BYĆ SOBĄ

        Koledzy powiedzą, że jestem nieprzewidywalny. Raz jestem fajny, drugim razem jestem przeciwstawny do przyjętej w moim środowisku opcji, wręcz radykalny. Kim jestem? Jestem oficerem przełomu sytuacji. Nie bawiącym się w politykę. Chociaż zachłysnąłem się nią, jak odszedłem do cywila. Wydawała się owocem zakazanym, który nie był dostępny nam, jak służyłem w armii. Pięć lat wystarczyło bym zrozumiał, że to nie jest rarytas dla ludzi w mundurach. Fałsz, obłuda, rozgrywki i dziwne podejście, że prawdę można nagiąć do naszych potrzeb. Wierzcie mi kochani, zaangażowałem się ogromnie. Poszedłem na studia logistyczne, by stworzyć projekt Centrum Logistyczne „Kresy” dla mojej społeczności. Zaangażowałem się, by powstało alternatywne do ekonomicznych potrzeb turystyczne centrum w oparciu o Markę Janowa Podlaskiego. Na bazie zamku Radziwiłłów, budowanie centrum turystycznego wzbogacone o termy, które w Białej istnieją. Wszystkie moje pomysły zostały nie zauważone. Przepraszam, błąd, oczywiście podpisano porozumienie o utworzeniu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Białej Podlaskiej, która ma utworzyć Centrum Logistyczne, ale oczywiście to nie mój pomysł tylko władz, które wykazały się inicjatywą. Powiem szczerze, że mi na tym nie zależy. Ważne, że rejon się rozwija według mojej koncepcji, a pokolenia to docenią czyj to był pomysł.

      Być sobą to alternatywa, która nas kształtuje w odniesieniu do rzeczywistości. Podjąłem decyzję, by nie bawić się w politykę, wszak jestem oficerem rezerwy, ale jednak oficerem. Zrozumiałem, że moim powołaniem jest uczyć młodzież patriotyzmu. Uczyć polskości i zrozumienia naszej tożsamości. Wierzcie mi, że to ogromne wyzwanie. Być wojskowym przełomu to nie jest prosta sprawa. Wbrew wszystkim, którzy świadczą o państwie totalitarnym chcę powiedzieć, że te państwo mnie wykształciło i nauczyło myśleć, tak jak i pozostałych kolegów opozycji. Możemy się nie zgadzać z metodami funkcjonowania, ale istnieliśmy. Żołnierz jest perfekcjonistą. Ma bronić Ojczyzny, jeżeli nie, jest, najemnikiem, dla którego formy rządzenia są pretekstem do funkcjonowania. Nie chcę, i moi koledzy nie będą najemnikami, pokazują przyjaciele z wyższych stanowisk dowodzenia. Boli jednak, że są żołnierze słabsi, którzy ulegają forsie i dla pieniądza są wstanie się stłamsić. My nie możemy być pionkami na szachownicy polityki. Czytam posty kolegów, którzy wspominają kim był polski żołnierz. Wspominają, czym była przysięga wojskowa, której ponad życie przestrzegaliśmy i dla której byliśmy skłonni swe życie oddać.  

        Dzisiaj szturmani poddawani prowokacjom, takim jak w Giżycku, spychani jesteśmy na dno społeczności. Czy to jest wojsko, czy to jest Polska? Dość długo siedziałem cicho, bo myślałem, że się opamiętają, że zrozumieją, że Polska, ta Polska przedwojenna jest do odtworzenia w realiach naszych patriotycznych, tych którzy o nią walczyli do końca, ale się okazało, że Oni walczą o Polskę fanatyzmu i braku społecznego zrozumienia. Rozliczeń, mściwości i braku wybaczania, które przecież kościół uważa za podstawę swojego istnienia. Fakt, rozumiem konieczność rozliczenia tych, którzy prześladowali, ale nie rozumiem, dlaczego ścigać tych, którzy mieli dosyć wojny i chcieli żyć normalnie. Proszę rozliczyć prezesa Kaczyńskiego za fakt, że funkcjonował w państwie totalitarnym, zdobył wykształcenie i się go nie wyrzekł. Żądam rozliczenia wszystkich, którzy zdobyli pozycję dzięki państwu totalitarnemu. Niech zaczynają od początku, wszak nie godzi się bazować na zbrodni.

      Jestem oficerem Rzeczypospolitej Polskiej i proszę, by mi dano możliwość zrehabilitowania się za fakt, że byłem żołnierzem, a nie, jak niektórzy uważają, świnią. Drzwi otworzyłem zapraszam o szóstej rano.

PASZPORT DO OBRONNOŚCI

       W dniu 19 listopada br. w Centrum Konferencyjnym Wojska Polskiego w Warszawie odbyła się Konferencja sprawozdawczo-planistyczna poświęcona współpracy resortu obrony narodowej z organizacjami proobronnymi. Celem konferencji było: przedstawienie regulacji prawnych i najważniejszych zakresów współpracy Biura do Spraw Proobronnych (BdSP) z organizacjami proobronnymi; przedstawienie organizacji, form i metod wsparcia szkolenia organizacji proobronnych przez JW SZ RP w 2017 r.; przedstawienie pożądanego kierunku konsolidacji organizacyjno-szkoleniowej organizacji proobronnych pod auspicjami resortu obrony narodowej; przedstawienie potencjalnych zakresów wsparcia szkolenia organizacji proobronnych przez Ministerstwo Obrony Narodowej (MON).

         Przebieg konferencji w oparciu o przedstawiony wcześniej w korespondencji mailowej plan zrealizowany został w iście wojskowej dyscyplinie czasowej oraz merytorycznej konsekwencji uczestnictwa, wypowiedzi prowadzących i uczestników. Zebranych przywitał i przedstawił plan przebiegu konferencji dyrektor BdSP Waldemar Zubek. Informację na temat działań podjętych przez BdSP w okresie od sierpnia 2015 r. do listopada 2016 r. w zakresie współpracy z organizacjami proobronnymi przedstawił płk Witold Gniecki szef Zespołu Kontaktów z Organizacjami BdSP. W kolejnym wystąpieniu ppłk Mirosław Mika przedstawiciel Zespołu do Spraw Szkolenia BdSP przedstawił doświadczenia z działalności szkoleniowej organizacji proobronnych i klas mundurowych w 2016 r. Punktem kulminacyjnym konferencji było przybycie i wystąpienie Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza poprzedzone krótkim wystąpieniem dyrektora BdSP Waldemara Zubka na temat celu konferencji. Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wskazał kierunki działań proobronnych na rok 2017 dedykowane do organizacji proobronnych. W kolejnym punkcie planu konferencji, w ponownym wystąpieniu, ppłk Mirosław Mika zaprezentował koncepcję pilotażowego programu ewaluacji komponentów organizacji proobronnych tzw. „Paszport do współpracy z Siłami Zbrojnymi RP”. Natomiast płk Witold Jagielski z Departamentu Infrastruktury MON przedstawił nowe uregulowania prawne i procedury przekazywania mienia ruchomego zbędnego SZ RP dla organizacji pozarządowych i partnerów społecznych. Przygotowaniem do dyskusji było wystąpienie dyrektora Waldemara Zubka na temat konsolidacji środowiska proobronnego. Przeszło dwugodzinna dyskusja zakończyła konferencję. W konferencji z ramienia Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych (SKMP) ONZ uczestniczył wiceprezes Zarządu Głównego SKMP ONZ ppłk rez. Artur Artecki.

            Oficjalny przebieg konferencji, który przedstawiłem powyżej jest suchą relacją wydarzenia, nie przedstawiającą empatycznych odczuć moich jak i uczestników przedsięwzięcia. W moim odczuciu konferencja w takim wydaniu to nowość. Zazwyczaj kiedy spotkają się Polacy to debatują i nic z tego nie wynika. Zaskoczyła mnie merytoryka i konsekwencja. Nawet w dyskusji, grzecznie aczkolwiek stanowczo, wracano do meritum sprawy. W moim odczuciu, i proszę to nie traktować jako serwilizm, dyrektor Zubek jest właściwym człowiekiem na właściwym stanowisku. Konkretny, rzeczowy, uprzejmy, lecz potrafiący być stanowczym. Z wielkim wyczuciem ogarnął problematykę związaną z proobronnością.

             Wracając do konferencji, to właśnie dyrektor Zubek przeszedł do konkretów mówiąc, że minął czas organizowania, następuje czas pracy. W szoku byłem, gdy ppłk Mike przedstawił plan działania niczym z planowania dowództw stricte wojskowych. Plan zasadniczych zamierzeń szkoleniowych Biura do Spraw Proobronnych na 2017 rok to nic innego jak plan działania Jednostek Wojska Polskiego. Myślę, że wielu z uznaniem przyjęło informację, że skończono zabawę w wojsko, a przedstawiono proces kształtowania struktur kompatybilnych ze strukturami militarnymi naszego Państwa.

       Z wielkim uznaniem przyjąłem wystąpienie Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza, który łączył nie dzielił środowisko proobronne. Powiedzenie, że partią polityczną dla środowisk proobronnych jest Polska przejdzie do historii. Wspomnienie o naszych słabościach, które nie mogą być przeszkodą, przy tak wielkiej różnorodności, w budowaniu jedności stanowią wytyczne do dalszego działania. Każdy jest inny, każdy jest piękny na swój sposób, ale przy tej indywidualności musi być jedność w realizowaniu zadań i wyszkoleniu. Tym bardziej, że ministerstwo, minister widzi organizacje proobronne jako swoisty łącznik w konsolidowania struktur wojskowych ze społeczeństwem. Ten optymistyczny etos budowania obronności w oparciu o organizacje proobronne, jak sole trzeźwiące lub przyprawy w potrawie dodające smaku był element wypowiedzi Ministra Obrony Narodowej w kuluarach konferencji na temat weryfikacji organizacji proobronnych przez BdSP w oparciu o płynność struktur i ocenę innych służb związanych z obronnością Polski.          

            Swoistym novum w działalności biura jest przygotowanie organizacji proobronnych do współdziałania z jednostkami wojskowymi (SZ RP) w oparciu o pilotażowy program tzw. „Paszport do współpracy z SZ RP”. Jednocześnie kontynuuje się działania, zmierzające do ujednolicenia poziomu i procesu wyszkolenia organizacji proobronnych. Jak też zapewnienia zgodności wyszkolenia organizacji proobronnych i klas mundurowych ze standardami (programami szkolenia) obowiązującymi w SZ RP. Podstawą prawną dla pilotażowego programu „Paszport do współpracy z SZ RP” będzie „Minimum Programowe dla Organizacji Proobronnych” opracowywane przez BdSP. Planuje się w przyszłym roku zweryfikowanie i zakwalifikowanie przez BdSP pododdziałów organizacji proobronnych (zorganizowane strukturalnie komponenty np. Jednostki Strzeleckie, plutony, drużyny itp. ) do udziału w programie. W edycji pilotażowej programu w 2017 roku planuje się udział 10 – 20 komponentów organizacji proobronnych, ogółem około 500 – 800 osób. W następnych edycjach kolejne OP. W mojej ocenie to konkrety.

            Jak państwo zauważyli w planach BdSP przewijają się klasy mundurowe. Moja próba nawiązania w dyskusji do tej problematyki spotkała się z zainteresowaniem, aczkolwiek też z uwagą, że konferencja dotyczy organizacji proobronnych. Przyznam się szczerze, że w mojej ocenie nie widzę różnicy. Jednak chylę czoło i przyjmuję do wiadomości, że dotyczyła jednostek posiadających osobowość prawną konieczną do współpracy z MON. Jednocześnie rozwijając temat współpracy z MON informuję zainteresowanych, że Biuro do Spraw Proobronnych MON zajmuje się organizacjami proobronnymi oraz szeroko rozumianą proobronnością. Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON, w hierarchii stojący wyżej, konsoliduje problematykę. Istnieje też Biuro do Spraw Obrony Terytorialnej MON oraz nowy rodzaj Sił Zbrojnych RP – Obrona Terytorialna. Jednocześnie zainteresowanym przekazuję, że Decyzją Nr 253/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 29 czerwca 2015 r. w sprawie przeformowania Zespołu do Spraw Profesjonalizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w Biuro do Spraw Proobronnych (niepublikowana – komunikat: Dz. Urz. MON.2015.200) Zespół do Spraw Profesjonalizacji SZ RP przestaje funkcjonować.

            

PRO DEFENSE

          W dniach 2 – 5 czerwca br. w Ostródzie koło Olsztyna odbyły się targi Proobronne. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ jako organizacja, stowarzyszenie w swych założeniach proobronność i kształtowanie postaw oraz wiedzy proobronnej jako zadanie statutowe przyjęło do realizacji u zarania swojej funkcjonalności kontynuując założenia programowe. Śledzenie oraz uczestniczenie w przedsięwzięciach, których zadaniem jest budowanie polskiej niezależności, obronności to nie tylko powinność ale też obowiązek. W myśl zasady, że żołnierzem się jest, a nie bywa Ci którzy większość swojego życia poświęcili armii i obronie suwerenności Polski oraz godnemu jej reprezentowaniu bez względu na opcje polityczne nie mogą i nie powinni zrezygnować ze swojej wiedzy i umiejętności tylko dlatego, że pochodzą z minionej epoki. Ojczyzna jest tylko jedna i dla jej dobra wiek nie odgrywa znaczącej roli, bo jak będzie potrzeba to i „dziadek” chwyci za karabin pomny swych doświadczeń i umiejętności, których w młodości nabył.

            Targi Proobronne zachwyciły swym rozmachem i nowoczesnością. Polska Grupa Zbrojeniowa zaprezentowała sprzęt, o którym jeszcze nie tak dawno mogliśmy marzyć. Polskie rozwiązania, sprzęt począwszy od strzeleckiego skończywszy na łączności i cyberprzestrzeni to nowe, które zawitało na stałe w polskiej armii. Prawdą jest, że czołgów i transporterów nie uświadczymy w strukturach terenowych obrony terytorialnej, ale dla zainteresowanych wiele rozwiązań utrwaliło wiarę w słuszność proponowanych rozwiązań. Nasze przygotowanie do działań hybrydowych, asymetrycznych musi być na równi z profesjonalizmem zawodowej armii. Obronność to nie tylko stawianie oporu w działaniach obronnych, to także walka ustawiczna do końca, jak naród afgański, który swych wojowników kształci od dziecka, dlatego nigdy nie został podbity, chociaż wielu starało się go ujarzmić. W walce tej musimy być przygotowani nie tylko mentalnie, ale też technicznie i myślę, że chociaż krytykowane przez niektórych Targi Proobronne „ProDefens” Ostróda 2016 spełniły swoją rolę. Wyposażenie, umundurowanie, które zdecydowanie były sferą dowolną grup paramilitarnych w oparciu o proponowane rozwiązania na targach mogą przyczynić się do ujednolicenia środowiska proobronnego. Wiele rozwiązań taktyki zielonej, czarnej i czerwonej myślę, że zachwyciło młodych gniewnych, którzy szczerze są zaangażowani w budowanie polskiej obronności.

            Rangę przedsięwzięcia podniósł Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, który w wystąpieniu otwarcia targów podkreślił rolę i znaczenie społeczne polskiego zaangażowania w budowanie obronności Polski. Tylko ogólnospołeczne wewnętrzne przekonanie o więzi narodowej, poczuciu polskości, waleczności, poświęcenia dla ojczyzny wsparte nowoczesnym sprzętem technicznym buduje wiarę o Polsce walecznej i niepodległej. Właśnie waleczność, jest tym elementem, który niestety przez lata został w polskiej naturze poskromiony i który musimy odbudować. Tak jak polskie zaangażowanie w budowanie pokoju na świecie przez zaangażowanie w misje pokojowe ONZ musi wrócić, by świat ponownie uwierzył w nasze powołanie, jako peacekeepers and peacemakers on the World.            

KODEKS HONOROWY

       Niedawno wspominałem o trzech najważniejszych wartościach moralnych charakteryzujących polskiego żołnierza, funkcjonariusza, a także przeciętnego polskiego patrioty, którymi są Bóg, Honor, Ojczyzna. Wspominałem też o braku kodeksu honorowego, który winien przeciwdziałać patologiom w służbie. Stawiam ten aksjomat, jako tezę i pozwolę sobie ją udowodnić. Moim punktem odniesienia będzie zarządzanie kryzysowe, jako konik, na którym od jakiegoś czasu jeżdżę. Praktycznie do roku 2001 polskie zarządzanie kryzysowe sprowadzało się do reagowania kryzysowego. Czyli coś się wydarzyło i trzeba było działać. Dopiero w 2007 roku ustawa o zarządzaniu kryzysowym przynajmniej formalnie opanowała problem stwierdzając, że „Zarządzanie kryzysowe to działalność organów administracji publicznej, będąca elementem kierowania bezpieczeństwem narodowym, która polega na zapobieganiu sytuacjom kryzysowym, przygotowaniu do przejmowania nad nimi kontroli w drodze zaplanowanych działań, reagowaniu w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowych, usuwaniu ich skutków oraz odtwarzaniu zasobów i infrastruktury krytycznej”. Właściwie wszystko jest w porządku. Jest prawo, są ustalenia tylko realizacja to wielka niewiadoma oparta o finanse. Ten nasz wielki optymizm, że jakoś to będzie podcina skrzydła myśleniu zapobiegawczemu i przygotowawczemu. Są ważniejsze problemy, które są i to jest priorytet, a domniemane niebezpieczeństwa to wielka niewiadoma. I jak zwykle w naszej historii – Polak mądry po szkodzie.

            Dość o zarządzaniu kryzysowym. Władza jest, prawo jest i tylko my powinniśmy mieć świadomość, jak „prepersi”, że w ostatecznym rozrachunku właściwie możemy liczyć tylko na siebie. Chyba, że ktoś się weźmie za problem. Wracając do tematu swych rozważań posłużę się analogią. Służby mundurowe posługując się regulaminami i prawem są na etapie reagowania. Niektórzy powiedzą, że szkoląc żołnierza, funkcjonariusza z przepisów prawnych, regulaminów informujemy i uczymy jak postępować zgodnie z przyjętymi normami etycznym. Zgadza się, ale gdzie jest aspekt zapobiegania i przygotowania moralnego? Ktoś powie, że są szkolenia z etyki i wychowania obywatelskiego. Tak, ale jeżeli ktoś nauczony jeszcze w szkole, domu, środowisku fałszu, obłudy, kłamstwa, krętactwa, tchórzostwa, braku odpowiedzialności, nienawiści, dewiacji to czy to szkolenie uczyni z niego prawdziwego żołnierza, funkcjonariusza? Wątpię. Lekarze mówią lepiej zapobiegać niż leczyć.

            Kodeks honorowy to nie regulaminy, nie prawo, a zasady moralne polskiego żołnierza, funkcjonariusza. Jakże wiele jest fałszu, obłudy, tchórzostwa w służbach mundurowych. Iluż oficerom, podoficerom brak odwagi, asertywności, szczerości, odpowiedzialności. Ileż jest chamstwa, oszczerstw i pomówień. Kiedyś Bóg i umiejętności decydowały o odwadze oraz prawdzie. Dziś decydują sądy często w swym orzecznictwie „ślepe” lub tendencyjne. Iluż bohaterów, wojowników „poległo” emocjonalnie, psychicznie pod naporem pomówień, zawiści czy czysto ludzkiej zazdrości. Honor, prawość, odwaga zostały stłamszone przez bezczelność, wrogość, mobbing. Źle rozumiane posłuszeństwo zabiło moralne podstawy funkcjonowania służb mundurowych. Tylko radykalne „osuszenie” środowiska może uzdrowić mentalne pojmowanie służby. Już od podstaw konieczne jest budowanie postaw patriotycznych przez eliminowanie w szkołach fałszu, obłudy, kłamstwa, donosicielstwa, wrogości, nienawiści i nieprawości. Zdaję sobie sprawę, że są to założenia ideologiczne, ale przyjęcie stanowiska, że jest to niewykonalne świadczy tylko o braku tych wartości u nauczających. Nie ważny jest cel, ale ważne jest dążenie do celu. Nawet mała kropla wody drąży kamień, jeżeli działa systematycznie i z przekonaniem.

            Służba Polsce, Ojczyźnie to nie zawód, a moralny obowiązek, odpowiedzialność oraz powołanie. „Siłowe” szkolenie poborowych wynikające z powszechnego obowiązku obrony Rzeczypospolitej w ubiegłej epoce, oraz brak zagospodarowania samoistnego społecznego zaangażowania do organizowania w  struktury proobronne obrazuje fakt, że naród widzi potrzebę i konieczność ochrony Ojczyzny. Jest to chwalebne i godne naśladowania. Tylko należy pamiętać, że piekąc chleb nie należy mieszać ziarna z plewami. Zawsze za tym powszechnym proobronnym boomem podążają dewiacje, słabości, upokorzenia oraz prawdziwa miłość do kraju tego. Jak tego dokonać? Jak ustrzec się błędów poprzedników? Proste, stworzyć zasady selekcji, przynajmniej przy edukowaniu kadry dowódczej, oparte nie tylko o komisje wojskową i lekarską, ale przeprowadzić weryfikację społeczną, etyczną oraz moralną. Widzę tu istotną rolę w opiniowaniu kandydatów przez kościół, szkoły, uczelnie oraz środowisko społeczne zainteresowanych. Tylko nieskazitelni mogą nosić mundur z polską flagą i orłem. Koniecznym jest napisanie „Kodeksu Honorowego”, by nie było problemu z usuwaniem chamstwa, fałszu, zakłamania, obłudy, karierowiczostwa, nieprawości. Wtedy możemy mówić o powrocie do rycerstwa polskiego. Uzdrowienie wymaga długiego leczenia, ale jest szansa, że będzie skuteczne. Kompetencje przy braku etyczno-moralnych zasad są zbędne, jeżeli nie są poparte szacunkiem społecznym i oddaniem podwładnych w sprawie. Służba Ojczyźnie to prawość, empatia, szczerość, dążenie do doskonałości, kultura osobista oraz najważniejsze odwaga i waleczność. Myślę, że proponowane przez moją osobę działania to zapewnią. Przynajmniej ja tak edukuję.    

ROTA

„Ja żołnierz Wojska Polskiego przysięgam

służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej,

bronić jej niepodległości i granic.

Stać na straży Konstytucji,

strzec honoru żołnierza polskiego,

sztandaru wojskowego bronić.

Za sprawę mojej Ojczyzny,

w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.

Tak mi dopomóż Bóg”.

            Być żołnierzem Wojska Polskiego jeszcze nie tak dawno to ograniczający swobody obywatelskie dopust boży, nieszczęście, rozpacz młodego Polaka. Zmarnowane trzy, dwa lata, potem rok, a na końcu dziewięć miesięcy. Od 2009 roku zawieszona zasadnicza służba wojskowa przewartościowała myślenie rodaków. Armia Polska w pełni zawodowa zmniejszona do rozmiarów kompaktowo-unijnych oparta została o profesjonalistów. Profesjonalizm to nie tylko żołnierze, ale też i sprzęt. W swych założeniach odpolityczniona jednak zależna od polityków. To politycy decydują, jaka ma być i jak ma wyglądać. Zakup sprzętu, uzbrojenie, ilość żołnierzy, struktura zmieniają się niczym karty w talii kart w zależności od opcji, jaka przejmuje władzę. Jedynie rota przysięgi się nie zmienia i żołnierz ślubuje. Bo najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że jest Polska i żeby była. Bo żołnierzem polskim się jest, a nie bywa.

        Wartości te przejmuje społeczeństwo. To co kiedyś wydawało się dopustem bożym teraz jednoczy środowisko, mobilizuje młode pokolenie. Wojsko staje się celem, marzeniem, drogą do doskonałości. Wysyp organizacji proobronnych, domorosłych grup paramilitarnych, zabaw w lesie przy dobrej pogodzie, zajęć survivalowych, obozów kondycyjnych. Każdy młody chce przeżyć przygodę swego życia. Chce zrozumieć przesłanie swoich ojców, dziadków – „Jak ja byłem w wojsku, to nauczyłem się życia”. W czasach działań hybrydowych i zagrożeń asymetrycznych błędem byłoby tego boomu społecznego nie wykorzystać.

          Służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, prawda oczywista, ale czy niesie ona przełożenie na wierność sprawie unijnej, naszemu udziałowi w strukturach NATO? Przysięgając Polsce czy przysięgamy Europie, światu? Czy w zależności od opcji i widzimisię rządzących tego świata ktoś nie zechce naszej przysięgi wykorzystać? Przysięgamy Polsce nie opcji politycznej, czy sojuszniczym strukturom. Byliśmy już w historii w różnych uwarunkowaniach. Były polskie brygady (pierwsza, druga, trzecia) w zaborczych wojskach, w których Polacy poświęcali swoje życie w bratobójczej walce z myślą o Polsce. Przysięga była jedna, liczyła się Polska. Pewnie jeszcze nie raz zostaniemy omamieni, ogłupieni grą polityczną, ale dla czystości własnego sumienia pamiętajmy, że liczy się tylko ten kraj nad Wisłą – Polska. Przysięgamy Polsce i konstytucji, aktualnej naszej chwili i tego powinniśmy się trzymać czyś chłopak czy dziewczyna. Żołnierz Polski musi mieć określone jasno standardy moralne i etyczne, którym powinien przysięgać swoje oddanie i poświęcenie.

            Strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Jakże skrajne wartości z pogranicza sfery duchowej i materialnej odpowiedzialności. Jakby wirtualnej i realnej rzeczywistości. Pojęcia Honor, Bóg, Ojczyzna jakże popularne z czasów II Rzeczypospolitej. W dzisiejszych czasach straciły swoją moc i skuteczność. Epoka postępu technicznego i rewolucji informatyczno-technicznej w pewnym sensie „zabiły” empatię społeczną. Dzisiaj się nie uzewnętrznia swoich emocji i uczuć. Honor, z którego Polacy w swej historii byli tak bardzo dumni, szczególnie wśród rycerskiej braci i osób pochodzenia szlacheckiego, w czasach socjalistycznej urawniłowki prawie zaginął. Czasami zabłysną gwiazdy, które okazują się meteorytami spalającymi się w ziemskiej atmosferze. Konieczna jest, wręcz nieodzowna rewitalizacja moralna polskiego społeczeństwa. Honor powinien być chlubą, nie słabością czy głupotą statystycznego Polaka, żołnierza. Niestety nikt tego nie naucza. Uczy się za to kombinatorstwa, fałszu i obłudy. Braku odwagi cywilnej i wierności swoim przekonaniom i zasadom. W cenie jest pokora. Symbolem materialnym honoru w wojsku jest sztandar. Od wieków uważany za symbol tożsamości wojowej, rycerskiej, wojskowej wiodących swych pobratymców na bój w obronie swoich narodowych wartości. Często w dzisiejszych czasach pojmowany jako „kawałek szmaty” na drzewcu. Nie doceniany i nie rozumiany z braku kształcenia młodych ludzi w kwestii rozumienia jego znaczenia i roli. Zniszczenie sztandaru to skaza na honorze i powód nawet do rozwiązania szkoły, nie mówiąc o jednostce wojskowej.

             Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Piękne słowa, ale czy prawdziwe? Czy dzisiejsi żołnierze, elewi, kadeci, podchorążowie są w stanie wykonać, a przede wszystkim zrozumieć te słowa. Czy rozumieją co to realne zagrożenie, ostrzał, wojna? Mieliśmy Karbalę, Afganistan, Irak zdaliśmy egzamin z poświęcenia, odwagi i oddania. Zginęli polscy żołnierze. Wielu wróciło z objawami PTSD. Wielu zostało spuszczonych po odbyciu dwunastu lat służby bez świadczeń i pomocy. Wielu mamy weteranów i poszkodowanych w misjach, którzy żyją na pograniczu ubóstwa. Dla nich te słowa to honor, oddanie i przysięga, której udało się nie złamać. Oni wierzyli w te słowa, ale czy społeczeństwo? Czy Polska rozumie? Mam pewne wątpliwości. Weterani na całym świecie cieszą się szacunkiem i zrozumieniem. U nas bywa, że są ścigani zgodnie z prawem tak jak ci spod Nagar-Khel.

            Piękne są słowa naszej „Roty”, piękne jest jej przesłanie. Chodzi jedynie o to, by wymawiać je ze zrozumieniem, wiarą i przekonaniem. Pamiętać należy też o tym, że mimo, że jest ona zobowiązaniem, swoistą umową o pracę, która dotyczy pracownika, ale też obejmuje i pracodawcę. Działa w obie strony, dlatego też uczulam władzę, by słuchała jej ze zrozumieniem, bo jej też dotyczy.   

 

EMPATIA WETERANA/ KOMBATANTA

       Szanowni Państwo temat wbrew pozorom nie jest prosty i łatwy. Mówi się przecież, że mężczyźni nie płaczą tylko się smucą. Typ męski to twardziel bez skrupułów, istny macho. Tymczasem obserwując fejsbooka zauważymy zdjęcia wojowników, którzy okazują emocje. Kaligula też płakał zachwycając się pięknem płonącego Rzymu. Hitler kochał zwierzęta. Stalin zachwycał się twórczością Michała Bułhakowa. Napoleon kochał kobiety, a mimo to zasłynęli jako tyrani Europy. Miliony straciło życie, a przecież wrażliwi byli to ludzie.

            Myślę, że psycholog, psychiatra potrafi to wyjaśnić motywując postępowanie chorobą umysłu czy kompleksami. Natomiast, jak to jest z normalnymi wojownikami? Czy empatia to właściwe słowo charakteryzujące człowieka militarnego czynu? Sprawa jest złożona i wynika z wychowania, kształtowania, wyszkolenia oraz tak zwanej inteligencji emocjonalnej. Emocje to czynnik wysokiej kontroli na polu walki, ale emocje to też człowieczeństwo. Umiejętność kontrolowania emocji oraz właściwej ich interpretacji to wyższa szkoła jazdy, którą nie każdemu udaje się opanować. Inteligencja, umiejętna ocena sytuacji, właściwe wnioski to wzorzec współczesnego żołnierza pola walki. Oglądali pewnie państwo film „Snajper” Clinta Eastwooda i scenę kiedy ubezpieczając kolegów zaobserwował kobietę z młodocianym chłopcem, który po chwili przymierzał się do strzału z granatnika. Dylemat, koledzy czy dziecko? Hitlerowcy tłumaczyli się, że wykonywali rozkazy. „Okropności wojny” wyrażone w twórczości Francisca Goi dają wizualny obraz tragizmu działań wojennych, a masowe mogiły prześladują cywilizacje już od wieków. Bezprawie, mord jako elementy spotykane w nadmiarze powodują blokadę emocjonalną lub chorobę psychiczną u mniej odpornych osobników. Tak, jak u osób obcujących z ludźmi chorymi czy pokrzywdzonymi ich wrażliwość w perspektywie czasu ulega osłabieniu. Czy jest to złe, naganne? Myślę, że nie, bo nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasza psychika, organizm włączył elementy obronne, by nie doprowadzić do samounicestwienia. Tak żołnierz na polu walki spotykając śmierć na każdym kroku obojętnieje na jej urok. Prawdą jest, że nie każdy podoła wyzwaniu.

            Empatia weterana, kombatanta to zespół doświadczeń, przeżyć i doznań. Tych starszych z nieustalonym PTSD (Post Traumatic Stress Disorder) i tych po Iraku i Afganistanie. Empatia to element osobowości każdego człowieka. Ci, którzy mają ją zaburzoną to psychiczni albo niebezpieczni sadyści czyli na jedno wychodzi. Polscy Weterani misji poza granicami kraju to osoby, które zdały egzamin z empatii. Godnie reprezentowali swoje człowieczeństwo poza granicami państwa. Realizując misje pokojowe i stabilizacyjne dali się poznać jako wysokiej klasy specjaliści. Kulturą, wrażliwością na krzywdę społeczną zdobyli uznanie ludności cywilnej rejonów zapalnych. Polski żołnierz, obecnie emeryt, rencista to wrażliwy uczciwy człowiek żyjący na pograniczu klasy średniej mający za zapłatę dokument świadczący prawnie, że jest weteranem. Duma, honor i zadowolenie z faktu bycia weteranem to obecny obraz empatii polskiego weterana. Empatia weterana/ kombatanta to otwarcie społeczne, solidarność środowiska. Otwarcie na krzywdę i niesprawiedliwość.      

POPLENEROWA WYSTAWA WARSZTATÓW MALARSKO-FOTOGRAFICZNYCH INOWACYJNA FORMA WSPIERANIA WETERANÓW

       Warsztaty Malarsko-Fotograficzne „Śladami Józefa Chełmońskiego” to pionierski i innowacyjny projekt zrealizowany przez fundację „Nikt nie zostaje” Pani Minister Jadwigi Zakrzewskiej. W dniu 24 czerwca br. w budynku Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w holu głównym miała miejsce prezentacja efektu prac poplenerowych weteranów, weteranów poszkodowanych oraz członków ich rodzin, pragnących rozwijać swoje umiejętności w zakresie malarstwa i fotografii. Od 28 maja do 6 czerwca 2015 r. gościli w Radziejowicach. W miejscu magicznym i niezwykle ważnym dla ludzi polskiej kultury. Tworzyli i mieszkali w oddaleniu od swojej codzienności, w pałacowych pomieszczeniach, mieszczących największą w Polsce ekspozycję obrazów Józefa Chełmońskiego, Dworku Modrzewiowym znanym z pierwszej ekranizacji Pana Tadeusza z 1929 roku. Wystawę w obecności licznie zaproszonych gości udostępniła oglądającym pani minister Jadwiga Zakrzewska, pięknymi słowy wprowadzając w tematykę i założenia warsztatów,  których przewodnim mottem było uaktywnienie twórcze środowisk weteranów i ich rodzin. Przedstawione prace zasługują na uznanie i śmiało można powiedzieć, że cel został osiągnięty.  Cieszy fakt, że są jeszcze w naszym parlamencie politycy, którym dobro człowieka, weterana jest sprawą najważniejszą. Cieszy, że stwarza się warunki edukacji i samorealizacji tych, którzy poświęcili się dla społeczeństwa. Dziękujemy Pani Minister.

ZIELONE LUDZIKI

          „Mundur – charakterystyczny jednolity dla danej formacji wojskowej ubiór żołnierza. W języku polskim określenie to pojawiło się w XVIII w. i pochodzi z języka francuskiego – la monture lub niemieckiego – die Montur. Mundur wojskowy we współczesnym znaczeniu tego słowa pojawił się na przełomie XVII i XVIII w., choć jego geneza jest znacznie dłuższa. Pierwsze elementy umundurowania żołnierzy można już zauważyć w wojskach starożytnych Starego Państwa Egiptu, Babilonu, Asyrii, Persji. Podstawową cechę munduru, czyli jego jednolitość, można łatwo zauważyć na wizerunkach tych wojsk. Za pierwszy mundur można uznać strój noszony przez oddziały Gwardii Nieśmiertelnych perskiej dynastii Achemenidów Nowożytny mundur wojskowy wywodzi się natomiast z XV-wiecznych ubiorów noszonych w gwardiach królewskich i książęcych zachodniej Europy. W ubiorach tych dominowały barwy heraldyczne – czerwień, biel, zieleń, błękit i rzadziej czerń. Podobnie w XV wieku ujednolicono ubiory milicji miejskich, które były formacjami paramilitarnymi, lecz w razie wojny stawały się formacjami wojskowymi służącymi do obrony miast”. Tyle historii zaczerpniętej z Wikipedii.

          Mundury były kolorowe, z nastaniem wieku XIX, jako pierwsi Amerykanie w czasie wojny amerykańsko-hiszpańskiej wprowadzili mundury w kolorze ochronnym – khaki. Kolor maskujący wprowadziły też inne kraje. Jedynie Francja, do czasu I wojny światowej i w początkowym jej okresie używała barwnych mundurów (granatowych kurtek i czerwonych spodni), ta barwność ubioru przyczyniła się do faktu, że Francuzi ponosili duże straty. Postęp, którego warunkiem jest dostosowanie się do zmieniającej się sytuacji pola walki oraz okoliczności spowodowały konieczność wprowadzenia mundurów w barwach ochronnych. Czyli rozgraniczenia „czasu pracy” i „czasu wolnego”. Powstały dwa rodzaje mundurów: mundur polowy w barwach ochronnych, w tym pustynnych i mundur wyjściowy, który często zachował tradycyjne elementy z dawnych mundurów tradycyjnych. Archaizmem tamtych lat jest zachowany do chwili obecnej strój papieskiej Gwardii Szwajcarskiej, który powstał na początku XVI w. i zachował się z niewielkimi zmianami do chwili obecnej. Współcześnie mundury dzielimy na:  mundury polowe, wyjściowe, galowe oraz wieczorowe. Mundury polowe, tak jak ubiór roboczy, są wytrzymałe, a ich kolorystyka odpowiada zasadom maskowania na polu walki, by cel, czyli wojownik był trudniejszy do wykrycia i zniszczenia. Kiedyś nie miało to znaczenia. Żołnierz był mięsem armatnim, który ginął w „Grach Wojennych” prowadzonych przez monarchów. Jak mówiłem postęp zmienia realia, już dziś żołnierz to bardziej android uzbrojony w egzoszkielet lub pancerz wspomagany elektroniką niż mundur. Trudny do wykrycia, unieszkodliwienia i z nad ludzką siłą. W dobie „Zielonych Ludzików” mundur staje się narzędziem nie wyróżnikiem określonej społeczności. Czyli mundur to nieokreślona wartość moralno-etyczna tylko strój, który każdy może włożyć, by łatwiej było mu zabijać? Pytanie wbrew pozorom nie jest łatwe, bo i realia polityczno-militarne XXI wieku się zmieniają.

        Uczono mnie, innych, pokolenia wcześniejsze, że mundur to wyróżnienie, zaszczyt, honor przynależenia do grupy społecznej, środowiska noszącego jednolity strój, jako obrońcy wartości najwyższych: wiary, honoru oraz patriotyzmu. Czyli bycia tym, który dla dobra innych, wolności nie szczędzić będzie zdrowia ani życia.  Zawirowania historii pokazały, że nikt koloru, kroju, fasonu ubioru swojego się nie wstydził, a jeżeli zhańbił lub „splamił” swym zachowaniem lub nieposzanowaniem mundur, ponosił największą karę w działaniach wojennych, czyli karę śmierci. Nawet w okresie pokoju wszystkie światowe nacje do munduru mają szacunek i poważanie. Przepraszam miały. Okazuje się, że Krym został zajęty przez siły zbrojne niewiadomego pochodzenia, a walki na wchodzie Ukrainy prowadzą grupy paramilitarne prorosyjskie. Można powiedzieć, że etos wieków runął, że zbiór idealnych wzorów kulturowych (ideałów), jasno określonych oraz zaangażowanych w realizację tych wzorów zachowań uwidaczniający wartości danej grupy oraz kształtujący oraz odtwarzający styl życia, przepadł. Liczy się efekt, skutek, a nie identyfikacja z określoną strukturą. Najgorsze jest to, że została zaprzepaszczona najważniejsza wartość powiązanie z „korzeniami” społecznymi, czyli patriotyzm, jako utożsamianie się z ojczyzną.

            Od dawna były jednostki specjalne, które działały anonimowo, ale nigdy nie było sytuacji prowadzenia kampanii wojennych przez nieznane stronom siły zbrojne. Mundur nie jest określnikiem formacji, czy struktur, lecz ubiorem do prowadzenia działań wojennych. Każdy może go włożyć, by się ukryć przed rozpoznaniem i zniszczeniem przez siły przeciwnika. Mundur dziś to narzędzie ochrony przed śmiercią, nie wyróżnik przynależenia do struktur wojska. Włożenie munduru do niczego nie zobowiązuje. Taka moda. Czy to znaczy, że munduru nie musimy szanować? Kochani, mundur, jako strój jest ubiorem, przystosowanym do poruszania się w terenie i jako taki ma temu służyć i służy. Mundur oznakowany przestaje być anonimowy. Reprezentuje struktury, organizacje osoba nosząca mundur oznakowany jest jej członkiem, staje się jej reprezentantem i podlega wszystkim uregulowaniom prawnym wynikającym z przynależności do niej. Dlatego mundur polowy polski ma miniaturki flag polskich, z oryginalnymi kolorami i z kamuflażem. Dale tego są korpusówki, odznaki pułkowe, oznakowania formacji, naszywki, stopnie i koloryt. Taki mundur jest pełen wartości etyczno-moralnych, które każdy powinien rozumieć.

           Wszyscy, którzy oznaczą mundur określonymi insygniami określającymi ich status przynależenia do określonej struktury prawnej ponoszą odpowiedzialność przed prawem, obywatelami i Polską. Klasy mundurowe, stowarzyszenia „Strzeleckie” czy grupy paramilitarne, które tworzą organizację muszą działać w myśl prawa, prawo te reprezentować. Zabawa w wojsko, wbrew pozorom, jako integracja środowiska bez uregulowań prawnych staje się tworzeniem struktur „zielonych ludzików”, z którymi mamy do czynienia na wchodzie Europy. Cieszy bardzo, że Ministerstwo Obrony Narodowej doceniło fakt zaangażowania społecznego w problematykę pro obronną, ale to wymaga też działania, naprawdę poważnego. Wierzę, że mundur, jako wartość ideologiczna ponownie znajdzie uznanie społeczne. Noszenie munduru zobowiązuje, pamiętać  o tym warto.           

PSYCHOLOGIA WOJSKOWA W SŁUŻBIE WOJSKU I WETERANOM

       W dniach 26 – 28 marca br. w Jachrance koło Warszawy odbyła się odprawa koordynacyjna dla psychologów wojskowych oraz przedstawicieli stowarzyszeń. Odprawę przeprowadził Oddział Społecznych Problemów Służby i Profilaktyki Departamentu Wychowania i Promocji Obronności reprezentowany przez Panie ppłk Agnieszkę Gumińską i Małgorzatę Łuniewską. W odprawie uczestniczyli  koordynatorzy psycholodzy Rodzajów Sił Zbrojnych, Służby Zdrowia Ministerstwa Obrony Narodowej. Zaproszonymi gośćmi byli:

- Pani Monika Nosek – Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy;

- ppłk rez. Tomasz Zdziarski – Stowarzyszenie Rannych i                             Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Państwa;

- ppłk rez. Artur Artecki – Stowarzyszenie Kombatantów Misji                       Pokojowych ONZ.

      Po formalnościach związanych z zapoznaniem przebiegu odprawy oraz przedstawieniu uczestników, gościom udostępniono informacje dotyczące specyfiki i złożoności służby psychologicznej w wojsku. Jej aspektach, problemach w realiach współczesnego wojska. Podkreślono złożoność zadań oraz ich interpretacji w strukturach Sił Zbrojnych RP, które spotkały się z dużym zainteresowaniem przedstawicieli stowarzyszeń. Wielkim zaskoczeniem była informacja, że w Wojsku Polskim liczącym 90 tys. żołnierzy oraz 30 tys. przedstawicieli Narodowych Sił Rezerwowych pracuje 175 psychologów w tym 14 w mundurach. Odprawa pozwoliła wymienić się spostrzeżeniami dotyczącymi problematyki służby. Uczestnicy w emocjonalnych wystąpieniach przekazali swoje uwagi i propozycje. Uznano, że wskazane jest organizowanie kolejnych spotkań celem doinformowania stron o działalności oraz nagłośnieniu i zwróceniu uwagi na problemy służby psychologicznej Sił Zbrojnych RP.

       W trakcie obrad pewnym zaskoczeniem dla gości były informacje dotyczące faktów, że pracodawca jest elementem kształtującym realia służby nie organ prowadzący. Forma rozkazowo nakazowa, tak charakterystyczna w wojsku, jest czynnikiem ograniczającym złożoność działalności psychologicznej związanej z problemami w służbie, a tym samym i w profilaktyce. Istota psychologii w wojsku jest traktowana marginalnie niczym BHP, czy PPOŻ, które to przedsięwzięcia, w sytuacjach kryzysowych znajdują swoje miejsce, w codziennej służbie zasługują jedynie na uwagę. Dowódcy znając realia służby wojskowej zawsze wybiorą wyszkolenie i zgranie wojsk kosztem terapii grupowej. Umiejętnością godną mistrza jest to, niczym w kulturze Chin czy Japonii, aby te dwa aspekty spraw umiejętnie pogodzić. Armia wyszkolona, ale słaba psychicznie nigdy nie wygra bitwy czy wojny.

       Służba psychologa wojskowego wymaga umiejętności kojarzenia spraw wojskowych z aspektami psychologicznego wykształcenia. Żadna szkoła cywilna nie posiada doświadczenia w problematyce psychologii wojska. Wiedzę tę się nabywa w drodze służby, zrozumienia istoty dowodzenia, odpowiedzialności, dyscypliny lub studiowania „Sztuki Wojny” Sun Tzuna. Mamy w służbie nieliczną grupę profesjonalistów, których powinniśmy wykorzystać w budowaniu przyszłości polskiej armii.

       Stowarzyszenia oceniając dokonania służby psychologicznej w Wojsku Polskim stwierdziły konieczność otwarcia jej na potrzeby wojska, a nie odwrotnie. Wielokrotnie klient obawia się kontaktu z psychologiem z uwagi na swą pozycję w społeczności wojskowej. Wydaje się słusznym, by technika goszcząca w naszym życiu codziennym, ułatwiła kontakty psycholog-klient np. przez Skypeja. Psycholog musi być w ścisłym kontakcie z pracodawcą oraz mieć jego zrozumienie i wsparcie. Konieczne jest zapoznanie pracodawców z problematyką psychologii w wojsku. Nieodzowne są szkolenia jak w przypadku BHP. Muszą być niczym SOP-y opracowane procedury postępowania w sytuacjach kryzysowych, które w przypadku braku psychologa, co wydaje się w obecnej sytuacji sprawą nagminną, umożliwią udzielenie pomocy klientowi w sytuacji kryzysowej. Psychologia wojskowa musi swym zakresem obejmować będących w służbie, poza służbą oraz w przygotowaniu do służby. Zwolnienie ze służby żołnierza nie zwalnia od odpowiedzialności za jego przyszłość instytucji, która go zatrudniała. Wymagając pracy w stresie i zagrożeniu życia wymagany jest rewanż. Tak jak parafie wyznaniowe mają swoje spisy wiernych, tak służba psychologii wojskowej powinna posiadać informacje o tych, którzy znajdowali się w sytuacjach kryzysowych, mimo, że nie okazywali objawów po traumatycznych. Wskazana jest kontrola i nadzór w myśl zasady profilaktyki, że lepiej jest przeciwdziałać niż leczyć. Służba psychologii wojskowej jest służbą konieczną i niezbędną we współczesnej armii, tylko musi spotkać się ze zrozumieniem.