GŁOS WOŁAJĄCEGO NA WETERAŃSKIEJ PUSZCZY

           To staropolskie powiedzenie, jakże trafnie oddaje tematykę felietonu, który powstaje. Felietonu, który piszę z pewną dozą niepokoju czy dobrze czynię. Rozsądek podpowiada, że to mało dyplomatyczne, ale emocje nie każą milczeć. Zresztą, każdy wojskowy w swym sumieniu musi rozważyć czy ma charakter czy jest marionetką. Piszę, bo wydaje się, może zarozumiale, ale weterani czytają czasem to co pomyśli ma głowa w aspekcie sytuacji naszej. Zatem przedstawmy fakty obecnych uwarunkowań w wojsku. Najpierw pozytywy. Sytuacja ekonomiczna w obecnych czasach jest jedną z najlepszych po polityczno-społecznych zmianach. Usunięto ograniczenie służby szeregowych w wojsku. Przyspieszono awanse i wyznaczanie na stanowiska, co prawda niezgodne z kwalifikacjami lecz zgodnie z przekonaniami i zaangażowaniem. Podniesiono zarobki i co najważniejsze uruchomiono społeczne poparcie w tworzenie militarnych struktur Obrony Narodowej. Młodzież, grupy paramilitarne oraz społeczność tym faktem są zachwycone. Obserwator z zewnątrz, z zagranicy wschodniej, powinien być zaniepokojony w ocenie obywateli naszych. Czy tak jest faktycznie? Odpowiedź w mej ocenie jest twierdząca lecz ukierunkowana przeciwnie. Wszyscy chodzą do cerkwi się modlą, by trwało to jak najdłużej. Argumenty, proszę. Jeżeli chodzi o służbę zasadniczą to tylko mam nadzieję, że egzaminy kondycyjne będą weryfikowały zdolność bojową szeregowych po czterdziestce. Awanse, które były związane ze stażem i umiejętnościami w służbie, a dziś powiązane z politycznym kręgosłupem nie wpłyną na umiejętności dowódcze, moralność i tak zwaną wojskową, wyniesioną w drodze szkolenia i działań kindersztubę. Aspekt finansowy jest elementem decydującym i wcale się nie dziwię, że koledzy patrzą za kasą, a nie polityczno-militarnymi aspektami naszej polskiej sytuacji. Każdy chce żyć dostatnio i godnie, co w odczuciu szeregowych żołnierzy zostało zapewnione. Problem tkwi w poczuciu godności i umiłowania ojczyzny. Dowódcy, których przez lata szkolono inwestując zarobione przez społeczeństwo pieniądze, by potrafili dowodzić i dbać o bezpieczeństwo nasze zostają zmuszeni do zmiany priorytetów z obronnych na polityczne. Niepokornych spotyka słuszna kara poniżenia i wyalienowania. Nie dość na tym, upolitycznia się armię bardziej niż w poprzedniej epoce, tylko patrzeć jak pojawią się Oficerowie Wewnętrznego Zaangażowania, oczywiście nie mylić z – „Politycznymi”, bo to przecież źle się kojarzy. Nad wojskiem trzeba pracować ideologicznie podobnie, jak nad narodem jeżeli chce się wygrać kolejne wybory. Boli tylko, że w tej pogoni za władzą ginie gdzieś wątek członkostwa w UE i NATO. Dziwi, że te organy milczą jeżeli chodzi o obronność przecież nie tylko Polski. Możliwe, że jako rezerwista – jeszcze –  o czymś nie wiem.

            Po tej dość głębokiej analizie wkraczam w temat istotny dla weteranów. Jak jest, każdy weteran, kombatant wie i czuje. Mamy ustawę (jeszcze), mamy powiązania światowe, mamy też i podział wewnętrzny. Zamiast Weterana mamy zróżnicowanie na weterana poszkodowanego i weterana. Jestem wstanie się z tym pogodzić, ale nie rozumiem, że władze widząc poszkodowanych nie widzą problemu pozostałych, którzy wrócili z misji w inny sposób pokiereszowani. W moim kole Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ mam kolegów, którzy do tej pory wiele lat po misji borykają się z problemami, które tkwią w ich psychice. Darmowe porady psychologiczne nie pomogą w zabezpieczeniu potrzeb egzystencjalnych. Boli zatem oficjalne pismo MON do jednostek wojskowych, że tylko Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych oraz Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Poległych są godne do otrzymania jednego procentu z naszych podatków. Już w zeszłym roku w trakcie obchodów „Dnia Weterana” w Warszawie były zgrzyty związane z obchodami przez Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Nie dziwi zatem marginalizacja naszego święta i przeniesienie obchodów do Giżycka. Warszawa, Wrocław, Szczecin, Bydgoszcz, Warszawa miał być Kraków, a jest Giżycko. Nie dość na tym dostąpiliśmy zaszczytu wyłonienia z ponad tysiąca osób sześćdziesięciu, którzy będą reprezentować naszą społeczność. Rozumiem brak finansów na rekompensatę zakwaterowania i wyżywienia, ale mam pytanie – Czyje to święto? Wojska Polskiego czy tych, którzy będąc żołnierzami, poza granicami godnie reprezentowali kraj i Siły Zbrojne. Dlatego proszę mi wybaczyć, że nie mogę udawać, że deszcz pada, kiedy traktuje się moich kolegów, jako konieczność, nie będę uczestniczył w przedsięwzięciu, bo jestem żołnierzem nie politykiem. Odczucia moje dlatego się z nimi dzielę, ale nie mogę i nie chcę zabronić udziału w uroczystościach w Giżycku innym, bo to każdego, jak zaproszenie Ministra Obrony Narodowej, jest to decyzja osobista. Proszę jedynie tylko kolegów, którzy się spotkają w Rynii, by się zastanowili nad tematem tożsamości naszej i może zaczęli brać przykład z prawdziwych wojskowych, których umiłowanie Ojczyzny skłoniło do przejścia do rezerwy, nie spoczynku.  Którzy w mojej ocenie są prawdziwymi weteranami z krwi i kości.

DZIEŃ PAMIĘCI POŚWIĘCONY POLEGŁYM NA MISJACH?

       „Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych”- tak to święto jest nazwane i jest ten dzień dla każdego weterana świętem najbardziej istotnym. Wszyscy uczestnicy działań poza granicami Polski w tym dniu jakże bliskim świętu Bożego Narodzenia, gdzie radość narodzenia tak bardzo wiąże się z kruchością naszego istnienia, zbieramy się by pamiętać o tych, którzy nie doczekali się spotkania z rodziną, bliskimi, nie cieszyli się magią świąt. Śmierć nie wybiera, doświadcza nas na każdym kroku, ale już za chwilę narodzi się On, który zaprzeczy przemijaniu i swoim istnieniem nam wskaże, że śmierć to tylko przystanek. Poświęcenie i oddanie jest nie tylko miłe nam, ale też Bogu, który sprawuje opiekę nad światem i docenia oddanie tych, którzy walczyli, walczą i będą walczyć o pokój.

        „Dzień pamięci na 21 grudnia ustanowił poprzedni szef MON Tomasz Siemoniak, decyzją wydaną w lipcu 2015 r. Argumentował on wtedy, że de facto ten dzień w wojsku już był, ponieważ co roku MON zamawiało msze św. za poległych pięciu polskich żołnierzy, w rocznicę zamachu, który jest najtragiczniejszym zdarzeniem w historii polskiego zaangażowania w misje zagraniczne”.
http://www.tvn24.pl
      Dzień pamięci, ale nie tylko poległych, nie tylko tych, którzy oddali życie w walce, ale też i tych, którzy swoim jestestwem i pokojowym działaniem oddali Polsce to co najcenniejsze, życie własne. Nie można zapomnieć kolegów misji ONZ, rozjemczych, negocjacyjnych czy obserwacyjnych. Pamięci funkcjonariuszy i pracowników, którzy służyli Polsce. Ich życie oddane bez strzału, ale w obronie pokoju samym faktem bycia i działania, musi być głośno podkreślane, a nie tylko w apelu pamięci. Wierzymy, ja wierzę, że Pan ich doceni nie tylko albumem pamięci czy statuetką. Zostaną docenieni za oddanie, szacunek i godność bycia polskim żołnierzem bez względu na polityczność. Dzień Pamięci, jakże bliski Bożemu Narodzeniu, jest nam weteranom misji, operacji, działań wojskowych bardzo bliski, bo nas łączy nie dzieli i daje nadzieję, że i o nas potomni będą pamiętać. Rest In Peace przyjaciele, póki jesteśmy będziemy o Was pamiętać. 

KONGRES ORGANIZACJI PROOBRONNYCH PAŃSTW CZŁONKOWSKICH NATO

        „Kongres Organizacji Proobronnych Państw Członkowskich NATO to dwudniowe wydarzenie z udziałem przedstawicieli organizacji z Polski oraz innych państw członkowskich NATO oraz innych krajów europejskich, mające na celu prezentację potencjału oraz liczebności istniejących formacji proobronnych w Polsce i krajach członkowskich NATO, wymianę doświadczeń oraz stworzenie dzięki temu solidnych podwalin merytorycznych pod tworzenie struktur Obrony Terytorialnej w Polsce.” Tyle informacji z ulotki programowej Kongresu. Obrady realizowane w ramach Targów Proobronnych „Pro Defence 2016” w mieście Ostróda w dniach 1 – 3 czerwca br. Duża sala kongresowa pomieściła przedstawicieli organizacji proobronnych, uczniów klas mundurowych, przedstawicieli władz samorządowych, stowarzyszeń oraz współorganizatorów czyli Ministerstwa Obrony Narodowej, a dokładnie Biura do Spraw Proobronnych MON oraz Stowarzyszenia obronnego FIA. Moderatorem kongresu był prezes FIA Karol Bandurski. Jednak mentorem całego przedsięwzięcia okazał się dyrektor Biura do Spraw Proobronnych MON Waldemar Zubek. Wprowadzenie w problematykę oraz naświetlenie działania w procesie budowania Obrony Terytorialnej wzbudziło zainteresowanie nie tylko uczestników obrad, ale też licznie zgromadzonych mediów krajowych i zagranicznych.

      Z wielkim zainteresowaniem zgromadzonych spotkało się wystąpienie pełnomocnika MON do spraw utworzenia Obrony Terytorialnej Kraju dr. Grzegorza Kwaśniaka. W wystąpieniu swym przedstawił aktualny przebieg prac nad tworzeniem Obrony Terytorialnej. Trzeba przyznać, że tempo prac budzi podziw i entuzjazm szczególnie młodych mieszkańców miast i wsi, którzy z wielkim zainteresowaniem wysłuchali informacji. Uczniowie klas mundurowych, organizacje proobronne, grupy paramilitarne wielokrotnie deklarowały swój akces uczestniczenia w przedsięwzięciu dlatego też z wielkim zadowoleniem powitali wysokie zaangażowanie prac nad tworzeniem Obrony Terytorialnej Kraju. Ciekawym momentem wystąpienia pełnomocnika ds. utworzenia OT było przedstawienie cech i własności wojny hybrydowej. Charakteryzującej się decentralizacją procesu zadaniowego. Dywersyfikacją możliwości oddziaływania i działania. Nieprzewidywalnością występowania zdarzeń i ich skutków. Wzrostem zagrożeń asymetrycznych. Wykorzystaniem cyberprzestrzeni. Przeniesieniem wysiłku w sferę informacji i wartości.

      Działaniom w ramach wojny hybrydowej ma sprostać Obrona Terytorialna, której pożądanymi zdolnościami operacyjnymi byłoby: wsparcie wojsk operacyjnych, prowadzenie działań antydywersyjnych i antyterrorystycznych, prowadzenie działań antykryzysowych, prowadzenie działań antydezinformacyjnych, prowadzenie działań w cyberprzestrzeni, prowadzenie działań wywiadowczych i rozpoznawczych, prowadzenie działań patriotycznych i wychowawczych. Złożoność i szerokie spectrum działania musi budzić respekt i podziw dla organizatorów przedsięwzięcia. Nowa wartość, która można powiedzieć powstaje na naszych oczach przez jednych kwitowana uśmiechem dla innych cel i sedno przyszłej obronności Polski przeraża złożonością i skomplikowaniem problematyki. Wiele problemów, zagadek, rozwiązań prawnych oraz umiejscowienie w strukturach państwa to wierzchołek góry, któremu musi sprostać Obrona Terytorialna Kraju. Ważne, by była empatia i zaangażowanie. Ważne żeby tego zrywu młodego pokolenia w budowanie obronności kraju nie zaprzepaścić, a wręcz umiejętnie zaadoptować w struktury militarne państwa. Istotne jest też to, by umiejętnie wykorzystać doświadczenia innych oraz nie dopuścić do pogrzebania w chaosie i bezładzie administracyjnym przedsięwzięcia. Malkontenci proszeni są o nie przeszkadzanie. Wierzę, że minister Antoni Macierewicz i jego ministerstwo poradzą sobie z zadaniami. Obrona Terytorialna Kraju, musimy do tego przywyknąć, to patriotyczny obowiązek, to sprawa każdego Polaka nie wymysł, czy fantazja.

          Kongres Organizacji Proobronnych Państw Członkowskich NATO to wymiana poglądów i doświadczeń, to budowanie nowych wartości, których w dotychczasowej działalności społecznej zabrakło lub przestały istnieć. To lekcja patriotyzmu i zaangażowania, to nadzieja, że młode polskie pokolenie pojmowało będzie więź narodową, polskość jako dobro niematerialne pozbawione korzyści. Gdzie wolność, niepodległość to nie będą frazesy lecz zrozumienie naszego jestestwa. Kongres pokazał też bolączki i niedociągnięcia. Szerokiej masie powstających klas mundurowych w szkołach ponadgimnazjalnych, organizacji proobronnych przeciwstawia się brak zaangażowania Ministerstwa Edukacji Narodowej, Nauki i Szkodnictwa Wyższego. W działalności edukacyjnej szkół i uczelni w minimalnym zakresie „Edukacji dla bezpieczeństwa” realizuje się proces przygotowania do Podstaw Sztuki Wojennej (PSzW). Jedynie Legia Akademicka kontynuuje realizację tematyki proobronnej na uczelniach wyższych. Kierunki Bezpieczeństwa Narodowego niewiele mają wspólnego z bezpieczeństwem, skupiając się bardziej na teorii i historii. Obrona Terytorialna to nie tylko sprawa Ministerstwa Obrony Narodowej, to temat dla Rządu i dla społeczeństwa. Wszyscy powinniśmy się w temat zaangażować. Musimy zrozumieć, że innej drogi nie ma. Musimy być przygotowani do wojny asymetrycznej.

DZIEŃ PAMIĘCI

        W dniu 21 grudnia br. minęło cztery lata od najtragiczniejszego ataku na polskie siły misji w Afganistanie. W grudniu 2011 roku o godzinie 10.30 naszego czasu, w prowincji Ghazni na drodze oznaczonej, jako Highway 1, patrol Zespołu Odbudowy Prowincji najechał na minę pułapkę. Zginęło pięciu polskich żołnierzy. Żołnierze: mł. chor. Piotr Ciesielski, st. sierż. Marcin Szczurowski, sierż. Łukasz Krawiec, sierż. Marek Tomala i sierż. Krystian Banach zginęli na miejscu. Oddali swoje życie niosąc wsparcie i pomoc ludności cywilnej w prowincji Ghazni. Ich myśli skierowane były ku bliskim, wszak zbliżały się święta. Święta Bożego Narodzenia, których nie dane im było spędzić. Ściana Pamięci Centrum Weterana w Warszawie ma sto dwadzieścia tabliczek z nazwiskami tych, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju poza granicami Polski. Tabliczek, które przeciętnemu przechodniowi nic nie mówią. Nazwiska, nazwiska, daty, misje i tylko trzeba pamięci ludzkiej i głosu krzyczącego, że to żołnierze polscy, którzy oddali swoje życie w obronie pokoju światowego. Życia, którego nie odmówili zgodnie z przysięgą.

       Mamy wiele świąt w roku związanych z pamięcią. Pamiętamy uchwalenie Konstytucji Majowej. Obchodzimy święta kościelne, narodowe, wojskowe. Pamiętamy o powstaniach i ostatniej wojnie. Świętujemy „Dzień Weterana”, ale „Dnia Pamięci” o poległych i zmarłych w misjach i operacjach wojskowych poza granicami państwa nie było. Ważnym, zatem się staje, że ten dzień grudniowy, a może w przyszłości inny, zaistniał i był godnie obchodzony. Nie ważne osobistości, nie ważne szarże, które jak liście na drzewie, co roku się zmieniają. Ważna jest pamięć i Ci, którzy istnieją w naszej świadomości i świadomości bliskich. Tegoroczne obchody „Dnia Pamięci” były naprawdę empatyczne. Apel poległych, złożenie wieńców przed pomnikiem i salwa honorowa były przygrywką do przepełnionej emocjami uroczystości wręczenia portretów żołnierzy, którzy umarli za pokój na świecie, rodzinom. Uroczystość, jakże nietypowa dla naszej popkultury i zwyczajów, przywieziona została zza oceanu przez weterana, a zarazem przedstawiciela polonii polskiej, wywołała wzruszenie i łzy nie tylko rodzin poszkodowanych. Piękny koncert Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pt. „Słowa, które znaczą”, skłonił do zadumy i refleksji, której tak, na co dzień nam tak bardzo brakuje. Spotkanie przedświąteczne z rodzinami poległych żołnierzy i weteranów zakończyło wieczór pamięci. Poniedziałek dwudziestego pierwszego grudnia br. rozpoczęty liturgią mszy świętej poświęconej pamięci tych, którzy oddali swoje życie poza granicami Polski zakończył obchody „Polish Memory Day” Polskiego Dnia Pamięci, który stanie się tradycją.      

 

DZIEŃ WOJSKA POLSKIEGO

          Ponad dwadzieścia lat obchodzimy święto Wojska Polskiego w dniu 15 sierpnia. Jest to też Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Połowa sierpnia i tak wiele zaangażowania empatycznego w narodzie polskim. Wojsko, które w czasach stagnacji i progresji pokoju wydaje się zbędne. W czasach niepokoju uwielbiane. W czasach rozwiniętego socjalizmu hołubione i promowane, jakże inaczej odbierane społecznie. Demokratyczne przemiany zmieniły nie tylko datę święta z 12 października czyli rocznicy bohaterskiej i bezsensownej śmierci polskich żołnierzy pod Lenino na 15 sierpnia czyli datę „Bitwy Warszawskiej” lub, jak to się mówiło w kręgach nieprzychylnych Piłsudskiemu, „Cudu nad Wisłą”. Można powiedzieć wróciliśmy do korzeni, ale nie można wylać dziecka z kąpielą, bo słusznym wydaje się też pamiętać o tych, którzy polegli na ziemi rosyjskiej ratując się przed śmiercią w Gułagach, woląc umrzeć w boju niż z głodu i upodlenia w obozach pracy. Na wschodzie, czy na zachodzie walczyli o Polskę, by była wolną.

            Dylemat wolności, który dzielił, dylemat który różnił, dylemat, który czynił bohaterem lub zdrajcą. Dylemat polityków, dowódców nie żołnierzy, którzy ginęli w przekonaniu, że godnie spełnili swój obowiązek. Zastanawiam się nieraz czy Ci, którzy walczyli w partyzantce w latach pięćdziesiątych i uważani byli za bandytów i oddali swoje życie w walce lub mordzie ubeckim się różnili od tych, którzy zginęli pod Lenino. Myślę, że każdy z nich pamiętał Polskę swych lat młodzieńczych i za taką Polskę ginął. Żaden, ale to żaden nie przewidział, że Polska po 1945 będzie inna i nie tylko o politykę tu chodzi lecz o uczucia. Francja, Włochy, Hiszpania nawet Niemcy za wyjątkiem tych dwustu kilometrów wschodnich za karę są w swych granicach. Wielcy dokonali czwartego rozbioru Polski, bo ten z 1939 roku krótko funkcjonował. Obecny dał nam możliwość istnienia, ale nie bycia. Tożsamość narodowa, demokracja to piękne pojęcia, ale niech się każdy spali ze wstydu jeżeli zapomni o ofiarach Podola i Wołynia. Pogodziliśmy się z utratą ziem naszych, ale przelanej krwi rodaczej zapomnieć się nie da. Pomni krwi przelanej, historii, tradycji polskiego rycerstwa w dniu 15 sierpnia, w dniu święta Matki Boskiej i kunsztu polskiego oręża, które ocaliło Europę przed nawałą sowiecką, po półwieczu socjalistycznego urobienia, należy pamiętać, że Polska, Polacy to rzecz święta.

           Mimo, że syndrom pijaczy nas określa, który w godzinie euforii „pijackiego upojenia” do czynów wielkich nas porywa. W czasach pokoju i stagnacji, jak na kacu wielkim pełni gniewu i agresji do gardeł własnych o każdy ochłap propagandy stłamsić jesteśmy gotowi, tak bez przyczyny tylko dla własnej satysfakcji. Tak i obrońców granic naszych w godzinach próby pod niebiosa wynosimy, w okresie rozwoju i stabilizacji, niczym darmozjadów, morderców, przestępców obnosimy. Zapominając, że żołnierzem się jest, a nie bywa i nie da się ich przekształcić na członków klubu różańcowego. Dlatego też w dniu ich święta pamiętać należy, że Polska silna i zwycięska zależy od siły i mocy jej oręża. Mimo, że okrojona, że bez swych kresów i przestrzeni wielkiej to jednak silna duchem, męstwem swych synów, uzbrojeniem wszelkim. Silna mocą braterstwa i słusznej wiary, że w jedności siła, zapominając o luksusach pamięta, że jest i żeby była.

        Chłopcy, którzy prezentują wzór współczesnego rycerstwa, w czasach zmieniających się opcji, zagrożeń, uwarunkowań religijnych stoją na straży polskiego jestestwa i chociaż ludzie mali uwikłani w swe gierki prywatne próbują coś zmieniać, preparować, przekształcać to jednak jedna wspólna idea silnego i nowoczesnego wojska zwycięża. Bolą rozgrywki polityczne, bolą i prywatne lecz są niczym w porównaniu z jednością Sił Zbrojnych naszych, które pomne doświadczeń pokoleń mimo braku wielkości, są nasze. W dniu święta Wojska Polskiego każdy żołnierz niech ma wiarę, że Wojsko Polskie jest warte.      

 

KAJAKOWY SPŁYW WETERANÓW KRUTYNIA 2015

       W dzisiejszych czasach komercji i marketingu, gdzie wszystko jest do sprzedania, trudno o empatię i zrozumienie. Kupuje się produkty, informacje, wiedzę, zaangażowanie. Kupuje się uznanie, lojalność, prawdę, praktycznie to co ludzkie jest do sprzedania lub kupienia. Cieszy zatem, że w tych czasach globalizmu, nietolerancji i braku empatii zdarzają się cuda bezinteresowności i zaangażowania. Mówi się, że bogaty pragnie więcej i więcej, ale życie pokazuje, że nadmiar budzi filantropię (stgr. φιλανθρωπία philanthrōpia – dobroczynność, życzliwość; φιλάνθρωπος philánthrōpos – kochający ludzkość, działalność osób bądź instytucji, polegającą na bezinteresownym udzielaniu pomocy finansowej lub materialnej potrzebującym). Przykładem jest działalność Johna Davisona Rockefellera, który przechodząc na emeryturę poświęcił się dobroczynności. Stworzył Fundację Rockefellera, która była największą organizacją filantropijną na świecie (oddał w jej posiadanie ponad 250 mln dolarów). Okazuje się, że współcześnie w kraju nad Wisłą mamy firmę, koncern który kontynuuje dzieło humanitaryzmu. Firma, która zdobyła uznanie weteranów poszkodowanych i weteranów. Koncern, który wspiera działania Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. Instytucja, która w dniu 3 kwietnia 2000 roku na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy podjęła uchwałę o przyjęciu przez Polski Koncern Naftowy S.A. nazwy handlowej ORLEN. Marka ORLEN poprzez działalność humanitarno-społeczną dociera do wszystkich środowisk. Dotarła też do weteranów. Dzięki hojności i zaangażowaniu sponsorów odbył się Pierwszy Kajakowy Spływ Weteranów „Krutynia 2015”.

            W dniach 3 – 9 sierpnia 2015 r. w stanicy wodnej PTTK Sorkwity zgromadzili się uczestnicy pierwszego „Spływu Kajakowego Weteranów Działań Poza Granicami Państwa”. W pięknych czerwonych koszulkach ufundowanych przez sponsora czterdzieści osób przez tydzień pokonywało szlak kajakowy rzeki Krutyni. Podziwiając w upalne dni mazurskie jeziora i uroczo wijące się rzeczki, które jak łączące akwedukty przestrzenne zbiorniki wodne przecinały pola i lasy urokliwych Mazur. Upał, który dokuczał w domkach na wodzie był przyjemnym urozmaiceniem kąpieli wodnej jako kąpiel słoneczna. Organizatorzy w osobach: Tomek Kloc prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych, Marek Rzodkiewicz „Komandor Spływu” wiceprezes stowarzyszenia, Janusz Raczy wiceprezes oraz Witek Kortyka sekretarz dwoili się i troili, by uczestnicy wspaniale mogli integrować się z przyrodą oraz środowiskiem weteranów. Tworząc zwarty monolit osób bez względu na wiek i doświadczenie życiowe, a połączonych przygodą i radością „pochłaniania” kajakowych doznań i wrażeń. Nie było rannych, poszkodowanych, starszych i młodych. Była radość ze wspólnego przebywania ze sobą i pokonywania wodnych odległości. Średniowieczna uczta pod patronatem „Komtura” Franciszka Rodaka w podziemiach piwnicznych w Woźnicach w rycerskich strojach i niewieścich sukniach z epoki, przeplatana rycerskimi pieśniami i zabawami zakończyła tydzień rekreacji, rehabilitacji, integracji. Wszyscy docenili otwarcie imprezy na integrację środowiska weteranów. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ reprezentowali Krystyna Supeł skarbnik Koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej oraz Artur Artecki członek Zarządu Głównego SKMP ONZ prezes Koła Nr 43. „W naszym środowisku nie ma lepszych i gorszych, poszkodowanych i nieposzkodowanych. Wszyscy jesteśmy weteranami, którzy reprezentowali swój kraj poza granicami, tylko jedni zapłacili zbyt dużą cenę i nie wolno o tym zapomnieć. Cieszy, że są wśród nas i możemy wspólnie pamiętać o Tych, którzy oddali rzecz bezcenną za bycie żołnierzem RP. Zapłacili własnym życiem – mówi Artecki. Centrum Weterana reprezentował Andrzej Korus kierownik Działu Edukacyjno-Promocyjnego, który słowem i aparatem fotograficznym skrzętnie dokumentował wyczyny weteranów na spływie kajakowym. Koleżanka Małgosia Schwarzgruber z ramienia „Polski Zbrojnej” dopingowała wszystkich do zaangażowania i radosnego podejścia do przedsięwzięcia, prezentując radość i pogodę ducha. Obecność wszystkich, pogoda, piękna przyroda oraz hojność sponsora skazały przedsięwzięcie na sukces. Pierwszy Ogólnopolski Kajakowy Spływ Weteranów „KRUTYNIA 2015” to podziękowanie za ból, cierpienie i poświęcenie. To wyraz uznania i zrozumienia. Dziękujemy.   

 

BENEMERENTI

         Jeszcze miesiąc temu nie byłbym wstanie Państwu powiedzieć co to jest „Benemerenti”, czego dotyczy nazwa i co się z nią wiąże. „Dyplom Benemerenti („dobrze zasłużonym”) Ordynariatu Polowego WP został ustanowiony dekretem biskupa polowego WP gen. dyw. Sławoja Leszka Głódzia z dnia 23 lutego 1995 r. Przyznawany jest „dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom, jakimi w życiu jednostki i społeczeństwa są prawda i sprawiedliwość”. Jako pierwsi – w 1995 r. – wyróżnienie to otrzymali red. Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera” i ówczesny rzecznik prasowy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej mjr Eugeniusz Mleczak”
http://ekai.pl/diecezje/ordynariat-polowy/x85356/warszawa-wreczenie-dyplomow-benemerenti-ordynariatu-polowego/
Informacje zaczerpnięte ze strony ekai.pl do uzyskania w szerszym zakresie pod przedstawionym linkiem.

            Rozmowa grudniowa z wiceprezesem SKMP ONZ płk rez. Waldemarem Wojtanem dotycząca oferty dla koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej uczestniczenia w spotkaniu noworocznym z Biskupem Polowym Wojska Polskiego Józefem Guzdkiem była propozycją nie do odrzucenia, a wręcz wyróżnieniem. Koleżanka Krystyna Supeł oraz koledzy Ryszard Artyszuk, Michał Doroszuk, Artur Artecki też tak ją potraktowali. Czekaliśmy z niecierpliwością na zaproszenie. Poczta w okresie świąt zawiodła. Niestety nie wszyscy otrzymali piękne zaproszenie od Jego Ekscelencji z mottem „Ad majorem Dei gloria” „Do największej świetności” z okazji 24 rocznicy odnowienia Ordynariatu Polowego oraz doroczną uroczystość wręczenia wyróżnienia BENEMERENTI przyznawanego w dowód uznania za wierność wartościom ważnym w życiu osobistym i społecznym.

            W dniu 10 stycznia br. w godzinach wieczornych w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie miała miejsce XXI Gala, podczas której ogłoszono laureatów nagród Ordynariatu Polowego Benemerenti. Za „wszechstronne wsparcie okazywane żołnierzom, policjantom i cywilnym ekspertom, którzy pod błękitną flagą ONZ służyli sprawie pokoju i braterstwa wśród narodów świata” kapituła nagrody Benemerenti uhonorowała Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Zaszczytu otrzymania nagród Benemerenti 2015 przyznawanych przez Biskupa Polowego Wojska Polskiego dostąpili również: Liga Katolicka Pomocy Religijnej Polsce i Polonii, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” oraz Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

            Zaszczyt, duma, satysfakcja oraz słowa prezesa – „Dzisiejsze wyróżnienie traktuję, jako wyraz uznania roli naszego Stowarzyszenia w promowaniu osiągnięć Polek i Polaków w służbie na rzecz pokoju. Za pracę nad integracją środowiska weteranów i pomoc potrzebującym. Generał Woźniak podkreślił, że na działalność Stowarzyszenia składa się społeczna praca bardzo wielu osób i środowisk, żołnierzy, dyplomatów, prawników, tłumaczy i kapelanów. – Byliśmy ambasadorami Polski w świecie i świata w Polsce. Generał Woźniak podzielił się również wspomnieniem, z wizyty Jana Pawła II na Bliskim Wschodzie w 1997 roku. Jak powiedział, miał okazję w imieniu żołnierzy ONZ witać Ojca Świętego, który przekazał pozdrowienia dla wszystkich uczestników misji pokojowych i słowa Jezusa z Góry Błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”.
http://skmponz.pl/skmp-onz-wsrod-laureatow-benemerenti-2015/

            Wsparciem duchowym były słowa Jego Ekscelencji – „To pocałunek złożony na ręce tych, którzy działają w celu wspólnych działań Polaków, na wschodzie i na zachodzie, działań łączących nas jako jeden naród i szanujących się wzajemnie”. Dyplom Benemerenti („dobrze zasłużonym”) Ordynariatu Polowego WP przyznawany jest dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom, jakimi w życiu jednostki i społeczeństwa są prawda i sprawiedliwość”.
http://www.ordynariat.wp.mil.pl/pl/628_18982.html

            Wielkim wyróżnieniem były słowa Wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka – „Serdecznie gratuluję i dziękuję nagrodzonym. Szczególne słowa kieruję do osób związanych z wojskiem. Realizujemy wiele wspólnych przedsięwzięć, aby służyć weteranom”.
http://mon.gov.pl/…/2015-01-10-wyroznienia-benemerenti/
.

            Prezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ gen. bryg. w st. spocz. dr Stanisław Woźniak został odznaczony medalem „Milito Pro Christo” (łac. Walczę dla Chrystusa), odznaczeniem Ordynariatu Polowego WP, przyznawanym corocznie dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom oraz wytrwale służą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Swą postawą i zaangażowaniem świadczą prawdzie o losach Narodu Polskiego oraz wspierają duszpasterstwo wojskowe.

       Dumni jesteśmy z faktu, że znaleźliśmy się w gronie wyróżnionych. Cieszy i nobilituje fakt, że zdobyliśmy uznanie Jego Ekscelencji Biskupa Polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka. Dyplom (kopia), który otrzymało stowarzyszenie znajdzie chlubne miejsce w siedzibie Koła Nr 43 SKMP ONZ w Białej Podlaskiej w Wojskowej Komendzie Uzupełnień w Białej Podlaskiej. 

OAZA WETERANA

         Jak zbłąkany wędrowiec na pustyni szuka oazy, by zdobyć drogocenny nektar przetrwania jakim jest woda, tak my weterani przez ponad sześćdziesiąt lat szukaliśmy dla siebie schronienia i dowartościowania. Przeszła epoka, już w swych założeniach, widziała nasz udział w misjach jako dowartościowanie ponad przeciętnymi zarobkami w obcej walucie. Zresztą nikt z nas nawet nie ośmielił się wychylić, bo to był zaszczyt i wyróżnienie reprezentować Polskę w świecie. Społeczeństwo jedynie wiedziało, że jest misja pokojowa w której uczestniczy nasz kraj i że polscy żołnierze, ci wybrani, oprócz pensji w kraju zarabiają kasę w obcej walucie. Przychodziły zdjęcia z uroczystości, wycieczek krajoznawczych, pięknych widoków i rajskich scenografii. Inaczej mówiąc raj na ziemi. Wyjechali, odpoczywają i jeszcze państwo za to płaci. Istny high live, za ciężkie pieniądze klasy robotniczej. Rzeczywistość była zgoła inna, ale nie można było o niej pisać. Wychyliłby się ktoś ze swoimi problemami? Wątpię, tym bardziej, że jakikolwiek „Stres Pourazowy” kończyłby się pozbawieniem pracy. Wracali nasi misjonarze pokiereszowani przez życie, ale udawali, że jest wszystko w porządku, bo inaczej być nie mogło.

            Demokracja dała przemożną możność mówienia prawdy i pisania o niej. Fakt bycia emerytem daje komfort braku strachu o stanowisko, chociaż tak do końca nie ma wolności słowa, bo jednak trzeba uważać, żeby słowem nie krzywdzić lecz pomagać. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ tworzone prawie przez dziesięć lat, pod koniec lat dziewięćdziesiątych ujrzało światło dzienne. Tak jak ustawa o weteranach, która rodziła się w bólach politycznych rozgrywek stworzyła podstawy prawne. Teraz pojęcie weteran, kombatant brzmi dumnie. Dokument, organizacja to martwe twory administracyjne i gdyby nie fakt, że w ich powstanie wiele osób zaangażowało swoje życie, pozostałyby martwe. Dziś mając prawne wsparcie wiemy, rozumiemy i piszemy w imieniu tych wszystkich, którzy wrócili z misji i pisać nie mogą, bo pełnią w dalszym ciągu zaszczytną służbę. Bądź wiek, choroba nie pozwala walczyć o swoje dokonania. Indochiny, Wietnam i udział Wojska Polskiego to w dalszym ciągu nieuregulowana sprawa, którą polityczne przekonania blokują.

        W dniu 21 grudnia 2014 roku w Warszawie na ulicy Puławskiej 6A o godzinie 12.00 dokonała się rzecz ważna dla każdego misjonarza. Zostało otwarte przez Panią Premier Ewę Kopacz i Wicepremiera Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa. Marcin Ogdowski znany Bloger napisał, że „Centrum – prowadzone przez pierwszego rannego w Afganistanie Polaka, ppłk Leszka Stępnia – ma również bardziej wymierne zadania i cele – misję edukacyjną i doraźną pomoc weteranom i ich rodzinom w potrzebie. Wspominam o tym nie bez powodu – kończy się bowiem moja misja. Przez minione pięć lat blog edukował, ale też integrował środowisko związane z „Polskim Afganistanem”. Magda i Aśka, moderatorki forum, zaświadczą zapewne, że dzięki marce „zAfganistanu.pl” udało się też rozwiązać niejeden realny problem żołnierzy i ich rodzin. Teraz zajmie się tym Centrum. Panie Pułkowniku, Leszku – życzę powodzenia! I służę pomocą w razie potrzeby”. Słowa te najbardziej oddają naszą wiarę, że „Centrum” ma nasze zaufanie, ale jak to w wojsku bywa panie Marcinie zaufanie, zaufaniem, jednak my musimy swoim zaangażowaniem w pracy ich wspierać. Proszę zatem tak szybko z Internetu nie uciekać, bo jak znam życie jeszcze nie raz będzie potrzebna pańska pomoc, tym którzy znaleźli w Panu oparcie, a którego chce ich pan pozbawić kończąc blog o Afganistanie.

          Centrum to nasza oaza na pustyni przepisów, dokumentów, braku zrozumienia gdzie zbłąkany „wędrowca” znajdzie pomoc, zrozumienie i wsparcie. Piękne słowa i chcę wierzyć, że się sprawdzą chociaż jak życie pokazuje, nie do końca. Nie chciałbym, żeby się okazało fatamorganą, która rozczarowując prowadzi do szaleństwa. Chciałbym żeby Ci, którzy znaleźli tam zatrudnienie rozumieli ten ciężar odpowiedzialności jaki na nich został złożony. Weterani, kombatanci to nie statystyka, słupki i numery w katalogach lecz ludzkie życie, które było, jest i będzie funkcjonowało poza granicami Polski. Piękne słowa życzeń świątecznych, łamanie opłatkiem z przedstawicielami środowiska weteranów, w którym się też znalazłem, było zaczątkiem czegoś wielkiego, wspaniałego, które pozwoli, że każdy żołnierz Centrum Weterana będzie uważał za dom do którego warto wracać i zaglądać. Mocno wierzę w to, że kiedyś tak będzie.