EMPATIA W SZKOLE

     Ostatnie szkolenie, w którym uczestniczyłem dotyczyło zadań rozwojowych w okresie adolescencji, czyli po polsku dojrzewania. Miła pani wykładowczyni próbowała mnie przekonać, że empatyczne podejście do ucznia to droga do sukcesu nauczania i wychowania. „Uczucie jest wewnętrzną reakcją organizmu na działające bodźce. Uczucia mają wpływ na nasze zachowanie ponieważ rządzą naszą energią, są uczucia dodające jej (złość, radość, strach) i są takie, które z niej objadają, pozbawiają (smutek, bezradność, żal). Nie dość tego uczucia chronią nas (strach), regulują nasze zachowania, dążymy do pozytywnego bilansu emocjonalnego. Mają siłę łączenia lub dzielenia ludzi (miłość, nienawiść). Wartość edukacyjną (poczucie winy, duma). Moralną, w oparciu o dobro lub zło” informacja z wykładu. Poinformowano mnie, że emocje nie podlegają ocenie, nie dodano – moralnej. Określenie emocji to przecież ustalenie jakiegoś stanu duchowego, który określamy na podstawie symptomów (zachowanie, reakcja), a czy to nie jest przypadkiem ocena? „Uczucia, emocje podobno są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, dlatego też nie powinniśmy ich dzielić na pozytywne i negatywne, lecz na radosne i bolesne. Wszystkie bowiem są pozytywne jako nośniki informacji o naszym życiu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane emocje, tym cenniejszą zawierają one informację. Sygnalizują bowiem jakiś stan egzystencjalny, który koniecznie powinno się zmienić, np. poprzez uwolnienie się z toksycznych więzi czy poprzez modyfikację błędnego postępowania”. Tak twierdzi „Opoka”. Jak sądzicie państwo?

            Przez pięćdziesiąt lat kształcono nas, że najważniejszym instrumentem kształtowania naszego bytu (czyli istnienia, funkcjonowania) jest świadomość. Później się okazało, że to jednak byt kształtuje świadomość. Uczono, że tylko rozum, opanowanie, współpraca, jednomyślność są drogą rozwoju i sukcesu. Zdrowy rozsądek, nie emocje pozwalają ustrzec się błędów i realizować idee. Dlatego czytając powyższe informacje dochodzę do wniosku, że „oczywiste” prawdy są słuszne w zależności od istniejącego porządku. Wracamy do empatyzmu. „Słowiańska dusza”, chyba każdy spotkał się z takim określeniem. Emocjonalność, otwartość to cechy charakterystyczne tego modelu. Uczuciowość w tym przypadku znajduje potwierdzenie swej roli i znaczenia w kształtowaniu osobowości. Jak jednak powyższą teorię zastosujemy w przypadku Anglika, Niemca czy Skandynawa, gdzie od wieków kształtowano odmienne od śródziemnomorskich standardy. Tam właśnie uczono młode pokolenia panowania nad emocjami. Odwaga, dzielność, twardość i bezwzględność były twórcami sukcesu. Wikingowie, Sasi, Hunowie dalecy byli od empatii. Odnosili sukcesy, ale też nie przetrwali.

             Miła Pani z wykładu przekonywała nas do poglądu wykorzystania empatii do kształtowania dzieci w okresie adolescencji. Uczuciowość, wrażliwość to metoda nawiązywania relacji uczeń-nauczyciel. Zapomniała tylko o jednym, że oprócz wiedzy i teoretycznych przygotowań trzeba mieć jeszcze to coś, co się nazywa – autorytet. Co to jest autorytet? „W refleksji edukacyjnej przyjęło się rozumienie autorytetu jako wzoru czy swoistych przymiotów i kompetencji wychowawców, zwiększających ich możliwości oddziaływania na wychowanków, przekazywania im wiedzy, postaw, wartości i formowania określonych umiejętności. Autorytet pedagogiczny staje się koniecznym warunkiem właściwego przebiegu procesu edukacji.” Tyle Wikipedia. Prawdą jest niestety, że bez autorytetu nasze oddziaływanie na szkolonych jest mizerne. Jaki autorytet mają rodzice dla dzieci, których wiedza informatyczna jest na poziomie kalkulatora? Jaki autorytet mają pedagodzy, którzy nie potrafią określić kto to jest hejter, troll lub Elf. Dziś nie wystarczy wiedza i umiejętność dziś dla ucznia przekonywująca jest osobowość i godne traktowanie, jako partnera. Dziś, żeby nauczać nie wystarczy zrozumienie nastolatka, trzeba mu coś zaproponować. Wiedza musi być atrakcyjna i intersująca. Druga opcja to budowanie przekonania, że wiedza jest słuszna i konieczna do dalszego egzystowania. W obu przypadkach wymaga zaangażowania i zainteresowania obu stron.

         Oczywiście empatia jest potrzebna, ale nie jako czynnik przyswajania wiedzy, lecz zrozumienia konieczności jej przyswojenia. Nie wydaje mi się słusznym pozwalanie uczniom na empatyczne zachowania i uczenia w ten sposób empatycznych reagowań. Uczuciowość, wrażliwość to elementy kształtowania bytu codziennego, ale zdobywanie wiedzy to aksjomaty oparte na doświadczeniu i umiejętnościach pokoleń i nie podlegają ocenie gniewu, wściekłości, złości czy niechcenia. Postęp zbudowano na lenistwie i sile umysłu ludzkiego, uczucia nie miały z nim nic wspólnego. Chociaż niektórzy mówią, że małpa jak się wściekła przez przypadek chwyciła gałąź i nią przyłożyła drugiemu osobnikowi, tak powstała broń i narzędzie postępu. Tylko, że to był przypadek i umiejętność wyciągania wniosków. Tych przypadków mamy od groma w historii ludzkości. Spadające jabłko czy teoria względności nigdy, by nie powstały gdyby nie umysł człowieka. Jedynie zgodzę się z tym, że emocje przyczyniły się do krzywd wielkich i do niszczenia humanitaryzmu w wyniku egocentryzmu jednostki.

           Każdy nauczyciel musi być empatyczny po to, by potrafił przekazać wiedzę, a nie nauczał. Czuł potrzebę nauczania, a nie odwalał chałturę za kasę. Empatia ucznia musi się sprowadzać do zrozumienia słuszności kształcenia, a nie dyskutowania i pokazywania emocji związanych z dojrzewaniem i hormonami. W sumie to relacje potrzeby nauczania i potrzeby wiedzy. Błąd potworny nauczycieli to brak umiejętności przekonania nauczanych do zaangażowania się w proces zdobywania wiedzy. Jakież niesamowite efekty przyniosło konspiracyjne nauczanie w czasie wojny. Nauczyciel nauczał, bo wiedział, że przyszłość narodu tkwi w wiedzy szkolonych, a szkolony wiedział, że bez wiedzy zatrzyma się na poziomie egzystencji i ulegnie unicestwieniu, degradacji. Strach był bodźcem nie metodą tych relacji. Uczymy się i nauczamy nie dlatego, że nam się chce lub nie chce, ale dlatego, że widzimy w tym słuszność działania i przyszłych korzyści. Czyli przez zrozumienie, a jest to wiedza, dochodzimy do interpretacji swoich uczuć. Dobry nauczyciel w kontakcie z uczniem zrozumie swoje emocje, zły buduje swoje ego w konflikcie do szkolonych i jak to w życiu bywa działanie jest zwrotne. Tylko, że uczeń się uczy złych zachowań, a nauczyciel trwa w błędzie. Uczuciowość jest potrzebna, bo kształtuje inteligencję emocjonalną, a to też wiedza, która społecznie jest nieodzowna. Jednak bez wiedzy pozostają tylko emocje, które prędzej czy później, pchną nas do samounicestwienia w przypadku posiadania zaczątków inteligencji lub prozaicznej egzystencji na poziomie „jamochłonu” w przypadku „bezmózgowia”. Dochodzimy zatem do wniosku, że uczuciowość jest konieczna w procesie nauczania, jako narzędzie porozumienia nauczyciel-uczeń, ale nie jest procesem zdobywania wiedzy i umiejętności. Uczucia przeszkadzają w jej utrwalaniu. W mojej ocenie prawidłowy proces edukacji powinien polegać na umiejętnym wykorzystaniu tych relacji, a nie na dominacji jednej albo drugiej. Dlatego moja kochana Pani psycholog empatia tak, ale w innym znaczeniu. Znaczeniu motywującym.

TEACHER

          „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.” Te piękne słowa Jana Pawła II dają wykładnię i obraz człowieka, który rozumie co to jest dobro i miłość do drugiego człowieka. Rozumie co to jest człowieczeństwo. Rozumie co to poświęcenie, oddanie, szczerość, godność i honor. Swoją istotą naucza kim być, jak postępować i jakich błędów unikać. Nie mówi jak żyć, lecz pokazuje czego się trzymać. Przy tak wielkich możliwościach interpretacji prawdy, począwszy od „bieli” do „czerni”, czy od „szczerości” do „gówna” jak ksiądz Tischner powiedział, wskazane jest pokazanie moralnych podstaw, ideałów osobowości, którym można zaufać i przyjąć jako wykładnię. Święty Jan Paweł II wielokrotnie wskazywał, pokazywał drogę, mówił, że tak iść można, a nawet trzeba, jednak nigdy nie powiedział, że innych dróg nie ma. Błądzić jest rzeczą ludzką, tkwić w błędzie rzeczą diabelską, jak powiedział Augustyn z Hippony. Dlaczego zatem tak tej mądrości brakuje dzisiaj? Wszak świat się rozwija i postęp jest widoczny na każdym kroku. Człowiek XXI wieku to nie troglodyta z przełomu tysiąclecia to informatyk, naukowiec, bogaty emocjonalnie człowiek wzbogacony o doświadczenie i przeżycia minionych wieków, to człowiek światły. Dlaczego zatem tak bardzo ubogi duchem i empatią?

            Nauczyciel, osoba, która naucza, przekazuje umiejętności nowym pokoleniom. Jezus Chrystus nauczał, jak być dobrym człowiekiem. Dziesięć przykazań przekazanych przez Boga nauczają nas, co to jest człowieczeństwo. Kościół przytaczając słowo Boże każdej niedzieli wskazuje drogę, by być dobrym człowiekiem, by miłować, wybaczać, pomagać i kochać. Pismo Święte nie jest księgą zakazaną, a wręcz przeciwnie jest ogólnie dostępną. Czemu zatem jest nienawiść, zawiść, fałsz i obłuda? Czemu człowiek z człowiekiem nie potrafi współistnieć i funkcjonować? Czemu nie ma ludzi prawych, tak na co dzień, którym można zaufać? Dlaczego się bawić w podchody, gry i zawiłości nazywane dyplomacją, kiedy można powiedzieć wprost – „Słuchaj stary, ale to mi się nie podoba i czy możesz rozważyć, że mogę mieć rację?”. Marzenia ściętej głowy, bo ja zawsze mam rację, a jeżeli nie, patrz punk pierwszy. Dziś nikt nie jest tak mądry, by uznać, że ktoś inny może mieć słuszność, bo dzisiaj wszystko to polityka, a polityka to jedynie słuszna racja szczególnie naszego środowiska. Brakuje nam nauczycieli.

            Nauczyciel, to zawód jak każdy inny. Nie dostałeś się na medycynę nic się nie martw zawsze jest nadzieja, że z taką średnią każda Państwowa Wyższa Szkoła Pedagogiczna zrobi z ciebie nauczyciela. Potem mamy wyrobników z wiedzą, lecz bez natchnienia, powołania bożego do nauczania drugiego człowieka. Weryfikatorów, korepetytorów, którzy w pogoni za złotówką (dewizami raczej nie, chyba) wszystko zrobią, by zagonić ucznia do kolegi na prywatne nauki, bo to dzisiaj taki standard i sposób przeżycia. Nauczyciele strajkują, walcząc o dobro dziecka. Może, a może walczą o stołki, miejsca pracy i strach ich dościga, bo nowa zmiana daje możliwości zatrudnienia innych do koryta. Nauczyciel to zawód na całe życie, chociaż często bywa, że tracimy pracę i znajdujemy nową, inną nie związaną z zawodem. Ale czy to nas zwalnia z bycia wzorcem zachowań i wiedzy, bycia autorytetem. Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jakie to jest trudne. Wielu pod tym względem przegrywa, lecz są i tacy, którzy mimo, że znaleźli pasję gdzie indziej nigdy, przenigdy nie zapomnieli, że byli przykładem dla swej młodzieży.

            Nauczyciel, teacher, magister, lehrer, professeur w każdym języku inaczej, ale to samo oznacza, człowieka, który działa w zakresie kształtowania mentalnego młodego istnienia. Już od dziecka matka, rodzice, rodzina przygotowują nas do funkcjonowania w systemie. Potem przejmuje pałeczkę żłobek, przedszkole, szkoła, uczelnia, praca i emerytura. Kończymy w jednych przekonaniu na cmentarzu, innych, w kwiecie wieku pięknie dokonanego. Ucząc się przez całe życie i przekazując innym to czego nas nauczono. Każdy z nas jest w jakimś zakresie nauczycielem i tylko trzeba to czuć i zrozumieć. Jedni biorą za to pieniądze inni satysfakcję, z faktu, że może ktoś skorzysta z ich doświadczenia.

        Problem jest w tym tylko, która wiedza jest słuszna i czy umiejętności, wzorce zachowań, autorytety to te, których trzeba nauczać? Czy nauczać przetrwania w systemie, czy jak ten system powinien wyglądać? Teoria inteligencji emocjonalnej uczy przetrwania, ale wiara w moc Pana uratowała naród wybrany z mocy egipskiego tyrana. Wiara i działanie, konsekwencja i przekonania to ideały. Życie pokazuje, że wiedza jest nie zawsze słuszna, a wzorce nie zawsze do naśladowania. Nauczyciel to nie człek wszechwiedzący, a system wzorcowy, ale społeczność to nie jednostka lecz grupa i kto nie pasuje odpada. Nie ma ideału, ideał to utopia, ale w każdym z nas jest to coś, co każe nam iść jakąś drogą, chociaż nie zawsze ta wybrana jest drogą słuszną. Rozważyć też musimy koszty nieprzewidywalne i chwała temu, co powie, że to warto, a to jest mniej kosztowne. Fajnie gdy dotyczy materii gorzej, gdy rozważamy problemy ludzkie. Nauczyciel z powołania to rozważy, wyrobnik to pominie liczy się przecież tylko efekt, nie podłoże i głębia naszego edukowania.

       Nauczanie to odpowiedzialność i nie chodzi tu o wiedzę, ale o wychowanie, zasady i wrażliwość społeczną. Obecnie zwraca się uwagę na wiedzę zapominając o wnętrzu ucznia, które dostrzega kościół, a nie państwo (społeczeństwo). Manipulowanie, teoretyzowanie i samoistne działanie oddolne, społeczne zaspakajające potrzebę działania w grupie i budowania więzi ideałowej. Potrzebne są nam wzorce, których nie ma. Nauczycieli prawych, moralnie czystych, wierzących, empatycznych, którzy bezinteresownie będą nauczać jak żyć i jak wybierać drogę. Nie fanatyków lecz rozsądnie myślących, przewidujących, prawych, odważnych, śmiałych i tylko szkoda, że to tylko – IDEAŁY.

          To takie przemyślenia na ostatni dzień w roku 2016. Chciałbym, by się jak najszybciej skończył. Zbyt wiele rozczarowań, bólu i przeżyć negatywnych. Dzisiaj odeszła Ela D. z Radzynia Podlaskiego, wspaniała pani doktor. Śpij spokojnie, Elu będziemy pamiętać.

PATRIOTYZM, NOWA WARTOŚĆ

       To miało być wystąpienie na rozpoczęcie roku szkolnego w Akademickim Liceum Ogólnokształcącym Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej. Ze względu na czas i jeszcze wakacyjne rozkojarzenie byłoby to zwyczajne pospolite nudzenie. Dlatego wrzucam tekst dla czytelnika wyrobionego jako osobiste przemyślenia procesu złożonego związanego w edukowaniem ucznia przeciętnego w aspekcie poczucia więzi narodowej i odbudowy tożsamości państwowej jako patrioty nie tylko lokalnego. Chciałem zwrócić uwagę na dobro, które nam darowano i które budzi różne emocje. Często, jak to w naszym kraju bywa skrajne. Dobrem tym jest edukacja. Po raz pierwszy w Polsce obowiązek szkolny wprowadziła Izba Edukacji Publicznej w Księstwie Warszawskim w 1808 roku. To wtedy przyjęto, że z końcem miesięcy letnich warto rozpocząć kształcenie wypoczętych, radosnych młodych obywateli w kunszcie zdobywania wiedzy intelektualnej i umiejętności. Dzień pierwszy września bliski dniom jesiennym jednak często piękny i słoneczny stał się wykładnią rozpoczęcia roku szkolnego. Tenże sam dzień stał się dniem korzystnym do skrytej napaści na Polskę w 1939 roku, kiedy dzieci udawały się do szkół, zalała nas niemiecka nawała. To dzieci, młodzież też w czasach okupacji walczyła o wolną Polskę pomna walecznych postaw swych rówieśników oraz dokonań ich w czasie powstań narodowo-wyzwoleńczych. To traumatyczne doznania narodu polskiego, Polski kształtowały w nich, w nas patriotyczne postawy.

           Czym jest patriotyzm? Chciałem zapytać zdając sobie sprawę, że to z pozoru proste pytanie we współczesnej Polsce staje się wykładnią konfliktów społecznych w dniu 11 listopada i wyrazem braku tolerancji. Patriotyzm to pojęcie często w historii nadużywane i w wyniku nadużywania, zdewaluowane. Patriotyzm to pojęcie, które w dobie Unii Europejskiej wręcz można powiedzieć niewygodne. Jednak w ujęciu historycznym w ujęciu naszych przodków patriotyzm pojmowano, jako miłość do ojczyzny, własnego narodu połączoną z gotowością do oddania życia za nią. Czym jest patriotyzm dzisiaj? W okresie pokoju, w wieku lat kilkunastu od urodzenia młodego pokolenia patriotyzm to przede wszystkim uczciwość, wytrwałość, pracowitość i zdolność do działania na rzecz wspólnego dobra. Patriotyzm to też postawa obywatelska polegająca na wypełnianiu podstawowych obowiązków Konstytucyjnych. Czyli wierności swojemu krajowi, trosce o wspólne dobro, dbałości o stan środowiska naturalnego, przestrzeganiu prawa, gotowości do ponoszenia ofiar na rzecz ojczyzny.

         Nie przez przypadek wspominam najwybitniejszego naszego Polaka – Papieża Jana Pawła II, który powiedział, że patriotyzm to umiłowanie tego, co ojczyste. Umiłowanie historii, tradycji, języka, czy samego krajobrazu ojczystego. Patriotyzm to również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Jan Paweł II w sposób niezwykle trafny wyraził się o patriotyzmie na przestrzeni dziejów. Twierdząc, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania, czy odzyskania ojczyzny, o czym świadczą liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli o Polskę na różnych frontach świata. Były też takie okresy, w których prywata i polski snobizm stanowiły przeszkody i pchały nas ku przepaści. Cudem można powiedzieć ratowaliśmy się przed unicestwieniem i zaprzepaszczeniem tożsamości narodowej. Pomni przykrych doświadczeń i rozumni wiedzą pokoleń wiemy w dobie mocarstwowych zagrożeń, że koniecznym wręcz jest budowanie patriotycznych postaw i zachowań w nas samych w narodzie polskim. Szczególnie w młodym pokoleniu, które będzie dbać o polską przyszłość.

          Wydaje się, że podstawowym celem edukacji patriotycznej jest odkrywanie przeszłości, budowanie związku emocjonalnego z regionem, kształtowanie odpowiedzialności za przyszłość swoją i innych, prowadzenie działań na rzecz społeczności lokalnej i regionalnej, kreowanie postaw obywatelskich. Z przykrością muszę stwierdzić, że proces kształtowania postaw patriotycznych wśród młodzieży przebiega w różnych instytucjach, środowiskach, grupach społecznych w sposób bardziej lub mniej świadomy i kontrolowany. Bądź wręcz negatywny prowadzący do nacjonalizmu i faszyzmu. Pokutuje w naszym społeczeństwie brak tak kiedyś nas określającej, jako naród, empatii. Zagonieni w procesie pozyskiwania dóbr materialnych zapomnieliśmy o tak istotnym elemencie naszego życia, jak uczucia. A szczególnie o uczuciach związanych z tożsamością narodową. Dlatego też rozwój postaw patriotycznych, kształtowania uczuć powinien odbywać się na podłożu konkretnych zaszłości, stąd jest konieczność tworzenia warunków do wystąpienia tych wydarzeń. Przykładem mogą być filmy, które rozwijają świadomość historyczną, czy praca kół zainteresowań, np. historycznego, polonistycznego, geograficznego, działaniu organizacji i stowarzyszeń, których przesłaniem jest dobro i umiłowanie ojczyzny oraz jej bezpieczeństwo. Postawy patriotyczne rozwija również praca społeczna na rzecz szkoły, czy środowiska lokalnego.

        Praca i nauka w szkołach o profilach mundurowych czy to w gimnazjum czy liceum może dostarczyć uczniom cennych doświadczeń, przeżyć i doznań, które w zasadniczy sposób zmieniają świadomość więzi społecznych i pojmowania idei patriotyzmu. Klasy o tych profilach są szkołą demokracji, a nauka w nich dostarcza uczniom wiele satysfakcji. Podczas wspólnych działań, które przynoszą pozytywne efekty, zacieśniają się więzi koleżeńskie i przyjaźnie. Ponadto uczniowie uczą się rozwiązywać problemy i konflikty. Nauka oparta o dyscyplinę, regulaminy i moralne wartości jak miłość do ojczyzny, honor, uczciwość, prawdomówność, umiłowanie wartości religijnych i tożsamości narodowej przekazywane przez właściwą kadrę dydaktyczną pozwalają nabywać doświadczenia w zakresie systemu demokratycznego oraz zdobyć umiejętności, które będą przydatne w życiu dorosłym.

       W procesie kształtowania postaw patriotycznych ważne jest też dostarczenie określonej wiedzy na temat historii, regionu, przyswojenie jej oraz oddziaływanie na  świadomość i uczucia za pomocą słowa i obrazów. W tym zakresie ważną rolę odgrywają wykłady, pogadanki, dyskusje, spotkania z ciekawymi i zasłużonymi ludźmi, kombatantami, weteranami. Spotkania z historią i tradycją. Świadomość i uczucia kształtują też książki poświęcone tematyce historycznej ukazujące naszą przeszłość narodową, filmy, audycje radiowe i telewizyjne, programy multimedialne promujące ideę edukacji patriotycznej. W kształtowaniu postaw patriotycznych ważną rolę odgrywa metoda przykładów i wzorów godnych naśladowania. Wzorem myślę, że nie tylko moim jest Jan Paweł II, który stał się wzorem do naśladowania dla katolików i niekatolików, wierzących niewierzących. Wzorem, społeczeństw całego świata zarówno dla chrześcijan, jak i wyznawców innych religii.

        Wydaje się też, że szansą do kształtowania prawidłowych postaw patriotycznych jest umiejętne regulowanie i właściwe funkcjonowanie stosunków międzyludzkich i kształtowanie postaw społecznych. Istotnym i ważnym elementem jest poszanowanie godności ucznia, realizacja jego potrzeb psychicznych, fizycznych, intelektualnych. Zapewnienie mu dobrych warunków życia, warunków do osiągania sukcesów. Takie działania powodują,  że uczeń jest chętny zajmować się innymi, jest zdolny do poświęceń dla innych i ojczyzny. Uczeń musi kochać swoją rodzinę, mieć znajomych, przyjaciół, musi mieć stabilne i bezpieczne życie. Musi czuć się bezpieczny i potrzebny. Konstruktywna postawa patriotyczna to obraz zrównoważonego, zdywersyfikowanego ujęcia wymiany uczuć i świadczeń między uczniem, a ojczyzną. Prawdą jest, że państwo, szkoły, uczelnie poprzez odpowiedni system kształcenia wyposażają młodzież w wiedzę, umiejętności, system wartości i umożliwiają korzystanie z dóbr kultury. Faktem jest też, że czasami w sposób przedmiotowy nie licząc się z jednostką, ale to jednostka musi potrafić się nauczyć korzystać z niego. Nasuwa się pytanie kończące temat. Czy młodzież w przyszłości będziecie umieć potrafić ten fakt docenić i będzie rozwijać prawidłowe formy więzi z ojczyzną? Myślę, że jak w rozkładzie średniej i wariancji z próby wyniki będą różne, ale reprezentatywne i dzięki zaangażowaniu, pracy wszystkich jest to możliwe. 

MUNDUROWOŚĆ W SZKOLNICTWIE

     Tematyka wprowadzenia elementów wychowania wojskowego w szkolnictwie ponadpodstawowym realizowana jest właściwie w każdej społeczności. Myślę, że wielu z nas oglądało film „300” Zacka Snydera z 2007 roku o bitwie pod Termopilami. Film zaczyna się szkoleniem małoletnich synów Sparty. Brutalnie, wymagająco po odebraniu chłopców od matczynej opieki, by stworzyć walecznych wojowników broniących domu, rodziny, ojczyzny. Bez uczuć, bez wyrozumiałości, bez tolerancji tak spartanie kształtowali swoich walecznych obywateli. Czasy się zmieniły, rozwój cywilizacyjny dokonał postępu i przemian, chociaż jeszcze tak nie dawno bo wzeszłym wieku, nacjonaliści niemieccy próbowali stworzyć rasę panów. Wychowując i kształcąc młodych ludzi w duchu nacjonalizmu. Hitlerjugend (oficjalnie pisane jako Hitler-Jugend, w skrócie HJ., pol. dosł. „Młodzież Hitlera”) – niemiecka organizacja młodzieżowa NSDAP zorganizowana na wzór paramilitarny w 1922 jako przybudówka Oddziałów Szturmowych (SA). Organizacja fanatycznych blondynów duszą i sercem oddanych Führerowi (Wodzowi). Bez zasad, bez kompleksów tylko oddanie, posłuszeństwo. Tak było w latach czterdziestych zeszłego stulecia. I nikt nie jest pewny, że ci młodzi dziś dojrzali ludzie nie są wierni wpojonym im w dzieciństwie ideałom. Nie bez kozery się mówi, że „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”. Wpajane ideały, prawdy, słuszne „racje” kształtują pokolenia.

     Wychowanie rodzicielskie, szkolne uczy młodego człowieka zachowań, społecznego funkcjonowania, moralności oraz prawd życiowych tak potrzebnych i nieodzownych w funkcjonowaniu we współczesnym świecie. Prawd życiowych nabytych od rodziców, ale też prawd społecznych związanych z pracą, szkołą, działalnością w środowisku. Już od wieków mądrzy w piśmie, w filozofii, psychologii twierdzili, że środowisko kształtuje świadomość. Za przykład niech służy przypadek Kaspara Hausera (ur. 30 kwietnia? 1812, zm. 17 grudnia 1833 w Ansbach, Frankonia) – człowiek o nieustalonej tożsamości, który 26 maja 1828 pojawił się w tajemniczych okolicznościach na ulicach Norymbergi. Spekulowano o jego powiązaniach z wielkoksiążęcą dynastią badeńską. Postać ta, okrzyknięta „sierotą Europy“, wzbudza zainteresowanie do dziś. Był w wieku około 16 lat, ale miał dojrzałość psychiczną sześciolatka. Uśmiechał się, chodził jak małe dziecko i nie potrafił używać palców. Nie chciał jeść nic oprócz chleba i wody. Burmistrz Binder twierdził jednak, że chłopak obdarzony był doskonałą pamięcią, co jego zdaniem świadczyło o szlachetnym urodzeniu. Kaspar cierpiał też na powtarzające się ataki katalepsji i epilepsji. W końcu nauczył się mówić na tyle, że był w stanie opowiedzieć swoją historię. Resztę możecie państwo doczytać w Wikipedii. Jest to ewidentny przykład, że brak środowiska społecznego degraduje osobowość do poziomu funkcjonowania biologicznego. Widać zatem jak istotne i ważne jest kształtowanie od podstaw młodego umysłu i przekazywanie mu bodźców kształtujących jego osobowość. Dzieci są obrazem nas samych, bo zanim dorosną obserwując nas tworzą swój świat wartości intelektualnych i moralnych. Istotnym jest przyrost naturalny, ale jakość intelektualna społeczeństwa powinna odgrywać też istotną rolę. W Polsce nie mamy analfabetyzmu, ale w takich krajach jak USA czy Rosja, Chiny, Indie jest na porządku dziennym. Zmiany ustrojowe, które miały miejsce w dziewięćdziesiątych latach ubiegłego wieku dały nam demokrację, ale też uwalniając struktury wolnorynkowe podzieliły społeczeństwo na tych co mają i tych co wiążą koniec z końcem. Pieniądz stal się miernikiem statusu społecznego. Pieniądz jest wyznacznikiem edukacji, dostępności do wiedzy i kształcenia intelektualnego. Standard nijakości poziomu życia jest zagrożeniem powrotu analfabetyzmu i degradacji rozwoju intelektualnego. Przecież nie we wszystkich powstaniach uczestniczyło całe społeczeństwo, świadomość i poczucie więzi narodowych nie dotyczyło chłopstwa, które ciężko odczuwało pańszczyznę. To tylko w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej chłop miał świadomość społeczną. Nawet w „Cudzie nad Wisłą” w wojnie sowieckiej Piłsudski musiał się dogadać z Witosem, żeby pobudzić cały naród do obrony ojczyzny. Świadomość społeczna ewaluuje i się rozwija. Nad świadomością społeczną trzeba pracować, trzeba ją kształtować, budować co jest czynione przez wszystkie partie, stowarzyszenia i ruchy społeczne. Każdy w swoją stronę i w zależności od umiejętności i poparcia środowisk zyskuje poparcie dla swojej opcji.

       Jest jednak jedna prawda, która musi się przebić ponad inne, która musi być ponad podziałami, to przynależności do jednego społeczeństwa, jednego kraju, jednej ojczyzny. Świadomość patriotyzmu i umiłowania ziem naszych. Świadomość poświęcenia krwi, zdrowia. Świadomość dla której nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać. Nie kacyków, którzy realizują swoje ambicjonalne plany, którzy nie potrafią stworzyć wspólnego frontu, organizacji zapatrzonych w swoje osobiste wizje. Krzywdzących młode pokolenie, tworząc nie wspólnotę narodową lecz podziały służące samorealizacji jednostek. Przed laty Kanclerz Jan Zamoyski powiedział: Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie. Dziś do tych słów dodałbym: Takie będzie Rzeczypospolitej bezpieczeństwo jakie młodzieży przygotowanie. Dziś nie bazujemy na przymusie służby poborowej dla obrony kraju. Dziś nie kształcimy struktur Obrony Cywilnej, bo przecież miał być pokój, Unia Europejska i NATO. Realia pokazały, że natura ludzka jest niezmienna i daleko jeszcze nam do ascendencji. Dlatego wzorem minionych pokoleń kształćmy młodzież w duchu patriotyzmu, prawości, poszanowania tradycji i historii. Uczmy kultury, etykiety, zachowania. Pokazujmy co to jest godność, honor i wiara. Dziś nie wystarczy założyć łach niemiecki, duński czy jakikolwiek inny i po lesie ganiać krzycząc, że to dla umiłowanej ojczyzny. Przygotowanie obronne, patriotyczne to praca u podstaw. Wysiłek szkół, uczelni, organizacji społecznych, wojska nad kształtowaniem obywatelskich postaw. Sparta już dzieci w wieku pięciu lat uczyła męstwa, waleczności, odporności na ból i trud, godności, honoru, patriotyzmu. My zachłyśnięci demokracją zapomnieliśmy o tych wartościach.

      Nie jest jeszcze za późno. Trzeba odbudować utracone wartości. Gimnazjum, jego dawne znaczenie miejsca kształtującego sprawność fizyczną i wartości moralno-etyczne. Liceum, edukatora wiedzy i kontynuacji budowy postaw obywatelskich. Uczelnie przygotowujące intelektualnie do życia społecznego. Rodzinie, godność i szacunek młodych (Matce, Ojcu), poważanie i poszanowanie nauczycieli i wykładowców. Marzenia ściętej głowy, ale jeżeli mamy demokrację niech ona będzie alternatywą do obecnych swobód obywatelskich. Już w gimnazjum uczmy dzieci dyscypliny, porządku, zachowania, działania w grupie czyli podstaw przygotowania wojskowego. W liceum kontynuujmy i rozwijajmy umiejętności, a na studiach kształćmy dowódców. Model edukacyjny tego typu funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i w Zjednoczonym Królestwie. Szkoły kadetów cieszą się ogromną popularnością. Drogie, elitarne ale to z nich wyrastają przyszli mężowie stanu i politycy.

    Powiat bialski może się poszczycić trzema szkołami ponadgimnazjalnymi o profilu mundurowym. Co prawda tylko z nazwy i ubioru. Brak jednolitego programu, a mundurowość to tylko przedmiot dodatkowy. Biała Podlaska niestety w szkołach publicznych nie pokusiła się o taką niewygodność mimo społecznego zapotrzebowania. Z prostego faktu kosztów dodatkowych, których nie pokryje subwencja państwa i braku specjalistów. Akademickie Liceum Ogólnokształcące przy Państwowej Szkole Wyższej im. Papieża Jana Pawła II od dwóch lat prowadzi nabór do klas mundurowych i zapewnia odpowiedni poziom edukacji zatrudniając profesjonalistów. Bezpieczeństwo Narodowe jako przedmiot dodatkowy od dwóch lat kształtuje młodych ludzi na wzorowych zdyscyplinowanych kadetów, osiągających wyniki w nauczaniu i wychowaniu obywatelskim. Dążeniem Pani dyrektor Elżbiety Zaręby jest stworzenie ciągłości edukacyjnej młodzieży, począwszy od gimnazjum do liceum. By pielęgnowane przez szkołę wartości etyczno-moralne mogły zostać ukształtowane w młodych ludziach i się rozwinąć. Dążenie do elitarności, kompetencyjności to jedno z założeń dyrekcji i grona pedagogicznego. Szkoła Kadetów wspierana przez Ministerstwo Obrony Narodowej utrzymana z funduszy sponsorów i rodziców wzorem standardów zagranicznych mogłaby być alternatywnym rozwiązaniem wobec marazmu i bezładu edukacyjnego szkół powszechnych. Najważniejsze zrobić pierwszy krok, krok który pociągnie za sobą innych. Klasy mundurowe to przyszłość polskiej edukacji. Przecież potrzebne nam będą umotywowane „Siły Narodowe” gdy się znów wszyscy – WYPNĄ!