MEANDRY (ZAKOLA) DIALOGU

            Tytuł przewrotny pokazujący, że nasze rozmowy czasami są jak rzeki wijące się przez łąkę, jak żmija czy wąż, pełzający przez chaszcze, zmierzających do nieznanego nam z góry celu. Fajnie, gdy meandrujemy kulturalnie i pogodnie dając się wmanewrować przez inteligentniejszych bądź posiadających bożą iskrę talentu manipulowania pospólstwem. Co ja mówię, co ja mówię – społeczeństwem. Gorzej, gdy w zaciszu i anonimowości pozornej naszych komputerów uderzamy jadem tak wrednym i niecenzuralnym, że aż wstyd się przyznać, że Polak tak potrafi. Dziś to się już nazywa mądrze – „hejtowaniem”, od nienawiści w języku nam obcym, lecz coraz bardziej kształtującym nasz byt codzienny. Warto jednak wrócić do form opartych o przyrodę, czyli meandrować (tworzyć zakola) w rozmowie. Odbiegając tematycznie od Internetu, trzeba przyznać, że my jesteśmy myślącym medium, które nie da się nabrać na plewy lub wolno płynącą i snującą się po Południowym Podlasiu rzekę Krznę. My kochamy słuchać i kochamy być dostrzegani i wyróżniani, zresztą kto nie lubi? Szkoda tylko, że jakoś tak nie bardzo wychodzi nam to społeczne zaangażowanie. Socjologowie, a mamy ich przecież od groma, powinni zająć się tym problemem. Dlaczego społeczeństwo tak opornie się angażuje w nasze życie codzienne? Nie chce zabierać głosu w konsultacjach społecznych, debatach, konferencjach? Dlaczego nie chce korzystać z demokracji? Co się stało, że jest taka duża absencja i zniechęcenie?

            Socjologiem nie jestem, ale mam wrażenie, że zachłysnęliśmy się demokracją, której do końca tak za bardzo jeszcze nie rozumiemy. Przez lat pięćdziesiąt kazano nam chodzić do urn wyborczych, nawet taksówkami wożono (pamiętam, bo jako harcerz sam po ludzi starszych jeździłem), by zapewnić prawie stuprocentową frekwencję. Przemiany spowodowały, że mogą nam naskoczyć. Jak chcę to pójdę, a jak nie chcę, to nie. Nikt nam nic nie zrobi. Niestety tym zachowaniem przekroczyliśmy rubikon absurdu. Nami dziś rządzi mniejszość. Proszę państwa, bo jak to inaczej nazwać, jeżeli o życiu naszym decyduje czterdzieści procent społeczeństwa, bo reszta ta sześćdziesiątka ma to wszystko w tylnej części ciała. Możemy tylko obserwować i ewentualnie szumieć społecznie, ale bez moralnego prawa, bo sami zgodziliśmy się, żeby ktoś o nas decydował. Zachęcam do wyborów nie dlatego, że Południowe Podlasie ma pokazać, że miało dużą frekwencję, lecz dla możliwości wybrania przedstawicieli, którzy nie będą bawić nas absurdem i elokwencją, ale inteligentnym, rozważnym oraz twórczym działaniem, by nam wszystkim żyło się lepiej. Wtedy wybory będą miały sens. Boli mnie bardzo, że Ci co mogliby wnieść najwięcej, nie biorą udziału, nie chcą się zaangażować i dać coś od siebie miastu. Ponownie widzę przesiąkniętych widmem interesowności, których jedynym celem jest zaistnieć, nie dobro bialskiej społeczności. Apeluję, Kochani nie dajcie się kolejny raz na to nabrać. Nie dajcie się partiom manipulować. Oni tu nie mieszkają.

            Meandry dialogu to też VIII Konferencja Centrum Dialogu, zorganizowana przez Rotary Klub Biała Podlaska, która odbyła się w dniu 11 października 2014 r. w auli im. Romana Trześniewskiego ZWWF Biała Podlaska. Prelegentami byli, Dorota Warakomska dziennikarka telewizyjna, którą wszyscy pamiętamy z początków naszej demokracji. Przedstawiła swoje stanowisko na temat tolerancji, akceptacji, dialogu oraz zrozumienia w odniesieniu do kultury amerykańskiej. Budząc swym wystąpieniem emocje i dyskusję. Kolejny prelegent doktor Maciej Tesławski twórca stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego pokazał nam złożoność tworzenia procesu „Marki”. Natomiast Andrzej Ludwik Woszczyński uzmysłowił nam bałagan, jaki istnieje, od blisko pięćdziesięciu lat, jeżeli chodzi o Godło Polski oraz oznakowanie instytucji państwowych. Co gorsze nie ma woli, by unormowania prezentowane przez pana Andrzeja, konstytucyjnie wprowadzić. Są ważniejsze sprawy. Doktor Krzysztof Jaszczyński niestety nie zaszczycił nas swoim wykładem (czasu zabrakło), ale przedstawił film, który wzbudził sensację w Warszawie. Warszawa, ostatnie dni września 1939 roku. Film zrobił na wszystkich ogromne wrażenie. Konferencja naprawdę bardzo ciekawa i interesująca. Niestety, mimo reklam i promocji frekwencja zawiodła. Uważam, ale to jest moje zdanie, że jednak uczelnie bialskie mając darmową edukację, nie potrafiły wykorzystać nadarzającej się okazji, pokazania młodzieży właściwych form współczesnego dialogu. Szkoda, bo było warto.