieć czas dla Niego i dla siebie, poddać się Jego odradzającemu działaniu.

      Czwarte przykazanie jest przestrogą: Naród, w którym młode pokolenie nie oddaje rodzicom należnej im czci, nie może trwać w swoim istnieniu.

         Piąte przykazanie chroni przede wszystkim tych, którzy nie mogą się bronić. Zawiera nie tylko zakaz zabijania, ale również wezwanie do obrony praw wszystkich ludzi i do stworzenia bardziej humanitarnych warunków życia.

        Szóste i dziewiąte przykazania zmierzają do tego, aby chronić przed zniszczeniem przez egoizm wspólnotę mężczyzny i kobiety, miłość małżeńską, które winny być odbiciem wierności Boga.

      Siódme i dziesiąte przykazania wskazują, że uporządkowane i pewne stosunki własnościowe są bezwzględnym warunkiem współżycia ludzi. Bóg pragnie, aby ludzie mogli żyć w wolności. Dlatego dał im „Ziemię Obiecaną” – jakąś własność. W przykazaniach tych nie chodzi tylko o ochronę własności. Kto posiada jakąś własność musi nią sumiennie zarządzać. Wolno jej używać, ale nie nadużywać. Jest ona nie tylko dla niego samego, ale powinna służyć wszystkim ludziom.

          Ósme przykazanie każe nam zrozumieć, że wszystko, co opiera się na fałszu i obłudzie, jest tymczasowe – nigdy nie stworzy trwałych wartości. A kłamstwo – potrafi przekreślić wolność i godność człowieka”.

       Dziesięć przykazań nie jest wykładnią działania grup rządzących. Dziesięć przykazań to mądrość ludzi. Mądrość, która mówi o miłości, szacunku budowaniu pokoju i relacji międzyludzkich. Władzy opartej o większość i szacunek człowieka do drugiego człowieka. Władzy, która przekonuje, a nie zarządza. W ten czas zbliżającego święta życzę opamiętania, poszanowania i kochania praw drugiego człowieka. Niech kolęda, jako muzyka łagodząca obyczaje, przemówi do zaciętego sumienia.   

 

MOJE .NOWOCZESNE SPOJRZENIE

         Szanowni Państwo, wspominałem niedawno, że na początku lutego miało miejsce utworzenie koła .Nowoczesnej na Południowym Podlasiu o nazwie „Bialskie”. Wspominałem również, że zostałem zaproszony na spotkanie organizacyjne i że zostałem wiceprzewodniczącym. Minął miesiąc i wielkie moje rozgoryczenie, bo okazało się, że koło jest, ale tylko na papierze. Przyjechali koledzy z Lublina, Zamościa, Chełma nie wspomnę o Międzyrzecu Podlaskim oraz Parczewie i para poszła. Poszła, ale w gwizdek. Widziałem swoją osobę w działaniu i organizowaniu struktur, ale przecież znam wojskową zasadę, że przed gospodarza nie wychodź. Minął miesiąc, w Polsce się dzieje, a u nas cicho.

            Nie jestem zaskoczony tą sytuacją. Zbyt dużo lat przeżyłem, bym nie rozumiał mechanizmów działających. Martwi minie jedynie indolencja osób, które myślałem, że czują i rozumieją „materię polityczną”. Fakt wygrania wyborów, w takim czy innym zakresie, nie powinien satysfakcjonować, lecz budzić do działania i budowania przyszłych struktur społeczno-politycznych. Ubolewam wielce, że może pochłaniać nas wielce działalność w sejmie, ale jeżeli nie oprze się o teren, trwać cztery lata będzie. Naród, choć skołowany jednak myśleć potrafi i to, co nas wyniosło na piedestały ściągnie nas na ziemię prędko. Dziś wygrani jutro zapomniani, bo rozumienie przesłoniło społeczne wywyższenie. Sejm, Senat to reprezentanci narodu i wszystko jest w porządku, jeżeli reprezentantów ten naród popiera. Gorzej, kiedy słowa nie wystarczą, bo za słowami brak czynów. Wtedy jeszcze według starego stylu kilka lat (cztery) można przeczekać. Może jeszcze raz się uda społeczność otumanić, ale jak widać to nie jest prosta sztuka.

        Cały czas w jakimś amoku wielkim szukam zaangażowania wielkiego w budowanie Polski. Znajduję prywatę, wyrachowanie, snobizm i brak poszanowania dla idei polskości. Wszyscy gonią za standardem zdobycia stanowiska i kasy. Specjaliści od „polityki” kierują państwem, a opozycja też nie lepsza. Czasem się zastanawiam, czy Korwin Mikke nie ma racji, by wszystko to roz…….? Brakuje mi jednak odrobiny szaleństwa. Widząc to, co w moim sercu jest mi bliskie, jako patrioty i dotyczy pojmowania patriotyzmu i polskości w działaniach rządzącej opcji jednocześnie czuję strach przed wyraźnymi znakami działalności totalitarnej. „Totalitaryzm (dawniej też: totalizm, z łac. totalis – cały, całkowity) – system rządów (reżim polityczny), w którym państwo posiada całkowitą kontrolę nad społeczeństwem i stara się kontrolować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego na tyle ile jest to możliwe”.

           A strach mój jest wielki, bo mimo, że wychowałem się w socjalizmie to od dwudziestusiedmiu lat czuję się w jakimś zakresie demokratycznie polski. Ubolewam wielce, że nasz kraj, nasi obywatele tak poniewierani przez Europę w zawirowaniach ostatnich dwóch wieków nie potrafią upomnieć się o swoje, że zawsze musimy być najemnikami jakiejś militarnej opcji. Nie potrafimy pamiętać o tych, którzy oddali życie, pochodzenie za Ojczyznę. Zostaliśmy upokorzeni, potraktowani jak prowincjonalne uetnicznienie, {Etniczność (ang. ethnicity, fr. ethnicité) – termin, pochodzący od gr. ethnos, wywodzącego się z kolei od ethnikos – „barbarzyńca”, „poganin”} stwierdziliśmy, że deszcz pada i zapomnieliśmy o rodakach.

        Rozczarowany wielce taką sytuacją oświadczam, że mam dość polityki i wypisuję się z .Nowoczesnej i będę działał na gruncie kształtowania patriotycznych postaw wśród młodzieży, by ich uczyć, co to znaczy być Polakiem i  co to jest Polska.     

SYLWESTROWE SZALEŃSTWO

           Chyba tak to można nazwać. Jolanta stanęła na wysokości zadania. Nawet Pan prezydent zaszczycił obecnością, co prawda wybył, ale wrócił. Jola zachwyciła bogactwem potraw i wspaniałością muzyki. Zespół „Sway” w nazwie jak tej z filmu „Shall we dance” grał wspaniale, polecam. Wróciłem (nie wiem, jak, ale wróciłem) do domu, by obudzić się nad ranem w postawie siedzącej na wersalce w muszce i garniturze, włącznie z obuwiem. Nawet nie próbowałem wyjaśniać, co i jak, wiedziałem, że przeholowałem. Nie potrafię się bawić z ograniczeniami. Jestem, albo nie jestem szczególnie w Nowym Roku. Wiem, a przynajmniej się domyślam, że poszedłem na całość, ale jak nie pójść, kiedy się okazało, że było trochę sympatyków mojej osoby, których z pewnością rozczarowałem. Niestety nie pamiętam. Kolega Jerzy z Wrocławia pewnie powie, że mam problem. Mam, a jak lubię alkohol i jeżeli nikogo nie krzywdzę (mam nadzieję, prawda?) świetnie się z tym czuję. Wierzcie mi, chciałem być tak na topie. Elegancki, szarmancki, we best i pewnie taki byłem, ale zostałem porwany w towarzystwo, którego face and face nie znałem, ale które wspaniale mnie ugościło. Garnitur w komplecie, dokumenty też, czyli poza słownymi karambolami, których nie autoryzuję, było OK.

           Podobno wchodziłem Panu Prezydentowi w d…..ę. Nie pamiętam, ale jeżeli tak było to przepraszam, to alkohol mi wszystko pomieszał. Mimo wszystko jestem jednak tradycjonalistą i dlatego małżonka się do mnie nie odzywa. Podobno blond włosy ukochałem i to do tego zagraniczne. Możliwe, nie pamiętam. Poznałem wspaniałych ludzi, nie wiem tylko czy oni są zachwyceni. Ugościli, napoili i do żony odprowadzili. Byłem przeszczęśliwy nawet do domu nie chciałem wracać. Niestety kobiety mnie zgwałciły i odwiozły w domowe pielesza. Fajne jest to, że mimo godzin rannych nikt nie zatrzymywał i nie kazał się określić czy jestem za, czy przeciw. Jestem oczywiście za wolnością spożywania trunków wyskokowych we wspaniałym towarzystwie. Przeciw jazdy samochodem w stanie wskazującym na spożycie. Kocham moją ojczyznę bez konieczności iścia w Polskę. Kocham media, konstytucję, trybunał też kocham, kocham życie. Przeraża mnie tylko ta późna godzina pracy. Nocą kochani to ja odpoczywam i proszę bardzo nie mieszajcie mi w głowie. Takie galimatiasy to tylko w filmach. Na marginesie wspomnę tylko i przyznam się szczerze, że horrorów nie znoszę. Wolę komedie. Jak chcę się pośmiać Sejm sobie włączę. Lepszego kabaretu nie ma na świecie. Płacę, a co płacę i tego sobie żądam. Nie jakieś nudy na pudy ma być intersująco. Przyznacie, że jest ciekawie zwłaszcza ten mecz do jednej bramki. Bardzo mnie to cieszy nie lubię niespodzianek. Przynajmniej wiadomo, jaki będzie wynik. Jak to się mówi „Sąd, sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

         Wracając do Nowego Roku uprzejmie informuję, że piszę. Nie wiem, jak długo, ale postaram się istnieć. Chyba, że „sprawiedliwość społeczna” mnie dopadnie i przestanę funkcjonować. Dopadł mnie syndrom cofnięcia. Nie wiedziałem, jak żyć? Śmiać się czy płakać? Cieszyć się czy rozpaczać? Płynąć, czy unosić się na wodzie? Miałem nadzieję, że Nowy Rok mi podpowie. Chyba to było dobre rozwiązanie, bo nawet kac mnie nie dopadł tylko opamiętanie. Przecież to moje życie, mój kraj, ma Polska i nie można patrzeć z boku, jak ktoś próbuje mi mówić, jak mam żyć, jak rozumieć, jak istnieć. Wiele można zarzucić demokracji, że jest spolegliwa i czasami żałosna, że jest sprzedajna jak dama lekkich obyczajów, ale też jak w dzisiejszym filmie „Pretty Women” potrafi być charakterna. Bardzo demokrację szanuję, kocham. Dlatego moi kochani nie zadam wam pytania – Jak żyć Pani/ie Premier, Prezydencie? Wiem i będę się tego trzymał. Do siego Roku życzę, tak na marginesie, od dzisiaj.

WITAJ MAJOWA JUTRZENKO

         Po dniu 1 Maja, Dniu Flagi słoneczny poranek przywitał słoneczną jutrznią kraj nad Wisłą słońcem i pogodą. Mimo okrutnych prognoz zimna i deszczu opatrzność czuwała nad polską krainą. Jak w pięknej piosence mazurka Rajnolda Suchodolskiego wszyscy z radością przywitaliśmy polskie narodowe święto. Niewyjaśnione jest definitywnie autorstwo muzyki mazurka „Witaj, majowa jutrzenko”. Według Aleksandra Polańskiego, znanego historyka muzyki polskiej, twórcą melodii jest Fryderyk Chopin, czego dowodem – jak zaznacza Polański – jest karta tytułowa tej piosenki, drukowanej w Warszawie (1831), na której widniało nazwisko „Ici pana Chopina”, jako autora. Pani Maria Wacholc twierdzi, że melodia utworu została przejęta ze znanej pieśni „Nienawidzę was, próżniaki” (powstałej prawdopodobnie na początku XIX w.) do słów Stanisława Starzyńskiego. W czasie powstania listopadowego napisano do niej kilka nowych tekstów, spośród których najpowszechniej śpiewany był wiersz „Witaj, majowa jutrzenko” Rajnolda Suchodolskiego. Słowa powstały w 40-tą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, na kilka tygodni przed bohaterską śmiercią autora w wieku 27 lat. Tyle historia i pieśń, która wprowadzi nastrój narodowego święta:  

 


https://youtu.be/SDO6h439wR8

 

            W kontekście obchodów święta narodowego ma refleksja krótka na temat świadomości narodowej i poszanowania wiedzy pokoleń, która w czasach obecnych zanika, a wręcz kompromituje nas społecznie. Warto wspomnieć ostatnie wydarzenia związane z sondą uliczną Filipa Chajzera z młodzieżą ulic warszawskich w okolicach Uniwersytetu Warszawskiego na temat znaku „SS” po fakcie jak nieodpowiedzialnie ten znak umieścił na swojej czapce Michał Witkowski. Kompromitujące wypowiedzi potwierdzają konieczność, wręcz wymóg społeczny nauki młodych historii. Z przerażeniem należy stwierdzić, że młodzi ludzie, studenci nie wiedzą, kiedy wybuchła II Wojna Światowa. Gdzie rozpoczęły się działania wojenne. Kiedy się zakończyła. Historia powojenna to ciemna karta narodu polskiego. Warto, zatem poczuć tę przemożną odpowiedzialność, którą wielu przed nami podkreślało. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” Jan Zamoyski. I tego powinniśmy się trzymać.

            Dzień słoneczny 3 Maja 2015 roku. Dziś 224 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja. Pierwszej demokratycznej konstytucji w Europie, a drugiej na świecie. Mimo, że upadła, że na wieki utraciliśmy niepodległość stała się symbolem narodu polskiego, jego więzi z wiarą, godnością, honorem i ojczyzną. Boli strasznie, że ten naród tak doświadczony przez historię tak opornie utożsamia się ze swoją przeszłością, swoimi korzeniami. Brak nam edukatorów patriotów, brak wiary w polskość. Poczty sztandarowe, władze, przemówienia nie zastąpią świadomości społecznej. Trzeba nam kolejnego dopustu, by obudzić poczucie więzi narodowej, poczucie obowiązku, patriotycznego uniesienia. Faktem jest, że przez lata przymus zmienił nasze poczucie obowiązku, ale to już dwadzieścia pięć lat minęło i czas wreszcie się obudzić. Długi weekend to nie tylko odpoczynek, relaks i wolne od pracy, to poczucie więzi narodowej, szacunek, wsparcie i pamięć pokoleń, które za to by Polska była Polską oddawali swoje życie. Rodzice, nauczyciele, młodzieży mimo, że pięknie słonko świeci poświećmy w przyszłości te dwie godziny czasu swego, by pamięć o dziadkach, pradziadkach, ojcach ziem tych polskich uświęcić. Naród bez tradycji, pamięci gubi swoją tożsamość. Zapomina, kto wróg, a kto przyjaciel, gdzie i kiedy była krzywda, staje się nijaki i przemija.

       Spotkaliśmy się, jak co roku na Placu Wolności przy miejscu straceń. Krótkie słowa wprowadzenia Prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka i kolumna ruszyła na mszę do kościoła Św. Antoniego na ulicy Reformackiej. Patriotyczna homilia i piękna msza święta, po której pochód ruszył pod mur Akademii Bialskiej, która w 1630 roku, jako filia Akademii Krakowskiej zaczęła funkcjonować edukacyjnie, gdzie wmurowana jest tablica upamiętniająca majowe święto. Wystąpienie przewodniczącego Rady miasta Dariusza Litwiniuka upamiętniło dawne i współczesne wydarzenia związane z obchodami święta Konstytucji 3 Maja. Odśpiewano „Rotę”, delegacje złożyły kwiaty i przemówienie prezydenta miasta Dariusza Stefaniuka zakończyło uroczystości.

            Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ koło nr 43 w Białej Podlaskiej reprezentowali: Krystyna Supeł, Ryszard Artyszuk oraz Michał Doroszuk. Prezes koła ppłk rez. Artur Artecki prowadził młodzież Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II, które wystawiło drużynę kadetów klas mundurowych, by wprowadzić symbolikę dawnej tradycji miasta Biała Podlaska, więzi z wojskiem i mundurem. Szkoda tylko, że udział młodych i społeczeństwa w uroczystościach sprowadza się do realizacji obowiązków a nie przekonania, że być Polakiem to czuć polskość, więź z narodem i pamiętać, że po to żeby ona była inni oddali życie. Niech się święci 3 Maja.  

UCZYĆ POLSKOŚCI

            Wydaje się wszystkim, że to prosta sprawa, przecież każdy z nas jest Polakiem. To jak Polaka uczyć polskości? Przecież to bezsens, przecież już z samego urodzenia jesteśmy Polakami. Mamy obywatelstwo polskie z dniem urodzin, bo mamy dokument, który świadczy, że się urodziliśmy w Polsce. Czyli jestem Polakiem. Pytaniem jest – czy to wystarczy? Jeszcze za okupacji Niemcy wywozili dzieci o włosach koloru blond do Rzeszy, by zrobić z nich „Rasę Panów”, czystych aryjczyków, chociaż krwi nie oszukasz ma swoje korzenie. Dziecko można ukształtować, wychować, zaadoptować wiele rodzin semickiego pochodzenia oddały dzieci w czasie drugiej wojny światowej rodzinom polskim, by je uratować przed holokaustem. Dziś jeszcze odnajdują swoich bliskich na ziemi izraelskiej. Prosty wniosek, że sam fakt urodzenia nie świadczy o polskości. Chociaż genów nie oszukasz.  Polakiem trzeba być, czuć i rozumieć, a tego niestety uczymy się przez wychowanie, kształtowanie i zrozumienie. Wielu twierdzi, że żeby być dobrym Polakiem wystarczy mówić po Polsku, chodzić do kościoła, być katolikiem i zamieszkiwać kraj nad Wisłą. Oczywiście gnębić „odmieńców”, innowierców, protestantów oraz ateistów, a przede wszystkim tych, którzy inaczej myślą niż my, czyli „Prawdziwi Polacy”. Dlatego 11 listopada ruszamy w Warszawę, aby światu pokazać, że Polak potrafi walczyć o swoje przekonania i tożsamość narodową.

            Wielbiciel i kontynuator przesłań człowieka polskiego, ułomnego, charakternego, despoty, ale zakochanego w polskości, Marszałka Józefa Piłsudskiego się pytam – Czy my, jak Niemcy uważamy się za rasę panów, że tylko Polska jest dla Polaków? Nie ma miejsca dla odmieńców, heretyków, politycznych parchów, którzy inaczej rozumują pojęcie demokracji niż my „Nacjonaliści”? Tak, to jest właśnie nacjonalizm, który w wydaniu niemieckim prawie całą Europę zniszczył. Czy my mamy być tacy sami? Kocham wartości narodowe, kocham hymn polski, który mówi w swych słowach o tęsknocie i poświeceniu dla Polski, o empatii (wrażliwości) narodu, który słowami ojca mówi do Basi z nadzieją, że to nasi biją w tarabany. Czy te patriotyczne nadzieje nasze mamy rozmienić na fanatyzm, nienawiść, kombinatorstwo, hipochondrię niezadowolenia i narzekań? Pytam się Was kochani – Czy to Polska właśnie?

            Uczę wspaniałych młodych ludzi z Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego przedmiotu „Bezpieczeństwo Narodowe”, kładąc nacisk na poczucie więzi narodowej, poczucie polskości. Uczę empatii na tożsamość narodową, nie fanatyzm i nacjonalizm, lecz bycie uczciwym, wrażliwym kochającym swój kraj Polakiem. Poszanowania symboli państwowych, tradycji, wiary i honoru, wartości, które uległy dewaluacji. Dziś utożsamianie się z Ojczyzną to wartości wirtualne, prawie fikcja, którą postęp techniczny i brak kwalifikacji tych, którzy tego uczą, unicestwia. Likwidacja struktur i szkolnictwa pro wojskowego stwarza niszę, którą zajmują osoby przejawiające entuzjazm, a nie fachowe przygotowanie. Młodzież się garnie, bo chce być jak ich koledzy z lat dawnych przygotowani służeniu ojczyźnie, bo polskość, jak już wspomniałem na początku mego felietonu, mamy nie tylko w wychowaniu, ale jak się okazuje we krwi, genach przekazaną. Ubolewam, że niektórzy uczniowie z moich klas prostych spraw związanych z wychowaniem, dyscypliną, frekwencją i wyszkoleniem nie potrafią zrozumieć. Mam nadzieję, że ten felieton ich zmobilizuje. Cieszy mnie, że mogę Wam przekazywać patriotyczne wartości.         

ROCZNICA ŚMIERCI WODZA

        W historii Polski mamy karty zapisane krwią Polaków słuszne i chwalebne. Są karty męczeństwa, prześladowań, tragiczne, są heroiczne, radosne i wielkie i takie, które najchętniej chcielibyśmy, żeby nie wyszły na światło dzienne. Psychika człowieka jest tak skonstruowana, że to, co złe zapomina, a pamięta chwile przepiękne. Każdy z nas pisze historię swoją, która wbrew pozorom, tworzy historię narodową. Mały kamyk powoduje lawinę, kropla wody drąży marmur, los każdego z nas buduje świat naszych czasów. Jaki on jest, jak funkcjonuje to nie oni, lecz my ten byt tworzymy. My budujemy przyszłość i my pozwalamy ją rozwijać. Bunt społeczny w sprawie ACTA jest jednym z przejawów możliwości naszych czasów daje obraz, że wspólnie można odnieść sukces. Wiele przykładów w Internecie akcji, które zrodziły się o tak z chwili, fantazji, potrzeby działania i pokazania jedności społecznej i zrozumienia racji.

         Społeczeństwo to siła, ale też i masa krytyczna, która pod kontrolą i umiejętnie sterowana osiągnie wszystko. Niekontrolowana zniszczy przyszłość. Umiejętność tę nie każdy posiadł, trzeba mieć osobowość, wewnętrzną siłę oraz przekonanie o swoich racjach, by pociągnąć za sobą tę przecudowną masę ludzką, która nam zawierzy i zaufa. Da się sobą pokierować.

      Mężów takich w historii w ubiegłych wiekach, gdzie królowały monarchie, było wielu. Ponadprzeciętni tworzyli cesarstwa, cywilizacje żyli krótko, ale budowali lepszą lub gorszą formę współistnienia i bycia. Dyktatorzy, papieże, carowie, cesarzowie tworzyli postęp, ale też unicestwiali życie ludzkie, gdy ich pojmowanie świata stawało się boskie. Miljon ginęły, by inne Miljon mogły zająć ich miejsce. Tak się tworzyło przestrzeń życiową dla swoich, rasy panów, a przecież te fakty nie są tak odległe. Aleksander Wielki, Kserkses, Cezar, Napoleon, Hitler budowali wielkość, kosztem innych, ale dla swego narodu. Przez naród uwielbiani, po przegranej tępieni przez zwycięzców. Wieki mijają, dyktatury upadają, ale pamięć o tych, dla jednych fanatyków, dla drugich wizjonerów przyszłości, pozostaje. Mauzoleum Napoleona w Paryżu budzi zachwyt i wierzcie mi, każdy Francuz złego słowa nie powie o Cesarzu, chociaż Europa spłynęła krwią za jego rządów. Mordercy, fanatycy, wysłańcy czeluści piekielnych, ekstremiści, którzy dążyli do upadku ludzkości są potępiani i piętnowani, jednak niektórzy mówią, że to oni w pośredni sposób przyczynili się do rozwoju ludzkości.

       Polska, Polacy w swej historii mają też dyktaty. Królów, którzy tworzyli tożsamość narodową, władców zwycięskich, mądrych, ale też i takich, którzy byli, ale do Francji uciekli. Władców, którzy krew swych obywateli przelewali w wizji o Polsce od morza do morza, którą naród polski zaszczepili. Polska była kiedyś mocarstwem europejskim i chociaż dziś to fikcja, dobrze jednak pamiętać, że kiedyś byliśmy potężni. Może i byłoby tak do dzisiaj tylko niestety zabrakło nam wizjonera. Zabrakło wodza, który potrafiłby tym narodem kierować, który potrafiłby ten naród skonsolidować. Jak rój pszczeli bez królowej ginie, tak naród polski bez mądrego przywódcy tylko istnieje. Wydawało się, że jest nadzieja, że tożsamość narodowa się rozwinie. Niestety w dniu 12 maja 1935 roku, siedemdziesiąt dziewięć lat temu, w Warszawie pożegnaliśmy na zawsze Wodza, który jak dyktator silną ręką sprawił, że Polska była Polską. W przyszłym roku będziemy obchodzić jubileusz osiemdziesięciolecia śmierci Marszałka Józefa, Klemensa Piłsudskiego i mam nadzieję, że naród będzie o marszałku pamiętał. 

         Tegoroczne obchody były raczej skromne. Pod tablicą na dworcu kolejowym w Białej Podlaskiej, upamiętniającej bytność marszałka w Białej, delegacje złożyły bukiety kwiatów świadczące o pamięci o wodzu, który uratował Polskę. W uroczystości uczestniczyli: przedstawiciele klas mundurowych i strzelców, starosta Powiatu Bialskiego Tadeusz Łazowski, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Białej Podlaskiej ppłk Artur Łojek, prezes Koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej ppłk rez. Artur Artecki, honorowy dowódca JS 2001 Tadeusz Mikinnik, z ca d-cy JS Paweł Wojtiuk oraz wielki mentor i tradycjonalista bialski Stanisław Romaniuk. Wszyscy zebrali się, by uczcić pamięć człowieka, który całym życiem swym świadczył o Polsce i Polsce służył, mieszkając w Sulejówku pod Warszawą. Nie dbając o profity, dostojeństwa tworzył podstawy państwowości, a gdy trzeba było zmobilizował naród, chłopstwo w wojnie przeciw najeźdźcy sowieckiemu i ocalił Europę. Błędem współczesnych pokoleń byłoby trudu tego nie docenić i pamięci o wodzu, w śród młodych nie kultywować. Może pamięć o nim stworzy przesłanki dla powstania kolejnego narodu opatrznościowego włodarza, który dobro tych ludzi nad wszystko będzie przedkładał i myślał o kraju nad Wisłą. Trzeba mieć wiarę, nadzieję i pamiętać, a może cud się stanie.