JESTEM WETERANEM, KOCHAMY CIĘ WSZYSCY

           Takie skojarzenia niełatwe nasuwają mi się w kontekście rozważań na temat Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ, których jestem członkiem, a jednocześnie mam obawę, że może to jakieś uzależnienie na przykład tak, jak alkoholowe. Budzące współczucie społeczne i troskę, że facet się zatracił w nałogu tożsamości narodowej raczej skromnie tolerowanej w społeczeństwie. Oczywiście symbolicznie zasygnalizowanej rocznym pobytem za granicą, który nijak się ma do osiągnięć weteranów, którzy prawie całą służbę poświęcili, jak to niektórzy mówią służeniu państwu za kwoty dewizowe. Często niewspółmierne do poniesionych strat osobisto-mentalnych. Kosztem rodzin i służby trwali w swej fascynacji służenia Polsce poza granicami kraju. Zmiany są odczuwalne w psychice, działaniu i skłonnościach do zatracenia się w używkach ogólnie dostępnych. Do tworzenia rzeczywistości nie zawsze ogólno pojętej.

           Zarząd stowarzyszenia, Prezydium to osoby, które zostały wybrane w procesie demokratycznych ustaleń w trakcie IV Krajowego Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ z myślą społeczności do stworzenia podstaw transparentności. Transparentność, modne to ostatnimi czasy słowo. Cóż ono realnie ma oznaczać i czym ma skutkować realne zastosowanie? W teorii ma zapewniać przejrzystość, jasność reguł i ich zastosowania. Generalizując, ludzie oczekują przejrzystości na dwóch płaszczyznach, pierwszą jest sprawowanie władzy, a drugą finanse. Mówiąc prosto, ludzie oczekują, że gdy ktoś rządzi (mniej istotne czy w Pałacu Prezydenckim, Kancelarii Premiera, czy Urzędzie Gminy w Białej Podlaskiej) ma czynić to w taki sposób, aby „członkowie” nie mieli wątpliwości co do intencji i sposobów realizacji zadań w sposób jasny i klarowny. Tak, uczciwy, bo transparentność według tego, jak ludzie ją rozumieją, nieodłącznie związana jest z uczciwością. Wierząc w uczciwość nowych władz społeczność kombatancka Zarząd i Prezydium utworzyła, by kształtowały naszą weterańską tożsamość.

          Spotkanie w Rynii w dniach 21-23 kwietnia 2017 roku, trudno mi określić jakiej formy, bo oprócz Prezydium i Zarządu byli przedstawiciele kół oraz zaproszonych gości, mam nadzieję to potwierdziło. Prezydium i Zarząd przepełnieni są pracą dla dobra stowarzyszenia i jego członków. Przykro mi, ale osobiście nie mogłem się pochwalić swym udziałem w działalności prezydium, interpretacją decyzji oraz polityki zarządu, która to ma kształtować naszą pozycję w środowisku służb mundurowych i wojsku. Nie mogłem wyrazić swego uznania i podziwu dla tych wspaniałych ludzi, którzy swój wolny czas poświęcają zaangażowaniu, by pojęcie „Kombatant Oenzetowski” to nie była pojęciowa fikcja, lecz poszanowanie godności i munduru.

             Nie mogłem, bo nie byłem obecny, bo się nie wstrzeliłem w jedyny termin do przeprowadzenia spotkania zaproponowany przez Rewita WDW Rynia. Naprawdę chciałem, ale zdałem się na wybór Sekretarza Generalnego Zarządu, który nie pierwszy raz podjął słuszną decyzję wyręczając nas z kłopotu zajęcia się problematyką wyboru. Ma nieobecność, mam nadzieję niezauważona, nie była istotna przy podejmowaniu decyzji, które przyczynią się do uregulowania statutowej działalności bez zwoływania Nadzwyczajnego Zjazdu Stowarzyszenia. Niestety muszę bazować na opinii kolegów z zarządu. Podobno Koledzy podkreślali transparentność działania Prezydium, które konsultowało się oraz zasięgało opinii w istotnych sprawach dla stowarzyszenia. Które wykazało się dyplomacją i kiedy nam zaproponowano tak mało miejsc na obchody Centralne Dnia Weterana w Giżycku przyjęło to na klatę, jako formę zaproszenia nas jako gości, nie uczestników. Prezydium, które potrafi zająć stanowisko w tak istotnych sprawach jak zmiana ustawodawstwa i współpracę z innymi organizacjami. Prezydium, które dba o naszą przyszłość jako organizacji kombatanckiej zrzeszającej wszystkich kombatantów nie tylko oenzetowskich. Prezydium, które potrafi nas reprezentować w relacjach z Ministerstwem Obrony Narodowej. Prezydium, które nie zawraca głowy zarządowi duperelami tylko informuje o osiągnięciach, a nie problemach. Prezydium, które dba o naszą reprezentację powołując pełnomocników, specjalistów, którzy poprowadzą nas w świetlaną przyszłość. Prezydium, które dzięki znajomości prawa nie pozwoli nam pobłądzić w relacjach kombatant, a kombatant.

          Myślę, że dość klarownie przedstawiłem swoje spostrzeżenia mimo, że na spotkaniu nie byłem i nie ustosunkowałem się do przedstawionych komplementacji moich kolegów, ale wiem na pewno, że Prezydium i Zarząd podąża dobrą drogą samodoskonalenia, które zaowocuje szerokim poważaniem środowisk kombatanckich, szczególnie starszego pokolenia, a nam przyniesie szereg profitów związanych z bytnością w szeregach tych, którzy walkę mają za sobą. Cieszy mnie ogromnie, że mimo kombatanckiego ujednolicenia zachowujemy Oenzetowską tożsamość chociażby w fakcie noszenia błękitnych beretów i przepięknych garniturów. Raduje me serce fakt, że jest spora grupa kolegów, która nie zapomniała o mundurach i swojej przynależności do Sił Zbrojnych. Potrafi przypomnieć tym, którzy chcieliby nas umieścić w zakamarkach Lamusa o naszej wojskowej osobowości. Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni. Tak pisał, obecnie nielubiany poeta i chociaż lat minęło wiele to Kolego drogi nie zapominaj, że członkostwo twe w naszych szeregach to nie tylko znaczek w klapie, ale też powinność jeżeli będzie trzeba. Generalnie rzecz biorąc cieszy mnie ogromnie fakt mego uzależnienia, Polską i nie widzę konieczności przeprowadzenia terapii zespołowej, chociaż niektórym o to chodzi. Kochani ja też Was Kocham i radzę byście pamiętali o innych.

 

 

DZIEŃ PAMIĘCI POŚWIĘCONY POLEGŁYM NA MISJACH?

       „Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych”- tak to święto jest nazwane i jest ten dzień dla każdego weterana świętem najbardziej istotnym. Wszyscy uczestnicy działań poza granicami Polski w tym dniu jakże bliskim świętu Bożego Narodzenia, gdzie radość narodzenia tak bardzo wiąże się z kruchością naszego istnienia, zbieramy się by pamiętać o tych, którzy nie doczekali się spotkania z rodziną, bliskimi, nie cieszyli się magią świąt. Śmierć nie wybiera, doświadcza nas na każdym kroku, ale już za chwilę narodzi się On, który zaprzeczy przemijaniu i swoim istnieniem nam wskaże, że śmierć to tylko przystanek. Poświęcenie i oddanie jest nie tylko miłe nam, ale też Bogu, który sprawuje opiekę nad światem i docenia oddanie tych, którzy walczyli, walczą i będą walczyć o pokój.

        „Dzień pamięci na 21 grudnia ustanowił poprzedni szef MON Tomasz Siemoniak, decyzją wydaną w lipcu 2015 r. Argumentował on wtedy, że de facto ten dzień w wojsku już był, ponieważ co roku MON zamawiało msze św. za poległych pięciu polskich żołnierzy, w rocznicę zamachu, który jest najtragiczniejszym zdarzeniem w historii polskiego zaangażowania w misje zagraniczne”.
http://www.tvn24.pl
      Dzień pamięci, ale nie tylko poległych, nie tylko tych, którzy oddali życie w walce, ale też i tych, którzy swoim jestestwem i pokojowym działaniem oddali Polsce to co najcenniejsze, życie własne. Nie można zapomnieć kolegów misji ONZ, rozjemczych, negocjacyjnych czy obserwacyjnych. Pamięci funkcjonariuszy i pracowników, którzy służyli Polsce. Ich życie oddane bez strzału, ale w obronie pokoju samym faktem bycia i działania, musi być głośno podkreślane, a nie tylko w apelu pamięci. Wierzymy, ja wierzę, że Pan ich doceni nie tylko albumem pamięci czy statuetką. Zostaną docenieni za oddanie, szacunek i godność bycia polskim żołnierzem bez względu na polityczność. Dzień Pamięci, jakże bliski Bożemu Narodzeniu, jest nam weteranom misji, operacji, działań wojskowych bardzo bliski, bo nas łączy nie dzieli i daje nadzieję, że i o nas potomni będą pamiętać. Rest In Peace przyjaciele, póki jesteśmy będziemy o Was pamiętać. 

DZIEŃ PAMIĘCI

        W dniu 21 grudnia br. minęło cztery lata od najtragiczniejszego ataku na polskie siły misji w Afganistanie. W grudniu 2011 roku o godzinie 10.30 naszego czasu, w prowincji Ghazni na drodze oznaczonej, jako Highway 1, patrol Zespołu Odbudowy Prowincji najechał na minę pułapkę. Zginęło pięciu polskich żołnierzy. Żołnierze: mł. chor. Piotr Ciesielski, st. sierż. Marcin Szczurowski, sierż. Łukasz Krawiec, sierż. Marek Tomala i sierż. Krystian Banach zginęli na miejscu. Oddali swoje życie niosąc wsparcie i pomoc ludności cywilnej w prowincji Ghazni. Ich myśli skierowane były ku bliskim, wszak zbliżały się święta. Święta Bożego Narodzenia, których nie dane im było spędzić. Ściana Pamięci Centrum Weterana w Warszawie ma sto dwadzieścia tabliczek z nazwiskami tych, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju poza granicami Polski. Tabliczek, które przeciętnemu przechodniowi nic nie mówią. Nazwiska, nazwiska, daty, misje i tylko trzeba pamięci ludzkiej i głosu krzyczącego, że to żołnierze polscy, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju światowego. Życia, którego nie odmówili zgodnie z przysięgą.

       Mamy wiele świąt w roku związanych z pamięcią. Pamiętamy uchwalenie Konstytucji Majowej. Obchodzimy święta kościelne, narodowe, wojskowe. Pamiętamy o powstaniach i ostatniej wojnie. Świętujemy „Dzień Weterana”, ale „Dnia Pamięci” o poległych i zmarłych w misjach i operacjach wojskowych poza granicami państwa nie było. Ważnym, zatem się staje, że ten dzień grudniowy, a może w przyszłości inny, zaistniał i był godnie obchodzony. Nie ważne osobistości, nie ważne szarże, które jak liście na drzewie, co roku się zmieniają. Ważna jest pamięć i Ci, którzy istnieją w naszej świadomości i świadomości bliskich. Tegoroczne obchody „Dnia Pamięci” były naprawdę empatyczne. Apel poległych, złożenie wieńców przed pomnikiem i salwa honorowa były przygrywką do przepełnionej emocjami uroczystości wręczenia portretów żołnierzy, którzy umarli za pokój na świecie, rodzinom. Uroczystość, jakże nietypowa dla naszej popkultury i zwyczajów, przywieziona została zza oceanu przez weterana, a zarazem przedstawiciela polonii polskiej, wywołała wzruszenie i łzy nie tylko rodzin poszkodowanych. Piękny koncert Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pt. „Słowa, które znaczą”, skłonił do zadumy i refleksji, której tak, na co dzień nam tak bardzo brakuje. Spotkanie przedświąteczne z rodzinami poległych żołnierzy i weteranów zakończyło wieczór pamięci. Poniedziałek dwudziestego pierwszego grudnia br. rozpoczęty liturgią mszy świętej poświęconej pamięci tych, którzy oddali swoje życie poza granicami Polski zakończył obchody „Polish Memory Day” Polskiego Dnia Pamięci, który stanie się tradycją.      

 

KAJAKOWY SPŁYW WETERANÓW KRUTYNIA 2015

       W dzisiejszych czasach komercji i marketingu, gdzie wszystko jest do sprzedania, trudno o empatię i zrozumienie. Kupuje się produkty, informacje, wiedzę, zaangażowanie. Kupuje się uznanie, lojalność, prawdę, praktycznie to co ludzkie jest do sprzedania lub kupienia. Cieszy zatem, że w tych czasach globalizmu, nietolerancji i braku empatii zdarzają się cuda bezinteresowności i zaangażowania. Mówi się, że bogaty pragnie więcej i więcej, ale życie pokazuje, że nadmiar budzi filantropię (stgr. φιλανθρωπία philanthrōpia – dobroczynność, życzliwość; φιλάνθρωπος philánthrōpos – kochający ludzkość, działalność osób bądź instytucji, polegającą na bezinteresownym udzielaniu pomocy finansowej lub materialnej potrzebującym). Przykładem jest działalność Johna Davisona Rockefellera, który przechodząc na emeryturę poświęcił się dobroczynności. Stworzył Fundację Rockefellera, która była największą organizacją filantropijną na świecie (oddał w jej posiadanie ponad 250 mln dolarów). Okazuje się, że współcześnie w kraju nad Wisłą mamy firmę, koncern który kontynuuje dzieło humanitaryzmu. Firma, która zdobyła uznanie weteranów poszkodowanych i weteranów. Koncern, który wspiera działania Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Instytucja, która w dniu 3 kwietnia 2000 roku na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy podjęła uchwałę o przyjęciu przez Polski Koncern Naftowy S.A. nazwy handlowej ORLEN. Marka ORLEN poprzez działalność humanitarno-społeczną dociera do wszystkich środowisk. Dotarła też do weteranów. Dzięki hojności i zaangażowaniu sponsorów odbył się Pierwszy Kajakowy Spływ Weteranów „Krutynia 2015”.

            W dniach 3 – 9 sierpnia 2015 r. w stanicy wodnej PTTK Sorkwity zgromadzili się uczestnicy pierwszego „Spływu Kajakowego Weteranów Działań Poza Granicami Państwa”. W pięknych czerwonych koszulkach ufundowanych przez sponsora czterdzieści osób przez tydzień pokonywało szlak kajakowy rzeki Krutyni. Podziwiając w upalne dni mazurskie jeziora i uroczo wijące się rzeczki, które jak łączące akwedukty przestrzenne zbiorniki wodne przecinały pola i lasy urokliwych Mazur. Upał, który dokuczał w domkach na wodzie był przyjemnym urozmaiceniem kąpieli wodnej jako kąpiel słoneczna. Organizatorzy w osobach: Tomek Kloc prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych, Marek Rzodkiewicz „Komandor Spływu” wiceprezes stowarzyszenia, Janusz Raczy wiceprezes oraz Witek Kortyka sekretarz dwoili się i troili, by uczestnicy wspaniale mogli integrować się z przyrodą oraz środowiskiem weteranów. Tworząc zwarty monolit osób bez względu na wiek i doświadczenie życiowe, a połączonych przygodą i radością „pochłaniania” kajakowych doznań i wrażeń. Nie było rannych, poszkodowanych, starszych i młodych. Była radość ze wspólnego przebywania ze sobą i pokonywania wodnych odległości. Średniowieczna uczta pod patronatem „Komtura” Franciszka Rodaka w podziemiach piwnicznych w Woźnicach w rycerskich strojach i niewieścich sukniach z epoki, przeplatana rycerskimi pieśniami i zabawami zakończyła tydzień rekreacji, rehabilitacji, integracji. Wszyscy docenili otwarcie imprezy na integrację środowiska weteranów. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ reprezentowali Krystyna Supeł skarbnik Koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej oraz Artur Artecki członek Zarządu Głównego SKMP ONZ prezes Koła Nr 43. „W naszym środowisku nie ma lepszych i gorszych, poszkodowanych i nieposzkodowanych. Wszyscy jesteśmy weteranami, którzy reprezentowali swój kraj poza granicami, tylko jedni zapłacili zbyt dużą cenę i nie wolno o tym zapomnieć. Cieszy, że są wśród nas i możemy wspólnie pamiętać o Tych, którzy oddali rzecz bezcenną za bycie żołnierzem RP. Zapłacili własnym życiem – mówi Artecki. Centrum Weterana reprezentował Andrzej Korus kierownik Działu Edukacyjno-Promocyjnego, który słowem i aparatem fotograficznym skrzętnie dokumentował wyczyny weteranów na spływie kajakowym. Koleżanka Małgosia Schwarzgruber z ramienia „Polski Zbrojnej” dopingowała wszystkich do zaangażowania i radosnego podejścia do przedsięwzięcia, prezentując radość i pogodę ducha. Obecność wszystkich, pogoda, piękna przyroda oraz hojność sponsora skazały przedsięwzięcie na sukces. Pierwszy Ogólnopolski Kajakowy Spływ Weteranów „KRUTYNIA 2015” to podziękowanie za ból, cierpienie i poświęcenie. To wyraz uznania i zrozumienia. Dziękujemy.   

 

POPLENEROWA WYSTAWA WARSZTATÓW MALARSKO-FOTOGRAFICZNYCH INOWACYJNA FORMA WSPIERANIA WETERANÓW

       Warsztaty Malarsko-Fotograficzne „Śladami Józefa Chełmońskiego” to pionierski i innowacyjny projekt zrealizowany przez fundację „Nikt nie zostaje” Pani Minister Jadwigi Zakrzewskiej. W dniu 24 czerwca br. w budynku Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w holu głównym miała miejsce prezentacja efektu prac poplenerowych weteranów, weteranów poszkodowanych oraz członków ich rodzin, pragnących rozwijać swoje umiejętności w zakresie malarstwa i fotografii. Od 28 maja do 6 czerwca 2015 r. gościli w Radziejowicach. W miejscu magicznym i niezwykle ważnym dla ludzi polskiej kultury. Tworzyli i mieszkali w oddaleniu od swojej codzienności, w pałacowych pomieszczeniach, mieszczących największą w Polsce ekspozycję obrazów Józefa Chełmońskiego, Dworku Modrzewiowym znanym z pierwszej ekranizacji Pana Tadeusza z 1929 roku. Wystawę w obecności licznie zaproszonych gości udostępniła oglądającym pani minister Jadwiga Zakrzewska, pięknymi słowy wprowadzając w tematykę i założenia warsztatów,  których przewodnim mottem było uaktywnienie twórcze środowisk weteranów i ich rodzin. Przedstawione prace zasługują na uznanie i śmiało można powiedzieć, że cel został osiągnięty.  Cieszy fakt, że są jeszcze w naszym parlamencie politycy, którym dobro człowieka, weterana jest sprawą najważniejszą. Cieszy, że stwarza się warunki edukacji i samorealizacji tych, którzy poświęcili się dla społeczeństwa. Dziękujemy Pani Minister.

PARCIE NA SZKŁO

      „Prezesie, jak prezes jedzie do Bydgoszczy żeby tylko znowuż zabłysnąć to my to mamy głęboko w tylnej części ciała tak poniżej pasa i nie ważne, z której strony” takimi słowy zostałem przywitany w dniu 27 maja br. na spotkaniu przedwyjazdowym. Zaskoczony agresją i zarzutami żądałem wyjaśnień wszak jesteśmy stowarzyszeniem przyjaciół, kolegów nie układów i zależności. Okazało się, że mam zbyt silne „parcie na szkło”, czyli lubię być w świetle uwagi mediów zapominając o koleżankach i kolegach. Nie pomogły tłumaczenia, że to przecież z myślą o naszym kole, że moja osoba to oni i że ja sprzedaję nasze doświadczenia, jako wspólne osiągnięcia. Stwierdzili jednogłośnie, że jak zobaczę „koryto” zapominam o wszystkim. Obiecałem poprawę i godne wspieranie, opiekę i zadbanie.

            W dniu dwudziestego ósmego miesiąca maja bieżącego roku zebraliśmy się tak gdzieś około trzynastej w południe w recepcji hotelu „Focus” w Bydgoszczy, gdyż takie otrzymaliśmy wytyczne. Jakież było moje i moich przyjaciół zaskoczenie, kiedy okazało się, że prezes, czyli moja skromna osoba ponownie został wyróżniony pobytem w innym hotelu, z daleka od swoich podopiecznych. Wzrok wszystko mówił, nawet nie próbowałem wyjaśniać. Posłuszny wytycznym gospodarza udałem się w miejsce odosobnienia, zdając sobie sprawę, że jest to kara za moją niepokorność. Jednak przyjaciele ponownie uznali to za wyróżnienie. Co bym nie powiedział to i tak będzie „padać”. Nie trzeba było długiego dochodzenia, żeby się przekonać, że wszyscy dysydenci są daleko od mojego odosobnienia wraz z moimi delegatami rodzimego koła. Zostałem skazany na banicję, ale w przekonaniu przyjaciół wyróżniony jedynką w hotelu prominentów pozostałych. Dyplomatycznie rzecz ujmując siedź cicho i nie podskakuj.

            Burzy to wszystko idee mojego rozumienia przesłania działania stowarzyszenia, jakie spoczywają na nas wszystkich. Idee bezinteresownego zaangażowania w kształtowanie postaw patriotycznych i społecznego wspierania wartości moralnych tak bardzo ważnych w dzisiejszych czasach, a polegających na bezinteresownym umiłowaniu ojczyzny. Gry, których nie rozumiem i nie popieram służące pozornemu dowartościowaniu jednostek prowadzone są na coraz większym poziomie korelacji społecznych, które zakłócają istotę współczesnego patriotycznego przesłania. Wolność, wierność, oddanie, praworządność, honor, zaangażowanie to wartości, które powinny łączyć nie dzielić, tak przynajmniej ja to interpretuję. Małostkowość, nieszczerość, fałsz i obłuda niszczy wszystko to, co w założeniach powinno być słuszne. Podział na lepszych i gorszych, na starych i młodych nie jednoczy środowiska, lecz je dzieli. Na szturmanów i dziadów z błękitem na skroni budzących zażenowanie i jednocześnie tło dla twardzieli. Tak ja odebrałem przekaz święta Dnia Weterana w Bydgoszczy.

            Dziękuję przyjaciołom, że mi oczy otworzyli i mogłem spojrzeć na święto z innej perspektywy. Nie oceniam uroczystości, bo była piękna i dostojna. Oceniam zachowanie peacekeeperów, byłych wojowników o wolność i pokój na świecie. Władza, jaka jest to każdy widzi. „Tryndy” też są znane, dziwi brak poczucia godności i honoru tych, którzy uważają się za orędowników oenzetowskich ideałów. Parcie na szkło, uznanie, dowartościowywanie jest silniejsze niż poczucie osobistej godności, szacunku do siebie. Od więzi ze społecznością tych, którzy dziś nie są w stanie związać koniec z końcem, których nie stać na przyjazd do Bydgoszczy, by świętować. Tych, którzy nawet kosztem osobistych wyrzeczeń zdecydowali się jednak na przybycie, ale są tłem dla innych. Tych, którzy zasłużyli na wyróżnienie, a jednak ich nie doceniono zamiast tego budując pozorne więzi społeczne przeszłych ideałów. To jest chore. Znając swoje miejsce w szyku trzeba też rozumieć, co to jest więź społeczna weteranów i co to jest godność. Układy, koneksje tego nie zastąpią, trzeba szanować siebie i szanować swoje środowisko. Przykro mi było widzieć, pomny uwag przyjaciół, że nie tylko ja dałem się ponieś słabościom. Parcie na szkło to ogólnie przyjęta metoda zaistnienia w strukturach kierowniczych naszego stowarzyszenia, nie mówię o prezesie, bo ktoś musi nas reprezentować. Naszym zadaniem jest przede wszystkim wyjście do kół oraz ich wsparcie w działaniu. Docenienie ich dokonań, otwarcie na potrzeby, wspieranie w przedsięwzięciach. Wierzę, a wiara jest ma słuszna, że tak jak w wojsku dowódca, który stoi za swoimi żołnierzami to dobry dowódca, tak w stowarzyszeniu jest ważniejsza więź z kołami i ich reprezentowanie niż układność z instancjami, którym nasza działalność jest tłem politycznych rozważań i zawiłości. Chyba, że chodzi o stanowiska, a to już inna polityka, inna bajka.   

DZIEŃ WETERANA W BIAŁEJ PODLASKIEJ

         W dniu 23 maja br. w Kościele Garnizonowym w Białej Podlaskiej o godzinie 12.00 członkowie bialskiego Koła Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ rozpoczęli uroczyste świętowanie Międzynarodowego Dnia Uczestników Misji Pokojowych ONZ i Dnia Weterana działań poza granicami państwa mszą za poległych i zmarłych kolegów. Mszę celebrował ksiądz kapelan ppłk SG Mirosław Kurjaniuk. W pięknej homilii podkreślił istotę działalności weteranów polegającą na kultywowaniu i promowaniu pamięci dokonań pokoleń misjonarzy, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w historii Polski jako orędownicy pokoju na świecie. Koło bialskie liczące dwudziestu ośmiu weteranów funkcjonujące na Południowym Podlasiu od 2008 roku z każdym rokiem poszerza swoje szeregi. Budzące sensację na początku swojej działalności błękitnymi beretami staje się nieodzownym elementem każdej patriotycznej uroczystości, spotkania czy prelekcji. Weterani misji pokojowych, członkowie stowarzyszenia realizując spotkania z młodzieżą, wystawy, konkursy przybliżają młodym adeptom patriotycznych postaw tak istotne wartości jak godność, honor, wolność i sprawiedliwość nie zapominając o wartościach chrześcijańskich.

       Raz w roku, w dniu 29 maja obchodzą swoje święto. Decyzją Wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka w tym roku Dzień Weterana działań poza granicami państwa obchodzony będzie w Bydgoszczy. Bialskie koło czynnie uczestniczy w działalności stowarzyszenia i czynnie uczestniczy w organizowanych na szczeblu centralnym przedsięwzięciach. Dziesięcioro weteranów z Koła NR 43 SKMP ONZ weźmie udział w centralnych obchodach święta weterana. Nie zapominając o kolegach, którzy ze względów zdrowotnych czy finansowych nie mogą pojechać na centralne uroczystości zorganizowano święto weterana w dniu 23 maja br. Piękna msza, celebrowana przez księdza kapelana Mirosława Kurjaniuka. Przejazd do pobliskiego Ortela Książęcego, zbiórka o charakterze wojskowym z przywitaniem gości w osobach księdza kapelana, przedstawiciela Stowarzyszenia Związku Żołnierzy Wojska Polskiego mjr rez. Jerzego Szyca, wręczenie odznaczeń i przyjęcie nowych członków, zawody strzeleckie z broni pneumatycznej oraz biesiada to nieliczne atrakcje święta Weterana bialskiego garnizonu. Wyróżniono odznaczeniem Akademickiego Koła SKMP ONZ „Gwiazda Weterana” weterana poszkodowanego st. kpr. rez. Radosława Nowaka. Przyjęto w szeregi bialskiego koła por rez. Adama Smolińskiego oficera korpusu Żandarmerii Wojskowej. W konkursie strzeleckim pierwsze miejsce zdobył Józef Sykterz, drugie Marian Pękala trzecie Grzegorz Gawda. Uroczystości zorganizowane w plenerze w warunkach polowych zakończyły się wspólną biesiadą do późnych godzin wieczornych.    

„BIESZCZADY 2015”

     „Marsz weterana” pierwsza w Polsce zorganizowana przez weteranów-kombatantów Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych (SKMP) ONZ impreza turystyczna mająca na celu integrację środowiska tych, którzy byli, wrócili i możliwe, że będą na misjach pokojowych pod patronatem Organizacji Narodów Zjednoczonych. My nie dzielimy, lecz łączymy środowisko, społeczność polską i międzynarodową w idei współpracy, integracji, działalności na rzecz pokoju na świecie. Cel, który nam przyświeca to stworzyć społeczność, której głównym przesłaniem jest wolność i pokój, jako dobro nieodzowne dla każdego człowieka. Zaprosiliśmy weteranów poszkodowanych, weteranów, kombatantów misji pokojowych z Polski i zagranicy, wszystkich służb, grupy paramilitarne, strzelców. Wszystkich, którym mundur, sprawność fizyczna czy zwykła ludzka potrzeba spotkania się w środowisku tych, którzy potrafią zrozumieć, że „Weteran, Kombatant, człowiek zaangażowany w sprawy pokoju i obrony ojczyzny to brzmi dumnie. Bycie takim człowiekiem to zaszczyt”. Spotkaliśmy się w Smereku „Niemczukówka” w dniu 23 kwietnia 2015 r.

         „Marsz Weterana – BIESZCZADY 2015” to wydarzenie historyczno-turystyczno-krajoznawcze, którego celem było utrwalenie i podkreślenie konieczności zachowania pamięci o ofiarach II wojny światowej i okresu powojennego. Upamiętnienia miejsc historycznych wydarzeń, czynów zbrojnych i innych form działalności niepodległościowej, męczeństwa i represji, a także upamiętnienia osób związanych z tymi wydarzeniami. Przybliżono i pokazano młodzieży, kombatantom, weteranom piękną bieszczadzką przyrodę oraz wydarzenia historyczne, które spowodowały, że ziemia ta spłynęła krwią ludzką w wyniku nacjonalistycznych działań strony polskiej i ukraińskiej.

       Bieszczady okresu II wojny światowej i lat powojennych to obraz represji ze strony OUN-UPA. Aktów przemocy, wyniszczenia obywateli polskich, żydowskich, protestantów, katolików którzy od wieków wspólnie zamieszkiwali ludne tereny południowo – wschodniego Podkarpacia. Bieszczady to też teren działań odwetowych Ludowego Wojska Polskiego zakończonych operacją „Wisła”. Bieszczady przesiąknięte są krwią i tragedią ludzką.

     Weterani, kombatanci misji pokojowych, którzy od ponad sześćdziesięciu lat uczestniczą w misjach pokojowych z ramienia ONZ, walcząc o utrzymanie pokoju na świecie nie mogą być obojętni na bolesne rany narodów w trudnych latach wojenno-powojennych. Piękno „Bieszczadu” nie może zacierać pamięci tych, którzy chcieli tylko żyć w pokoju w wolnej Polsce. Każdy Polak młody czy stary musi mieć świadomość, że są miejsca na tej pięknej ziemi, w których posiadanie tożsamości narodowej  oznaczało oddać życie. Oni zasłużyli na pamięć i my to przypominamy.

       Wprowadzić w czyn słowa nie jest rzeczą prostą. Jest w narodzie naszym taki opór materii polegający na tym, że decydenci lubią sukcesy nie lubią porażki. Idea „Marszu Weterana” na terenach polskich zrodziła się na Słowacji w Smrekovicy w 2012 roku. Zarząd Główny poparł idee, a swój akces do realizacji zgłosili koledzy z koła krakowskiego oraz radomskiego pod patronatem Prezydium Zarządu Głównego. Skończyło się na planach, bo niestety z przyczyn formalnych Ministerstwo Obrony Narodowej projekty odrzuciło. Jest dziwną sprawą, jak to było w czasach wojny światowej, że ludzie prą do działania, góra wykazuje się rozsądkiem. Wiele pomysłów nie ujrzało, by dnia dzisiejszego gdyby nie „doły”. Bydgoszcz z nadaniem imienia szkoły „Misji Pokojowych ONZ”, sztandaru oraz ronda im. ONZ. Sztandar stowarzyszeniowy w kole w Jarosławiu. Nadanie imienia oraz sztandaru szkole w Międzyrzecu Podlaskim „Żołnierzy Błękitnych Hełmów”. Spotkania z młodymi i promocja wystawy „Wojsko Polskie w Misjach poza granicami Państwa”. Podpisywanie umów współpracy z klasami mundurowymi np. w Siedlcach i Radomiu. Konkursy literackie w Opolu. Szkolenia i uczenie młodzieży patriotyzmu i wiedzy obywatelskiej. Piękny pamiątkowy medal Koła Akademickiego AON „Gwiazda Weterana” i wreszcie po latach niemożności „Marsz Weterana – BIESZCZADY 2015”, który mimo nacisków z góry, obietnic oraz odizolowania doszedł do skutku. Niemożność można zwyciężać!

       Wiara ludzi, przekonanie oraz zaangażowanie przenosi góry. Osamotnieni w swych staraniach koła dopięły celu. Koło nr 34 SKMP ONZ w Ostrowie Wielkopolskim z prezesem Jackiem Bilkowski, Koło nr 45 SKMP ONZ w Radomiu z prezesem Edwardem Kowalewskim, Koło nr 49 SKMP ONZ w Wałczu z prezesem Grzegorzem Murynem, Koło nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej z prezesem Arturem Arteckim. Duchowego, merytorycznego oraz czysto ludzkiego wsparcia w trudnych chwilach rezygnacji udzielał płk dr Jerzy Banach z koła Nr 5 Wrocław. Nie było nas wielu, ale Sparty też broniło tylko trzystu i przeszli do historii. Dwadzieścia dwie osoby z wymienionych kół oraz sympatycy naszego stowarzyszenia przecierali szlak inicjatywy „Działania” nie opowiadania o przeszłych czasach. Z uznaniem spotkali się koledzy; Cezary Jawoszek, który jako stary bieszczadnik rozweselał nas muzyką swej gitary oraz kolega Janusz Szywała, który mimo odległości (Norwegia) przyjechał by weteranów bieszczadzkich wspomagać.

    Koleżanki, Koledzy dzielnie uczestniczyli w bieszczadzkich wędrówkach, których urozmaiceniem były ćwiczenia wojsk polskich i kanadyjskich na szlakach bieszczadzkich wędrówek. Cieszyliśmy się uznaniem i poszanowaniem wojska obu nacji zazdroszcząc im wspaniałej kondycji fizycznej. Pogoda dopisała, nastroje też i mimo, że tragedia spartańska źle się zakończyła to „Marsz Weterana – BIESZCZADY 2015” można uznać za sukces.

          Wielkie podziękowania składamy prezesowi SKMP ONZ gen. bryg. w stanie spoczynku Stanisławowi Woźniakowi, który mimo swojej nieobecności wspierał nas medialnie. Dziękujemy wójt Gminy Cisna Pani Renacie Szczepańskiej, która zaszczyciła nas swoją osobą i rozpoczęła marsz. Dziękujemy gospodarzom Niemczukówki Małgosi i Wiesławowi Niemczuk, którzy zapewnili godne warunki egzystencji po trudach włóczęgi. Dziękujemy Koleżankom, Kolegom, że zaszczycili nas swoją obecnością, by „Marsz Weterana – BIESZCZADY 2015” mógł przejść do historii z godnością.          

BENEMERENTI

         Jeszcze miesiąc temu nie byłbym wstanie Państwu powiedzieć co to jest „Benemerenti”, czego dotyczy nazwa i co się z nią wiąże. „Dyplom Benemerenti („dobrze zasłużonym”) Ordynariatu Polowego WP został ustanowiony dekretem biskupa polowego WP gen. dyw. Sławoja Leszka Głódzia z dnia 23 lutego 1995 r. Przyznawany jest „dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom, jakimi w życiu jednostki i społeczeństwa są prawda i sprawiedliwość”. Jako pierwsi – w 1995 r. – wyróżnienie to otrzymali red. Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera” i ówczesny rzecznik prasowy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej mjr Eugeniusz Mleczak”
http://ekai.pl/diecezje/ordynariat-polowy/x85356/warszawa-wreczenie-dyplomow-benemerenti-ordynariatu-polowego/
Informacje zaczerpnięte ze strony ekai.pl do uzyskania w szerszym zakresie pod przedstawionym linkiem.

            Rozmowa grudniowa z wiceprezesem SKMP ONZ płk rez. Waldemarem Wojtanem dotycząca oferty dla koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej uczestniczenia w spotkaniu noworocznym z Biskupem Polowym Wojska Polskiego Józefem Guzdkiem była propozycją nie do odrzucenia, a wręcz wyróżnieniem. Koleżanka Krystyna Supeł oraz koledzy Ryszard Artyszuk, Michał Doroszuk, Artur Artecki też tak ją potraktowali. Czekaliśmy z niecierpliwością na zaproszenie. Poczta w okresie świąt zawiodła. Niestety nie wszyscy otrzymali piękne zaproszenie od Jego Ekscelencji z mottem „Ad majorem Dei gloria” „Do największej świetności” z okazji 24 rocznicy odnowienia Ordynariatu Polowego oraz doroczną uroczystość wręczenia wyróżnienia BENEMERENTI przyznawanego w dowód uznania za wierność wartościom ważnym w życiu osobistym i społecznym.

            W dniu 10 stycznia br. w godzinach wieczornych w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie miała miejsce XXI Gala, podczas której ogłoszono laureatów nagród Ordynariatu Polowego Benemerenti. Za „wszechstronne wsparcie okazywane żołnierzom, policjantom i cywilnym ekspertom, którzy pod błękitną flagą ONZ służyli sprawie pokoju i braterstwa wśród narodów świata” kapituła nagrody Benemerenti uhonorowała Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Zaszczytu otrzymania nagród Benemerenti 2015 przyznawanych przez Biskupa Polowego Wojska Polskiego dostąpili również: Liga Katolicka Pomocy Religijnej Polsce i Polonii, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” oraz Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

            Zaszczyt, duma, satysfakcja oraz słowa prezesa – „Dzisiejsze wyróżnienie traktuję, jako wyraz uznania roli naszego Stowarzyszenia w promowaniu osiągnięć Polek i Polaków w służbie na rzecz pokoju. Za pracę nad integracją środowiska weteranów i pomoc potrzebującym. Generał Woźniak podkreślił, że na działalność Stowarzyszenia składa się społeczna praca bardzo wielu osób i środowisk, żołnierzy, dyplomatów, prawników, tłumaczy i kapelanów. – Byliśmy ambasadorami Polski w świecie i świata w Polsce. Generał Woźniak podzielił się również wspomnieniem, z wizyty Jana Pawła II na Bliskim Wschodzie w 1997 roku. Jak powiedział, miał okazję w imieniu żołnierzy ONZ witać Ojca Świętego, który przekazał pozdrowienia dla wszystkich uczestników misji pokojowych i słowa Jezusa z Góry Błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”.
http://skmponz.pl/skmp-onz-wsrod-laureatow-benemerenti-2015/

            Wsparciem duchowym były słowa Jego Ekscelencji – „To pocałunek złożony na ręce tych, którzy działają w celu wspólnych działań Polaków, na wschodzie i na zachodzie, działań łączących nas jako jeden naród i szanujących się wzajemnie”. Dyplom Benemerenti („dobrze zasłużonym”) Ordynariatu Polowego WP przyznawany jest dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom, jakimi w życiu jednostki i społeczeństwa są prawda i sprawiedliwość”.
http://www.ordynariat.wp.mil.pl/pl/628_18982.html

            Wielkim wyróżnieniem były słowa Wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka – „Serdecznie gratuluję i dziękuję nagrodzonym. Szczególne słowa kieruję do osób związanych z wojskiem. Realizujemy wiele wspólnych przedsięwzięć, aby służyć weteranom”.
http://mon.gov.pl/…/2015-01-10-wyroznienia-benemerenti/
.

            Prezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ gen. bryg. w st. spocz. dr Stanisław Woźniak został odznaczony medalem „Milito Pro Christo” (łac. Walczę dla Chrystusa), odznaczeniem Ordynariatu Polowego WP, przyznawanym corocznie dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom oraz wytrwale służą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Swą postawą i zaangażowaniem świadczą prawdzie o losach Narodu Polskiego oraz wspierają duszpasterstwo wojskowe.

       Dumni jesteśmy z faktu, że znaleźliśmy się w gronie wyróżnionych. Cieszy i nobilituje fakt, że zdobyliśmy uznanie Jego Ekscelencji Biskupa Polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka. Dyplom (kopia), który otrzymało stowarzyszenie znajdzie chlubne miejsce w siedzibie Koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej w Wojskowej Komendzie Uzupełnień w Białej Podlaskiej. 

PSYCHOLOGIA WOJSKOWA W SŁUŻBIE WOJSKU I WETERANOM

       W dniach 26 – 28 marca br. w Jachrance koło Warszawy odbyła się odprawa koordynacyjna dla psychologów wojskowych oraz przedstawicieli stowarzyszeń. Odprawę przeprowadził Oddział Społecznych Problemów Służby i Profilaktyki Departamentu Wychowania i Promocji Obronności reprezentowany przez Panie ppłk Agnieszkę Gumińską i Małgorzatę Łuniewską. W odprawie uczestniczyli  koordynatorzy psycholodzy Rodzajów Sił Zbrojnych, Służby Zdrowia Ministerstwa Obrony Narodowej. Zaproszonymi gośćmi byli:

- Pani Monika Nosek – Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy;

- ppłk rez. Tomasz Zdziarski – Stowarzyszenie Rannych i                             Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Państwa;

- ppłk rez. Artur Artecki – Stowarzyszenie Kombatantów Misji                       Pokojowych ONZ.

      Po formalnościach związanych z zapoznaniem przebiegu odprawy oraz przedstawieniu uczestników, gościom udostępniono informacje dotyczące specyfiki i złożoności służby psychologicznej w wojsku. Jej aspektach, problemach w realiach współczesnego wojska. Podkreślono złożoność zadań oraz ich interpretacji w strukturach Sił Zbrojnych RP, które spotkały się z dużym zainteresowaniem przedstawicieli stowarzyszeń. Wielkim zaskoczeniem była informacja, że w Wojsku Polskim liczącym 90 tys. żołnierzy oraz 30 tys. przedstawicieli Narodowych Sił Rezerwowych pracuje 175 psychologów w tym 14 w mundurach. Odprawa pozwoliła wymienić się spostrzeżeniami dotyczącymi problematyki służby. Uczestnicy w emocjonalnych wystąpieniach przekazali swoje uwagi i propozycje. Uznano, że wskazane jest organizowanie kolejnych spotkań celem doinformowania stron o działalności oraz nagłośnieniu i zwróceniu uwagi na problemy służby psychologicznej Sił Zbrojnych RP.

       W trakcie obrad pewnym zaskoczeniem dla gości były informacje dotyczące faktów, że pracodawca jest elementem kształtującym realia służby nie organ prowadzący. Forma rozkazowo nakazowa, tak charakterystyczna w wojsku, jest czynnikiem ograniczającym złożoność działalności psychologicznej związanej z problemami w służbie, a tym samym i w profilaktyce. Istota psychologii w wojsku jest traktowana marginalnie niczym BHP, czy PPOŻ, które to przedsięwzięcia, w sytuacjach kryzysowych znajdują swoje miejsce, w codziennej służbie zasługują jedynie na uwagę. Dowódcy znając realia służby wojskowej zawsze wybiorą wyszkolenie i zgranie wojsk kosztem terapii grupowej. Umiejętnością godną mistrza jest to, niczym w kulturze Chin czy Japonii, aby te dwa aspekty spraw umiejętnie pogodzić. Armia wyszkolona, ale słaba psychicznie nigdy nie wygra bitwy czy wojny.

       Służba psychologa wojskowego wymaga umiejętności kojarzenia spraw wojskowych z aspektami psychologicznego wykształcenia. Żadna szkoła cywilna nie posiada doświadczenia w problematyce psychologii wojska. Wiedzę tę się nabywa w drodze służby, zrozumienia istoty dowodzenia, odpowiedzialności, dyscypliny lub studiowania „Sztuki Wojny” Sun Tzuna. Mamy w służbie nieliczną grupę profesjonalistów, których powinniśmy wykorzystać w budowaniu przyszłości polskiej armii.

       Stowarzyszenia oceniając dokonania służby psychologicznej w Wojsku Polskim stwierdziły konieczność otwarcia jej na potrzeby wojska, a nie odwrotnie. Wielokrotnie klient obawia się kontaktu z psychologiem z uwagi na swą pozycję w społeczności wojskowej. Wydaje się słusznym, by technika goszcząca w naszym życiu codziennym, ułatwiła kontakty psycholog-klient np. przez Skypeja. Psycholog musi być w ścisłym kontakcie z pracodawcą oraz mieć jego zrozumienie i wsparcie. Konieczne jest zapoznanie pracodawców z problematyką psychologii w wojsku. Nieodzowne są szkolenia jak w przypadku BHP. Muszą być niczym SOP-y opracowane procedury postępowania w sytuacjach kryzysowych, które w przypadku braku psychologa, co wydaje się w obecnej sytuacji sprawą nagminną, umożliwią udzielenie pomocy klientowi w sytuacji kryzysowej. Psychologia wojskowa musi swym zakresem obejmować będących w służbie, poza służbą oraz w przygotowaniu do służby. Zwolnienie ze służby żołnierza nie zwalnia od odpowiedzialności za jego przyszłość instytucji, która go zatrudniała. Wymagając pracy w stresie i zagrożeniu życia wymagany jest rewanż. Tak jak parafie wyznaniowe mają swoje spisy wiernych, tak służba psychologii wojskowej powinna posiadać informacje o tych, którzy znajdowali się w sytuacjach kryzysowych, mimo, że nie okazywali objawów po traumatycznych. Wskazana jest kontrola i nadzór w myśl zasady profilaktyki, że lepiej jest przeciwdziałać niż leczyć. Służba psychologii wojskowej jest służbą konieczną i niezbędną we współczesnej armii, tylko musi spotkać się ze zrozumieniem.