WAKACYJNE REMINISCENCJE

      Jeszcze czerwiec, ale już lipiec blisko. Rok szkolny mamy już jako element historii i wszyscy zaczynamy wakacje. Odpoczywamy, jeszcze tylko czasami dyrekcja przypomni o sobie, ale generalnie to laba. Dzień 28 czerwca br. zbliża się ku końcowi. Wieczór pomału zapada, a ja siedzę na leżaku na działeczce i staram się podsumować te ostanie dwa miesiące. Maj bez wpisu na blogu, ale czułem się jakiś wyjałowiony. Wiele się działo, ale nie było ochoty, by siąść i coś napisać. Lenistwo, a może jakaś taka dezaprobata tego wszystkiego. Po co pisać, kiedy i tak to nic nie zmieni, a jedynie może ktoś przeczyta. W każdym razie była totalna niechęć siadania do komputera i pisania. Dopiero ten czerwcowy jeszcze wieczór natchnął jakąś mistyczną siłą, by kilka słów przelać na stronice Worda.

            Maj jak powiedziałem był bogaty w wydarzenia. Wiadomo na początku miesiąca rocznice państwowe. Rocznica Konstytucji Trzeciego Maja obchodzona, jak co roku z udziałem młodzieży mundurowej ALO PSW w Białej Podlaskiej. Niedziela siódmego maja to święto 34 pułku piechoty, w którym oczywiście też braliśmy udział z uwagi na to, że to ogólne bialskie święto służb mundurowych. Natomiast w poniedziałek 8 maja obchodziliśmy pierwszy raz Bialski Dzień Przyjaźni Polsko-Włoskiej oraz uczciliśmy pamięć pomordowanych w niemieckim oflagu żołnierzy włoskich. Maj zakończył wyjazd do Ostródy na Piknik Klas Mundurowych oraz Targi Proobronne „Pro Defense” Ostróda 2017. Wróciliśmy trzeciego czerwca br. W sumie cztery dni szkolenia i zwiedzania dla młodzieży zapewnione przez FIA i Biuro do Spraw Proobronnych MON. Powrót do Białej i w połowie następnego tygodnia tj. 8 czerwca br. wyjazd z klasami mundurowymi na czterodniowy wycieczko-obóz połączony z survivalem w Ogonkach koło Węgorzewa. Było fajnie i młodzież fajnie się bawiła. Było bagno i było zwiedzanie siedziby Hitlera. Zakończyliśmy pobyt na Mazurach w Giżycku na plaży. Potem to już tylko wystawianie ocen i uzupełnianie dokumentacji. Zakończenie roku szkolnego, rozdanie świadectw i widzimy się we wrześniu.

            Teraz jestem tu i wspominam, oceniam i wyciągam wnioski, których nie notuję i z pewnością zapomnę, ale od czego jest blog. Generalnie dobrym pomysłem jest udział w Targach Proobronnych i Pikniku Klas Mundurowych w Ostródzie. Wart kontynuacji i wsparcia. Młodzież się spotyka i wymienia doświadczenia. Obserwuje, ocenia i przenosi swoje spostrzeżenia na ziemię bialską. Survival, jak najbardziej tylko trzeba urozmaicić ofertę. Może warto zmieniać miejsca albo przejść do formy tygodniowego obozu kondycyjnego realizującego „Minimum Programowe” Ministerstwa Obrony Narodowej. Powtarzanie co rok tego samego może się znudzić. Można Survival w Ogonkach zaoferować tylko pierwszym klasom mundurowym. Drugie klasy wysłać w Bieszczady lub nad morze. Warte rozważenia i złożenia oferty dyrekcji.

         Nawet nie zauważyłem, jak nastało lato. Noc świętojańska była, ale ja przespałem. Fajne imprezy i wydarzenia, a mnie zabrakło. Cieszę się tym swoim pobytem na działeczce. Strasznie rano dzisiaj lało, ale potem lato wygrało i upałem doładowało. Komary są, kleszcze też, ale ten las, sosny, brzozy, ptactwo i zapadający zmierzch wart jest tego ryzyka, by być sam na sam z ciszą czerwcowego wieczoru. Wszystko jest nieistotne i nieważne. Gdzieś tam bawią się polityką, hackerstwem, jakąś aferą w tytule – złotą. Przeżywają opóźnienia pociągów i brak prądu nie zastanawiając się, że to szczegół. Patrząc na niknące w mroku drzewa nasuwa mi się polskie przysłowie – „Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las”. Tym optymistycznym akcentem mówię Wam  dobranoc. 

„NA FALI” WAKACYJNYCH DOZNAŃ

      Tytuł nie przez przypadek obrazuje moje doznania ostatniego tygodnia w Krynicy Morskiej w „Siedlisku Na Fali”. Gdyby ktoś nie wiedział to kurort morski na Mierzei Wiślanej. Wielokrotnie już przez moją osobę odwiedzany z uwagi na rodzinne koneksje. Fakt, że w jakimś tam stopniu wspieram brata wujecznego promując jego dokonania w postaci wspaniałego „Siedliska”, jak Agata dziecię jego, nie omieszka zawsze podkreślać. Moją korzyścią jest klimat, morze, słońce i wyłączenie się z życia ustawicznego, jak to się mówi powszedniego. W Krynicy się dzieje i nie jest tak drogo, jak na przykład w Sopocie. Piwo tylko osiem złotych kosztuje na plaży, w sklepikach cztery i pół, a w markecie około trzech złotych polskich. Oczywiście mówię o tym trunku na „Ż”, jak to w reklamie, że bez „ż” to tylko „Ona”. Po innych choruję. W wieku dojrzałym człowiek robi się smakoszem. Trzymając się, więc tematu „Żarcia”, u Darka kuchnia mi pasuje. Wybór przeróżny od grilla, pieca po kuchnię domową. Stylowy włoski wystrój i nastrój muzyczno-smakowy zdobył moje serce jakiś czas temu i trwa skutecznie mam nadzieję w sposób dozgonny.

        Fajnie jest się oderwać, chociaż na tydzień od tego wszystkiego, co zostało tam gdzieś, dosyć daleko. Plaża, morze, Zalew Wiślany, atrakcje turystyczne i przede wszystkim pogoda to, to, co jakoś mi się udaje uzyskać z miejsca tego. Nie trzeba jechać na Karaiby, by poczuć się dość swobodnie z dala od zgiełku polityczno-ekonomicznego. Ja odpoczywam, dość ekonomicznie, a gospodarze trudno to inaczej nazwać, jak „Zasów” sezonowy w godzinach wczesnoporonnych, południowo wieczornych, po późnonocne. Nikt tu się nie obija, by stworzyć odpoczywającym dość wykwintny klimat odpoczynku wakacyjnego, w standardach krajowych. Fakt, Wersalu tu nie ma, ale jest dobre żarcie, wygodne intymne pokoje, Internet, no i do plaży blisko. Na pogodę trzeba sobie zasłużyć. Ja, nie mogę narzekać.

           W Krynicy Morskiej można sobie wspaniale czas zorganizować. Występują wieczorem kabarety i inne recitale disco polo. Wczoraj dorwałem elektryczny trójkołowiec, by pomykać po ulicach miasta. Przednia rozrywka bez względu na wiek i możliwości oraz przystępność cenową. Wieczory na balkonie w towarzystwie płci przeciwnej to dodatkowy program rozrywkowy. Bombowo też się jest zanurzyć w falach Bałtyku, gdy temperatura prowadzi do skurczu organów wszelkich, zdawałoby się, że w danej sytuacji niepotrzebnych. Kąpiel takowa to chrzest dla ciała i hartu ducha budująca męskość teoretyczną, bo rzeczywista zanika. Super jest też przy sztormie patrzeć na żywioł miotający swe wody na plażę. Powietrze takie czyste i wiatrowe, wypełnione jodem. Nic tylko podziwiać i oddychać, oddychać całym ciałem.

         Zachwycony rozmaitością doznań zacząłem się zastanawiać, co jest rzeczywistością, a co bajką? Przecież nie wszystko może być prawdziwe. Prawie, jak w „Matriksie” chciałoby się powiedzieć, że wszystko to jakiś scenariusz, w którym miesza się fikcja i realność. Gdzieś tam jakieś „szczyty” intelektualno-polityczne. Terroryzm ubrany w swą hybrydowość. Zachwyty nad doskonałością i umiejętnością. Przepiękne formy Tischnerowskiej wolności wypowiedzi powodują, że świat wirtualny jest bardziej realny niż horrorystyczna rzeczywistość. Trzeba dziś opisywać Krynicę Morską z jej atrakcjami, dla niektórych, jako realność i jako odskocznia od groteski życia publicznego. Gdzieś pucze, zamachy, mądrości życiowe i tylko ty się człeku martwisz ze względu na swą rozumność, jak to wszystko do cholery strawić, by całkowicie nie zdurnieć. Może właśnie takim rozwiązaniem jest uciec w pozytywną rzeczywistość, czyli bajkę Krynickiego lenistwa. Pomyśleć tylko strach, że już wkrótce trzeba będzie wrócić w tę straszną „Rzeczywistą Wirtualność”.