SOCJOLOGICZNE ROZWAŻANIA !!!!

         Mam dość polityki, knowań i robienia mnie w durnia. Mam dość słuchania reportaży, wywiadów, transmisji i poszukiwania sensacji, które mają przykryć lub odkryć niekonstytucyjne działania. Mam dość polityków lewej, prawej i środkowej strony, którzy myślą o politycznych sukcesach nie naprawie Rzeczy Pospolitej. Mam dość karierowiczów, kibiców i malkontentów, którzy narzekają i nic nie robią, a jak robią to z myślą o swojej karierze. Mam dość takich wakacji, które nie dały nam psychicznie odpocząć.

            Widocznie tak mamy, że najważniejsze sprawy rozwiązujemy w czasie okresu letniego odpoczynku. By nie poddać się nudzie politycy od czasu do czasu próbują przepchnąć swoje nonsensy w okresie kanikuł licząc, że okres ogórkowy uśpi naszą czujność. Bunt społeczny od lat te założenia rujnuje, ale nikt nie bierze pod uwagę faktu, że człowiek myślący uczy się na błędach. Nie wierzę, że działania polityków dobrej zmiany tego prostego faktu nie uwzględniają. Tak jak propaganda w iście goebbelsowski sposób drąży naszą świadomość, tak działania, jestem przekonany, uwzględniają różne scenariusze.

            Czas operacji też nie jest przypadkowy i uwzględnia narodowe słabości. Letnie rozleniwienie, urlopy, odpoczynek oraz ogólna niechęć do aktywności nie tylko społecznej. Naprawdę trzeba wkurzyć społeczność aby zaczęła działać. Trzeba też przewidzieć i taki scenariusz, że o to chodziło, by odciągnąć uwagę od czegoś istotnego. Nie trzeba być wielkim uczonym, by przewidzieć, jak przeciętny Polak o nieustalonej orientacji politycznej się zachowa. Do wyboru trzy reakcje: obojętność, zaangażowanie lub negacja. Obojętność nie jest przedmiotem zainteresowania. Zaangażowaniem i negacją można manipulować. Wiedzieli o tym już wielcy tego świata: Aleksander Macedoński, Cezar, Napoleon, Hitler oraz Stalin. Popełnili jeden znaczący błąd, bo uwierzyli w swoją „boskość”. Osiągnięcia wiedzy społecznej, psychologii oraz socjologii wyciągnęły wnioski z ich klęski. Dziś manipulowanie społecznością to wielka nauka i umiejętność.

            Telewizja, radio, prasa, Internet czyli media manipulują naszą świadomością. Już Goebbels powiedział, że powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Odpowiednia propaganda potrafi w krótkim czasie z człowieka nijakiego zrobić wieszcza narodu, a z osoby znamienitej, wroga. Zaangażowanie bliskie fanatyzmu jest bardziej przyswajalne niż budowanie mądrości opartej na faktach. Dziś nie ten, który ma argumenty wygrywa lecz ten, który z obłędem w oku głosi swoje prawdy. Dlaczego? Bo człowiek prosty wierzy w empatię, bo jest bardziej prawdziwa niż prawda. Nie ma i nie będzie argumentów na wygraną, jeżeli my społeczeństwo nie będziemy fanatycznie wierzyć, że może się okazać, że demokrację będziemy uważać za wartość schyłkową. Prawdy, też wielkiej nie ja odkryłem, że prawda musi być poparta siłą lub świadomością, że może być użyta w obronie tej prawdy. Oczywiście, informacje te nie są ogólnie dostępne, ale dla chcącego nic trudnego. Warto czytać i obserwować.

            Wakacje się kończą, ale nie koniec zabawy, chociaż na zabawę to nie wygląda. Podejrzewam, że jesteśmy na drodze do Polexitu, chociaż wszyscy zaprzeczają. Chociaż większość społeczeństwa jest, jak na razie przeciwna, ale przecież specjaliści wiedzą, jak grać na nutę narodową. Tym bardziej, że media i propaganda, a zwłaszcza siła będą pod kontrolą. Pesymistyczny scenariusz, ale chyba prawdziwy. Chciałbym się mylić.

REKONSTRUKCJA BIALSKIEGO PAŁACU

       Rewelacyjne wiadomości zostały podane już w pierwszych dniach września 2015 roku. Nasza wielkość kulturowa została zauważona. Bo jak inaczej nazwać historyczne pochodzenie od rodu Radziwiłła „Panie Kochanku”. Wielu z mieszkańców Południowego Podlasia pewnie posiada geny odziedziczone po znamienitych przodkach. Dumni i szczycący się pochodzeniem zostaliśmy zaskoczeni inicjatywą rekonstrukcji naszego „gniazda, matecznika”. Inwestycja, szacowana na 30-40 milionów złotych. Przeraża i zachwyca. Jeszcze rok temu budziłaby wątpliwości, ale jeżeli Pałac Biskupi w Janowie Podlaskim można zrekonstruować, czemu nie bialski pałac? Pewnie każdy inny obywatel kraju nad Wisłą nie zdziwił się komunikatem. My Bialczanie z krwi i kości jesteśmy przejęci tematem, bo z pewnych wartości nie można żartować. Nie można używać w grze politycznej. Złożone obietnice nawet słowne trzeba realizować, a zwłaszcza te na piśmie. Pałac, który chcielibyśmy już dawno widzieć stojącym i promującym naszą wielkość intelektualną i społeczną miał być od lat kilkudziesięciu odtworzony. Niestety brakowało kasy i woli politycznej. Tak jak społeczeństwo Polski odbudowało swój Zamek Królewski w Warszawie, by świadczył o wielkości naszego kraju, tak my podlasiacy chcieliśmy mieć swoje argumenty na rzecz naszego pochodzenia i znamienitej historii w regionie.

        Nie udało się, ale oto rozbudzono ponownie nasze nadzieje. „W czwartek 3 września br. przedstawiciele urzędu miasta oraz Fundacji Fundusz Rewitalizacji z Gdyni podpisali list intencyjny w sprawie rekonstrukcji pałacu Radziwiłłów. Reprezentantem miasta był prezydent Dariusz Stefaniuk, a fundacji – wiceprezes Julita Jarkowska. Włodarz mówił dziennikarzom o nadziejach na przywrócenie świetności tego miejsca i wymiarze praktycznym. Zaznaczał, że list nie rodzi skutków finansowych dla miasta. Na pytanie o stanowisko konserwatora wobec projektu odesłał do fundacji, bo to ona rozmawia ze służbami ochrony zabytków. Wiceprezes Jarkowska nie chciała jednak odpowiadać na żadne pytania dziennikarzy.

        Powodzenie projektu zależy od finansowania ze środków unijnych. Z ekspertyzy zamówionej przez fundację wynika, że warunki na pozyskanie takiej dotacji są spełnione. Zakończenie projektu jest planowane na 2020 rok. Pracę wewnątrz ma znaleźć, co najmniej 30-40 osób”. Jak nas informuje Biała24.

       Fakt zaistniał. Są konkrety, pięć lat to też nie odległa przyszłość tym bardziej, że jedną z najczęściej obieranych obecnie metod przybliżenia i ożywienia historii we współczesnej Europie, Polsce są rekonstrukcje – odtworzenie zabytku w zbliżonej do pierwotnej formie. Jak pisze Agata Byszewska w swym artykule w Kurierze Konserwatorskim „Podróż w czasie. Rekonstrukcja – destrukcja” powstaje wówczas wizja czasów minionych, która pozwala ludziom współczesnym uczestniczyć w sztucznie stworzonej przeszłości. Rola rekonstrukcji obiektów jest elementem edukacyjnym w trakcie badań archeologicznych, wpływa pozytywnie na poznanie, zrozumienie i docenienie przeszłości. Jednak – aby rola objaśniająca została spełniona, wszelkie rekonstrukcje należy przeprowadzać w sposób rygorystyczny i zgodny z zasadami współczesnej ochrony dziedzictwa archeologicznego, pamiętając, że nie powinniśmy kreować przeszłości, a jedynie odtwarzać te jej elementy, które są nam znane na podstawie przeprowadzonych badań wykopaliskowych. Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym na rzecz rekonstrukcji jest fakt, że takie przedsięwzięcie staje się elementem znacznie podnoszącym atrakcyjność danego regionu oraz pobudzającym ruch turystyczny.

        Wzmożony „ruch rekonstrukcyjny” ostatnich lat w Polsce ułatwiony jest dzięki możliwości finansowania tego rodzaju przedsięwzięć, jak to już zostało wspomniane z funduszy unijnych, z której to możliwości władze lokalne chętnie korzystają. Wzniesienie rekonstrukcji w wielu przypadkach, w tym i naszym wydaje się być również jedynym i najłatwiejszym sposobem zagospodarowania kłopotliwego dla wielu zabytku archeologicznego.

        Niestety na przeszkodzie stoją przepisy. Prawodawstwo światowe, europejskie, polskie w sprawie dóbr archeologicznych jest nieubłagane. I tak w „Karcie Krakowskiej” z 2000 roku chroniącej dziedzictwo archeologiczne mamy w pkt. 4: „Rekonstrukcji całych części budynku „w stylu historycznym” winno się unikać. Rekonstrukcja bardzo małych fragmentów o znaczeniu architektonicznym może być stosowana wyjątkowo pod warunkiem, że oparta jest na precyzyjnej i niekwestionowanej dokumentacji”. Ponadto w Karcie Krakowskiej znalazły się niezwykle ważne stwierdzenia dotyczące konieczności minimalizacji działań destrukcyjnych nawet w przypadku prowadzenia badań wykopaliskowych „Każda interwencja w dziedzictwo archeologiczne – ze względu na jego delikatność – powinna uwzględniać jego związki z otoczeniem, terytorium i krajobrazem.

        Czy w związku z tym powinniśmy zrezygnować z tej, jakby nie było, atrakcyjnej formy prezentowania przeszłości, naszego dziedzictwa i świetności? Nie wydaje się, aby była to słuszna decyzja. Należałoby jednak, jako główny priorytet przyjąć, jakość proponowanych rozwiązań, wykorzystanie bogatych sposobów prezentacji oraz czerpać z doświadczeń i pomysłów już istniejących. Nie trzeba daleko szukać, aby w najbliższym sąsiedztwie znaleźć doskonałe przykłady pełnej harmonii pomiędzy ochroną stanowiska archeologicznego, a ciekawym rozwiązaniem, pozwalającym zapoznać się z jego historią. Zresztą, jeżeli w Janowie to potrafili pogodzić, dlaczego nie w Białej. Jesteśmy za, a nawet więcej niż przeciw.

       Jeżeli natomiast jest to polityczna podpucha to w naszej ocenie jest to śmierć polityczna organizatorów eventu na Południowym Podlasiu. Podlasiak, bialczanin pamięta i takich spraw dotyczących naszego jestestwa nie wybacza. To nasze korzenie, dziedzictwo a to dobro bezcenne i nie do zabawy politycznej wzięte. Jeżeli ktoś chce zbić kapitał polityczny niech pieniądze rozdaje, ale wara od naszego pochodzenia, naszego historycznego miasta.